Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)i...Pepi

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto maja 01, 2018 16:46 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)

Boszszsz... żeby tak ze mną ktoś chciał porozmawiać.. :roll:
Ten mój to nawet porządnie zamiauczeć nie potrafi, czasem coś piśnie. Cienko.
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 14944
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Wto maja 01, 2018 20:08 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)

wilber pisze:Ależ broń bosze żebym tak daleko sytuowała Twoja datę urodzenia :lol:
W artykule pisze, że znany był od starożytności :lol:

Ciekawe, jakby tak posadzić Pietrusia i Wąsa naprzeciwko siebie :twisted:

Bańka koziego mleka ( Pietruś pijący ?) i trzy doby z głowy....


To proponuję jeszcze Fryderyka, przegadałby obydwoje :D
Obrazek

ser_Kociątko

Avatar użytkownika
 
Posty: 5301
Od: Pon gru 29, 2014 0:04
Lokalizacja: Pod Ozorkowem, kiedyś Toruń

Post » Wto maja 01, 2018 21:27 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)

Triumwirat i podział świata :?:
:mrgreen:
Obrazek



Mico (*)

wilber

Avatar użytkownika
 
Posty: 1149
Od: Pt lis 05, 2010 22:47

Post » Wto maja 01, 2018 22:48 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)

:ryk: :ryk: :ryk: :ryk:

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12226
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Śro maja 02, 2018 0:07 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)

Ałun może być glinowy (aluminiowy), potasowy lub glinowo-potasowy. Podobno potasowy jest zdrowszy. To minerał występujący naturalnie, pewnie dlatego może być bardziej lub mniej przezroczysty.
W opisie ałunu w sklepie internetowym przeczytałam, że - oprócz zastosowań wymienionych już przez Was - ałun pomaga na ukąszenia przez owady i usuwa z dłoni nieprzyjemne zapachy, np. po krojeniu cebuli czy ryb.
Ałun jak ałun, ale pudełeczko, w którym był, to dopiero ciekawa rzecz! że o palisandrowej śwince i innych cudeńkach nie wspomnę. Fajny taki targ :) I najwyraźniej masz szczęście do ciekawych znalezisk.

Moje koty właśnie zaczęły pokaz gadatliwości. Czyżby przeczytały o Wąsie, Pietrusiu i Fryderyku? 8O
Obrazek Obrazek Obrazek
Sprawdź, czy kupujesz produkty firm prowadzących testy na zwierzętach: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=8&t=156138
http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=600483

alata

 
Posty: 1974
Od: Pt lis 19, 2010 1:25
Lokalizacja: Gliwice

Post » Śro maja 02, 2018 7:08 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)

Mój Tatuś używał ałunu jak się zaciął przy goleniu, było to dawno bardzo nawet. :D
Obrazek

wiesiaczek1

Avatar użytkownika
 
Posty: 2144
Od: Nie kwi 10, 2011 21:23
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro maja 02, 2018 17:30 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)

Alata, twoje pewnie knują spisek przeciwko ewentualnemu Triumwiratowi :wink:

Kamień ałunowy, jak na razie, bardzo fajnie sprawdza się na mojej skórze, ja prawie się nie pocę, tak jakoś mam, muszę mieć jakiś ekstremalny wysiłek, wtedy tak, ale tak na co dzień to nie.
Być może dla mnie będzie lepszy od dezodorantów, nie plami ubrania i nie jest lepki.
Ciekawe co wygrzebię następnym razem :wink:

Wyszperałam tez na allegro taka zabawkę dla kotesów :

