A ja dzisiaj miałam taką "przygodę".
Łaził po mieszkaniach jakiś taki co to niby z energetyki. Coś motał że chce zobaczyć rachunek za energię bo coś przysłali przy ostatnim jakąś informacje o zmianach i on mi powie czy płacę taniej czy po staremu ale ogólnie nie bardzo mogłam zrozumieć o co mu chodzi.
Kazał mi szukać tego ostatniego rachunku bo on coś tam musi zobaczyć. Trzasłam mu drzwiami przed nosem celem "poszukiwań rachunku" bo obcego dziada nie będę wpuszczać na pokoje.
P kilku minutach wyszłam i oświadczyłam że rachunków nie mam bo jak ostatnio płaciłam to zostawiłam u rodziców a teraz nie będę szła po rachunki.
Bardzo był nie zadowolony i nagle widzę że mi się gapi do mieszkania.
Podążyłam za jego wzrokiem i zobaczyłam Polę siedzącą tuż przy moich nogach w otwartych drzwiach.
Pan z energetyki : zaraz pani wyjdzie ten kocur.
Ja: no to masz pan pozamiatane bo to nie kocur tylko kotka

.
PzE: Ja to się nie znam.
J: Ja jak się nie znam to się nie odzywam
PzE : To jak pani znajdzie te rachunki to niech pani zadzwoni to przyjdę zobaczyć. Da mi pani jakąś kartkę to zapiszę nr.?
J : A to wizytówek wam w firmie nie dają ?
PzE: Nie.
Szukać mu kartek nie zamierzałam ale na komodzie leżał list z banku więc podałam mu kopertę żeby zapisał mi ten nr. Wziął kopertę i przeczytał nazwisko.
PzE: Ale ma pani nazwisko!
J: A co podoba się panu?
PzE: To rosyjskie.
J: Tak i w dodatku sławne.
PzE: Tak - a ja nie znam
J: Widać że pan nie oczytany a wystarczy zajrzeć do encyklopedii i poszukać Aleksieja L.
PzE: A kto to?
J:http://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksiej_Leonow
PzE: To pani rodzina?
J: Hmmmm.....no cóż.
Tak naprawdę to guzik prawda że rodzina ale zbieżność nazwisk jest
A do pana Bartka nie mam zamiaru dzwonić.
