KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła.

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto lip 24, 2018 22:23 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

To zazdroszczę. U mnie większość zabawek nudzi się każdemu kotu. Jak nie tego samego dnia, to najdalej 3 dni później. I muszę szukać kolejnej.
Załamać się można :201460

Stomachari

 
Posty: 4965
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro lip 25, 2018 10:32 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

No wlasnie Kreweta nie jest specjalnie zabawowa, tym bardziej sie ciesze kiedy cos wzbudza jej zainteresowanie :)

Tak za to wygląda moje czytanie książek:
Obrazek
I weż tu człowieku przewróć stronę :PPP

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 448
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Śro lip 25, 2018 20:29 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Czy ona troszkę nie pojaśniała?

Stomachari

 
Posty: 4965
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw lip 26, 2018 8:57 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

nie, raczej to kwestia różnej saturacji zdjęć, różnego światła i nierównych aparatów :)

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 448
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Czw lip 26, 2018 12:08 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Chyba że tak :)

Stomachari

 
Posty: 4965
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw lip 26, 2018 12:24 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

niestety, wciaz nie kupilam dobrego obiektywu a poprzedni MAGICZNIE sie schrzanil w rekach mojego TZ w pierwszy dzien pobytu Krewety u nas. MAGICZNIE! :P

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 448
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Sob lip 28, 2018 15:54 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Kilka roznych zdjęć z letniego wylegiwania się na balkonie (i nie tylko). Ekhm, możecie również zobaczyć piękny wysuszony na wiór drzewostan na balkonie :)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

PS
Balkon zabezpieczony. Koło kaktusów tylko do zdjęcia. Rękawice nie są rękawicami trenigowymi, są dekoracją scienna, ktora aktualnie sie suszy. :)Kreweta czesana codziennie a rozczochrana jak szalona.

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 448
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Sob lip 28, 2018 18:20 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Cudna jest
Obrazek

miszelina

Avatar użytkownika
 
Posty: 12831
Od: Nie maja 06, 2007 13:31
Lokalizacja: Krakow

Post » Sob lip 28, 2018 20:56 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Śliczna :)
Może warto by było raz ją wykąpać? A potem stosować co jakiś czas puder? (więcej porad w wypowiedziach MariaD, ona ma MCO i gdzieś o pudrze pisała). Bo futerko jej się rozwarstwia.
Na zdjęciu przy tui wygląda, jakby to była jej sprawka ;) (nie posądzam jej o to, tak mi się tylko skojarzyło)

Stomachari

 
Posty: 4965
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Sob lip 28, 2018 23:35 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Jej spojrzenia kota-mordercy są bezcenne :lol:
Obrazek Obrazek

sabianka

Avatar użytkownika
 
Posty: 4344
Od: Śro lis 26, 2003 18:34
Lokalizacja: Rybnik

Post » Sob lip 28, 2018 23:51 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

nie na darmo w DT miała na imię Hetera :mrgreen:

Ale po co kąpać i narażać kotę na stres? ona na wystawę nie idzie, nie ma kołtunów, po prostu taka jej rozczochrana uroda :1luvu: :1luvu:

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12043
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Nie lip 29, 2018 11:58 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Nie chcę poprzekręcać, ale po głowie mi chodzi, że futro przetłuszczone nie przepuszcza tak dobrze ciepła i pary wodnej, w związku z czym zwierzak się bardziej zagrzewa, poza tym jest cięższe. A przy takiej ilości sierści ten wzrost ciężaru może być spory.
Ja bym pewnie wykąpała. Jeden stres a potem kilka miesięcy większego komfortu.

Stomachari

 
Posty: 4965
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie lip 29, 2018 23:07 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

ale to futro nie wygląda na przetłuszczone - jest po prostu rozczochrane - niektóre długowłose tak mają. Przetłuszczone leży ciężko na kocie, a Kreweta ma "pióra" nastroszone we wszystkie strony, wygladają na takie takie miękkie...
No i tłusty kłak ma swój specyficzny zapaszek, a tego a.m. by chyba nie zdzierżyła :mrgreen:

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12043
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Nie lip 29, 2018 23:49 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

U mojej koty (sierść krótsza ale chyba podobnie gęsta) futro zaczyna się rozwarstwiać pod wpływem przetłuszczenia. Kota nie śmierdzi, pachnie po kociemu.
A na poparcie moich słów wstawiam posty MariaD ;)
05.07.2018 r.
MariaD pisze: seniorka Sonia na jej ulubionym fotelu.
Obrazek

Sierść rozwarstwiona. MariaD pisała o niej dużo dosadniej 06.07.2018 r.:
MariaD pisze:Następna w kolejce jest Sonia. Jej ogon też przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Reszta futra też niekoniecznie czyściutka.

Kąpiel została wykonana 09.07.2018 r.:
MariaD pisze:Prania ciąg dalszy. Seniorka Sonia.
Obrazek

Obrazek


Potargany kot oczywiście będzie miał każdy kosmyk osobno, ale wydaje mi się, że Kreweta jest bardziej przetłuszczona niż Sonia, którą MariaD opisała znacznie "brutalniejszymi" słowami ;)

Stomachari

 
Posty: 4965
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon lip 30, 2018 8:00 Re: KREWETA czyli nasza przygoda z adopcją pierwszego koteła

Piekna Kreweta :1luvu:

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 75481
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: jolabuk5, kasia09, Lutencja, MaryLux i 23 gości