KREWETA i NOKAUT kocio-psia walka o tron.

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro sie 07, 2019 13:05 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

sabianka pisze:Ale cudny piesior :1luvu:

:1luvu:

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 499
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Śro sie 07, 2019 13:41 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

gratuluję "dopsienia" :wink: Krewety.
Fajny piecho (choć ja zupełnie niepsia). Takie umaszczenie chyba nazywa się "marengo", kiedyś boksery w takich kolorkach byly popularne.

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12354
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Śro sie 07, 2019 14:30 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

izka53 pisze:gratuluję "dopsienia" :wink: Krewety.
Fajny piecho (choć ja zupełnie niepsia). Takie umaszczenie chyba nazywa się "marengo", kiedyś boksery w takich kolorkach byly popularne.

Dziękuję!

U presa canario często nazywają to warm dark brindle:
https://images.app.goo.gl/zJL7nmbCn2PYZZjv9
https://images.app.goo.gl/eeLZ19J9p2QEy4kC6

Chociaż u kundla ciężko się dopatrywać oficjalnej nazwy ubarwienia. Nikt tak naprawde nie wie co za krew w nim płynie? :D
Zwykle to było prostsze, ponieważ miałam psy z rodowodem i wszystko było wg wzorca właściwego dla rasy.

W moim odczuciu Nokaut ma coś z pitbulla/amstaffa, ale również z molosa. Charakter zdecydowanie molosowaty w kontekście obrony/ terytorialności i pewnej nieufności wobec ludzi. Z TTB zdecydowanie zaciętość. Budowa ciała bardziej molosowata (długość ciała, zadek), ale znacznie lżejszy w typie. Oczywiście, cześciowo może to wynikać z niedożywienia przez ostanie 2 lata jego życia.
Ja go sumplementuje, więc mam nadzieję, że za jakiś czas chłopak się trochę odbuduje. Nie ma jednak co oczekiwać jakichkolwiek konkretnych cech, bo to mix. Bez względu na płynącą w nim krew to i tak zakochaliśmy się po uszy. Nasza mała drużyna kocio-psia jest po prostu cudowna :1luvu:

W każdym razie,chciałam dogo canario/boerbola i byłam bardzo blisko zakupu psa z hodowli. Ale za dużo oglądałam grup FB z psami w potrzebie i nie mogłam zdecydować się na zakup wiedząc, że są jest tyle psów w potrzebie (bez domu i swojego człowieka). Marzę o suce boerbola, ale nie wiem czy będę mogła psychicznie znieść myśl zakupu rasowego psa czy nie zaadoptuję molosa. Może trafi się suczka bb do adopcji. Zobaczymy. Teraz priorytetem jest wypracowanie więzi z Nokautem i 200% ułożenie relacji w naszym stadzie. No i dom z ogrodem zamiast mieszkania. :D
Ostatnio edytowano Śro sie 07, 2019 15:05 przez a.m, łącznie edytowano 1 raz

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 499
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Śro sie 07, 2019 15:05 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Ja po śmierci Miki - nie myślałam o psie, wystarczały mi 3 koty jednak los chciał inaczej i na mojej drodze postawił Emi. Nie żałuję tej decyzji, nie znałam pekinczykow i wiedziałam tylko że bywają wredne :mrgreen:
Emi nie jest wredna to cudowna sunia kochająca nawet swoje koty.

Gosiagosia

Avatar użytkownika
 
Posty: 12005
Od: Wto kwi 23, 2013 11:47
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro sie 07, 2019 15:09 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Gosiagosia pisze:Ja po śmierci Miki - nie myślałam o psie, wystarczały mi 3 koty jednak los chciał inaczej i na mojej drodze postawił Emi. Nie żałuję tej decyzji, nie znałam pekinczykow i wiedziałam tylko że bywają wredne :mrgreen:
Emi nie jest wredna to cudowna sunia kochająca nawet swoje koty.

Jak odszedł mój wyczekany i wymarzony bullek w 2016 to również zarzekałam się, że żadnych zwierząt. Bardzo, bardzo przeżyłam jego śmierć.
Po jakimś czasie zaczęło mi brakować zwierzęcego przyjaciela, ale nadal nie byłam gotowa na psa. Pojawiła się Kreweta.
Ale po kilku latach zaczęło mi brakować spacerów, wyjazdów, szkoleń z psem i....here we go. :mrgreen:
Więc teraz jest dream team- kochana i spokojna Krewecia, która jest cudownym towarzyszem domowej codzienności. No i Nokaut- aktywny, wymagający dużo pracy i biegania po lasach.

