Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część II

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw wrz 05, 2019 11:18 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

Dodzwoniłam się do Dogvetu w Chorzowie. Mamy umówioną wizytę na poniedziałek 9 września o 14. Muszę wyciągnąć jego dokumentację medyczną od mojego weta i jedziemy z tym koksem. Tak, mam dość. Tak, nie mam pieniędzy. A przynajmniej nie mam ich dużo. Ale wiecie co ? Chromolę. Chcę wiedzieć co mu jest i co zrobić,żeby mógł żyć NORMALNIE. Niechby i w pampersie, olewam to. Skarpetka spisuje się nieźle i podoba mi się mina Odynka po wizycie w kuwetce na siusiu: "Patrzaj mame, co to jest? Ja do kuwety, siusiam i nic nie ma ? Gzie moje siusiu? Ukradli?! Kosmici przylecieli i ukradli?! Mameeee przytul kitku bo #smutektakbardzo, #siusiunietakbardzo. " Ponadto po raz pierwszy od niepamiętnych czasów obudziłam się bez kleksa na czole...I w pościeli. Czystej. Odyn trochę zarzuca zadkiem przy biegach przełajowych a Saper spogląda na brata z lekkim niesmakiem w związku ze skarpetką i zaraz idę do sklepu i mu kupię jakieś inne skarpetki, bardziej... Męskie. Pampersy zamówiłam wczoraj, w przyszłym tygodniu powinny dotrzeć i będzie można olać skarpetkę.

MB&Ofelia co do babki; kiedyś, zanim z nią zamieszkałam myślałam, że to kochana słodka staruszka, biedna bo nikt jej nie lubi a ona jest taka samotna i chora i biedna. Mieszkam z nią od stycznia i wiem jedno- jest egoistką absolutną. Nie liczy się nic oprócz JEJ potrzeb. Skoro ONA chce to tak ma być a jeśli nie...To umili człowiekowi życie tak,że zaczynie wątpić we własne zdrowe zmysły. Jest złośliwym, skąpym do obrzydliwości brudasem ukrywającym się pod maską kulturalnej i miłej osoby. Nie jest to kwestia tego Niemca na A. Dopiero teraz rozumiem te półsłówka w czasie spotkań rodzinnych. No fakt, lepiej późno niż wcale aczkolwiek przyznaję,że trochę kijowo że trafiło na mnie. Zaczynam myśleć w kategoriach kupienia sobie lodówki turystycznej widziałam takie na Allegro, można podłączyć do gniazda zapalniczki albo mieć zasilanie z sieci, bo niestety, ja się boję jeść to co jest w lodówce domowej mimo dbania o zaopatrzenie w sensie jego świeżości. Trochę ciężko żeby produkty były jadalne jak wszystko ale to absolutnie wszystko jest popakowane w foliowe woreczki bez dostępu powietrza, nawet cholera pojedyncze parówki... Babka nie pije mleka. Ja owszem, do kawy. Kupuję zatem mleko. Po dwóch dniach go nie ma. Moja woda mineralna której piję dużo jest "obrzydliwa jak można pić to smakowe świństwo" kupiłam zgrzewkę nagle gdzieś zniknęły trzy butelki. Nie żałuję jej a w życiu. Ale niech do kurrrtyzany jasnej niech po prostu powie a nie na bezczela podbiera. To samo jest z serem, wędliną, chlebem... Wszystko jest obrzydliwe, niejadalne, be i fuj. A znika. Pewnie koty opanowały otwieranie lodówki i wyżerają w nocy jak ja śpię...

Ale w sumie olać to. Teraz trzymajcie kciuki za poniedziałek. Za pomyślną diagnozę. Żeby dało się naprawić Odyna....

Aha, co do podkładów - przyjmę każdą ilość i każdy rozmiar... One naprawdę wychodzą w strasznym tempie....
Obrazek
Obrazek
Obrazek

kocia_mendka

Avatar użytkownika
 
Posty: 1354
Od: Pt paź 11, 2013 18:40

Post » Czw wrz 05, 2019 15:02 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

Ok, w niedzielę przejrzę dokładnie pudła na giełdzie, mam nadzieję że będą tam gdzie jej poprzednio widziałam. A zwróciłam uwagę bo Małej Czarnej zdarza się wpadka w transporterze - raczej ze stresu a nie musu - i będę musiała wykładać transporter żeby go nie prać za każdym razem.

