Choco i Nero w MAJU GŁOSUJĄ NA PKDT na KRAKVET cz.3,

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto maja 01, 2012 22:05 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Bardzo Wam Wszystkim dziękuję!!!

Ostatniego posta pisałam nie wiedząc, że po krótkiej chwili przytomności gdy Miki próbował się bawić, pomagać mi w domowych obowiązkach i jeszcze coś zjadł będzie już tylko coraz gorzej. :(
Tak, odkąd w piątek wróciłam z pracy byłam z małym już cały czas przez całą dobę aż do końca... Planowaliśmy wyjazd i do 6 maja jestem na urlopie.
Mnie Mikuś poranił w momencie gdy nie wiedziałam, że chorując zacznie atakować i zaatakuje też mnie.... potem wiedziałam i stosowałam środki ostrożności i grube rękawice...

Na moment wyszłam do weterynarza i wtedy mały podczas bardzo silnego ataku zaatakował też Krzysia – na szczęście nie dał rady przegryźć spodni ani go podrapać.
Żadne leki podane przez weterynarza też już nie były skuteczne.

Już wiecie, że Mikuś odszedł wczoraj o 13:20. :cry: :cry: :cry:

Nie wiem, czy wiadomości o nas na bieżąco czytały jedyne trzy osoby, które znały Mikusia osobiście a też są albo bywają tutaj na forum, nie wiem czy mają nasz wątek w subskrypcji .... nie mam jeszcze siły żeby je o wszystkim zawiadomić ani rozmawiać... :(

Moi Panowie trochę później zreflektowali się, Syn też przyszedł do lecznicy, razem pojechaliśmy odwieźć małego do WIW, trochę później dojechał do nas Mąż. Teściowa zastosowała się do prośby TZ o niewypytywanie mnie co chwilę o wszystko – potrafi dzwonić i powtarzać wszystko co 5 minut...
Teraz mnie pilnują – zostałam zabrana na psi spacer po słońcu na 4h – widziałam pierwszego bociana w granicach Warszawy i słyszałam śpiew słowików. Potem było wspólne gotowanie obiadu i wieczorem Krzyś wyjechał... :( Jutro mamy się spotkać z Teściową :|

EDIT: 2.05.2012 godz 14:00
Dziś mam "godzinę zero" - albo koniec nerwów albo początek jeszcze większych problemów... :|
Mam zadzwonić za około 2 h do WIW w sprawie wyniku badań małego :|

Na zakończenie spaceru z Choco dziś na swojej drodze znalazłam końską podkowę....

W Warszawie 19 stopni, pada deszcz - komu go wysłać , komu jest duszno i gorąco, wysłałam tylko w jedno miejsce, o którym wiem :|
Przy takiej pogodzie oczywiście nie zawieziemy Teściowej na działkę i trzeba wymyślić coś innego...
...Obrazek...Obrazek

kussad

Avatar użytkownika
 
Posty: 14240
Od: Pt paź 13, 2006 9:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro maja 02, 2012 15:01 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Ewuniu, dopiero dziś przeczytałam o chorobie i odejściu Mikusia... przykro mi bardzo :(
Obrazek
Wszystkie argumenty na podparcie ludzkiej wyższości nie są w stanie zaprzeczyć jednej niezaprzeczalnej prawdzie: w cierpieniu zwierzęta są nam równe. Peter Albert David Singer

szybenka

 
Posty: 4278
Od: Nie gru 13, 2009 22:16
Lokalizacja: Siedlce

Post » Śro maja 02, 2012 15:32 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Ewa, przykro mi :cry:
ja czytam ale ostatnio malo co pisze.... staram sie byc na biezaco...
ostatnio gdzies przeczytalam ze gdy odchodzi ukochany zwierzak to znaczy ze chce sie podzielic z inna bieda ktora potrzebuje takiego domu jaki on mial... wiem to marne pocieszenie ale moze faktycznie tak trzeba to sobie tlumaczyc?

Maykaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 1739
Od: Śro wrz 09, 2009 19:45
Lokalizacja: Grochów

Post » Śro maja 02, 2012 16:10 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Dziękuję Wam!

