KREWETA i NOKAUT kocio-psia walka o tron.

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw lis 03, 2016 11:42 KREWETA i NOKAUT kocio-psia walka o tron.

EDIT (25/03/2017)"

Zamieszkała z nami Kreweta. Początek wspólnej przygody str. 17





Witajcie.

Przejrzałam forum, zerkam na różne grupy na fb.
Zawsze byłam zagorzałą psiarą. Kocham psy ponad życie i wiem, że to nie koniec ich obecności w moim życiu. Kilka miesięcy temu straciłam przez chorobę nowotworową ukochanego psiego przyjaciela( bullterrier). Nie jestem emocjonalnie gotowa przyjąć kolejnego psa. Obecnie zmieniły się również moje warunki życiowe- dłuższa praca (czasem 10h) .

W domu jednak brakuje przyjaciela.
Ostatnimi czasy niechcący natknęłam się na facebook'u na zdjęcie persa do adopcji. Zachwycił mnie wizualnie a i przeczytane informacje o charakterze mocno mnie zaintresowały.
Chciałam poprosić o kilka słów komentarza w kwestii tej kociej rasy, proszę nie bądźcie bardzo krytyczni.:)
Czy człowiek bez kociego doświadczenia ma szansę poradzić sobie z adopcyjnym persem (nie chcę kupować).
Jak to jest z przebywaniem kotów w domu pod nieobecność właściciela, czy 10 h właścicieli poza domem to dla nich problem?
Czy zabieranie kota w podróź może stanowić dla niego dyskomfort?
Jakie karmy warto kupować (mój bullik był na Taste of the wild)
Jak ze zdrowiem rasy/mieszańców?
Czy kota się wychowuje?
Co warto wiedzieć o persach?

Dziekuję za wyrozumiałość.
Ostatnio edytowano Pt sie 09, 2019 11:05 przez a.m, łącznie edytowano 12 razy

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 499
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Czw lis 03, 2016 16:30 Re: Kocie dylematy psiarza.

Dodaj w tytule, że chodzi o persa, bo to dość specyficzna rasa, wymagająca specyficznej pielęgnacji, a na forum persiarze są, więc dobrze, żeby tu trafili :)

Na pewno koty adopcyjne są bardzo różne i to już nie tylko zależy od rasy, ale przede wszystkim od tego, co przeszły.
I dotyczy to zarówno zdrowia, jak i psychiki.
Nie wszystkie koty do adopcji są schorowanymi i zniszczonymi psychicznie zwierzakami, więc z pewnością można w każdym typie rasy znaleźć takiego, z którym poradzi sobie osoba niedoświadczona.
Spora liczba kotów spędza 10 lub więcej godzin dziennie sama i świetnie sobie z tym radzą. Główna aktywność kotów odbywa się i tak wieczorem i nad ranem (czasem bardzo wczesnym "nad ranem), jak opiekun jest w domu :)

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42584
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw lis 03, 2016 20:58 Re: Kocie dylematy psiarza.

Kota się nie wychowuje, jemu się usługuje :ryk:

Martinnn

Avatar użytkownika
 
Posty: 864
Od: Czw sty 01, 2015 22:16

Post » Czw lis 03, 2016 21:59 Re: Kocie dylematy psiarza.

Dopisz w tytule, że chodzi o persa. To bardzo specyficzna rasa- zarówno pod względem charakteru, jak i pielęgnacji oraz zdrowia.
W przypadku adopcyjnego kota- zawsze dobrze się dowiedzieć o nim jak najwięcej, o jego historii, przyzwyczajeniach.
Musisz mieć świadomość, że pers wymaga codziennej pielęgnacji futra i oczek, codziennej i nie jest to 5 minut. Jeśli kot jest przyzwyczajony do czesania i mycia oczek- to pol biedy, jeśli nie- trzeba będzie cierpliwie go tego uczyć.
Kot w domu 10 godzin wytrzyma bez problemu, zwłaszcza dorosły, pod warunkiem że po powrocie poświęcisz mu czas (zabawa, przytulanie, pielęgnacja). Z podróżami bywa różnie. Większość kotów nie jest fanami podróży, zazwyczaj lepiej (jesli chodzi o wyjazd na 2-3 dni) załatwić opiekę dochodzącą, czyli kogoś, kogo kot zna, kto wpadnie z 2 razy dziennie nakarmić, wygłaskać, posprzątać kuwetę.
Pod katem wychowania... hmm... a konkretnie co masz na myśli? O jakie umiejętności/zachowania Ci chodzi?
Z kotem zazwyczaj idzie się na kompromis, próbując przekierować zachowania jakie nam kompletnie nie pasują na takie bardziej akceptowalne. To się czasem ;) udaje, pod warunkiem, że te drugie, które kotu proponujemy są atrakcyjniejsze od tych, które chcemy wyeliminować.
Ale to i tak zazwyczaj wychodzi w praniu ;)

