KREWETA i NOKAUT kocio-psia walka o tron.

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon lip 30, 2018 10:34 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Hej,
Dzięki za dyskusję :) Z Krewetą raz na jakis czas chodzimy do fryzjera -szczegolnie jesli znajde jakis koltunik, ktorego boje sie ciachać nozyczkami bo blisko skóry. Panie mowily, zeby nie myc jej niepotrzebnie bo siersc ok a szkoda ja stresowac. Ja czeszę ją codziennie, wycinam np koło kuperku zeby sie na siersci nic nie przyklejalo i ewentualnie fragmentarycznie w innych miejscach jesli sie cos skoltuni. Mam też kupiony taki spray do siersci dla kotów wystawowych zeby sie nie kudłaciło.Nie czuję żadnego smrodku. Siersc rosnie tez bardzo nieregularnie, w jednym miejscu dluzsze w drugim krótsze... to futro zyje wlasnym zyciem :)

Jeśli chodzi o te włosy to one sa jakies dziwne- to nie są wlosy jak np u długowlosego psa tylko takie bardziej jak rozczesane afro. Bardzo dziwne w strukturze.

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 468
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Pon lip 30, 2018 15:03 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

bo koci klak ma zupełnie inną strukturę niż psi.

Jeszcze słówko do Stomachari - pamiętaj, że MariaD ma miaukuny,których futro jest inne niż prawieżebrytka :mrgreen:
Patrząc na Krewetę - wręcz czuję fizycznie jakie to futro jest w dotyku - nic, tylko zanurzyć dzioba, a potem pluć kłakami :ryk:

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12312
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Pon lip 30, 2018 15:47 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

izka53 pisze:Patrząc na Krewetę - wręcz czuję fizycznie jakie to futro jest w dotyku - nic, tylko zanurzyć dzioba, a potem pluć kłakami :ryk:


hahah, akurat plucie kłakami i wydłubywanie ich sobie z oczu jest codziennym rytualem powtarzanym jakies milion razy :1luvu: a ja i tak ja ciagle z dziobem do niej mimo to :oops:

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 468
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Pon lip 30, 2018 20:02 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

izka53 pisze:Jeszcze słówko do Stomachari - pamiętaj, że MariaD ma miaukuny,których futro jest inne niż prawieżebrytka :mrgreen:

No może ;)
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5795
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw lis 01, 2018 10:16 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Cześć!
Dawno nas nie było :D Ale, że w naszym kocim świecie nudy to i nie za bardzo jest nawet o czym pisać.


Halloweenowe zdjęcie:
Obrazek
Portrecik na luzie:
Obrazek
I "pilnowanie zasobów" : :D
Obrazek

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 468
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Pt lis 02, 2018 14:26 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

a.m pisze:Cześć!
Dawno nas nie było :D Ale, że w naszym kocim świecie nudy to i nie za bardzo jest nawet o czym pisać.


Halloweenowe zdjęcie:
Obrazek
Portrecik na luzie:
Obrazek
I "pilnowanie zasobów" : :D
Obrazek


zawodowstwo!
modelka jak ta klasa :1luvu:

cuuudna kreweta :1luvu:
może i to brzmi jak starta płyta, ale się nie znudzi ;)

gizmo22

 
Posty: 171
Od: Wto lis 29, 2016 8:39

Post » Sob lis 03, 2018 9:06 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Dziękuję!

Muszę przyznać, że życie z Krewetka pokazało mi jak bardzo się myliłam przez lata sądząc, że koty nie są wcale proludzkie. Tymczasem, Krewetka niemal cały czas sztuka kontaktu z ludźmi, ich obecności. Łazi za nami po całym mieszkaniu ( standardem jest przesiadywanie w łazience kiedy biorę kąpiel). Łasi się do wszystkich naszych znajomych kiedy przychodzą i zawsze musi być tam w mieszkaniu, gdzie dzieje się najwięcej ( szczególnie podczas spotkań/imprez).
Bardzo często reaguje również na wołanie ( w chwilach totalnie niezwiązanych z jedzeniem) .
Na pewno jednak nie najeży do kotów, które leżą na kolanach albo człowieku- zawsze obok z jednym punktem styku łapą, ale rzadko na nas wskakuje.

