Ja z tym kotem zawału dostanę, ale tym razem takiego naprawdę
To, że Grandziołek ma ADHD to wiemy nie od dziś, ale to co ona ostatnio wyprawia to jest coś zdecydowanie poważniejszego.
Kotki dostają smakołyki.
Szajeczka siedzi i czeka.
Grandziołek biega wokoło, próbuje wytrącić pudełko z ręki, wskakuje mi na głowę lub inną część ciała, miauczy, spada z komody itd.....
A dzisiaj mąż wrócił do domu, otworzył drzwi i koteczek pognał ku wolności.
Zeskoczyła na półpiętro i zaczęła skakać jak małpeczka, wywracać się na plecki, radość na całego.
Złapałam kotusia i zaprowadziłam do domu, niestety nie zdążyłam zamknąć drzwi i znowu śmignęła.
Skoczyła ze schodów tylko tym razem pokonała je na raz.
Spadła na półpiętro i klapnęła z taką siłą, że tylne nóżki w szpagat się jej rozjechały.
Usłyszałam głośny plask.
Myślałam, że się połamała.
Całe szczęście, że nic jej nie jest nawet nie kuleje, dalej szaleje po domu.
Chwilę temu wisiała na suszarce do prania jak małpeczka od spodu.
Chyba zamknę ją w pustym pokoju bez klamek, albo w szklanej kuli.