Może dywanikowi po wyczyszczeniu brakuje jakiegoś koloru , bardzo według niej istotnego , by wszystko do siebie pasowało . Taka harmonia kolorystyczna musi być .
Chyba trzeba iść za przykładem kiciusiów i iść spać.
Z drugiej jednak strony boję się położyć bo jak rano wstanę to okaże się że to mój ostatni dzień wolności - w ten sposób troszkę sobie wydłużam wrażenie że to jeszcze nie teraz.
Ja zawsze lubiłam popołudniówki bo szłam na 14.30 do 21.30 ale jak trafiłam na główną kierowniczkę to zdążyłam na tramwaj 21.37. Jak pracuję od rana to od 6.30 do 14.30 ale jeszcze nigdy nie udało mi się wyjść najwcześniej niż 15.30. Zanim policzy się kasę , zanim kierowniczce zechce się ruszyć kuper żeby rozliczyć kasę to dużo czasu mija.
Ona ma czas Tez lubię 2 zmiany . Wyśpię się , wszystko porobię . A po rankach chodzę i przysypiam , taka zamulona . Czesiek buczy w oknie , pewnie ktos z pieskiem wyszedł na spacer na ,, jego" trawnik .
Ma rację trzeba swojego pilnować. Ja jak wracam 16 - 17 do domu to już mi nic nie chce się robić. Po tylu godz. stania marzę żeby gdzieś 4 litery posadzić. Rano człowiek bardziej rześki jest.
Jestem typem sowy . rano wyglądam tak , że mi nikt w pracy w drogę nie nwchodzi a mówią do mnie powoli i wyrażnie Na nockach jeszcze sie dobrze czuje , choć trudno je w dzień odespać .