POMOCY!!!Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob lis 23, 2013 23:41 POMOCY!!!Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce

.....czyli o życiu ze zwierzaczkami słów kilkoro....


Jako iż zostałam namówiona niniejszym pozwoliłam sobie zainstalować nowy wątek. Będzie jak w tytule, a na początek opowieść pod wiele mówiącym tytułem


A IMIĘ JEJ TRUFLA czyli wstęp do Apokalipsy….

Zacznie się od tego ,zechcecie mieć psa coby dóbr waszych pilnował i szczekaniem a i postawą groźna złych ludzi odstraszał. Wiedzeni odruchem serc dobrych przygarnąć młode szczenie zechcecie tym samym wprowadzicie pod dach wasz BESTIĘ, której imię jest TRUFLA.
I to będzie znak pierwszy.

Zasię postanowicie iż BESTIA owa zamieszkiwać wyłącznie w kojcu będzie od lat swych najmłodszych by wdrożoną do obowiązków od początku zostać, lecz ugną się serca wasze litościwe i znużeni płaczem żałosnym na posłanie swe BESTIĘ przygarniecie co spowoduje iż o 4,31 nad ranem nos wasz przedziurkowanym i obśliniony obficie zostanie takoż i broda wasza i uszy wasze i każda dostępna BESTII część ciał waszych. Wzrok wasz zaś mętny i nieprzytomny będzie z braku snu nocnego.
I to będzie znak drugi.

Chcąc niedoli stworzenia ulżyć i czystości nauczyć chodzić z BESTIĄ po podwórzu o 5 rano będziecie, a nogawki piżam waszych w strzępach powiewać będą, zaś stopy wasze utrudzone dziwnego zapachu nabiorą po wdepnięciu ZNAK pozostawion przez BESTIĘ. I nie dane wam będzie oka zmrużyć ponownie, łóżko nie da wam schronienia, zaś kawa wasza poranna ciekawym deseniem ozdabiać będzie podłogę siedziby waszej i odzież waszą, żałosne skomlenie BESTII zaś roznosić się po okolicy będzie i budzić będzie rodziny wasze.
I to będzie znak trzeci.

I nie dane wam będzie ciała strudzonego na leżaku w ogrodzie złożyć gdy dzień nowy nastanie gdyż BESTIA zainteresowanie roślinnością wykaże i każdą luźno leżącą rzeczą która wasza jest. I pływać BESTIA w oczku wodnym zechce, a żabę ujrzawszy w szał morderczy wpadnie i ciałem stworzenia odzienie wasze gustownie przyozdobi. A ciało swe złożywszy na jakiejkolwiek roślinie integralność jej z glebą sprawdzić zechce i czynić to będzie długo i namiętnie gdy tylko uwaga wasza na inne przyziemne sprawy skierowaną zostanie.
I będzie to znak czwarty.


I nie danym wam będzie ni obiadu spożyć w samotności ni potrzeb fizjologicznych załatwić, gdyż BESTIA pysk włochaty do talerza pchać będzie, w toalecie zaś pić zechce wodę z sedesu. Takoż pożre wam papier toaletowy, ścierkę do podłogi i zakrętkę od Domestosu. Napocznie też BESTIA proszek do prania zaczym zwymiotuje wam na stopy obficie a nagle.
I to będzie znak piąty.

I nie danym wam będzie do mędrca weterynarzem zwanego spokojnie się udać, coby rady jak BESTIĘ poskromić zasięgnąć. Rydwan wasz przez BESTIĘ opanowan bez reszty zostanie, wajcha zmiany biegów ślad zębów nosić i śliną ciągliwą ociekać będzie., dywaniki gumowe wywleczone zostaną i nie pozostanie po nich śladu ni popiołu a mapy w schowku spoczywające na konfetti przerobione zostaną.
I to będzie znak szósty.

