Wczorajsza burza nad Warszawą prawie wykończyła nerwowo mojego Misia..

Jak on się strasznie bał.. Wlazł za kibelek w łazience i w ogóle nie dał się ruszyć..
Mimo wszystko wyciągnęłam go na siłę, przytuliłam, chciałam uspokoić, wygłaskać.. nic nie pomagało.. wczepiał się we mnie pazurkami, chował głowę pod pachę i tak siedział trzęsąc się ze strachu.. i to nie w przenośni ale dosłownie..
Było gorzej niż w noce sylwestrowe.. bo wtedy przynajmniej okna są zamknięte..
A wczoraj straszna duchota nie pozwalała mi zamknąć okna i hałas był dużo bardziej donośny..
Biedny Miś..
Czy mogę mu jakoś pomóc w takich chwilach?
Coś podać na uspokojenie? Co?
Jak tak dalej będzie, to mi się kocio nerwowo wykończy.. A jeszcze na dodatek, w chwilach tak wielkiego strachu w ogóle odmawia jedzenia..
A od dzisiaj znowu zapowiadają burze..