Tak Mayka - przeczytaj wiersz Joanny o Lali[*] i Żuczku!
W moim podpisie zwróć uwagę na daty u Mruczusia i u Mikusia :(

Dzwoniłam, wyników badań brak - to okres świąteczno-urlopowy - nadal czekam i denerwuję się :(
...Obrazek...Obrazek

kussad

Avatar użytkownika
 
Posty: 14240
Od: Pt paź 13, 2006 9:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro maja 02, 2012 18:22 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Czytałam wiersz :) ale czytałam to na pewno poza forum, nie pamiętam czy tam nie była mowa o pieskach. Widać coś w tym jest.

Maykaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 1739
Od: Śro wrz 09, 2009 19:45
Lokalizacja: Grochów

Post » Śro maja 02, 2012 18:55 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Doczytałam :cry:
Przykro bardzo...

wiewiur

 
Posty: 1492
Od: Sob cze 26, 2010 13:08
Lokalizacja: Białystok

Post » Śro maja 02, 2012 22:21 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Dziękuję!

Tak w wierszu o Tęczowym Moście mogłaś czytać w różnych miejscach jest mowa o pieskach.

Joanna napisała wiersz o swojej kotce Laluni[*]

......
......
Wszędzie go widzę i słyszę, tak bardzo mi go brakuje, już nikt nie chodzi za mną krok w krok, nie wspina się na kolana, nie śpi na poduszce, która specjalnie dla niego leży na moich kolanach, nie leży przytulony do mnie, nie pomraukuje, nie pomiaukuje i siedzi albo sfinksik leży całymi godzinami wpatrzony we mnie, gdziekolwiek nad czymś pracuję nikt nie leży obok mnie na stole, na biurku, telewizorze, komputerze gdziekolwiek i wszędzie gdzie tylko dało się położyć, nikt nie pilnuje mnie podczas kąpieli i wszędzie i cały czas... :( :( :(

Nie wiem co wykaże badanie przeprowadzone w WIW... :|

Suka też za nim tęskni – obiega tropiąc całe mieszkanie i go szuka i poszczekuje tak jak zawsze go zapraszała ukłonami do zabawy. Skończy tropienie nosem na podłodze potem patrzy do wszystkich szaf i na szafki gdzie też lubił spać. :(

Ja łapię się na tym, że w sklepie szukam materiału pod kolor do uszycia lepszego pokrowca na jego poduszeczkę na okno.

Dużo nie zdążyliśmy. Ostatnio kupiłam dla niego żwirek „Benek Zielony Las” – już nie zdążyłam otworzyć opakowania. W skrzynce na balkonie rośnie owies specjalnie dla niego posiany, który dopiero wykiełkował – suka je trawę ale w terenie.

Wy też nie zdążyliście poznać go osobiście. :(

Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze będę mogła mieć kotka – pamiętacie ile czasu trwały poszukiwania następcy Mruczusia przy charakterku naszej bardzo trudnej suki – Mikusia szukałam przez rok a wcześniej była nieudana próba i zwrot z adopcji. :(

Tydzień temu widziałam na niebie pierwszą tegoroczną tęcżę. Zawsze z lękiem na taką patrzę bo przypominają mi się wydarzenia sprzed lat – dokładnie w tym okresie odejście młodziutkiego Foxa Małgosi, Sukcesa Marzenki, trochę później Maciusia.
Nie przypuszczałam, że tej wiosny przekroczy Tęczowy Most mój młody do tej pory zdrowy i silny Mikuś... :( :( :(
...Obrazek...Obrazek

