....i do przodu ;)

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw cze 13, 2019 10:15 Re: ....i do przodu ;)

Co do astygmatyzmu, poszukaj optoptrysty, np w poradni leczenia zeza. Nasz okulista powiedział, że ćwiczenia oka pomagają i nas tam kierował. Córka kilkukrotnie chodziła. Powinna dwa razy w roku, ale przyznam się, że nie miałyśmy tyle czasu. Te ćwiczenia które miała, pomogły zniwelować częściowo problem.

Tygrysiątko

Avatar użytkownika
 
Posty: 12
Od: Wto paź 30, 2018 16:53

Post » Pon cze 17, 2019 23:07 Re: ....i do przodu ;)

Stomachari pisze:
kociołkowo pisze:nie dobiera na rozszerzonych źrenicach.

Jestem zdziwiona. Znam osobę, u której okulary dobiera się wyłącznie na rozszerzonych, inaczej nie ma sensu.


Nie dobiera bo na rozszerzonych źrenicach dziecko nie jest w stanie odczytywać liter, przez porażone źrenice widzi zbyt jaskrawo, badanie wychodzi jak najdokładniej w sensie odczytu wady, ale nie samego doboru szkieł. Dostaliśmy skierowanie do poradni leczenia zeza, optoptrystka właśnie tak mi wytłumaczyła fakt nie dobierania okularów przy porażonych źrenicach, szczególnie u dzieci gdy porażenie bardzo zmienia ich postrzeganie, Kuba np, mimo ulewy i ciemnych chmur nie mógł wyjść na zewnątrz bo płakał, że tak go "razi" aż boli bardzo. Dałam mu przeciwsłoneczne okulary a i tak mowił że nadal razi, odczyt literek to już kompletna porażka, ani jednej nie widział prawidłowo, nie wiem jak miałby mu dobierać szkła, bo jeśli na podstawie wady to raczej kiepsko, nie zaczyna się od najmocniejszych szkieł, bo mózg musi się "przestawić", nagła duża różnica może spowodować wiecej szkody niż pożytku. Kuba pierwsze 3-4 dni i tak nie mógł się ogarnąć, miał spore problemy z rzeczywistością, ale jak się cieszył. "Mamo ty wiesz, że kłóciłem się z kolegami, bo myślałem że mnie wkręcają, a naprawdę jest biała strzałka na szarej ścianie..." takie teksty do tej pory rzuca...

Nadal nie zgłosił się żaden potencjalnie dobry dom, ba nawet średniego brak, chętni to kompletni debile, choć to zbyt łagodne określenie, wszelkie granice zostały przekroczone, po dzisiejszym telefonie od faceta, który na dzień dobry stwierdził, że "jeśli nie znajdzie pani tym kotom domów, to może wziąć wszystkie dla....węża" :evil: w pierwszej chwili zrobiło mi się słabo, ale w sekunde dostałam tekiego agresora, że facet chyba ze strachu nawet się nie rozłączył, tylko wysłuchał mojej wiązanki po czym oznajmił, że przeprasza ale chciał pomóc, by obie strony były zadowolone :strach: :placz:
Gdyby nie to, że cholernie ciężko obrobić dziadka i 15 kotów, zdjełabym ogłoszenia. Jednak nie wyrabiam, maleństwa już jedzą samodzielnie, kuwetkują i szaleją. Nadszedł moment wypuszczenia ich z ciasnego pomieszczenia. Tyle szczęścia, że rezydenci przyzwyczaili się do kociej mamy, miłości nie ma, ale polubili się prócz Lusi oczywiście, ta nie polubi żadnego kota poza nią samą. Przedszkolaki dostają nawet troszke mleczka od kociej mamy, nie chce jej obiążać, więc zabieram je od cycka, jednak co jakiś czas któryś wskoczy na "doczepke" do maleństw. Same maleństwa to łobuziaki okrutne, mordują marley'a i przedszkolakom wcale nie ustępują, szczególnie czarno biały dopolony, dostał imię lucyfer- lucuś mówimy, drugi chłopaczek nie bardzo lubi żeby go tulic itp, za to dziewczynki wszystkie trzy biegają za nami, szukają towarzystwa, najchętniej siedziałyby cały dzień na rękach. Dzisiaj mąż musiał trzymać jedną gdy nalewał sobie wody do wanny, a po wejściu do kąpieli, siedziała pod wanną i darła jape aż wyszedł :mrgreen: tak się pantoflarz podporządkował gówniarom, że nawet kąpie się w 3 minuty "bo płaczą" :mrgreen:
Zdjęcia osesków bedą może jutro, a jeśli się nie wyrobie to w czwartek, zaczną się wakacje, będzie troche obowiązków mniej, a i dzieci więcej pomogą. Ogólnie są chętni, szczególnie jeśli chodzi o opiekę nad zwierzakami, ale ostatnio są przemęczeni. Córka miała dodatkowe zaliczenia na piątki, bo oczywiście nie przerobili materiału do końca, więc panie stwierdziły, że jak chcą piątki, mają napisać sprawdziany z materiałów których nie zdążyli zrobić :| a syn na trzy tygodnie przed końcem roku dostał kolejne części ćwiczeń, dzięki czemu dziennie mają po 30-40 zadań, bo "ćwiczeniówki muszą być uzupełnione do końca roku". Osobiście powiedziałam nauczycielce, żeby nie myślała, że moje dziecko jest w stanie zdążyć zrobić tyle zadań, nawet jakby do rana nad nimi siedział, co wiąże się z tym, że większość będziemy pisali za niego, otrzymałam ciekawą odpowiedź: możecie wszyscy robić po kilka zadań, byle ćwiczenia zostały uzupełnione do końca roku :roll: tak wygląda edukacja w naszej szkole...zamiast syna, tatuś po nocach uzupełnia ćwiczeniówki, w przerwach między kursami :ryk: nie wiem czy śmiać się czy płakać.

