Ładna mi zabawka..
I już na pewno NIE pachnie kocimiętką..
A teraz Misiowe nowości..
Wczoraj znowu odwiedziło mnie moje dziecko w celu wykonywania dalszych eksperymentów na moich paznokciach..
I przy okazji chciała zobaczyć jakie postępy nastąpiły u Misi podczas pięciotygodniowego pobytu u mnie..
Wyniosłam ją z pokoju na rękach.. Usiadłam i zaczęłam miziać pod brodą.. Siedziała spokojnie, rozuźniona, pozwalała na mizianie, nawet wyciągała łepek, żeby lepiej czuć drapanie.. Pozwoliła się pogłaskać dziecku.. i cały czas wygłaszała pod naszym adresem niepochlebne opinie.. Syczała, wydawała z siebie glośne miauki.. i nadal grzecznie siedziała..
Chyba sama nie wiedziala na co właściwie ma się zdecydować.. Pokazać czy nie pokazać, że mizianie się podoba..
Po kilkunastu minutach zaniosłam Misię do pokoju.. Rozeźlona zeskoczyła z moich rąk, zaczęła strasznie wywijać ogonkiem, aż tak, że znowu bałam się, że jej odpadnie razem z doopką.. A następnie poszła do miseczki, zjadła kilka chrupek i spokojnie, przystąpiła do mycia futerka..
Może ktoś mi wyjaśni o co jej właściwie chodzi?
Chyba nie potrafię jej do końca zrozumieć..