http://www.zooplus.nl/customerpicturedi ... oed/622601

Niby jest to dla psów, ale w czym koty gorsze :lol: zmontowałam, nasypałam smaczków i odbyłam lekcję, wszystkie uważnie patrzyły, głównie usiłując ukraść demonstracyjne chrupki.
Pokazałam co i jak i nastąpił czas samodzielnych prób.
Myślałam, że Maluda załapie pierwszy, no i się zdziwiłam, najbystrzejszy i najinteligentniejszy okazał się Krówciej, popatrzył, popatrzył i bingo, rozkminił zabawkę.
Reszta za to rozkminiła, że jak Krówciej grzechocze pojemniczkiem to sypią się smakołyki i nastąpiła sytuacja bardzo niesprawiedliwa, bo Krówciej zajęty był odwracaniem pojemniczka a reszta już patrzyła na podłogę, zanim Krówciej się zorientował gdzie spadły wytrząśnięte reszta sępów już je żarła i dla niego nie zostawało nic.
Się musiałam wtrącić.
Kokunia rozkminiła jako druga, ona ma inną technikę, jak wytrząśnie, to najpierw zakłada blokadę ciałem i przykrywa chrupka łapką, żeby reszta nie zeżarła, potem odciąga na bok i tam zjada, nie da se w kaszę napluć.

Myślę kupić, albo zrobić im jeszcze inne, ciekawe jak sobie poradzą z bardziej skomplikowanymi.
Obrazek



Mico (*)

wilber

Avatar użytkownika
 
Posty: 1149
Od: Pt lis 05, 2010 22:47

Post » Śro maja 02, 2018 19:09 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)

:ryk: :ryk:

mój kochany Krówciński, poproszę jeszcze o foteczkę mojego ulubieńca. :1luvu: :1luvu: :1luvu: Nie doceniałaś go! Phi!
Obrazek

ser_Kociątko

Avatar użytkownika
 
Posty: 5301
Od: Pon gru 29, 2014 0:04
Lokalizacja: Pod Ozorkowem, kiedyś Toruń

Post » Wto sie 14, 2018 0:33 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)i...Pepi