Na kastracje kotki seniorki umówiliśmy się na początek lipca, bo Adam bedzie miał już zdjęty gips i przynajmniej przeprowadzi osobiście zabieg, mówi, że nawet jakby zaciążyła, cena kastracji pozostanie bez zmian, a jak uda mu się załatwić to może badania będą gratis, z racji tego, że fundacja chce finansować zabieg. Byłoby miło, już nie mogę się doczekać, koteczka na starość dostanie spokojne i radosne życie.
jesteśmy na prostej ;)

kociołkowo

Avatar użytkownika
 
Posty: 1470
Od: Czw mar 30, 2017 22:49

Post » Pon cze 17, 2019 23:33 Re: ....i do przodu ;)

Może jest różnica przy dobieraniu szkieł po raz pierwszy a po raz kolejny?
Albo między dziećmi a dorosłymi?
Bo wiem na pewno, że szkła zostały lepiej dobrane po zapuszczeniu kropli.
Ale to bez znaczenia, ważne, że dzieci mają dobrze dobrane szkła - to się liczy :) A że inną metodą to już szczegół :)

Jakoś nie jestem zdziwiona tym całym: "ćwiczenia muszą być uzupełnione, nieważne przez kogo". Nie tylko w Waszej szkole takie rzeczy mają miejsce :?
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5799
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon cze 17, 2019 23:52 Re: ....i do przodu ;)

Po tych kroplach to bardzo bolą oczy i nie można patrzeć
Chodzę od jakiegoś czasu co miesiąc do okulisty i da różne badania robione
Mam pole widzenia ,ciśnienie i jeszcze coś tam sprawdzane
Co trochę załatwię okulary do czytania
Teraz tez już sporo czasu nie mam
Zawsze jak proszę o okulary to mi mówi ,ze było powiedzieć wcześniej o tym jak przyszłam na wizytę
Później po tych badaniach już nie daje
Teraz jak w lipcu zapomnę powiedzieć wcześniej przed tymi badaniami to dalej będę czytać z lupka

anka1515

 
Posty: 2392
Od: Nie gru 25, 2011 16:05

Post » Wto cze 18, 2019 14:57 Re: ....i do przodu ;)