kussad

Avatar użytkownika
 
Posty: 14240
Od: Pt paź 13, 2006 9:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw maja 03, 2012 5:24 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Ewuniu,wiem jak to boli.
Nasz pierwszy kot Tiger pojawił sie pod naszymi drzwiami tuż przed Wielkanocą.Wpuszczony został na miseczkę mleka.Wypił,ułożył sie na kolanach małej wtedy Danki i popierany jej płaczem został.Przepiękny marmur co chorował na pp. Nie wiedziałam co znaczy ta choroba i dobrze.Wyszedł z tego.Za 2 lata kot nam zaczął chudnąć.Powikłania po pp spowodowały obumieranie nerek.To nie jest diagnoza weta.To tylko moje przepuszczenia.Walka była krótka.Za 2 tygodnie zwolniłam się z pracy bo chciałam być z nim do końca.Trzymałam jego łapkę i całowałam kochany łepek jak odchodził.Mąż wyszedł. Ja wytrwałam.Młody kot.Nie miał nawet 3 lat.Odszedł. Rozpacz wielka.W każdym cieniu domu widziałam Tigerka. Wołając na Dankę patrzyłam czy nie biegnie.Czekałam na jego karcenie.Bo na Dankę nie można było mówić podniesionym głosem.Zaraz Tigerek biegł upominając mnie.Jej WIELKI obrońca. Jamniorka Lusia nie mogła znaleźć sobie miejsca.On ja kochał i pielęgnował w chorobie.Co rano Tigerek wchodził w półmroku na mnie i budził całusami i pacaniem łapką.Mruczał jak najęty. Co rano budziłam sie z płaczem,że nie ma go. Którejś nocy obudził mnie ciężar.W słabym świetle widziałam Tigera leżącego na mnie Mruczał. Zryczana, w pół śnie wyciągnęłam rękę i...znikł. Wiem,że to sentymentalne.Ale ja jestem pewna,że to był On.Przyszedł w mojej półświadomości pocieszyć mnie i pożegnać. Płaczemy po Nim tyle lat. To On zaczął naszą przygodę z kotami.Ból zelżał ale trwa.Wierzę,że jest z nami.
Obrazek

Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 56006
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 12 >>

Post » Czw maja 03, 2012 14:22 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Zapraszam na nowy wierszyczek
Inka

MaryLux

 
Posty: 163930
Od: Pon paź 16, 2006 14:21
Lokalizacja: Wrocław

Post » Czw maja 03, 2012 18:11 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

ASK@ to musiało byc straszne :( :(

............................
Obrazek

Myszolandia

Avatar użytkownika
 
Posty: 66383
Od: Pon sty 19, 2009 22:48
Lokalizacja: środkowa

Post » Czw maja 03, 2012 21:28 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Ewo, tak mi bardzo przykro.
O chorobie Mikusia dowiedziałam się na wątku Asi i od Ciebie. (Mamy epileptyczną i chora neurologicznie Milę)
Miałam nadzieję, że uda się jego stan ustabilizować...
Bardzo Ci współczuję.

Nie umiem mądrze pocieszać, bo samej brakuje mi Maurycego, który odszedł na mocznicę także na moich rękach.
Tak bardzo chciałam wierzyć, że się uda.

Takie to wszystko trudne. Nie zgadzam się z odejściami
Ja wierzę, że on jest i cię wspiera myślami.
Naprawdę, tak musi być.
Bo inaczej wszystko nie miałoby sensu. :!:
ObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazek

meksykanka

 
Posty: 6532
Od: Wto mar 08, 2011 1:13
Lokalizacja: Prawie Wa-wa

Post » Czw maja 03, 2012 22:11 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Asiu przytulam!

Dziękuję – właśnie próbowałam szukać Waszego watka – u Asi czytałam jedno zdanie o Maurycym !
.....
Wczoraj napisałam, że przez rok szukałam następcy Mruczusia!
Choco jest tropiącą polującą suczką, która goni wszystko co się porusza.
Wychował ją Mruczuś gdy jako szczeniak pojawiła się w naszym domu. Dzięki niemu poznała i rozumiała „koci język”. Potem zaakceptowała Mikusia, który wcześniej mieszkał w 5 różnych miejscach z 7 różnymi psami.
Nie wiadomo jak zareagowałaby na obcego kota – czy byłoby to zaproszenie do zabawy czy atak...