Dawno mnie tu nie było, wątek ma już brodę długą jak derwisz, jeszcze ze dwa lata i dobije do setki stron :twisted:
Czas leci....
Trochę się działo.
W maju Krówciński skończył pięć lat a w czerwcu zatkała mu się sikawka.
Ja wiem, że to .urewsko boli, ale Krówciej jest hipochondrycznym histerykiem, dał taki popis, że myślałam, że umiera, oczywiście wszystko działo się w weekendową noc, jak stałam, tak zgarnęłam sztywnego, wyjącego kota do auta, gaz do dechy i w dwanaście minut byliśmy w lecznicy. Pierwsze podejrzenie, ze to może zator, wszystkie zabiegi w akompaniamencie wycia Krówcińskiego. Rtg, badania krwi, usg, w trakcie się odetkał i poszło siuuuuu. Wyć nie przestał, zapodano mu koktajl, tramal plus uspokajające plus jeszcze jakiś narkotyczny po którym później miał omamy do rana, chcieli go zostawić w szpitalu, ale poziom stresu miał taki, że się nie zgodziłam. Spędziliśmy w lecznicy prawie pięć godzin, wracałam z nim autem nad ranem, chwała, że ulice puste, bo w pewnym momencie zorientowałam się, że jadę pod prąd.
Na rtg wyszło, że Krówciński jest genetycznie walnięty, ma nieprawidłową budowę mostka, jest wklęśnięty i dwie nieprawidłowości w budowie kręgosłupa, jedna z wersji diagnozy jest taka, że ten ból był nie tylko od pęcherza, ale i od kręgosłupa, silne parcie mogło nadwyrężyć tę anomalię w odcinku lędźwiowym.
Rano wracaliśmy znowu, akuratnie przyjmował chirurg specjalizujący się w leczeniu schorzeń kręgosłupa, więc nas w nocy zapisali "z marszu"na wizytę.
Na konsultację przyszedł też neurolog, zdjęcia rtg mimo, że w nocy i na "żywca" są dość dobrej jakości, jednak do dokładnej diagnostyki trzeba by zrobić ich całą serię w odpowiednich ułożeniach i to trzeba w przyśpieniu.
Ogólnie w badaniu Krówciński wszystkie odruchy ma prawidłowe, coś mu tam ściskali, młoteczkiem stukali, nigdy nie miał i nie ma problemów z poruszaniem się, zawsze był skoczny i bardzo ruchliwy. Stanęło więc na tym, że dalsza diagnostyka w tym momencie nic nie wniesie, trzeba go obserwować pod tym kątem i gdyby cokolwiek się zadziało to natychmiast cała diagnostyka obrazowa.
Dostał leki, antybiotyk i onsior i zalecenie ograniczenia ruchu przez trzy tygodnie.
Po dwóch tygodniach na kontroli nie wykazywał już żadnych objawów bólowych w badaniu, a on wykazuje dobitnie jak go coś boli.
Nie wiem, czy jestem do takiego rozwiązania przekonana, ale z drugiej strony usypianie go do serii zdjęć, tylko po to, żeby bardziej wiedzieć...Skoro nie ma żadnych widocznych dolegliwości z tym związanych to nie ma sensu wchodzić z żadnym leczeniem.
Zdjęcia mam zgrane na płytę, noszę się z zamiarem wysłania ich jeszcze gdzieś na konsultację, trochę nie wiem gdzie.
Potem pojawiła się Pepi-Papryczka, kociak znaleziony na wsi pod sklepem, drobinka, może pięciotygodniowa (?), szkielecik obciągnięty skórką z wypadniętym odbytem, odparzeniami i koszmarną, koszmarnie śmierdzącą biegunką, która zaschniętymi plackami pokrywała cały tył kociaka.
Pepinka ważyła ok 160 g i z racji swojej mikrości potrafiła przeleźć między prętami kenelówki, trudno mi było w to uwierzyć, dopóki tego nie zobaczyłam.
Tak więc Pepinka nie mogła siedzieć w klatce i stała się kolejnym kotem kościelnym jeżdżąc ze mną do roboty. Rezydowała w zakrystii w dość obszernym kącie między dwiema szafami zastawiona kościelną tablicą informacyjną ( ksiądz trzy tygodnie na urlopie ) raz nas nakrył kościelny, ale chyba nic nie doniósł wielebnemu, bo żadnej afery nie było.
Jakoś cudem chyba udało mi się ją wprowadzić do stada i do domu, nie było innego wyjścia, najpierw okupowała łazienkę, po wyleczeniu i odrobaczeniu poszła na pokoje.
Potem zaczęła się zaraza.
Nie, wróć, potem Krówciński załapał jakieś problemy gastryczne, luźne kupy, pawie, temperatura, oczywiście w niedziele. Poszło trochę po niektórych, tu jakis pawik, tu luźniejsza kupa, niby nic a coś. Przeszło i wtedy przyszła zaraza.
Nie wiem, czy od małej, czy coś przyszło z lecznicy, jakiś pieruński wirus rozłożył mi wszystkie. Zaczęło się oczywiście od Krówcińskiego w niedzielę i poszło po wszystkich.
Temperatura, gardło, krtań i nadżerki.
Najłagodniej zniosła to Pepinka, stąd podejrzenie, że od niej, ale też możliwe, że jako kociak miała już kontakt z całą baterią różnych wirusów i może ma dobrą odporność, tam co słabsze ginie na starcie.
Się leczymy więc, jazda z pięcioma kotami do weta jest niezapomnianym przeżyciem, najpierw obława, łapanie tych, którym udało się umknąć w niedostępne miejsca, znoszenie partiami kontenerów, upychanie w aucie, jazda kocim ambulansem w akompaniamencie protest miauk, partiami noszenie do gabinetu, mimy ludzi jak trzeci raz popierdzielam z kolejnymi kontenerami.....
Przy czym, żeby je zawieźć muszę zjeżdżać wcześniej, bo średnio nie mam mnie w domu po czternaście godzin, a, że za często wcześniej zjeżdżać nie dam rady, to mamy teraz tabsy i jeździmy do kontroli.
I teraz, ki .uj wymyślił takie tabsy, wielkości pięćdziesięciogroszówki, podzielone dalej jest wielkie z ostrymi kantami, jak to kotu wcisnąć do cholerci.
Musze to gnieść, mieszać z czymś i tak się z tym chromolić jak rano czasu brak, a tu jeszcze wszystkie cza połapać i powciskać do włochatych dziobów.
Nic, byli my dzisiaj i mam nadzieję, że w przyszły poniedziałek po raz ostatni na długo pełny kotoambulans ruszy w drogę.
Dzisiaj Pepinka waży 1,2 kg i jest cudną (biało-czarną, a jakże :mrgreen: ) dziewczynką i choć z bólem serca, ale szuka domu, bo ja z pięcioma już nie wyrobię.
Jeszcze jedno odrobaczenie, szczepienie i pójdą ogłoszenia.
Dom musi być lepszy niż mój, bo dziewczynka jest ogólnie przecudna i do zacałowania i nogi z tyłka bym wyrwała jakby ktoś ja chciał skrzywdzić.
Chętny przetrzepany będzie do piątego pokolenia wstecz.
Obrazek



