Dzisiaj był seans czesania puchatych.. z pomocą Kasi_S..

Na pierwszy ogień poszły Misiowe łapki..
Były wrzaski, wierzganie, wyrywanie się i na zakończenie oberwałam po pysku pazurem..

Potem przylazł oczywiście Bazyl.. Nadstawiał się Kasi ze wszystkich stron.. A jak Kasia skończyła, to w ramach podziękowania przywalił jej pazurami po rękach.. za to, że przestała czesać..

No i Feluś..

Nie było wrzasków, wyrywania się ani wierzgania bo Feluś na to zwyczajnie nie ma siły..

Nie będę opisywać jak wygląda..

Kasia Wam napisze..
I jeszcze Daisy..

od rana nie chce jeść.. katarek większy, nos się zatyka..
Antybiotyk nie działa..
Ja już nie mam pomysłu co dalej..

Wcisnęłam jej teraz na siłę ok 10 ml rozwodnionego conva, tylko dlatego, żeby nie podawać antybiotyku na pusty brzuszek..
A jutro znowu do weta..
Miała to być kontrola postępów leczenia a będzie kolejna debata co dalej..

Acha, Daisy jest w środku drugiej serii podawania interferonu..
Poza tym moje dziecko z TZ mieli wczoraj porządną stłuczkę.. samochód nadaje się do warsztatu i niestety można go przewieźć tylko na lawecie..
Oczywiście zapytałam czy wszystko z nimi ok.. powiedzieli, że dobrze..
A przed chwilą miałam telefon, że lepiej by było, żebym jutro zawizła dziecko do szpitala..

bo coś gnaty ją bolą a szczególnie kręgosłup..
Chyba nie wiem co zrobić z pracą w jutrzejszym dniu..