I karmić odpowiednio BESTIĘ mędrzec weterynarzem zwany wam nakaże, zatem zakupić postanowicie pożywienie wszelakie dla szczenięcia BESTII wskazane, jako to podroby, szyje indycze, mięsko drobiowe i wołowe i gotować zupki będziecie coby BESTII ofiarę należną złożyć, i karmić ową będziecie serkiem białym i żółtkiem, co spowoduje iż brzuch BESTII rozdętym się stanie ,zaś w komnatach waszych woń dziwna i tajemnicza unosic się będzie. A oddech wielce smrodliwy z pyska BESTII dobywac się zacznie posesję wasza zaś ZNAKI BESTII obficie znaczyć będą.
I to będzie znak siódmy…


Zdjęcia będę dorzucać sukcesywnie jak tylko uda mi się przekopać przez zawartość zewnętrznego dysku obiecuję. A teraz czytajcie bawcie się dobrze i co tam jeszcze :D
Ostatnio edytowano Śro cze 25, 2014 6:09 przez NITKA/KARINKA, łącznie edytowano 2 razy
Powód: Przenioslam na NASZE KOTY - opowieści o rezydentach - blaski i cienie życia z kotami
Obrazek
Obrazek
Obrazek

kocia_mendka

Avatar użytkownika
 
Posty: 1331
Od: Pt paź 11, 2013 18:40

Post » Sob lis 23, 2013 23:45 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

Witamy się pięknie i o więcej prosimy :ryk: :ryk: :ryk:
Obrazek

kuba.kaczor13

Avatar użytkownika
 
Posty: 11597
Od: Pon lis 05, 2012 20:32
Lokalizacja: gdzieś koło Kutna.

Post » Nie lis 24, 2013 0:34 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

:mrgreen:
Obrazek Obrazek Obrazek

Astaroth86

 
Posty: 1349
Od: Pon wrz 12, 2011 20:05

Post » Nie lis 24, 2013 6:38 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

Jessssssstem :D

Czytajac opis BESTII, zaplulam monitor...kawa...wiec juz szykuje pozew, szukuj sie Kobito!
Natomiast caly czas mialam przed oczami psa mojego szefa i wspolokatora. Pieska ta od malego byla wychowywana w milosci i....juz. Czyli zero dyscypliny.Jedyna reakcja na jej zle wybryki, bylo powiedzenie: no i co zrobilas?Sunia miala zwyczaj zalatwiania sie w domu i biurze. I nie byly to dwucentrymetrowe kuleczki. Poniewaz piesa byla wielka, i zjadala wszystko (od poduszek, maszynek do golenia, poprzez ubrania, jeden STARODRUK, kocie odchody), wszystko to ladowalo pozniej na podlodze. W wielkiej ilosci. Wiele razy. kILKA RAZY DZIENNIE.
Czesto gesto goscilismy rozne wzane persony ze swiata muzyki (taki Bisbal np.), czy telewizji (Iker Jimenez), i na czas wizyty interesantow, pies byl uwieziony w miszkaniach "na gorze". Oczywiscie Sixty, nie chciala byc sama i wyla, szczekala przez cala wizyte goscia. Wypuszczona na "wloscie", biegla do goscia, witala sie skaczac (50 kg psa) i natychmiast....wydalala. Jedynka i dwojke.
Zapaszek utrzymywal sie zawsze, mimo codziennego odkazania.
Sixty to jedyny znany mi pies, ktory przezyl zjedzenie dwoch cebul, ponad kilogramowego tortu, BEZ ZADNEGO USZCZERPKU NA ZDROWIU.
Niestety sunia nie zyje, bo na spacerze napila sie wody z anty zamrazaczem, i tego jej organizm nie wytrzymal.

