Strona 4 z 100

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 8:34
przez morelowa
Oj, Alienorku... :lol: :1luvu:
Joszko, witaj.
Nie jest duża, chyba troche mniejsza od moich, ktore mają po ponad 5 kg. Ale to nie jakiś drobniutki koteczek.
Łapkę ma pewnie amputowaną dość wysoko, nie ma zębów i ma ponad 10 lat :(

Czekam na zdjecie od dr T. , będę dzwonić koło południa, żeby sie dowiedzieć o to co pozapominałam. Zapytam też czy i ile kosztowałyby testy, szczepienia..
Jak wczoraj pytałam o jej stan to dr powiedział, że w tej chwili trudno cos powiedzieć, że to ciężka operacja..Pewnie nic więcej nie wiedzą, bo operacja była pilna.
Zapisałam sobie o co mam zapytać bo nie wierzę w swoją pamięć :twisted:

Woda jest :D

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 8:41
przez Alienor
Nie wiem skąd te śmichy-chichy i seruszka :o . No jak trzeba będzie to wezmę, ale wiem, że w mniej zakoconym domu byłoby jej lepiej. Zwłaszcza jakby się trafił od razu DS - odpadłoby przyzwyczajanie się do nowych warunkówx2.
Gratulujemy powrotu wody (ale ja bym jej nie piła na wszelki wypadek jeszcze) i trzymamy za kicię :ok: :ok: :ok:

Aha, ja nie kupuję mineralnej prawdziwej, bo też nie pijam tylko tzw. źródlaną. Tania, a mam pewność że nie będzie w niej substancji szkodliwych dla zdrowia, w odróżnieniu od tego co z kranu leci czasami :roll: .

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 9:10
przez morelowa
Śmichy i serduszka - z sympatii :D

Za późno - już wypiłam :mrgreen: Kawę. Mam słabo rozwinięty system samozachowawczy :roll:
Nie pijam żadnych wód, bo nie pijam zimego, tylko przegotowaną i max gorące. Z naciskiem na 'gorące'.

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 9:27
przez Revontulet
Danusia pisze:U nas z kranu leci herbata :mrgreen:

Odkręcasz gorącą wodę, a tu... gotowa herbata :ryk: . Bardzo praktyczne :ok:
A tak zachęcają do picia wody prosto z kranu :roll: .

Koteczka piękna. I taka pulpeciasta :mrgreen: .
Mam nadzieję, że da radę, pozbiera się i teraz już wszystko jej się w życiu ułoży :ok:
Morelowa, znalazłaś ją, zadbałaś o nią, uratowałaś jej życie - czas najwyższy dać jej jakieś imię :D .

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 9:27
przez violet
Zaznaczam wątek - z długołikendowym poślizgiem...
Biedna koteńka... Trzymam :ok:
Morelowa, Alienor - a poserduszkuję, należy się Wam :1luvu: :1luvu:

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 10:09
przez morelowa
Serduszkujcie do woli - to energetyczny emot :mrgreen:
Violet witaj :D

Z tą herbatą to racja absolutna ; Danusia nie powinna narzekać :lol:
U mnie sama woda, ale i tak się cieszę, że jest.

Mela. Mówię sobie Mela. Chyba, że ktoś ma lepszy pomysł to może być chrzestną matką/ojcem ewentualnie :D

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 10:26
przez joszko89
Aha, czyli jednym słowem nie jest ciekawie. Dzwoń dzisiaj, bo we wtorek mają jakby więcej czasu, zważając na to,że w pn, śr i pt jest dzień schroniskowy. Może znajdzie się dla niej dt ?

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 10:35
przez morelowa
Dzwonie, dzwonię, głównie te pytania i obiecane zdjecie.., zalezy mi na konkretnym wątku.
Nikt nie odbiera na razie :(

edit: 'osoba, do której dzwonisz ma wyłączony telefon..........'