Możliwe, że dzieci inaczej się traktuje po kroplach, bo bardziej przeżywają sam fakt zakrapiania jest wystarczająco traumatyczny, przynajmniej dla mojego syna był (jeszcze na drugi dzień histeryk do szkoły nie poszedł) kuzynki syn (4lata) też przeżywał strasznie, badanie oparło się wyłącznie na odczytach komputera, bo mój zaciął się w sobie, że o kuzynki małym nie wspomnę :roll:
Skoro anka1515 mówi, że dorosłego bolą oczy to nie ma co się dzieciom dziwić. Przy okazji więc zapytam "doświadczone", bo sama mam na 04.07 wizyte u tego okulisty, że mam od jakiegoś czasu problem, wiem, ale olewałam to z głupoty chyba, wyniki dzieci zmobilizowały mnie do badań (tylko przerażają mnie okulary przy mojej krzywej gębie). Jeśli bolą oczy po zakropieniu to jak z prowadzeniem samochodu? Moge jechać sama, czy potrzebuje szofera? Tak żeby było bezpiecznie, dzieci zaczynają wakacje, córka doskonale radzi sobie z dziadkiem w razie potrzeby, więc mąż może mnie ewentualnie zawieźć.
Powiem wam szczerze, że jestem wybitnie dumna z córki, sama proponuje mi pomoc a to przy dziadku a to z kotami, dziadkowi pomaga zmieniać pampersa bez cienia wstrętu itp, traktuje to jak normalną sprawę, ot taki obąwiązek i trzeba zrobić. Jak obsika łóżko, pomaga przy zmianie pościeli, wynosi podkłady, wkówa mu glukometr, gdzie ja mimo "praktyki" zawsze mam sekunde wzdrygnięcia przed wkóciem, boje się igiel, krwi... a trzynastolatka jedzie z koksem aż wióry lecą. Dziadek ostatnio właśnie miał taką chwile, że kojarzył kto jest kto, a córka właśnie mu pampersa przyniosła do zmiany i dziadzio z tekstem: "no Natala, to ja ci dupe myłem jak mała byłaś a teraz ty mi pampersy zmieniać bedziesz" :ryk: przyzwyczaił się juz, że mu pomagamy przy toalecie, to teraz żartuje z całej sytuacji. Za to dzisiaj od rana umyslił sobie, że emerytury nie dostał i mamy dzwonic na poczte ich opieprzyć, poźniej coś wymyślił znowu i wyciągał pieniądze, wkładał za sedes, do pieca itp ma zostawione kilka stówek na widoku, bo nie potrafi się przestawić i zrozumiec dlaczego nie on dysponuje finansami, a niestety robi głupoty, jak sąsiadka przyszła to jej tysiąc dawał, bo niby chciala pożyczyć, a to znowu chowa w miejsca o których nikt by nie pomyślał. Musi być odcięty, więc ma te kilka stówek dla świetego spokoju, i co któryś dzień je nosi, chowa itp.

Po jednym zdjęciu narazie wrzucam, maluszki z mamą przy obiedzie, ale jeden dzieciak zaspał :ryk: więc na zdjeciu tylko cztery.
Obrazek

I jeszcze dziewczynka calineczka, nie wiem dlaczego jest taka chudzinka, je jak reszta, a na "zabiedzoną" wygląda. Zdjecie o 4 nad ranem zrobione, jak mnie obudziła "no głaskaj ciotka, co za spanie jak ja chce pieszczotek" :smokin:
Obrazek
jesteśmy na prostej ;)

kociołkowo

Avatar użytkownika
 
Posty: 1470
Od: Czw mar 30, 2017 22:49

Post » Wto cze 18, 2019 15:35 Re: ....i do przodu ;)

Spróbuj dać kociakom na osobnych miseczkach, siedź nad nimi i pilnuj.
I patrz, czy zjada całą swoją porcję.

Kazia

 
Posty: 11230
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto cze 18, 2019 15:35 Re: ....i do przodu ;)

Myślę, że prowadzenie auta po zakropleniu oczu to zły pomysł. Ciężko wzrok skupić, oczy się męczą, łatwo o dekoncentrację. Jest też większa wrażliwość na światło, niektórych może kompletnie oślepiać. Lepiej niech kto inny prowadzi.
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5799
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Wto cze 18, 2019 15:48 Re: ....i do przodu ;)

Po badaniu wzroku nie powinno się prowadzić auta. Najlepiej, żeby być z drugą osobą, bo nawet przy spacerze pieszo mogą być sensacje. Albo trzeba po badaniu jakiś czas zostać w poczekalni.

jolabuk5

 
Posty: 18156
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto cze 18, 2019 23:08 Re: ....i do przodu ;)

Dzięki Kazia za podpowiedź, jakoś nie pomyślałam żeby osobno im nakładać, widze że wszystkie chętnie jedzą przy czym po każdym posiłku zostaje niedojedzone. Młode dostają różne karmy, nie tylko barf. Kocia mama też ma wybór, bo nie potrafi jeść mięsa, ale zmieszane z puszką już jak najbardziej wcina. Dwa tygodnie temu sąsiad bił jagnięta, dostaliśmy od niego jagnięcine plus serca i żołądki, przygotowałam porcje barfowe dla kotów i dziś dałam na jeden posiłek, po 13 dniach mrożenia, ale 2 przedszkolaki mają biegunkę, nie wodnistą i nie nasiloną (po 2 kupy od 13:00) ale kupy duże i papkowate, poza tą nieszczęsną cielęciną dostawały "sprawdzone" żarcie :roll: rezydenci dostają od kilku dni, po 7 dniach mrożenia zaczęłam dorosłym dawać i bez problemu, mimo, że nie dostawali wcześniej jagnięciny obyło się bez sensacji. Młode dostają barf, puszki i suchą "na przegryzkę", puszki w przeróżnych smakach żeby nie wybrzydzały w nowych domach, więc do zmian powinny być przyzwyczajone a tu klops i to rzadki :|