Troche smutno, troche....obrzydliwie, ale musialam to napisac, bo bardzo mi sie ta sytuacja przypomniala :)

czarnykapturek

 
Posty: 1389
Od: Pt wrz 21, 2012 18:54
Lokalizacja: Madryt (Hiszpania)

Post » Nie lis 24, 2013 11:19 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

Siknę se.

issey32

 
Posty: 3621
Od: Śro maja 18, 2011 9:39

Post » Nie lis 24, 2013 14:15 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

Zaznaczam :mrgreen:

wiewiur

 
Posty: 1490
Od: Sob cze 26, 2010 13:08
Lokalizacja: Białystok

Post » Nie lis 24, 2013 14:42 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

Jest! :piwa: Nareszcie założyłaś wątek :dance: :dance2: . Będę zaglądać.
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

Avatar użytkownika
 
Posty: 22726
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Nie lis 24, 2013 17:48 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

:wink: :ok:
Ronda 25.04.2014[*]
Cindy 21.08.2018[*]
Rozkazywac kotu? Latwiej jest przybic galaretke do sciany.
Woody Allen

Cindy

Avatar użytkownika
 
Posty: 4616
Od: Śro lut 11, 2009 13:23
Lokalizacja: Gdynia

Post » Nie lis 24, 2013 17:55 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

:mrgreen:

RAnia

 
Posty: 438
Od: Sob mar 08, 2008 3:56


Post » Pon lis 25, 2013 0:08 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

Też znalazłam :mrgreen:
Obrazek
Idź zawsze do przodu,nie oglądaj się wstecz,nie holuj smutku za sobą....,,Dżem"

Annaa

 
Posty: 8291
Od: Sob lis 28, 2009 20:25
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto lis 26, 2013 11:25 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

Witam się z moją hołotą :wink: i proszę o więcej :D
Obrazek

dorcia44

 
Posty: 43275
Od: Pt maja 19, 2006 20:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto lis 26, 2013 13:57 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

Jak już wspomniałam kolejne fragmenty apokaliptycznych opowiastek postaram sie wrzucać w miarę regularnie,niemniej jednak chwilowo mam kłopoty z poruszaniem ręką, albowiem zrobiłam sobie kuku wymagające 10 szwów lepsza ich mać, zatem posługiwanie się tąże jest dość trudne. Chodzi za mną nawet pomysł o stworzeniu dysertacji pod wiele mówiącym tytułem " O konieczności używania ręki lewej przy zapinaniu sobie stanika" lub jakiś zbliżony tytuł. Chwilowo odnóże manipulacyjne lewe mam zapakowane w kilka warstw bandaża który nieodmiennie wnerwia Artemka albowiem utrudnia mu dostęp do tych fajowych niteczek które z tego odnóża wystają a ja z niewiadomych przyczyn nie pozwalam się nimi pobawić straszna świnia jestem .... Co do genezy powstania obrażeń są one nader prozaiczne, trzasnęłam drzwiami a szyba zrobiła bęc. A potem mój pokój, kuchnia oraz ciąg komunikacyjny pomiędzy kuchnią i łazienką wyglądał jak skrzyżowanie zaniedbanej rzeźni i salonu markiza De Sade po przyjęciu towarzyskim dla znajomych o szczególnych upodobaniach. Następnie kiedy klęłam i próbowałam znaleźć coś do zatamowania krwi do domu wpadły dwie krwiożercze bestie ( w tym jedna bestia Apokalipsy )i węsząc z zainteresowaniem podjęły trop za farbą. Ranną ofiarę dopadły w łazience. Tamże Brutus popiwszy wody z sedesu chciał sprawdzić czy ręka nadal trzyma się ciała bo kto wie, może będzie fajowa zabawa świeżym gnatem,Trufla zaś postanowiła ze lepiej będzie zatamować upływ krwi oblizując mi rękę. I była wielce oburzona dlaczego ja jej na to nie pozwalam tylko przykładam do łapska jakies śmieszne waciki. Nie twierdzę w żadnym wypadku,że miała na myśli coś innego co sugerował mój syn, mianowicie odgryzienie mi tej rąsi, ostatecznie poł godziny wcześniej obie bestie dostaly pożywną kaloryczną zupkę na wołowym gnacie z dodatkiem siemienia lnianego i tranu zatem nie powinny być głodne jako że ich miseczki pojemnością podobne są do wiaderek. Cokolwiek by nimi nie kierowało fakt pozostaje faktem w rączkę mam kuku, pisze mi się nader trudno a szwy mi zdejmą za jakieś 10 dni. Tak na marginesie lekarzowi który mnie szył zaproponowałam zmianę stanowiska, na zimną chirurgię nie byłoby wtedy problemu z narzekaniem pacjentów, a pielęgniarce która oczyszczała mi ranę z fragmentów szkła zatrudnienie się przy odwiertach ropy z dna morskiego bo cholera za chwilę by sie przedłubała na wylot. No po prostu wydawało mi się,że facet krzywo szyje zatem miałam prawo być nerwowa,ponadto jestem uczulona na wszelkie manipulacje przy moich organach tudzież kończynach bo to zwyczajnie boli. Poszukam czegoś w starszych zapiskach, obiecuję... Przecież nie mogę Was moi kochani tak zostawić...:D :D :D
Obrazek
Obrazek
Obrazek

