
Co do tego pana, hm.... przechodziłam podobną akcję w szkole u mojego syna, kiedy chłopiec bez powodu mnie zwyzywał bo przechodziłam obok szkoły... Wyobraź sobie matkę, która żegna się ze swoim pierwszoklasistą, a tu pod jej adresem taka wiązana, że mi włosy stanęły dęba. W pierwszej chwili miałam odpuścić, ale po kilku krokach stwierdziłam "o nieeee!". No cóż, kilka dni nerwów, stres, myśli, czy czasem jego rodzinka nie podpali mi samochodu lub nie pobije syna... Cóż. Taka oto rzeczywistość...