.....
Pod znakiem zapytania staje moja obecność na forum chociaż ostatnio najczęściej bywałam aktywna na wątkach gdzie nikt nas bliżej nie zna ani nie odwiedza więc nawet nie zauważają czy w ogóle jeszcze tutaj jestem. :|
Opowiadań o moich kotach już nie ma bo ich też już nie ma, na jakiekolwiek wspomnienia bez łez jeszcze stanowczo za wcześnie i to zbyt boli... :( :( :(
Bloga na ONET pisałam bardzo dawno temu codziennie przez półtora roku w okresie gdy żył Mruczuś a potem w jednej chwili straciłam i Mruczusia i blog – wskutek braku aktywności przez pół roku, bo dopiero wtedy chciałam napisać że go już nie ma, automatycznie się skasował...
....
.....
Już nikt nie leży sobie beztrosko na środku dywanu, na środku przedpokoju a my i suka ostrożnie go omijamy. Już nikt nie leży na krześle albo szafce i łapką zaczepia przechodzącą sukę albo ją łapie za ogon, podbiega do niej, trąca ja łapą obojętne gdzie i zaczyna uciekać – tak rozpoczynała się ich zabawa i wspólne biegi po całym domu.
Już nikt nie śpi zawsze na moich rzeczach gdy chcę się przebrać na noc i nie budzę go wyciągając ...
Na pojemniku na karmę nadal leży cegła przygniatająca pokrywę żeby Mikuś jej nie rozwlekał i rozsypywał po całym domu, jeszcze w dodatkowym koszu na śmieci leży cegła, żeby Mikuś go co chwilę nie przewracał i nie roznosił śmieci po całym domu a Choco mu dzielnie w tym wszystkim pomagała...
Już nikt nie strąca, nie rozbija i nie niszczy nam wszystkiego a my kochając go wybaczaliśmy to bo jego już nie ma...
...

Napisałam PW do Jednej z Osób, Które znały osobiście Mikusia zapraszając do wizyty na wątku – jedynie na to mnie na razie stać – dziękuję, że się odezwałaś chociaż tylko prywatnie a nie na wątku! Dzięki Tobie Mikuś był z nami chociaż okazało się to niestety stanowczo za krótko! :(

Nareszcie napisałam też na swoich wątkach na innych forum chociaż jedno zdanie właściwie kierujące tutaj na nasz wątek...
Tutaj napisałam więcej bo to sama przeżywało wiele spośród Was i to rozumiecie i jesteście przy mnie! :1luvu:
Piszę tutaj głównie w nocy bo chcę być wtedy całkiem sama... :( :( :(
....
W środę, nie wiedząc jeszcze nic o chorobie Mikusia gdy jeszcze nie było absolutnie żadnych widocznych objawów, kupiłam sobie malutką różyczkę „Fairy” i chciałam ją posadzić w miejsce kilkuletniej straconej częściowo jesienią a całkowicie po zimie.
Wczoraj posadziłyśmy ją wspólnie z Choco w tym samym miejscu. Pod jej korzeniami jest ulubiona zabawka Mikusia i w mej pamięci to będzie Jego różyczka! :( :( :(
...Obrazek...Obrazek

kussad

Avatar użytkownika
 
Posty: 14240
Od: Pt paź 13, 2006 9:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt maja 04, 2012 18:45 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Ewa, nie ma właściwych słów by pocieszyć.
Nigdy ich się nie znajduje bo wszystkie są zbyt banalne.
Masz swój czas żałoby.
Płacz i pisz.
Mikusiek odszedł i nic tego nie zmieni.
Trzeba opłakać i uporać się z tym jakoś.
Pamiętaj,że jesteśmy tutaj.
Z Tobą.
Obrazek

Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 56006
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 12 >>

Post » Pt maja 04, 2012 22:12 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Napisałam już w innym miejscu na forum jak jest mi przykro. :cry:
Zwierzę jest takie bezbronne i tak zdane na człowieka, zwłaszcza gdy jest chore i umierające.
Wróciły moje wspomnienia gdy umierała moja kochana Piglunia. Moja pierwsza w życiu koteczka.
Przesiedziałam z nią całą noc pod stołem.
Do dzisiaj się obwiniam, że się za mało starałam i przez to przyczyniłam się do jej śmierci.
Na wspomnienie o tym teraz siedzę i ryczę.
Miesiąc przed śmiercią Piglusi pochowałam inną koteńkę, uliczną Justynkę. Walczyłam o jej życie u weterynarza przez tydzień. W dwa tygodnie po tym zaginęła Ogrynia.
Tę historię może znacie. Wiem aż nadto, co to ból i rozpacz po stracie zwierzęcia.
Wiem co to znaczy niezrozumienie przez bliźnich. Gdy pukano się w czoło, że rozpaczam po zaginięciu dzikiej kotki.
Pomoc i wsparcie ze strony forumowiczek było nieocenione. Tego nigdy nie zapomnę.
Dlatego pozostań tutaj, bo nikt Ciebie nie zrozumie tak jak my.
To, jak traktujesz koty, decyduje o twoim miejscu w niebie. - Robert A. Heinlein
Justynka [*] 26.8.2011 Piglunia [*] 29.9.2011 Babunia [*] 24.11.2014 Rysio [*] 10.10.2016 Ogrynia-zaginęła 8.10.2011 odnaleziona 25.02.2012 zm. 26.11.2018, Tosia [*] 25.03.2019

