Moje kociska.. cz. VII.. Suffka ['].. :(((((((((( s. 101..

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw sie 27, 2009 22:05

toś mnie pocieszyła :(
Obrazek
Obrazek

Kasia_S

 
Posty: 2620
Od: Pon wrz 18, 2006 15:08
Lokalizacja: Warszawa- Ochota

Post » Czw sie 27, 2009 22:51

No to niedługo zacznie się czterodniowy odwyk.. :crying:
Mam nadzieję, że kociaste nic nie zmalują przez ten czas..
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Wto wrz 01, 2009 8:04 Re: Moje kociska, cz. VII..

No jakoś przeżyłam to odcięcie od forum.. Ale nie było łatwo..
Kociaste jakoś powstrzymały się od występów..
Byłam tylko w niedzielę z Bazylem na Białobrzeskiej..
Tym razem przyjęła nas Ada..
BAzyl, początkowo spokojny, pokazał co potrafi już przy próbie zmierzenia temperatury.. :twisted: A potem było już tylko ciekawiej..
techniczka podrapana, Ada na szczęście nie ale o mierzeniu temperatury nie było mowy..
Oczy do piątku trzymały się nieźle.. w sobote zrobiło się źle.. no i w niedZielę dostał drugą porcję convenii.. Po uprzednim złapaniu go przez ręcznik i wyciąganiu z najciaśniejszego kąta gabinetu przez Adę..
Po raz kolejny po kocim występie już nie zalecano mu żadnych kropli do oczu, leków dopyszcznych czy w zastrzykach..
Po prostu za kolejne dwa tygodznie mam przyjść z tą futrzaną furią na trzecią porcję convenii i to powinno załatwić problem oczu..

Natomiast czesanie podwozia i wycinanie stamtąd kołtunów będzie możliwe jedynie po podaniu Bazylowi narkozy..
Inaczej będzie to sport ekstremalny.. zdecydowanie bardziej podnoszący adrenalinę (i u Bazyla i u mnie) niż skok na bungee.. :mrgreen:

Feluś zaczął żreć.. :D
Wyczesałam mu kolejne kołtuny..
No i potrzebuję dwie dodatkowe ręce do powycinania mu troszkę pobrudzonych portek.. sama tego nie zrobię, bo albo znowu mnie użre, co będzie najmniejszym problemem albo co gorsze, przy próbach trzymania i cięcia kołtunów mogę go skaleczyć albo zbyt mocno ścisnąć i poddusić.. :(

Reszta bez zmian.. :D
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Wto wrz 01, 2009 8:08 Re: Moje kociska, cz. VII..

... a może kapkę żelu uspokajającego na dziąsełko Bazyla? To go na moment wyciszy 8)
Obrazek

Avian

Avatar użytkownika
 
Posty: 27189
Od: Śro lip 05, 2006 13:15
Lokalizacja: Poznań / Luboń

Post » Wto wrz 01, 2009 8:09 Re: Moje kociska, cz. VII..

Avian pisze:... a może kapkę żelu uspokajającego na dziąsełko Bazyla? To go na moment wyciszy 8)

Oj przydałoby się.. baaaardzo..
Tylko jak mu to podać? :twisted:

A poważnie - co to takiego? w sensie: nazwa, gdzie szukać, czy potrzebna recepta..
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Wto wrz 01, 2009 8:17 Re: Moje kociska, cz. VII..

To Sedalin, ale nie w tabletkach, a w żelu. Ja tak dziczki do klatek pakuję - kapeńkę do jedzenia i potulny jak baranek. Na czas czesania wystarczy.
Kupuję u weta - dają mi ile potrzebuję w strzykawce.
Obrazek

Avian

Avatar użytkownika
 
Posty: 27189
Od: Śro lip 05, 2006 13:15
Lokalizacja: Poznań / Luboń

Post » Wto wrz 01, 2009 9:10 Re: Moje kociska, cz. VII..

Avian pisze:To Sedalin, ale nie w tabletkach, a w żelu. Ja tak dziczki do klatek pakuję - kapeńkę do jedzenia i potulny jak baranek. Na czas czesania wystarczy.
Kupuję u weta - dają mi ile potrzebuję w strzykawce.


No popatrz, człowiek się przez całe życie uczy..
Dzięki, poproszę weta o ten Sedalin..
Mam nadzieję, że to rozwiąże Bazylkowy problem..
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Wto wrz 01, 2009 9:20 Re: Moje kociska7, Bazyl - nieobsługiwalna furia.. s. 88..