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 499
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Śro sie 07, 2019 15:40 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

a.m pisze: u kundla ciężko się dopatrywać oficjalnej nazwy ubarwienia.


wiesz - nie wiem, czy to była oficjalna nazwa. Jak teraz wrzuciłam w google, to marengo wyskoczyło mi tylko przy buldogu francuskim.
Ale w ubiegłym wieku właśnie boksery i chyba dogi niemieckie w takich barwach były popularne - także na psich wystawach.
Cieszę się, że Krewecia jakoś psa akceptuje, a może się zaprzyjaźnią.

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12354
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Śro sie 07, 2019 22:42 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

a.m pisze: Boerbole jako rasę znam wyśmienicie. Nigdy nie wybieram psów nieświadomie.

Absolutnie nie imputuję, jakoby było inaczej :)
Najzwyczajniej w świecie jestem ciekawa, czy macie już na oku nowe lokum :mrgreen:
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5967
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw sie 08, 2019 9:08 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Hej,

nie, jeszcze nie mamy.

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 499
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Czw sie 08, 2019 9:17 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Aż się prosi o wspólne zdjęcie zwierzyńca :D

ani_

 
Posty: 504
Od: Pt sie 30, 2013 21:22
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw sie 08, 2019 10:04 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Postaram się w weekend, jeśli szanowne zwierzaki postanowią koło siebie przebywać. Mamy teraz bardzo intensywny czas spacerowo i szkoleniowo i szczerze powiedziawszy, średnio mam siłę jeszcze na foty:)

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 499
Od: Czw lis 03, 2016 11:20


Post » Pt sie 09, 2019 8:14 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Pies jest imponujący. Piszesz, ze z interwencji, że zaniedbany,a wygląda (na zdjęciach) fenomenalnie. :)
Odkuł się w azylu, czy już u Was?
edit. przeczytałam jeszcze raz -widzę, że już w azylu wyglądał ok. :)
In Xanadu did Kubla Khan
Obrazek

ana

 
Posty: 19552
Od: Śro lut 20, 2002 21:56

Post » Pt sie 09, 2019 9:56 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

O mamuniu! Ale piękny pies!
Rodzinka w komplecie! :mrgreen:

Pisz, jak najwięcej o kocio-psich kontaktach, bardzo mnie to interesuje ze względów praktycznych.
A.m. ale się cieszę, nie masz pojęcia. Tak myślałam, że kiedyś, jako psiara w przeszłości, wrócisz do myśli o psie. :)
Pracuj ciężko i uczciwie!
Zaniedbani przez poprzednie rządy "wyborcy z Podlasia", czekają na twoje pieniądze.

Feebee

Avatar użytkownika
 
Posty: 16340
Od: Pon paź 05, 2015 13:22

Post » Pt sie 09, 2019 10:55 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Szalony Kot pisze:Ależ piękny pies, ależ Wam zazdroszczę :mrgreen:

Dzięki!
Na ten moment to jesteśmy mocno zmęczeni :oops: . To jest kawałek bydlaka o psychice szczenięcia. Nie panuje jeszcze nad emocjami, wciąż gotowy do zabawy, a 2 h spaceru z treningiem i zabawą wcale mu tej ochoty na zabawę nie odbierają.Ćwiczymy z nim codziennie i posłuszeństwo i węch, ale jest mocno niesforny, nieokiełznany. Pracujemy i nie odpuszczamy kursu. No i to prawdziwy harpagan, który absolutnie nie ma świadomości swojego ciężaru i ciała :mrgreen: Wczoraj przeskoczył jednym susem niemal cały pokój, bo nagle zatęsknił za swoim sępem Gustawem (poza super hardcorowymi kongami/piłkami/linami musiałam kupić mięciusią maskotkę, ponieważ kradł Krewetkowe myszki i sówki).

Czuje się jakbym miała "deżawi" i znowu miała szczeniaka bulla w domu. Jestem cała poobijana i niewyspana :placz: ale.....cholernie szczęśliwa. :1luvu:

Wiem, że to przejdzie, bo to dopiero ok 2tyg. :201494 ale jak wpada w trans i smiga po całym domu rozpędzony to zatrzymuje się tylko przed Krewetą, gdzie dostaje kontrolnie w pysk :D Ona go bardziej pacyfikuje niż my. Już się nie mogę doczekać domku i ogrodu- każdy wtedy będzie miał swoje miejsce.

ana pisze:Pies jest imponujący. Piszesz, ze z interwencji, że zaniedbany,a wygląda (na zdjęciach) fenomenalnie. :)
Odkuł się w azylu, czy już u Was?
edit. przeczytałam jeszcze raz -widzę, że już w azylu wyglądał ok. :)


Właśnie na niektórych zdjęciach wygląda na mięśniaka, ale w moich oczach jest raczej delikatnej postury. W Azylu był jakiś czas i tam mocno go podkarmili. Ja nie jestem zwolenniczką obtłuszczania psa, szczególnie, że to molos, więc trzeba dbać o stawy. Dostaje u nas suple na układ kostny i troszkę buduje mu się muskulatura od spacerów i zabaw. Ale to jednak przecinak :D Powoli douczamy się w kwestii BARF.

