Ślicznie dziękuję za życzenia a Joviś dziękuje za całuski

Upał dalej straszny. Od czasu jak się zaczęło takie gorąco jadę programem minimum. Czyli robię to co muszę. Żadnych dodatkowych działań. Nie mam siły iść na zakupy, nie mam weny na odwiedziny u znajomych.
Całe szczęście że mam rower i fajny dojazd do pracy bo chyba bym zwariowała jakbym musiała wsiąść w autobus. Na samą myśl robi mi się słabo. Dojazdy rowerem mają jeden minus - kolor mojej twarzy po przyjeździe do pracy to strażacki czerwony (jadę idealnie pod słońce). Dużo fajniej się wraca o 18 albo 20.
Za tydzień zaczynam urlop. Niestety nie wyjedziemy na wakacje. Odwiedzę tylko rodziców a tak to będziemy na miejscu. Ale i tak się cieszę. Już nie mogę się doczekać tych dwóch tygodni.
Teraz niestety siedzę w pracy i zasypiam. Nie umiem powstrzymać ziewania. Jakoś nie mam dziś nastroju do pracy. Ale muszę wytrwać do 18 i jutro do 16.
Mam wrażenie że koty też są zmęczone tymi upałami. Mało jedzą i większość czasu śpią. Cieszę się że kupiliśmy im tą fontannę. Przynajmniej jak nas cały dzień nie ma mają świeżą wodę.