Z sedalinem ostrożnie - niektóre koty reagują odwrotnie, robią się pobudzone :twisted:

Jana

 
Posty: 32148
Od: Pt sty 03, 2003 19:59
Lokalizacja: Warszawa (Koło)

Post » Wto wrz 01, 2009 9:27 Re: Moje kociska7, Bazyl - nieobsługiwalna furia.. s. 88..

Jana pisze:Z sedalinem ostrożnie - niektóre koty reagują odwrotnie, robią się pobudzone :twisted:


Łomatko.. :strach:
To mnie pocieszyłaś.. :twisted:
Bazyl już nie musi być bardziej pobudzony niż podczas swoich pobytów w lecznicy.. :strach:
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Wto wrz 01, 2009 9:38 Re: Moje kociska, cz. VII..

aamms pisze:
Avian pisze:To Sedalin, ale nie w tabletkach, a w żelu. Ja tak dziczki do klatek pakuję - kapeńkę do jedzenia i potulny jak baranek. Na czas czesania wystarczy.
Kupuję u weta - dają mi ile potrzebuję w strzykawce.


No popatrz, człowiek się przez całe życie uczy..
Dzięki, poproszę weta o ten Sedalin..
Mam nadzieję, że to rozwiąże Bazylkowy problem..


Aniu, jakbyś była po to u weta, to weź też dla mnie :twisted: Plusiowi bym przed czesaniem dała

normalnie jakbym o moim "persie" czytała :roll: no masakra z takim kotem

jak będziesz potrzebowała pomocy w czesaniu, daj znać, kiedy mam się zjawić :wink:
Obrazek
Obrazek

Kasia_S

 
Posty: 2620
Od: Pon wrz 18, 2006 15:08
Lokalizacja: Warszawa- Ochota

Post » Wto wrz 01, 2009 9:46 Re: Moje kociska7, Bazyl - nieobsługiwalna furia.. s. 88..

Ja niestety właśnie z tego powodu będę chyba musiała Oskiego wygolić
każda próba wyczesania - nawet grzbietu to masakra
podawania czegokolwiek bez kontroli weta sie boję, bo Oski nie dość ze nerkowy to na dodatek uczulony na niektóre środki (nie wybudził sie raz z narkozy i musiał byc reanimowany)
druga opcja to taka, że na znieczulaczu go wyczeszę i wet opitoli na 1 cm włosa
Obrazek

dalia

Avatar użytkownika
 
Posty: 17361
Od: Nie maja 09, 2004 16:08
Lokalizacja: Poznań

Post » Wto wrz 01, 2009 9:51 Re: Moje kociska, cz. VII..

Kasia_S pisze:
jak będziesz potrzebowała pomocy w czesaniu, daj znać, kiedy mam się zjawić :wink:


Kiedy zechcesz.. :D
Oczywiście po pracy..
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Czw wrz 03, 2009 17:31 Re: Moje kociska7, Bazyl - nieobsługiwalna furia.. s. 88..

Po tym żelu moja kicia nie trzymała kupki.. Ale spokojniejsza była :-) Wetka też mi wspominała, że różnie działa na różne koty.

Ania_EN

 
Posty: 2273
Od: Śro kwi 04, 2007 21:53
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw wrz 03, 2009 18:08 Re: Moje kociska7, Bazyl - nieobsługiwalna furia.. s. 88..

A ja tak zaniedbalam forum, ze nie wiedzialam, ze masz jakas furie nowa :oops:
Mam jakis sentyment do wscieklizn od aamms :twisted:
Daisy to klon Mrowczaka, nawet kolor ma podobny.
Trzymaj sie kruszynko, tu Twoj "przyrodniczy" brat Mrowek


OT "Przyrodnicza siostra" to ja bylam dawno temu, kiedy moje przyrodnie rodzenstwo bylo male. Pytaly ojca kiedy przyjedzie przyrodnicza siostra :lol:
Misia, Misieczka zawsze będziesz w naszych sercach [*] Mróweczek 15.08.2003-06.02.2020 [*] Biedronka maj 2004-18.10.2021 [*] Kitka10.05.2023 [*]
Z nami : Filemon, Maciek, Lilek, Dzidka, MałeMałe, Tobiś, Mufi, Rudek - został w domu, który kupiliśmy..., dziadeczek Domi zgarnięty ze środka wsi

kiwi

 
Posty: 5986
Od: Pt lis 14, 2003 22:32
Lokalizacja: Góry, polskie góry :)

Post » Sob wrz 05, 2009 19:20 Re: Moje kociska7, Bazyl - nieobsługiwalna furia.. s. 88..

Witaj Aniu już jestem :D
Mam nadzieję że u Was wszystko dobrze :ok:

kasiunia773

 
Posty: 1902
Od: Nie sty 11, 2009 18:55
Lokalizacja: Heppenheim Niemcy

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 92 gości