A z babki faktycznie niezłe ziółko :strach:
wątek Księżniczki Ofelii i Małej Czarnej Carmen
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=173408 - cz. VI
Obrazek
Bazarek na Smarkoty u kociej_mendki viewtopic.php?f=20&t=192882&p=12217366#p12217366

MB&Ofelia

 
Posty: 20622
Od: Pt gru 09, 2011 9:20
Lokalizacja: Koszalin

Post » Czw wrz 05, 2019 15:15 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

To khem, khem, kto chętny dorzucić się do weta? bo wicie-rozumicie Odynek to taki troszku forumowy kot jest, nie?
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

Avatar użytkownika
 
Posty: 22871
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Czw wrz 05, 2019 20:08 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

Skarpetka mnie napadła. Z Odynem wewnątrz :D Jak ten mały smród to zrobił nie wiem, skoczył mi na głowę z szafki w łazience. Serio nie rozumiem tego co się dzieje, przedwczoraj - kot się leje przez ręce, a konkretniej z kota się leje górą i dołem. Wczoraj - kitku ledwo łazi, jeść nie chce, pić nie chce i nadal wydala. Dziś - skacze lata i szaleje, przeciągnął Sapera przez pół przedpokoju warcząc przy tym jak stado tygrysów na speedzie. Nie rozumiem. Mam nadzieję,że weci w Chorzowie w końcu powiedzą mi co jest grane. I przede wszystkim jak to leczyć. Jeśli będzie potrzebna operacja czy cokolwiek wiadomo, ja to zrobię. Mimo,że nie ma najmniejszej szansy,żebym komukolwiek oddała tą małą pokrakę z zepsutym zadkiem. Niech mu ta dupina nieszczęsna dalej przecieka, mówiłam, najwyżej będzie nosił pampersy, kolejny kamyczek do ogródka sąsiadom którzy i tak już od dawna mają mnie za świra bo leczę swoje zwierzęta. No to teraz będę mieć kota w majtkach. Ba kurde, ja mu nawet jestem gotowa zrobić na te majciochy pokrowczyk z wełenki i kurna wydziergać we wzorki. Niech mają powód do gadania co mi tam. A dopóki cokolwiek mam do powiedzenia- Pan Przeciekający Zadek mieszka w mieście. A potem się zobaczy. :D
Obrazek
Obrazek
Obrazek

kocia_mendka

Avatar użytkownika
 
Posty: 1354
Od: Pt paź 11, 2013 18:40

Post » Nie wrz 08, 2019 9:00 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

Podkłady trochę poczekają, pada od rana albo i od nocy, nawet się nie wybieram na giełdę bo nie ma po co. Nawet jeśli handlarze z "pudłami" przyjechali to i tak się nie rozłożą. Ale spoko, giełda jest co niedziela.
Co u Odynka? I u Sapera?
wątek Księżniczki Ofelii i Małej Czarnej Carmen
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=173408 - cz. VI
Obrazek
Bazarek na Smarkoty u kociej_mendki viewtopic.php?f=20&t=192882&p=12217366#p12217366

MB&Ofelia

 
Posty: 20622
Od: Pt gru 09, 2011 9:20
Lokalizacja: Koszalin

Post » Wto wrz 10, 2019 20:30 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

Wczoraj w miarę dobrze, co prawda wymęczony był bidul drogą i wizytą w lecznicy ale jeszcze w miarę, nawet wieczorem pogonił Saperowi kota przy misce. Dostał karmę RC Fibre Response kolejny zestaw leków i właściwie to tyle. Zastrzeżeń do samej wizyty nie mam żadnych Pan Doktor przesympatyczny, tylko co z tego? Możliwość operacji prawdopodobnie istnieje ale chwilowo trzeba czekać. Może z tego wyrośnie? A może nie ? A dziś... A dziś Odyn leży. Po prostu, leży. Od rana kiedy próbował zrobić kupkę jest tylko wrzask i drapanie, popuszcza na rzadko chwilę śpi, napina się, krzyczy, znów zasypia. On płacze a ja razem z nim. Przysięgam, mnie tęz boli...

Poza tym kolejna awantura, tym razem o wykładzinę. Z racji,że Odyn popuszcza no to wiadomo, wykładzina ile wytrzymała tyle wytrzymała, ja mam dość ustawicznego prania ponadto no cóż, ona śmierdzi. Zatem wykładzina poszła na śmietnik. I kolejny powód do gadania,że kto to widział takie coś w domu trzymać, że non stop sra i że na złom. Że ona źle temu kotu wróży. Jedno jest pewne, w końcu w pokoju mi nie śmierdzi a pies ganiał wersalkę, jak i ona zacznie śmierdzieć to sobie kupię dmuchany materac i mam w nosie. Jestem zmęczona. W nocy dostałam krwotoku z nosa, rano pochyliłam się żeby wyrzucić Sapera z moich kapci bo chciałam do toalety. Saper ufarbiony, Odynowi też się dostało.