Olat

Avatar użytkownika
 
Posty: 38369
Od: Sob mar 30, 2002 21:41
Lokalizacja: Myslowice

Post » Czw lis 03, 2016 23:00 Re: Kocie dylematy psiarza.

Kot w przeciwieństwie do psa zazwyczaj wymaga uważniejszego przygotowania mieszkania. Są to nie tylko zabezpieczenia okien i balkonu, ale również zamknięcie w niedostępnym pokoju roślin, bo sporo kotów lubi podjadać zieloność. Niektóre robią to pasjami i nawet mało toksyczna roślina staje się niebezpieczna.
Są koty, które do doniczek lubią załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne, chociaż mają kuwetę.
Niektóre koty koniecznie chcą otwierać klamki, więc w którymś momencie trzeba wszystkie pozamieniać na gałki, najlepiej takie z kluczykiem.
Boazeria w domu to zazwyczaj zły pomysł. Pod nieobecność właściciela kot chętnie wypróbuje swoje umiejętności.
Można nauczyć kota, że drapanie kanapy jest mniej opłacalne niż drapanie drapaka, ale większość kotów i tak chętnie od czasu do czasu sprawdzi, jak drapie się kanapę, zwłaszcza pod nieobecność właściciela. Choćby w ramach radosnego przeciągania się a niektóre tkaniny takiej próby pazura (nawet rzadko występującej) nie wytrzymują.
Są koty, które w ekstazie ugniatania właściciela w łóżku zadzierają narzuty (i to chyba zarówno te frotte, jak i płócienne).
Są koty wysokopienne, które z nudów wlezą np. na szczyt drabinki grzejnikowej. Jest to potencjalne zagrożenie uwięźnięcia łapy i złamania przy próbie zeskakiwania.
Niektóre koty włączają pralkę, dlatego przy kotach warto zawsze ją odłączyć od kontaktu. Lepiej też, aby nie była pełna wody, bo w trakcie zabawy mogą wyciągnąć wąż ze ściany, a wtedy cały bęben wody znajdzie się na podłodze.

Koty w przeciwieństwie do psów nie są zwierzętami stadnymi, dlatego nawet jeśli znają jakąś komendę i ją potrafią, niekoniecznie zawsze ją wykonają. Koty dużo częściej "kalkulują", na ile im się opłaca przybiec bo pańcia ma nagrodę w ręku, a na ile wolą leżeć na parapecie. Tymczasem pies jako zwierzę stadne ma zakodowane, aby słuchać przewodnika stada. Dużo częściej i chętniej wykona polecenie nie tylko dla nagrody, ale także dla zadowolenia przewodnika (o ile jest to pies podporządkowany). Dlatego zazwyczaj uczenie psa jest dużo prostsze i przynosi niekiedy spektakularne efekty, podczas gdy uczenie kota najczęściej ogranicza się do: tego nie drap ale drap to, tu nie wskakuj (a przynajmniej jak ja patrzę), przyjdź na wołanie bo będzie żarcie. Oczywiście można osiągnąć więcej, ale mało komu się chce.

