U nas trwa walka o tron.Tronem jest najwyższe miejsce na drapaku.
Królowa może być tylko jedna, więc Szajka broni tego miejsca jak niepodległości.
Jak tylko pretendentka do tronu zbliża się do niego natychmiast zostaje zrzucona, pacana łapą, podgryzana.
Kiedy na tronie zasiada prawowita władczyni, wtedy mała rozpoczyna najazd i próbuje dostać się od spodu, podgryzając w ogon.
Dziewczyny ganiają się po domu od samego rana, zmienia się tylko goniony i goniący.
Od czasu do czasu słychać tylko warczenie i syki (głównie Grandzi).
Myślę, że Szajka jest gotowa zaakceptować Grandę jak tylko ta okaże uległość.
Próbuje ją lizać, pozwala blisko siebie spać, jedzą obok siebie i korzystają z tej samej kuwety.
Niestety Grandzioł ma "charakterek", który nie ułatwia sprawy.
Ona walczy o dominację, siecze opancerzonymi łapami, gryzie wściekle i strasznie głośno warczy.
Robi zasadzki na Szajeczkę, a jak ta ją mocniej przyciśnie to ucieka do nas i jeszcze ją osyczy.
Choinka stoi nienapastowana przez futerka