Mico (*)

wilber

Avatar użytkownika
 
Posty: 1149
Od: Pt lis 05, 2010 22:47

Post » Wto sie 14, 2018 6:29 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)i...Pepi

To się nazywa 'mieć wypełniony czas po brzegi' [swoją drogą głupio się nazywa :? ]
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 14944
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Wto sie 14, 2018 9:30 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)i...Pepi

oooo... :201461
Obrazek
:) :) Gaja :) :) Morfeusz [*][*] Joachim :) :)

Sihaja

Avatar użytkownika
 
Posty: 20376
Od: Pon sty 03, 2005 22:17
Lokalizacja: Warmia, Dolny Śląsk

Post » Wto sie 14, 2018 9:39 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)i...Pepi

O rany... :strach:
Zdrowia dla Was wszystkich! :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 27440
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Wto sie 14, 2018 20:09 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)i...Pepi

Kurdęż, faktycznie się działo :strach: Nie zazroszczę. I trzymam :ok: :ok: za Footra żeby już numerów nie odwalały.
wątek Księżniczki Ofelii i Małej Czarnej Carmen
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=173408 - cz. VI
Obrazek

MB&Ofelia

 
Posty: 19978
Od: Pt gru 09, 2011 9:20
Lokalizacja: Koszalin

Post » Wto sie 28, 2018 11:20 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)i...Pepi

No to za cudowny dom!

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 76221
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Wto sie 28, 2018 22:04 Re: Święta Krowa II. Krowa z Wąsem ;)i...Pepi

Dziękujemy :1luvu:
Pepinka zaliczyła kolejne odrobaczenie a wczoraj my byli na szczepieniu, oczywiście w czasie całej wizyty mruczała, podczas zastrzyku też mruczała wywalając brzuchol do głaskania.
Policzyłam, ze będzie miała teraz jakiś dwunasty tydzień.
Jest obłędna, a taki rozbójnik, ze głowa mała.
Dzisiaj jak byłam w robocie wykulała goowienko z kuwety ( ona, bo nikt inny by na to nie wpadł) i chyba fajnie się kulało, bo miałam łazienkę i przedpokój do szorowania.
Jest szajbnieta na punkcie mięsa, torby z zakupami muszę wieszać poza dostępem, bo jak poczuje mięso, to wygryza dziury, w dżinsach też mi wygryzła, musiałam, albo jakoś wytrzeć w nie dłoń, albo przeszły zapachem mięsa jak niosłam torbę na ramieniu.
Oczywiście mięso dla nich.
Dzisiaj o piątej urządziły sobie rewelacyjną zabawę, pominę, że gonitwę wieczorną skończyły o wpół do trzeciej w nocy, Pepinek włazi mi pod kołdrę i nurkuje a Koko napada na nią z góry, no zabawa przednia :roll: , szkoda tylko, że gdzieś tam, pod ta kołdrą jestem jeszcze ja i chce spać psując zabawę.
Jak się wyszaleje, wykotłuje, to idzie na kolana, żeby się przytulić i jest słodka jak greckie słodycze.
Jak cmoktam, to przybiega nawet z drugiego końca mieszkania i daje mi "buzi", wystawia mordkę, żeby ją cmoknąć w nosek.
Ja nie mogę być domem tymczasowym :placz: , już mi ta kluska wlazła w serducho, a nie dam rady, nawet logistycznie z piątką kotów.
Obrazek



Mico (*)

wilber

Avatar użytkownika
 
Posty: 1149
Od: Pt lis 05, 2010 22:47

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: wtenczas i 32 gości