Koty są bardzo wrażliwe na stres. Nawet pozornie wyluzowane osobniki mogą nieoczekiwanie zacząć chorować w trudnej sytuacji. Wyjazdy z kotami są też bardzo często trudniejsze niż z psami raz ze względu na niedostosowanie miejsca pobytu do obecności kota, dwa ze względu na reakcję kota na podróż. Moja kota była tak przejęta (a wyjechałam na 2 tygodnie z nią w tym roku), że pomimo podania przed podróżą No-Stressa po dojechaniu na miejsce schowała się pod grzejnik i nie chciała wychodzić. Nie jadła, nie piła, nie załatwiała się. W końcu zwróciła posiłek zjedzony kilkanaście godzin wcześniej zupełnie nie strawiony i po mału zaczęła się ożywiać. Ale przez pierwsze chyba 2 dni jadła i buszowała głównie w nocy, jak było cicho i ciemno. Za dnia nie miała odwagi.
Są koty, które po przeprowadzce i związanej z nią stresem dostają chronicznego zapalenia pęcherza oraz zmienia się ich charakter. Może niewiele takich jest, ale bywają. Z miziaka zrobił się kot spędzający większość dnia pod wersalką, którego trzeba regularnie leczyć na zapalenie pęcherza.
Ponadto koty w przeciwieństwie do psów bardzo często ukrywają swoją chorobę. W zasadzie niuanse naprowadzają właściciela na to, że coś nie gra, a część z nich jest zauważana dopiero po kilku dniach choroby. Kiedy kot panikuje jak to on cierpi, to na ogół wtedy, gdy akurat nic mu nie jest. Kiedy dzieje się coś poważnego, najprostszym do zaobserwowania sygnałem jest kocia chęć ukrycia się przed światem (a pewnie zdarza się, że niektóre koty jeszcze lepiej się maskują).
Pies natomiast zazwyczaj nic nie ukrywa. Bo stado ma się nim zająć.

Nie zniechęcam do kota, absolutnie. Warto jednak mieć świadomość pewnych aspektów i warto moim zdaniem poczytać trochę, choćby na forum :)
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5961
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw lis 03, 2016 23:08 Re: Kocie dylematy psiarza.

Współczuję straty Przyjaciela. Bulowate to cudowne psiaki, ja jestem zapatrzona w ASTy i bule, kiedyś na pewno będę miała jakiegoś - a na razie wspieram Fundację AST ;)

Jeśli zastanawiasz się, czy podołasz opiece nad kotem, warto pomyśleć np. najpierw o byciu domem tymczasowym. Długowłose koty raczej nie mają problemów ze znalezieniem domów stałych, więc docelowo kot na pewno znajdzie opiekunów, jeśli jednak uznasz, że to nie Twoja bajka.
Tutaj np. długowłosa kotka szuka pilnie domu: viewtopic.php?f=13&t=177649

Szalony Kot

 
Posty: 22869
Od: Pt wrz 24, 2010 13:01
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt lis 04, 2016 0:34 Re: Kocie dylematy psiarza.

ja napiszę tak - czy polecilabyś bulla po przejściach osobie, która nigdy nie miała psa, nie zna się na psach, a całe życie miała koty ?

Persy są specyficznymi kotami, ludzie wyrządzili im wiele złego. Są rasą obciążona genetycznie dużo częstszym występowaniem PKD (wielotorbielowatość nerek ), a ostatnio także HCM (kardiomopatia przerostowa). Specyficzna budowa czaszki powoduje, że mają często niedrożne kanaliki łzowe, czasem nie potrafią normalnie jeść - trzeba je karmić z ręki lub budować gorki z jedzenia na plaskich talerzykach.
To nie jest kot dla początkującego kociarza.
Bo ogolnie kot -dla osób zapracowanych - jest dużo lepszy niż pies. Doskonale znosi nawet kilkanaście godzin nieobecności opiekuna, nie wymaga spacerów, można go wybiegać w domu, ze słuchawkami na uszach. Ale....jeździć, zmieniać miejsce pobytu - większość kotów nie lubi, powoduje to u nich stres. Stres u kota = choroba. Najczęściej zapalenie pęcherza. Kot nie pokaże ,że go boli, tylko zaczyna sikać na miękkie - na łozko, na ciuchy, do torebki....bo kuweta kojarzy mu się z bólem.
A.....i koty najlepiej brać od razu dwa - odpada polowa problemów

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12354
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Pt lis 04, 2016 12:13 Re: Kocie dylematy psiarza. [PERSY]

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Postaram się ustosunkować do wspominanych powyżej kwestii :)

1) Jeśli chodzi o zdrowie i psychikę adopcyjnych zwierząt to podejrzewam, że w przypadku kotów będzie podobnie jak z psami. Bardzo wiele zależy od historii, napotkanych ludzi i okoliczności - to bowiem wszystkie te czynniki wpływają na kształtowanie zachowań zwierzęcia. Sama zajmowałam się psami adopcyjnymi i wiem jak przeżycia wpływają na charakter.