Iwonami

 
Posty: 5480
Od: Wto sie 10, 2010 21:53
Lokalizacja: Warszawa-Mokotów

Post » Pt maja 04, 2012 22:31 Re: Choco, Mruczek['] i Mikuś['] 3 !

Dziękuję Wam!
Iwonko jednak zacytuję sobie tutaj to co do mnie napisałaś - u Was to zaraz zginie i nie będę umiała znaleźć a jednak tutaj zaglądam, patrzę i czytam kto i jak się odezwał chociaż mnie nie widać... Ktoś tutaj bywa bo widzę to...

Iwonami pisze:
kussad pisze:Iwonko nie ma mnie tutaj i na całym forum jestem rzadko bo straciłam i pożegnałam Mikusia :(
Tak mi przykro.... :(
Zawsze mawiam, że najgorzej mają ci, co zostają - bo i ludzie i zwierzęta, które odeszły są już po tamtej, może lepszej stronie. A nam pozostaje tylko smutek i rozpacz. Może jednak bywaj częściej na forum, bo tu spotkasz zrozumienie i współczucie i nie będziesz w swoim smutku sama.
Żegnaj Mikusiu Obrazek

Iwonami pisze:
kussad pisze:Bardzo dziękuję Iwonko - zapraszamy do nas - to ten wątek w podpisie - (podlinkowany napis 'Koty i Choco")bardzo chętnie zacytowałabym u nas to co do mnie napisałaś... - właśnie to robię, właśnie z tego powodu jestem jeszcze na forum... :( Jednak zwracam uwagę kto zauważył co się stało, kto zareagował i jakoś odezwał sie do mnie otwarcie albo na PW. :| Narazie nie odwiedzam wątków i niczego nie czytam :(

Nie trafiłam na Twój wątek, ja zresztą nie bardzo umiem poruszać się po forach internetowych, a to forum jest wyjątkowo duże. Dlatego nie wiedziałam ani o chorobie Mikusia ani o jego śmierci.
Dopiero gdy napisałaś :(
Wiem, że żadne słowa Cię nie pocieszą, tu potrzebny jest czas. Ja w takich sytuacjach pocieszam się, że gdy w końcu zawędruję na tę drugą stronę, to spotkam się tam ze wszystkimi tymi, których kochałam i którzy byli bliscy memu sercu. Dwa razy w życiu byłam w obliczu śmierci i wiem że przynajmniej ona nie boli, a gdy pomyślę, że później połączę się z tymi, którzy odeszli (zwierząt, które umarły było w moim życiu chyba więcej niż ludzi), to jakoś robi mi się lżej na sercu... bo cóż innego można w takiej sytuacji odczuwać. Poza rozpaczą i bólem, oczywiście.
Wiem jak czułam się wczoraj, gdy byłam na działce i patrzyłam na grób mojej Pigluni. To była moja pierwsza koteńka w życiu. Była ze mną 11 lat.
Dlatego szczerze Ci współczuję.


To u Ciebie Iwonko zobaczyłam kiedyś przy podobnej okazji płonącą świecę. Nie wiem kiedy, nie umiem jej odszukać ale chciałabym ją zadedykować TYM Które odeszły w różnym okresie i obchodzimy ich rocznice!
...Obrazek...Obrazek

kussad

Avatar użytkownika
 
Posty: 14240
Od: Pt paź 13, 2006 9:59
Lokalizacja: Warszawa

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Silverblue i 61 gości