Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto cze 11, 2019 13:34 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

93 godziny to naprawdę nie jest dużo. Skoro Bobcio zna okolicę, więc pewnie z jakiegoś powodu nie może wrócić a nie dlatego, że mu się wolność zamarzyła. Optymistycznie zakładam, że nic mu się nie stało. Zresztą mam nadzieję, że gdyby coś (odpukać) mu się przytrafiło, to jednak by się odezwał słysząc kicianie znajome. Cały czas obstawiam niemożliwość powrotu skądś... Jakoś nie wierzę, że odjechał. Wróci...
A Ty zadbaj, żeby miał możliwość wrócić. Ja trzymałam cały czas otwartą dziurę na taras, którą zwiała Irenka. I miseczka z żarciem i wodą stała pod drzwiami zamkniętych drzwi balkonowych, bo jednak do pracy jeździć musiałam. I dobrze, że ta dziura była otwarta, bo Irenka wróciła w środku nocy, i dopiero zbyt długo zapalone światło na tarasie ruszyło mnie, żeby sprawdzić co się dzieje. Ona była w takim kiepskim stanie psychicznym, że nie wiem, czy gdyby wejście było zablokowane, czy by czekała na sąsiednim garażu. Trzymam kciuki.

amcia

 
Posty: 231
Od: Czw lis 01, 2007 19:23
Lokalizacja: Warszawa - Anin

Post » Wto cze 11, 2019 13:47 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Ma otwarte drzwi tarasowe, od 7 rano do 2 w nocy również drzwi frontowe, moje okno uchylone 24/7, żebym słyszał. Miseczka nie stoi i nie będzie stała - w okolicy jest BARDZO dużo kotów, boję się, że przyjdą obce i mi go odstraszą (potrafią włazić do domu jak do siebie i hajda do miseczek). Stoi woda w kuble na tyłach zawsze. W domu CAŁY CZAS ktoś jest - nie dopuszczam do sytuacji, żeby nie było nikogo. Jak jedno wraca, to drugie dopiero wychodzi. Mam pod ręką dwójkę emerytów i ojca na home office, także to nie stanowi problemu.

Okoliczne firmy odpowiedziały, aż jestem zaskoczony, bo wszyscy do tej pory wykazują chęć współpracy. Wiem już, że nie odjechał z dwóch największych firm - szambiarki odjechały z parku maszynowego rano w piątek (Bobi jeszcze wtedy był), a drugą firmę obsługuje DHL, nie mają własnej floty. Wszyscy, do których dzwoniłem, sprawdzili biura i magazyny. W jednym nie było co sprawdzać, ze względu na specyfikę magazynowanego towaru mają bardzo czułe fotokomórki i ciągle sprawdzaną powierzchnię.
Bobusiowy wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=176897

Czasu nie oszukasz, dzień wstaje za dniem. Kiedyś i Tobie przyjdzie wybrać "być" czy "mieć".

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 953
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Wto cze 11, 2019 14:39 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Dużo obcych kotów... To ja bym łaziła po już nawet sprawdzonych chaszczach i kiciała, tak jak już ktoś pisał, nocą, i trochę postać i ponasłuchiwać. Może jakiś obcy kot go wystraszył i gdzieś dalej odbiegł.
Mam jedna wychodzącą kotkę Rysię. (niestety) I czasem jak jej zbyt długo nie ma... idę po okolicy z kicianiem, bo jest jeden miejscowy kot, który potrafi jej odciąć drogę powrotu. Wtedy wracamy razem.
Ech, znajdź się Bobiku...

amcia

 
Posty: 231
Od: Czw lis 01, 2007 19:23
Lokalizacja: Warszawa - Anin

Post » Wto cze 11, 2019 14:42 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Chodzę. Okoliczne chaszcze są sprawdzane kilka razy dziennie. W ogóle najbliższa okolica domu (kilkaset metrów) jest sprawdzana w kółko. + głośne kicianie z domu jeżeli tylko w nim akurat jestem.
Bobusiowy wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=176897

Czasu nie oszukasz, dzień wstaje za dniem. Kiedyś i Tobie przyjdzie wybrać "być" czy "mieć".

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 953
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Wto cze 11, 2019 14:47 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

No wiem, wiem... pamiętam sierpień ubiegłego roku i moje nocne wyprawy. U mnie jeszcze były tory i chaszcze przy torach. I oglądanie jezdni w poszukiwaniu najmniejszych śladów, że samochód gwałtowne się zatrzymał, że może ślady futerka...
i takie tam.
Ale on przecież gdzieś jest. No i niechże już wróci... Trzymaj się.

amcia

 
Posty: 231
Od: Czw lis 01, 2007 19:23
Lokalizacja: Warszawa - Anin

Post » Wto cze 11, 2019 14:48 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Andrzej - wszyscy sąsiedzi - w sensie osoby fizyczne, powinny być przez Ciebie molestowane o otwarcie wszelkich zamkniętych pomieszczeń.
Stale i upierdliwie. Bo to tak nie działa, że ktoś otworzy garaż/szopę/drewutnię - wstawi głowę, stwierdzi, że kota nie ma i zamknie na nowo. Jest upał, odwodnienie jest groźniejsze od niejedzenia.
Karmiciele...też się przypominaj, to tylko ludzie, pewno też starsi. Dzieci - jeszcze raz o nich przypominam.