2) W kwestii godzin spędzanych samotnie w domu- dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałam.:)

3) Jeśli chodzi o wychowanie- cóż, nie oczekiwałam że kot będzie przynosił gazetę w pysku i "wyszczekiwał" moje imię na komendę :) Cenię niezależność u zwierząt bo i ukochana rasa bulterierów taka jest :) Ale wnioskuję z powyższych postów, że jeśli konkretne zachowania uważamy za trudne do zaakceptowania to zawsze jest nadzeja na wyuczenie kota alternatywy. Czy szkolenie wygląda podobnie jak w przypadku psów? Cierpliwość, smakołyki? :)

4) Dziękuję za informację o pielęgnacji. Tak właśnie wyczytałam, że persy wymagają dbałości o sierść i oczy. Mój poprzedni psiak był długowłosy więc mam z tym doświadczenie. Domniemam że są specjalne kocie szczotki, środki do pielęgnacji? Czy chodzi się z persami do fryzjera ( z psem bywałam) ? :) Wybaczcie elementarne pytania ale wolę się przygotować na " najgorsze" :)

5)Jeśli chodzi o porady dotyczące niszczenia- mój bullek tez na początku narobił sporo szkód. Ba, przez swoją budowę ciała i brak świadomości tejże wielokrotnie niszczył w przypływie radości różne elementy mieszkania (rozpędzona masa 42kg będąca samymi mięsniami). Martwi mnie to, że należy ograniczyc kotom dostęp do zieleni. Mam w domu mnóstwo kwiatów (pasja mojego faceta) i równiez chcialabym aby kot mial dostep do wszytskich pomieszczeń. Dziękuję za bardzo mądry i rozsądny post. To pozwala choć trochę zrozumieć psychikę. W minimalnym stopniu ale to jednak dla mnie krok do przodu.

6) Dziękuję. Ta strata mojego ukochanego psa to był ogromny cios. Bullek wiele ze mną przeżył, towarzyszył mi jak najwierniejszy przyjaciel. To dziś łapię się na tym, że myslę o nim. Z DT mam taki problem (testowałam z psami), że się cholernie przywiązuję i przeżywam. Trochę bałabym się tez odpowiedzialności ze przez brak doswiadczenia popełnię szkody w psychice kota nim trafi do domu docelowego.

7) większość dorosłego życia (kilkanaście lat) zaangazowana byłam w rasę bulterierów i wiele takich uświadamiających rozmów mam za sobą. Podobnie jak Wy starałam się uczulać zainteresowanych bullami, że przyjęcie do życia zwierzęcia (a tym bardziej bulteriera, który moze byz niebezpieczny) nie moze wiązać się z podejściem "jakoś to będzie". Ze trzeba się starannie przygotować. Sprawdzić. Dlatego jestem tutaj. Pytam. Nie chcę i nigdy nie chciałam podejmowac pochopnych decyzji więc nie musicie się obawiać...gdybym zdecydowała się na adopcje to na pewno solidnie się przygotuję. Przykro słyszeć o dolegliwościach persów ale podobnie jest z psami. Coraz więcej raz przez selekcję hodowlaną i ograniczoną pulę genetyczną zmaga się z różnorakimi problemami zdrowotnymi. A nie ma nic bardziej bolesnego niz przedwczesne odejscie przyjaciela. Bulle maja problemy z sercem, nerkami, alergiami. Wszytskie aspekty badałam u swojego regularnie choc kupilam go po przebadanych rodzicach i samego po komplecie badan. A jednak, zmarł przez nowotwór.Tego nie przewidziałam.