Feebee pisze:O mamuniu! Ale piękny pies!
Rodzinka w komplecie! :mrgreen:

Pisz, jak najwięcej o kocio-psich kontaktach, bardzo mnie to interesuje ze względów praktycznych.
A.m. ale się cieszę, nie masz pojęcia. Tak myślałam, że kiedyś, jako psiara w przeszłości, wrócisz do myśli o psie. :)

Dziękuję za Twoją niewyczerpaną życzliwość, którą pokazujesz od początku. Naprawdę doceniam. :1luvu:

Tak, to chyba była kwestia czasu, choć sama nie chciałam w to uwierzyć. Czasem myślę "i po co ci to było głupia babo", ale szybko przechodzą mi te myśli. :lol: Wiem, że będzie nas więcej, jeśli tylko będziemy mieli odpowiednie warunki. Obecnie mamy małe mieszkanie, nie mamy windy, więc szukaliśmy pieseła w lżejszym typie. Wkręciłam się w dużą działkę w lesie, ale jednak nie ZA daleko od Warszawy, więc powoli szukamy. Na ten moment musimy zmienić samochód, bo to bydle nie mieści nam się w sportowej furze. Cóż, dorosłość mierzy się przejściem z coupe na SUVA/ KOMBI :mrgreen: 8O :smokin:

Jeśli zaś chodzi o kocio -psie relacje to jest róznie. Sporo zależy od tego jak aktualnie zachowuje się Nokaut. Staram się nie ingerować, ponieważ krzywda się nie dzieje. Interweniowałam tylko pierwszego dnia oraz przy wyżeraniu kociej karmy :roll: :twisted: Co jak co, ale michę musi mieć Kreweta pełną :mrgreen:
Czasami leżą koło siebie (oczywiście, w bezpiecznej odległości wybranej przez Krewetę) a czasami Kreweta wybiera izolację i poczycie bezpieczeństwa na stole. Zresztą, ona ciągle obserwuje (znaczy, wtedy kiedy nie śpi :P) . Na nas ma ewidentnie focha- chwilowo ograniczyła nam mizianie. Czasem na niego zasyczy, czasem trzepnie łapą, ale często też go ignoruje.
Nokaut nie goni, nie szczeka. Podbiega do niej wyłącznie w trybie "FUN". Biegnie do niej przekazać jej jak super jest przelecieć jak czołg po mieszkaniu. Kreweta nie podziela entuzjazmu, więc Nokaut szybko dostaje w pałę na oprzytomnienie i biegnie dalej ze swoimi sprawkami. Bardzo, bardzo by chciał, żeby Kreweta z nim szalała...ale jak wiecie z tego wątku, szaleństwa nie leżą w jej naturze. :ryk:

Będę pisać jak toczą się nasze losy. Zdjęcia dam jedynie wówczas, jeśli same zwierzaki się zdecydują zapozować. To musi przyjść naturalnie.

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 499
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Pt sie 09, 2019 17:25 Re: KREWETA i NOKAUT kocio-psia walka o tron.

Masz rację koty a szczególnie persy nie są do końca rozrywkowymi to spokojne kanapowce pełne dumy, nie spoufalaja się z byle kim. :mrgreen:
Mój Thomas przyszedł do domu z psem, Mika przyjęła go z życzliwością to była sunia wszystkich kochająca. Jak po paru latach adoptowalismy Hugonka Thomas bardzo to przeżył. Nawet już mieliśmy oddać Hugonka jednak ja się nie podałam i dopieszczalam rezydenta tłumacząc mu że był, jest i będzie najważniejszy. To było moje pierwsze dokocenie i popełniłam masę błędów. Nie wiedziałam o Forum Miau i nie miałam skąd czerpać rad.
Pozdrawiamy Krewete i Nokauta.

Gosiagosia

Avatar użytkownika
 
Posty: 12005
Od: Wto kwi 23, 2013 11:47
Lokalizacja: Warszawa

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], Majestic-12 [Bot] i 23 gości