Sobota dzień, w którym miałam odpocząć, a posprzątałam całą chałupkę.
Koty dzielnie mi pomagały:
- rozrzuciły mięsko ze śniadania na podłodze w kuchni;
- G. puściła pawia zaraz po spożyciu barfa na panele;
- S. zeskakując z komody potrąciła otwarty worek z piaskiem 40l i połowa wysypała się w korytarzu;
- G. musiała w ten piasek wejść i dokonać próby zrzutu zalegającego w niej kupalka (byłam szybsza i zaniosłam do kuwety);
- S. przeszła się po mokrej kuchence i postanowiła zwiedzić świeżo umyte i wytarte blaty - kocie stópki = bezcenne.
A ja utopiłam w wannie z wodą, w której moczyły się kuwety telefon
Nie działa
Teraz schnie, ale czarno to widzę
Jeżeli nie zadziała to straciłam większość kontaktów, bo zapisywałam numery w pamięci telefonu.