Może powinnam pojechać na wystawę kotów aby pobcować choć chwilę z persami? Nie wiem czy to da jakikolwiek pogląd na zachowanie tychże kociaków bo zapewne sama wystawa nie jest dla nich środowiskiem w pełni komfortowym? U psiarzy zawsze mozna sie spotkac na psim spacerze i poznac psy w dosc naturalnym srodowisku. A koty?

Czy sa tu na forum posiadacze persów, którzy dziela sie na forum swoimi spostrzezeniami z zycia z persem? Wyszukiwarka nie pokazala za wiele.

Cieszę się, że napisaliście sporo słów gorzkiej prawdy ale...nadal jestem ciekawa persów :)
Co jest takim must have jeśli się chce wprowadzić kota do domu?

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 499
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Pt lis 04, 2016 12:49 Re: Kocie dylematy psiarza. [PERSY]

1. Dokładnie tak :)

2. To duża zaleta kotów - nie trzeba lecieć na pysk, wysikać zwierzaczka. Za to potrafią strzelić focha po przedłużającej się nieobecności opiekuna - ale z tym da się żyć ;)

3. Tak + konsekwencja. Konsekwencja. Konsekwencja.
Nie zaszkodzi wycieczka na rozstaje dróg w pełnię księżyca i odprawienie stosownych rytuałów :mrgreen:
I pogodzenie się z rzeczywistością :lol:
Wszystkie moje koty doskonale wiedzą, co znaczy "nie wolno". I wszystkie równo na to leją, jak nie widzę ;)

4. Persiarze są, chętnie dzielą się wiedzą i na pewno się tu zjawią, skoro tytuł zmieniony. Czasami miewają nawet jakieś persy do adopcji ;)

5. Persy to, zdaje się, raczej mało niszczą - ale zawsze może się trafić egzemplarz-pasjonat ;) Koty niszczą inaczej niż psy. Nie robią ogólnej demolki (no dobra, czasem robią, ale rzadko), za to potrafią np. nauczyć się otwierać szufladę i zrobić sobie w niej posłanie. Pół biedy, jak to szuflada z kocami - gorzej, jak z koronkową bielizną pani domu :twisted: No i w niebezpieczeństwie są też miejsca, o których przy psie się nawet nie pomyśli - wysokie półki, góry szaf (świetne miejsce na legowiska, BTW) itd. Znowu - persy kojarzą mi się raczej z niskopiennymi kotami, ale lepiej, żeby to jakiś persiarz potwierdził ;)

Wizyta na wystawie kotów i rozmowy z hodowcami na pewno nie zaszkodzi :ok:

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42584
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt lis 04, 2016 12:53 Re: Kocie dylematy psiarza. [PERSY]

a.m, co prawda nie mam persów, ale mam bulterierkę i stado kotów. Od zawsze jestem równo "fifty-fifty" kociarą i psiarą i jedyne co mogę powiedzieć to, że pies i kot to dwie absolutnie różne kategorie zwierzaków domowych :)

Odnośnie adopcji, persy dorosłe szukające domów wcale nie muszą być po żadnych przejściach. Możesz bez problemu znaleźć młodego dorosłego kota, który jest świetnie zsocjalizowany. Należę do grupy FB gdzie młode wykastrowane koty z różnych powodów szukają domów po skończonej karierze hodowlanej i bardzo często pojawiają się w niej piękne zadbane persy :)

Nie wiem jakich konkretnych zachowań nie mogłabyś zaakceptować u kota, ale generalnie jest tak, że kot i tak zrobi po swojemu za twoimi plecami.
Przykładowo, nie będziesz chciała by wchodził na blat w kuchni, możesz psikać kota wodą, oklejać blat taśmą i tak dalej, kot i tak tam wejdzie gdy nie będziesz widzieć ;)

W temacie pielęgnacji, chodzenie do salonu raczej odpada. To tak jak z podróżami - zbyt duży stres dla kota.