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 468
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Sob lis 03, 2018 9:30 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Trochę jakbym o Carmen czytała ;) ona ma dużo stref "nietykalnych", typu brzuch czy łapki, ale uwielbia glaskanie i zawsze jest obok. A najbardziej to lubi obsłużyć się sama :D jak Leżę, to zawsze przyjdzie i się omizia o stopy - wyłoży się tuż obok i okreca o nie, owija, wyglaszcze :D samowystarczalna :D

Szalony Kot

 
Posty: 22827
Od: Pt wrz 24, 2010 13:01
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie lis 04, 2018 20:11 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Moja kotka zdaje się uczyć różnych zachowań od tymczasów, w tym sposobu leżenia na człowieku :) Kreweta jest jedynaczką, więc ten manewr nie przejdzie, ale gdyby nie to, może nauczyłaby się od innego kota wylegiwania na kolanach :)
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5795
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro lis 07, 2018 14:43 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

@Szalony Kot
To chyba jakaś zagubiona bliźniaczka Krewety - tyle, ze Kreweta zamiast o stopy to wali czołem cały czas o nas.

@Stomachari
Myślę, że fajnie byłoby mieć drugiego kota ale to odpada dopóki jest z nami Kreweta.Ona będzie u nas rządzić niepodzielnie :)

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 468
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Czw lis 08, 2018 0:13 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Śliczna jak zawsze.

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 76540
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Nie lis 11, 2018 9:05 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

zuza pisze:Śliczna jak zawsze.

:1luvu:

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 468
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Pt lis 16, 2018 11:55 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Podczytuję wątek czasami, a ponieważ został przywołany przykład Soni w temacie kociej kąpieli, pozwolę sobie napisać parę słów w tym temacie.

Rozwarstwianie futra w takie "piórka" to zupełnie normalna sprawa. Kilka dni po kąpieli moje koty moje koty tak mają. :) To naturalne natłuszczenie, w naturze wodoodporne.
Nie ma sensu kąpać kota, który nie wychodzi i jest regularnie czesany. Ja swoje kąpię z powodu przetłuszczania ogona i sezonu działkowego, gdzie wycierają wszelkie kurze i tarzają się w piachu.
Można, na wyjątkowe okazje, leciutko przepudrować futerko. Będzie mniej "piórkowate". :)

U "prawiebrytka" jest też inna struktura futra - bardziej stojące i nastroszone. Nie układa się jak u MCO. :)

edit: Jest jeszcze jedna sprawa. Moje koty sa od małego przyzwyczajone do kąpieli. Zafundowanie takiego stresu kotu "z odzysku", o niewiadomych przejściach w przeszłości, może skutkować traumą i utratą zaufania do człowieka, co trudno będzie "odpracować". Jeżeli kąpiel to tylko w wypadku absolutnej konieczności, a nie dla urody. :)

MariaD

Avatar użytkownika
 
Posty: 36324
Od: Pt mar 19, 2004 18:31
Lokalizacja: Warszawa-Mokotów

Post » Wto lis 20, 2018 10:00 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Maria,
Dziękuję Ci bardzo za ten post!

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 468
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Nie gru 30, 2018 13:36 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Drodzy!

Co prawda, nie zdążyłam przed świętami, ale uda się złożyć życzenia przed Nowym Rokiem! Oby nasze zwierzaki zdrowe były i żyły z nami jak najdłużej! I szczęscia!

Poniżej świąteczne zdjęcia Krewety;
Obrazek
Obrazek

Z ulgą przyjmuję jej brak zainteresowania demolką choinki :)

ps.
przepraszam za jakość zdjęć.

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 468
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MonikaMroz i 22 gości