kocia_mendka

Avatar użytkownika
 
Posty: 1331
Od: Pt paź 11, 2013 18:40

Post » Wto lis 26, 2013 16:04 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

DOSKONALE PIĘKNY PORANEK Z SZAKALAMI I ZWŁOKAMI W TLE.

Czyli dlaczego nie zostanę mordercą.
Uprzedzam niniejszym iz historyja krwią zasię ociekać będzie, oraz innemi szczegóły obrzydliwymi lekko. Zatem czujcie się ostrzeżeni.

Dźwięk jaki wyrwał mnie dziś rano z objęć Morfeusza był dziwny, niepokojący oraz nieco podejrzany. Brzmiał mniej więcej tak:
Klikklikklik, szlag, zabije cie cholera klikklikklik ufff stęk stęk stęk szszszlag jasny by cie trafił gin dziadu, shit fuck, dokąd kopytkujesz wełnista istoto ( Gdzie leziesz baranie ) klikklikklik cyk ufff..... Postanowiłam jednakowoż uchylić firanki rzęs i jakiż ach jakiż widok ukazał się mym oczętom przecudnym które od bławatków uczyły się być tak błekitnemi? ( Ja nic nie brałam bez obawy ja tak zawsze jak ktoś mnie budzi o 8 rano...) Przy kompie siedział mój syn.I grał....
-O mamusia jak milo ze już nie spisz zaraz ci kawę zrobię i jadę po te książki co je zamówiłem wiesz....
Pod powiekami które z łomotem opadły na miejsce ujrzałam szajkę zwyrodniałych opryszków pastwiących się nad zwłokami mojego dziecka. Mówiłam już ze byłam wśród nich? No właśnie....
-Nie chce kawy do jasnej anieli zmęczona jestem pół nocy byłam na orgii z doktorem Housem. I jedz gdzie chcesz byle po cichu i nie budź mnie więcej bo nie dożyjesz pełnoletności....
.....
Witajcie nam witajcie dzikie plemię leśne przybyliśmy tu do was z miejsca gdzie jest cywilizacja przywieźliśmy wam perkal paciorki wodę ognistą i grzmiące kije oraz choroby weneryczne co ja gadam co ja gadam ....
Aleosochozi ? A tak , teściowie mojej siostry przybyli z darami...Chyba jednak wstanę pospać już nie pośpię a jeszcze raz zamknę oczy nie daj Wielka Melitele a na podwórku wyląduje statek pełen wrażych obcych z sąsiedniej galaktyki.
Kawa kawa kawa....Jeeeeee tak kawa....
Wysączyłam poranna kawusie przy stole kuchennym brzeżkiem świadomości rejestrując fakt ze na tymże stole spoczywa worek. Duży czarny plastikowy worek. W takich workach przechowuje się zwło... Z worka coś cieknie i nie jest to keczup.... Zwłoki!? W worku są zwłoki!? No tak timeo dziadkowie et dona ferentes zawsze to mówiłam, oni przywieźli nam trupa ciekawam po jaki gwizdek, w ogródku już ani grama miejsca nie ma i ani odrobiny wapna a do Mrówki daleko ...Tfu wróć. Zapomnijcie ze to czytaliście. W przeciwnym wypadku będę musiała was zabić a okropnie brakuje mi czasu muszę się najpierw pozbyć jednych zwłok.