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 11:04
przez Alienor
Morelowa, ja tej wody z baniaczka używam do gotowania, nie piję jej tak jak myślisz. Ty wiesz co w takiej wodzie ryby robią :mrgreen: do spożycia po przegotowaniu. Na niej jest herbata, kawa, rosół etc. Na takiej z kranu to ziemniaki lub makaron gotuję albo ryż.
:ok: :ok: za kiciunię :ok: :ok:
To widzę Joszko jednak nie chce/nie może być DT :( . Szkoda, bo ja z 9oma kotami nie jestem idealnym domem dla rekonwalescentki, ale lepsze to niż schronisko. Chyba.

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 12:26
przez morelowa
Dr T. wytłumaczył mi grzecznie sprawy kosztów. To nie sarkazm - naprawdę grzecznie i ... długo. :mrgreen:

Mela nie je. Jest pod kroplówką. Okazało sie jednak, że miała rozciety język - został zszyty.
Kastracja - nie sprawdzona, ale wg oglądu kota raczej prawdopodobna, kicia dobrze wyglada, a w każdym razie wyglądała. Raczej też ucieknięta.. Ja jednak stawiam na wywalenie. No kurtka, pójdę tam jeszcze do jednych ludzi.. jutro.
Dziś już zawaliłam czas :twisted:

Przed powrotem do schronu, gdyby taki miał nastąpić zostanie zaszczepiona. Testy oczywiście nie. Jak i badania krwi, o które pytałam, sądząc, że to standart przed operacją :roll: , a które by mogły wskazać na jakieś schorzenia. Umrę naiwna :mrgreen:

W lecznicy będzie do momentu samodzielnego jedzenia, czyli praktycznie w każdej chwili może wyjść.. :( i nie do jakiejś izolatki tylko do 'salę ogólną'.
Z lecznicy mogę kota wyjąć, ze schronu - będe musiała zapłacić coś. Nie wiem co i za co, ale tak jest.

Joszko, mam nadzieję, że znajdzie się dt. Gdybym mogła to wzięłabym zaraz, choćby na tdt.

Zdjęcie mam mieć... To ode mnie na drugim końcu świata, bo bym sama zrobiła..

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 13:04
przez Alienor
Każde schronisko pobiera opłatę - zwykle ok. 30 zł. Ma to pokryć choć część kosztów leczenia/utrzymania zwierzęcia i powstrzymać przed adopcją na zasadzie: a, wezmę, jak się nie sprawdzi to najwyżej oddam.

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 13:29
przez Revontulet
Nie każde :( .
Niestety.

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Wto lis 12, 2013 20:25
przez morelowa
Wątek Meli. Niestety bez zdjęcia pooperacyjnego, bo go nadal nie mam :(

viewtopic.php?uid=32011&f=13&t=158270&start=0

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Śro lis 13, 2013 9:59
przez morelowa
To co robi mój komp kwalifikuje się jako świństwo :twisted:
Restartowany, odkurzany.. chyba sie kończy :( Bardzo wolno muszę się nim posługiwać.

Woda jest!

Re: W morelowo-migdałowym domu trochę smutno..III

PostNapisane: Śro lis 13, 2013 10:12
przez morelowa
O, teraz np nie mogę odebrać poczty :twisted:
Internet działa bo wysyłam posty, a 'łączenie z serwerem się nie powiodło' :roll:

Przed chwilą Migdał o mało zawału nie dostał 8O
Siedział biduś na drapaku koło balkonu, a w szybę coś walnęło z wielkim hukiem! Ptak, bo się pierze posypało, nie wiem kto, nie wiem dlaczego i po co. Wyszłam, wyjrzałam poza balkon.. nikogo nie widać, śladów krwi też. Czasem się zdarza jakimuś wróblowi w zimie szczególnie, ale to był ktoś większy :o
Kot uciekał bardzo szybko, Morela wylazła spod kocyka z okrągłymi oczkami :D