A jeśli chodzi o rośliny, większość niestety jest trująca dla kotów, dlatego warto zweryfikować jakie rośliny są w domu, nim pojawi się kot, i tym toksycznym kwiatkom poszukać nowego domku ;)

Jeśli chcesz poznać charakter jakiejkolwiek rasy, wystawa nie jest miejscem do tego odpowiednim. Koty przeważnie są podenerwowane,a by poradzić sobie ze stresem starają się przespać całe zamieszanie. By daną rasę poznać trzeba odwiedzić dobrą hodowlę, posiedzieć i poobserwować jak koty zachowują się w środowisku, które znają i w którym czują się bezpiecznie.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 5220
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Pt lis 04, 2016 12:53 Re: Kocie dylematy psiarza. [PERSY]

Ja zostałam posiadaczką persa adopcja też się go uczę ale Gwiazdka jest kochana bardzo, napiszę więcej wieczorem z kompa powodzenia

kocka

Avatar użytkownika
 
Posty: 4321
Od: Pt lut 27, 2015 22:02
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt lis 04, 2016 13:07 Re: Kocie dylematy psiarza. [PERSY]

Moi znajomi mają Persy, które często mam pod opieką.
Pielęgnacja wcale nie jest kłopotliwa, jeśli robi się to systematycznie. Niemniej jednak warto mieć świadomość, że np rano się przemywa oczy i po południu. Pół godzinki zajmuje czesanie.
Sama zamierzałam kupić Persa i nawet poczyniłam ku temu przygotowania, nawiązałam kontakt z całkiem sensownymi hodowcami, ale trafił do mnie taki jeden czarny mutant i nici z persiaka.
W sumie Persy są w tej chwili chyba najtańszą rasą kotów - moda mineła, dlatego albo weź z adopcji, albo kup od hodowcy.
W jednym i drugim wypadku dokładnie sprawdź stan zdrowia (pkd można wykryć genetycznymi testami, są też testy na hcm, ale tu większe znaczenie ma echo serca rodziców). Oprócz tego w rasie występują zaburzenia behawioralne (info od behawiorystki - nawet mam podesłane zagraniczne opracowania) polegające na zanieczyszczaniu otoczenia o podłożu stresowym. Cóż, kiedyś w tej rasie ostro selekcjonowano pod tym kątem osobniki , nawet wykluczano znaczące kocury.
Dlatego nie bój się stawiać wymagania i pytać o wszystko, zwłaszcza gdy płacisz za kota.
Robisz to w interesie rasy, nie tylko swoim.
Już w psach jest wiele ras hodowanych chyba tylko po to by weterynarze i behawioryści mieli z czego żyć.
W kotach zaczyna się robić podobnie.

I owszem kota nie tylko można wychować, ale i wyszkolić. Nie wierzysz? Spójrz:
https://www.youtube.com/watch?v=9i-bt9dYH1w
https://www.youtube.com/watch?v=puYANVY ... bveeEQwd_8

Tylko trzeba poświęcić masę czasu oraz wiedzieć jakich technik użyć.

Zdrowy Pers jak najbardziej nadaje się na pierwszego kota o ile ktoś jest chętny zdobywać wiedzę i poświęcić dużo czasu temu kotu.

Koniczynka47

 
Posty: 2745
Od: Wto lut 23, 2016 9:21

Post » Pt lis 04, 2016 13:33 Re: Kocie dylematy psiarza. [PERSY]

@Oki

Brzmi znajomo z tym fochem :) I kot i pies i towarzysz życia widzę mają podobnie. Myślę, że wszytskie kobiety świata mają do perfekcji opracowaną umiejętność radzenia sobie z takim zachowaniem :) Natura nas przysposobiła do przetrwania w tym świecie :)
Z komendami i zakazami to jak mój pies (chyba piszę o nim tu za dużo i pewnie Wam przynudzam- mówcie jeśli tak).Ale bulki też tak mają. Powiesz: nie właź na kanapę. Zejdzie.Ale możesz być pewna, że psior podejmie przynajmniej 11323893475495 prób wdrapania się na tą sofę. Zawsze z nadzieją, że zapomnisz albo widok tłustego bullowatego zadka tak Cię rozczuli że zmiękniesz. Zawsze :)
Czekam więc na Persiarzy :)
Czytałam, że persy raczej nie należą do niszczycieli - ale przyznam, że w styczniu kupowałam mieszkanie i 90% mebli choć ładnych to kupowałam w wersji tańszej na wypadek gdyby bullek postanowił dokonać redesignu. Więc jakby trochę jestem uodporniona na złamane serce gdy ukochana kanapa odniesie rany. Choć tak, odgryziona szpilka albo przeżuta okładka ukochanego albumu o Hopperze zawsze trochę boli :)