Chciałam powiedzieć ze w domowym prosektorium...Tfu wróć, w zamrażarce nie ma już za bardzo miejsca i mam nadzieje ze te zwłoki to nie świnia bo się nie zmieści.... No dobra zobaczę co to i co się da zrobić.
-Drzrzrzrzyp.....
-O na Wielka Melitele, potwor jakowyś mój dom nawiedził, toż to kondor o rety o rety oraz laboga.....
-No walnęłaś teraz waśćka z przeposzeniem niby w rzyć kacza..... Toż to indyk jest zwyczajny...Coś waćpanna ze szkoły klasztornej wyniosła?!
-Żeby na świecę na wszelki wypadek prezerwatywę naciągać do cholery. A tak ogólnie moje kochane wewnętrzne zwierzątko zamknij dziób łaskawie, to kondor jest i zdania nie zmienię.
Nie wygląda na zadowolonego tak miedzy nami mówiąc. W sumie ja tez chyba bym się nie cieszyła gdyby nieubłagana ręka losu ( w postaci dziadka Stasia ) w zaraniu przecięła nic mego żywota i wyrwała ostatnie pawie pióra z dupy. Dobra trzeba by się zająć tym truposzem co będzie tak leżał i psa kusił? Nóż, a nawet dwa, sekator ogrodniczy na wszelki wypadek, ścierka do wycierania krwi, siostro skalpel i setkę na odwagę poproszę.
Hrrrr hrrrr hrrrrr trzask łuupjebudu jebudu plask plask trzask trzask- urwała się nóżka temu ptaszku jak milo .... I druga nóżka.... Gdzie lecisz ty zombiaku ptasi przecież i tak już nie żyjesz kura twoja mac. Kap kap kap krew się leje pies się cieszy a ja jestem uwalana krwią do łokci. Ręce mi odpadają serio nie wiedziałam ze ta cholera taka ciężka jest...I o kura, on ma większe cycki od moich ...Chyba mu zazdroszczę.
Łup łup jebudu łup łup ( to z hukiem upadla moja wiara we własne siły ) Koniec z tym w sreberka niech pozawija jakiś inny świstak. Rozkawałkowane zwłoki spoczęły w głębinach zamrażarki a ja stwierdziłam ze za wacława nie zostanę morderca. Nie miałabym siły pozbywać się zwłok.
A dlaczego to robiłam? A bo ja na drugie to zasadniczo od chrztu mam Empatia. I chciałam pomóc mamusi bo ona tez męczyła się z drobiem. Znaczy robiła gołąbki...


No. To macie :D I miłej zabawy życzę :D
Obrazek
Obrazek
Obrazek

kocia_mendka

Avatar użytkownika
 
Posty: 1331
Od: Pt paź 11, 2013 18:40

Post » Wto lis 26, 2013 16:24 Re: Historie mrożące krew w żyłach i mięso w lodówce.......

Zaiste Acani , humor Twój przedni :ok: :ok: :ok: .

ps.zdrówka życzymy i szybkiej rehabilitacji kończyny co to szczęścia potrzebna ,tudzież do
zapinania elementów garderoby :D
Obrazek

kuba.kaczor13

Avatar użytkownika
 
Posty: 11597
Od: Pon lis 05, 2012 20:32
Lokalizacja: gdzieś koło Kutna.

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Carmen201, MonikaMroz, Nikitatoome, NikolayMap i 7 gości