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12334
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Wto cze 11, 2019 15:08 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

No, ja mam po sąsiedzku duży dom (z garażem po którym zwiewają koty) z piwnicami, gdzie kiedyś był jakiś zakład, i tam były okienka z powybijanymi szybami. I po pierwszej nocy, gdy zniknęła Irenka, od razu tam poszłam z prośbą, żeby facet sprawdził te czeluście. No i on mi powiedział, że sprawdził. Tyle, że akurat tamtej koszmarnej nocy umarł mu pies, więc to nie był dobry czas na moje molestowanie. Ale ja spać nie mogłam, jak pomyślałam, że Irenka gdzieś tam siedzi w kącie i wyjść nie może. W końcu po kilku dniach się zebrałam, i poszłam jeszcze raz z prośbą, że ja sprawdzę. Lekko nie było. Ale tak się uparłam, że mnie wpuścił. I dopiero wtedy, kiedy sama wszystko obeszłam, to wiedziałam, że tam jej nie ma.

Garaże, których na co dzień się nie używa... Osobiście, naprawdę. Bądź upierdliwy i uparty.

amcia

 
Posty: 231
Od: Czw lis 01, 2007 19:23
Lokalizacja: Warszawa - Anin

Post » Wto cze 11, 2019 15:15 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Wczoraj zostały rozłożone papierowe instrukcje dla sąsiadów z prośbą.
Mamy dwa sygnały do.sprawdzenia, więc zakładam,że Squbi jak tylko wróci tam pójdzie (i oby Bobis wyszedł). Jak.sie sciemni, to też tam pójdziemy kiciac i świecić.
Okropnie dużo jest tu kotów. Każdy podnosi nam ciśnienie.

gusiek1

 
Posty: 1290
Od: Nie sie 28, 2016 14:24
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto cze 11, 2019 15:43 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

izka53 pisze:Andrzej - wszyscy sąsiedzi - w sensie osoby fizyczne, powinny być przez Ciebie molestowane o otwarcie wszelkich zamkniętych pomieszczeń.
Stale i upierdliwie. Bo to tak nie działa, że ktoś otworzy garaż/szopę/drewutnię - wstawi głowę, stwierdzi, że kota nie ma i zamknie na nowo. Jest upał, odwodnienie jest groźniejsze od niejedzenia.
Karmiciele...też się przypominaj, to tylko ludzie, pewno też starsi. Dzieci - jeszcze raz o nich przypominam.


Ech. Ja o tym wiem. Sek w tym, ze akurat nikt z moich sasiadow (poza jednymi, sprawdzone) nie ma drewutni. Ani piwnic. A garaze stoja albo otwarte na przestrzal albo sa w kolko uzywane i nie sa blaszakami. Brak szop. Minimalizm ogrodowy - troche krzaczkow i trawniczek. W tej jednej piwnicy, ktora jest dziala firma sasiada - non stop otwarte i ciagle sie ktos kreci. Oczywiscie, bede dalej molestowal, ale naprawde takich miejsc u sasiadow po prostu nie ma. Sa blaszaki ulice dalej, ale sprawdzone i okiciane w sobote - do srodka nie wejde, bo nikt sie do nich nie przyznaje, a sa naprawde solidne. Ci, do ktorych moze powinienem wejsc, mnie nie wpuszcza. Nie trawia sie z moim ojcem i niestety przeszlo na mnie. Ale o tyle o ile udalo mi sie do nich zajrzec, to tez brak miejsc, gdzie kot moglby wejsc i nie moc wyjsc. Dalej szukam. Dalej zaczepiam. Tam gdzie nikogo nie ma wlaze przez ploty i sprawdzam sam.

Jezu, moze faktycznie bede znow molestowal, ale mam na liscie miejsc do sprawdzenia tyle miejsc, ze przestaje sie wyrabiac...
Bobusiowy wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=176897

Czasu nie oszukasz, dzień wstaje za dniem. Kiedyś i Tobie przyjdzie wybrać "być" czy "mieć".

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 953
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Wto cze 11, 2019 15:45 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

No wlasnie co do sygnalow to jakas dziewczynka zadzwonila. Pojde, sprawdze. Jade juz, urwalem sie wczesniej z roboty i umowilem, ze na razie moge przychodzic pozniej, zeby szukac Bobcia.
Bobusiowy wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=176897

Czasu nie oszukasz, dzień wstaje za dniem. Kiedyś i Tobie przyjdzie wybrać "być" czy "mieć".

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 953
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Wto cze 11, 2019 15:47 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Dobrze, że masz życzliwych ludzi koło siebie!
Bobiku znajdź się!!!

Zazusia

 
Posty: 2306
Od: Pon lut 21, 2005 9:50
Lokalizacja: Okolice Krakowa

Post » Wto cze 11, 2019 15:53 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Trzymam kciuki, zeby to byl dobry trop.

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 76726
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Wto cze 11, 2019 15:54 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Nieustannie trzymam kciuki !!!!!!!! :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29254
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Wto cze 11, 2019 16:10 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Otwórz ten link,może Ci sie bardzo przydać:
https://pl-pl.facebook.com/groups/ZaginioneWarszawa/
Nie było,nie ma i nie będzie-takiej jak TY...*

kochamcię

 
Posty: 152
Od: Wto maja 12, 2009 0:43
Lokalizacja: mazowieckie

Post » Wto cze 11, 2019 16:12 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Juz tam jest, upowany co kilka h.
Bobusiowy wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=176897

Czasu nie oszukasz, dzień wstaje za dniem. Kiedyś i Tobie przyjdzie wybrać "być" czy "mieć".

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 953
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości