Witam wszystkich serdecznie !

Bardzo dziękuję wam za troskę i życzenia.
Wczoraj na początku było wszystko ok. Wstałam , dałam dziewczynką śniadanie, zrobiłam sobie śniadanie i zjadłam, popisałam z Kubą i napisałam nawet że jeszcze kuwetki , ogarnę się i jadę do Magdy.
Gdy schyliłam się po kuwetę zrobiło mi się nie dobrze. Myślałam że to dlatego że właśnie dopiłam kawę i gwałtownie się schyliłam i że zaraz przejdzie. Niestety mdłości mi nie przeszły i nawet nie zdążyłam wziąć leków przeciwwymiotnych. Oddałam całe śniadanie , wczorajszą kolację, obiad i śniadanie razem. Po zwymiotowaniu rozbolała mnie głowa.
Ból był nie do wytrzymania. To uczucie jakby mózg puchł a czaszka kurczyła się a w skroniach walił młot pneumatyczny. Wtedy bolą nawet włosy na głowie a własny oddech sprawia ból.Przeszkadzało mi światło i miałam dreszcze przy czym raz mi było zimno a gdy się przykryłam robiło mi się duszno i gorąco. Wzięłam tabletkę którą mam od neurologa i po niej udało mi się usnąć. Gdy wieczorem wstałam ból głowy ustąpił ale byłam tym wszystkim tak zmęczona że ani forum ani mecze nie były wczoraj dla mnie.
Właśnie tak u mnie przebiega migrena.
Kiedyś takie bóle przechodziłam raz na miesiąc lub dwa a w ubiegłym roku nawet dwa razy w miesiącu. Po kuracji którą przeszłam lekami przepisanymi przez panią neurolog to mój pierwszy atak migreny w ciągu 7 mieś. Owszem miewałam bóle głowy ale nie migreny.