A pampersy dla wcześniaków to był chybiony zakup. Nie nadają się niestety, Odyn jest zbyt ruchliwy. Nie potrzebuje ktoś czasem? Zużyłam tylko 4, resztę mogę oddać potrzebującym...
Obrazek
Obrazek
Obrazek

kocia_mendka

Avatar użytkownika
 
Posty: 1354
Od: Pt paź 11, 2013 18:40

Post » Wto wrz 10, 2019 22:10 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

Czy można jakoś pomóc? Strasznie mi przykro, że bardziej konkretnych wyników wizyty nie ma. W sensie jakie perspektywy ma Odynek :( . Zakładam, że u niego odkupczanie ręczne nie wchodzi w rachubę. Bo chciałoby się ulżyć mu, a tu kicha.
A rachunek? Jesteś pewna że nie potrzebujesz pomocy w tym zakresie?
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

Avatar użytkownika
 
Posty: 22871
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Śro wrz 11, 2019 17:51 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

A lekarz konsultujący nie mówił nic o diecie, czy utrzymać dotychczasową, czy coś zmienić? Odpowiednią dietą można dużo zdziałać.
wątek Księżniczki Ofelii i Małej Czarnej Carmen
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=173408 - cz. VI
Obrazek
Bazarek na Smarkoty u kociej_mendki viewtopic.php?f=20&t=192882&p=12217366#p12217366

MB&Ofelia

 
Posty: 20622
Od: Pt gru 09, 2011 9:20
Lokalizacja: Koszalin

Post » Śro wrz 11, 2019 21:10 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

Lekarz konsultujący na chwilę obecną zalecił RC Fibre Response, mam podawać to i karmę wysokomięsną. Znaczy z wyższej półki. No to będę podawać, dzwońcowi posmakowały puszki z Bozity, RC też mu podchodzi, tylko jestem przerażona cenami. A za tydzień szczepimy bo obaj po drugiej dawce leku na robala. Też jestem przerażona. Ogólnie, jestem przerażona bo moja pani ginekolog zleciła mi na cito badanie poziomu hormonów bo coś jej się nie podoba, jej zdaniem za szybko chudnę a nie czuję się na siłach wyjaśniać DLACZEGO, no a jak wiadomo termin "na cito" dotyczy oczywiście badań wykonanych prywatnie. Też nie wiem ile to będzie kosztować. Plus do tego USG bo coś na jajniku znowu. Tak,że zapowiada się bardzo wesołe życie. W związku z czym mam pytanie, czy ktoś nie chciałby kupić używanego obiektywu Sigma 90- 300 manual do korpusu Nikon D3000 ? Kupiłam za dwa tysie z hakiem kilka lat temu, pyknęłam może ze 40 zdjęć i słoik leży a kasa się jak wiadomo przyda. W dobre ręce oddam za ja wiem ? 500 ? Raczej za większą kwotę byłby obciach zwłaszcza,że gdzieś posiałam od niego papiery i pudełko. Ale sprzęt zadbany w dobrym stanie...
Obrazek
Obrazek
Obrazek

kocia_mendka

Avatar użytkownika
 
Posty: 1354
Od: Pt paź 11, 2013 18:40

Post » Pt wrz 13, 2019 20:43 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

...I żeby nie było za wesoło Odyn się znowu zatkał. Przysięgam, ja już nie mogę :(
Obrazek
Obrazek
Obrazek

kocia_mendka

Avatar użytkownika
 
Posty: 1354
Od: Pt paź 11, 2013 18:40

Post » Pt wrz 13, 2019 21:46 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

Kot mojego syna, z powodu jelita uciśniętego przez pękniętą niegdyś miednicę, zatyka się od lat. Jest na RC fibre. Po ostatnim zatkaniu dostaje regularnie Bisacodyl VP i metoclopramidum (jedno i drugie w tabletkach), popijane roztworem z colon c. Odpukać - zatkania się skończyły.
Może spytaj weta, czy nie pomogłoby to Odynkowi.

Bungo

 
Posty: 11919
Od: Pt lut 16, 2007 0:52
Lokalizacja: Kraków

Post » Sob wrz 14, 2019 0:11 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce część I

13 piątek... :(
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

Avatar użytkownika
 
Posty: 22871
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Anna2016, Gosiagosia, jolabuk5, Kasiasemba, kwiryna, MB&Ofelia, nyoe i 25 gości