Dziękuję też Stomacharii, Jolabuk5 i Anka1515, bo zapewne wybrałabym się sama do okulisty, wydawało mi się, że dzieci po prostu histeryzują przez sam fakt wlewania czegoś do oczu, nie zapytałam lekarza czy faktycznie może to zaburzyć istotnie widzenie i przestałam o tym nawet myśleć, dobrze że się zgadałyśmy, bo czasu na siedzenie w poczekalni po wizycie, nie będę miała. Już sama wizyta napewno trochę potrwa, zawsze jest opóźnienie i tłum ludzi, prawie jak w państwowej przychodni :ryk: szczególnie, że jeszcze nie bardzo wychodzi mi przyjmowanie pomocy, postępy robię, bo nie trafia mnie już szlag, ale tylko gdy któreś zrobi coś pod moim okiem. Ogólnie sprawy poza domem staram się załatwiać w czasie drzemki dziadka, sypia regularnie (na szczęście) od 14:00 do prawie 18:00, wtedy wychodzę w miare spokojna, bo nie będą robili nic konkretnego, tylko pilnowanie jakby czasem się obudził, co się jeszcze nie zdażyło...

Ps, do Stomacharii, twoje koty mają odnawiane ogłoszenia, tylko nikogo ze zgłaszających się nie zakwalifikowałam do nawet połowy twoich kryteriów, może jak skończy się sezon kociakowy, trafi się choć jeden konkretny domek (tak tylko przypominam żebyś nie myślała, że odpuściłam temat, bo "milcze").
jesteśmy na prostej ;)

kociołkowo

Avatar użytkownika
 
Posty: 1470
Od: Czw mar 30, 2017 22:49

Post » Wto cze 18, 2019 23:39 Re: ....i do przodu ;)

Czasami jest troszkę mniejszy ból ale jak więcej zakropi to nie dziw się dzieciom
Weź ze sobą okulary przyciemniane
Jak miałam kiedyś w lutym (śnieg i ostre słońce ) badanie ,to po wyjściu od okulisty nie mogłam trafić do samochodu ,nie prowadzę
A ból nasila się na słońcu i śniegu może dojść do chyba ataku jaskry
Wtedy miałam aż mdłości do następnego dnia

anka1515

 
Posty: 2392
Od: Nie gru 25, 2011 16:05

Post » Wto cze 18, 2019 23:53 Re: ....i do przodu ;)

Po kroplach zawsze wracam taxi. Nawet piechotką nie próbuję iść, ponieważ przy zapaleniu tęczówki dostałam jakieś kosmiczne krople gdzie jak wyszłam na powietrze to ciemno przed oczami się zrobiło, a na słońcu uczucie jakby mi oczy kwasem wypalali.
Co prawda teraz chodzę już z pierdołami, ale ta jedna sytuacja skutecznie mnie zniechęciła. Po wyjściu od okulisty zawsze staram się gdzieś na chwilę przycupnąć i przyzwyczaić oczy.

Chikita

 
Posty: 2461
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Pt cze 21, 2019 20:33 Re: ....i do przodu ;)

Głaski dla 15 kotełków :201461 :201461 :201461 :201461
I wyrazy uznania dla Natalki za dojrzałość :ok:

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 5406
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Wto cze 25, 2019 12:16 Re: ....i do przodu ;)

Dzięki, chwile zeszło wygłaskać wszystkie naraz :ryk:
Nikt nie chce przedszkolaków, nawet nikt nie wyświetla ogłoszeń :|
Chłopcy są namolni niesłychanie, bez umiaru i całymi sobą kochają:
Obrazek
Te bursztynowe oczka
Obrazek

A ta dziewczynka utrzymuje nieprzerwanie dystans :|

Obrazek

Nastepne fotki później, szczególnie niewydarzonego Lucka (lucyfer) jednego z maluszków :mrgreen:
jesteśmy na prostej ;)

kociołkowo

Avatar użytkownika
 
Posty: 1470
Od: Czw mar 30, 2017 22:49

Post » Nie lip 07, 2019 15:42 Re: ....i do przodu ;)

No i co ze sterylizacją mamusi?
Pan domu wróci z wyjazdów i będziecie ratować następne maluszki?

Wedle moich obliczeń kotka spokojnie już mogła powić kolejny miot...

Przykro mi, ale pytam po raz ostatni z propozycją finansowania
Obrazek

andorka

 
Posty: 10471
Od: Wto kwi 25, 2006 22:33
Lokalizacja: Łódź-Polesie

Post » Czw lip 25, 2019 13:33 Re: ....i do przodu ;)

kociołkowo czy mogłabyś zajrzeć na pw? Wiem, że masz mnóstwo na głowie, ale potrzebuję odpowiedzi w jednej sprawie.
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5799
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: haaszek i 26 gości