Rujka trwa nadal.. Misia już potrafi leżeć w moich objęciach bez przytrzymywania..

Tylko jeden warunek - nie mogę przestać głaskać..
Chętnie też sama do mnie podchodzi i wystawia doopkę do pomiziania albo brzuszek.. co więcej, jak nie pogłaszczę od razu to patrzy na mnie i z wyrzutem, że tego nie robię i jednocześnie prosząco, żebym natychmiast zaczęła..
Jeszcze trochę marudzi pod nosem, ale zdarzają jej się dłuższe chwile samego mruczenia..
Chcialabym, żeby rujka się skończyła, ale żeby ta Misiowa miziastość została jej już na stałe..
Nikuś zaprzestal śpiewów do Misi, ale straż pod jej drzwiami nadal pełni wytrwale..
EDIT: A do Delegacji Białych Futer uparcie wizytujących Misię przy każdej okazji dołączyło Rude Futro..
Jak widać sami faceci.. chociaż niektórzy już niecałkiem..