@milva.b
Wow! Mogę prosić jakieś foty ferajny? Gdybym decydowała się na adopcję to pewnie nie musi to być młody koci dżentelmen. Pewnie bardziej będzie to jakiś srogo błąkający się i niechciany. Bulek był z rodo, wypieszczony i wyniuchany wystawowy szczenior ale zawsze chciałam jeszcze adoptować zwierzaki w potrzebie.
Co by mi przeszkadzało? Sikanie wszędzie w domu. Miałam znajomych którym kot sikał na meble i wiem, że to ciężka sprawa pozbyć się "zapachu".

@kocka
Czekam na zdjęcie i kilka słów komentarza :) Dziękuję

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 499
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

Post » Pt lis 04, 2016 15:16 Re: Kocie dylematy psiarza. [PERSY]

Co do kwestii uczenia kota. Powiedziałabym, że wśród kotów dużo trudniej znaleźć osobnika, który zechce się nauczyć pewnych spraw, niż wśród psów. Ponadto jak się psu raz pozwoli na coś niedozwolonego na zasadzie udajesz że nie widzisz, dużo łatwiej to potem skorygować, niż w przypadku kota.
Jeden z moich tymczasków - Bąbelek - uparcie wskakuje na zlew. Wie, że nie wolno, bo jak coś powiem albo podejdę, zeskakuje. Ale to nie oznacza, że na moich oczach nie wskoczy za chwilę znowu.
Był moment, kiedy dwa tymczaski zadeptywały mi wannę w łazience. Musiałam ją myć codziennie, jeśli chciałam, żeby była czysta. Miałam dość i zaczęłam nalewać każdego dnia trochę wody na dno. Oczywiście wtedy gdy byłam w domu, nie zostawiałam ich bez nadzoru z tą wodą w wannie. Jeden tymczasek jak tyłkiem wpadł do wody i się zamoczył, nie wksakiwał przez kilka kolejnych dni - wyciągnął nauczkę. Natomiast Bąbelek nawet jak wpadł i się zmoczył, był gotów wskoczyć na wannę za chwilę ponownie. A wpadł łącznie chyba 2 razy. Kot kochany ale zupełnie nierefermowowalny. Podobnie z kanapą: prawie codziennie przy mnie zaczyna ją drapać, po czym zanoszę go do drapaka i tam kończy rytuał. Wie, że to drapak służy do ostrzenia pazurów, ale czasem mu nie po drodze. Czy w jego przypadku udałoby się osiągnąć coś specjalnym szkoleniem/pracą? Mam co do tego spore wątpliwości ;)
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5961
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pt lis 04, 2016 15:26 Re: Kocie dylematy psiarza. [PERSY]

Stomachari pisze: Jeden tymczasek jak tyłkiem wpadł do wody i się zamoczył, nie wksakiwał przez kilka kolejnych dni - wyciągnął nauczkę. Natomiast Bąbelek nawet jak wpadł i się zmoczył, był gotów wskoczyć na wannę za chwilę ponownie. A wpadł łącznie chyba 2 razy. Kot kochany ale zupełnie nierefermowowalny.

No kochany i jeszcze ma mocny charakter, nie robi sobie nic z drobnych przeciwności losu.
W sumie Ty usiłujesz obrzydzić wannę - a co gdy będziesz musiała koty wykąpać?
Zdarza się.
Nie lepiej zamknąć drzwi do łazienki? Lub nakryć wannę czymś.


Ja akurat uczę zabaw w wannie, w wodzie by koty nie bały się ewentualnej kąpieli.


A i w przypadku Persa to jest szalenie ważne - te koty się kąpie w szamponach pielęgnacyjnych i potem koniecznie trzeba wysuszyć suszarką.

Koniczynka47

 
Posty: 2745
Od: Wto lut 23, 2016 9:21

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: joanjoan, Lutencja, MaryLux, S&B, Senanta, sibia, wistra, zuza i 20 gości