Jeszcze ja się zgłaszam - przepraszam za tak późne ujawnienie, ale usiłuję rozciągnąć dobę na tyle, żeby wpasować pracę, egzaminy końcowe mojej kolejnej podyplomówki, dom, a przede wszystkim zajmowanie się moimi ogoniastymi i zaglądanie tutaj. Elastyczności starczyło tylko na chichot dobiegający sprzed monitora, dopiero dziś się zmobilizowałam do wpisania się na oficjalną listę obecności, w dodatku jako szczęśliwa posiadaczka od dwóch tygodni takiej panieneczki o niewiarygodnie plaskatym pyszczku poczułam się zobligowana do przekazania pozdrowień Bonikowi. Wiecie co, pomimo prawie 16 letniego perskiego doświadczenia nie byłam świadoma jak rozśmieszające są takie ekstremalne plaskacze

To, że chrupki strzelają z miseczki Duffy jak z broni automatycznej to pestka. Popłakałam się ze śmiechu na widok Duffy froterującej puszczkiem podłogę w pogoni za ciasteczkiem z kocimiętką - mała sunęła niczym torpeda po panelach próbując łapnąć przysmaczek to brudką to czółkiem

. Podłogę obślinioną miałam w 100%. A już akcja z mleczkiem to była bajka, bo maleńka kocha mleczko Gimpeta, tak bardzo, że w euforii zapomniała, że taka jest plaskata i zanurkowała w miseczce - jak uniosła łepek, to od bródki po uszka wszystko było mleczne

Boniku, przyjmij plaskato-kudłate pozdrowienia ze Śląska, a w zamian miej litość dla rąk, nóg i rajstop twojej wspaniałej tymczasowej Pani

. I oczywiście o rezydentach też pamiętamy i bardzo bardzo pozdrawiamy.
A co do imienia, to ja popieram opinię Serniczka

Boguś brzmi paskudnie, a kojarzy się jeszcze gorzej - oprócz Lindy mnie dopadły wspomnienia o moim ex-sąsiedzie tegoż wlaśnie imienia...wrrr!!! Apage koszmarze

: Bonifacy czy Bonik to zupełnie inna kategoria
