Melka i Tyldzia. Zdjęcia - Dorosła baba :)

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto wrz 28, 2004 15:13

idzie idzie.. to dopiero sam poczatem, tak to bywa. grunt ze byl kontakt fizyczny;) jak juz krzyczy, znaczy ze trzeb ainterweniowac, ale najlepiej nie glosem tylko zwyczajnie podejsc i spopkojnie je rozdzielic. i niestety tak do skutku :roll: w koncu zalapie, i to mysle calkiem wczesnie. ona sie pewnie iboi troche a wsciekla to jest niewatpie w koncu byla ksiezna udzielna;) postaw ze 2 kartony nowe, o ile to ci nie zagraci mieszkania, tylko na jakis czas.. w tym jeden maly albo z taka dziurka zeby melka co najwyzej glowe wepchala.. niech ma wrazenie ze mala nie musi jej podbierac zabawek;) jak mi cos jeszcze przydzie do glowy dam znac.

loeb

 
Posty: 791
Od: Pon lip 05, 2004 17:45
Lokalizacja: wrocław

Post » Czw wrz 30, 2004 12:25

i jak sa jakies postepy? nie zdziwilabym sie jakby wielkich jeszcze nie bylo, ale ciekawa jestem..:)

loeb

 
Posty: 791
Od: Pon lip 05, 2004 17:45
Lokalizacja: wrocław

Post » Sob paź 02, 2004 12:06

Byłam dziś z małą u weta na przeglądzie. Podwozie i nadwozie w porządku. Dostałyśmy pastę na drugie odrobaczenie za 3 dni.
Koty już tydzień są razem. Melka nadal syczy i warczy, ale jakby rzadziej. Pozwala małej na znacznie więcej niż parę dni temu. Kocina może jej się wepchnąć przed nosem do miski, pospać na parapecie, kiedy ona śpi tuż obok na kaloryferze. Zabawy malucha nieodmiennie ją fascynują. Ale za blisko jednak podejść nie pozwala, chyba że w zabawie. Sama do harców się nie włącza, chociaż mała prowokuje jak może. Od wczoraj "napada" na dużą. Leci galopem w jej stronę, tak trochę bokiem, przed nosem robi woltę i ucieka. Albo skacze na ogon, za co obrywa w bańkę :twisted:
Mam nadzieję, że kiedy Melka wreszcie zajarzy, że najlepsza zabawa to zabawa z drugim kotem, będzie lepiej. Na razie na żadne poufałości nie pozwala. No cóż, czekam....

Funia

 
Posty: 2705
Od: Wto cze 10, 2003 20:48
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob paź 02, 2004 12:29

Za zajarzenie zatem :-)
aktualny wątek viewtopic.php?f=46&t=221075
Urodziłam się zmęczona i żyję, żeby odpocząć.

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 87892
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Dolny Mokotów

Post » Sob paź 02, 2004 13:16

Bedzie dobrze :)
ObrazekObrazek
Obrazek

Matylda

 
Posty: 174
Od: Czw sie 12, 2004 20:21
Lokalizacja: Warszawa - Mokotów

Post » Sob paź 02, 2004 15:30

jak pozwala sie wpychac do miski to juz niemal sielanka.. :)
a ja sie denerwuje, mama freci wlasnie miala zabieg w zamierzeniu sterylizacyjny:/ oby te srodki przeciwbolowe dlugo trzymaly mam nadzieje..

loeb

 
Posty: 791
Od: Pon lip 05, 2004 17:45
Lokalizacja: wrocław

Post » Sob paź 02, 2004 19:50

Trzymam kciuki za mamę Freci!
Co do tych misek, to muszę z nimi zrobić porządek. Frecia a właściwie Matyldzia (hehehehe) dziś rano zwymiotowała i wieczorem znowu.
Ale ona zasysa jedzenie jak odkurzacz 8O Zjada swoją porcję, po czym pcha się do miski Melki, która jada dystyngowanie bardzo niewielkie porcyjki kilka razy dziennie, i pożera całą zawartość. Nie przypuszczałam, że w małym kocie tyle jedzenia się może zmieścić.
Od jutra miski Melci wędrują na parapet kuchenny :twisted:

Funia

 
Posty: 2705
Od: Wto cze 10, 2003 20:48
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob paź 02, 2004 20:56

mlodosc, jak spala to i pochlania;) a i jak widzi takiego wielkiego kota to pewnie mysli ze warto by zrobic zapasy.. matyldzia:D bosz.. tez fajnie:D matka ulrika, corka matilda..pasi :lol:

loeb

 
Posty: 791
Od: Pon lip 05, 2004 17:45
Lokalizacja: wrocław

Post » Sob paź 02, 2004 22:14

Funiu wiec jednak:)

Jestem zaszczycona :)

Matylda to piekne imie dla zwierzaczka :)

Az mi sie za moja Matylda lezka kreci....

mam dla Twojego maluffa prezencik :)

Mam tez fotki stoiska kociego w tutejszym centrum handlowym, fajny pomysl, dla kazdego milosnika kotow co innego :) Kupilam sobie notes z magnesem na lodowke z wizerunkim dorodnego nomen omen brytyjczyka:)
Handluje Pani, ktora ma 10 kotow i lamanym jezykiem sobie o kotach pogadalysmy.Fotki zamieszcze jak juz nareszcie uda mi sie wrocic z Wyspy :)

Na razie pozdrawiam goraco :)
ObrazekObrazek
Obrazek

Matylda

 
Posty: 174
Od: Czw sie 12, 2004 20:21
Lokalizacja: Warszawa - Mokotów

Post » Śro paź 06, 2004 9:55

Żeby nie zapeszyć, TFU!
Bawiły się dziś razem. :P Ganiały się, zaczepiały, podgryzały. I Melcia ani razu nie syknęła, ani nie warknęła! :lol:
Dumna jestem z Melki. A Matyldzia to najsłodzy kociak na świecie :D

Funia

 
Posty: 2705
Od: Wto cze 10, 2003 20:48
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro paź 06, 2004 13:10

noo teraz doczytalam suuper:))) to napewno bedzie ok:)
bylam ostatnio u rodzenstwa malej z wizyta, kurcze jak one urosly.. jak na drozdzach 8O poczekam jeszcze troche i zaczne molestowac o wspolne zdjecia Twoich pannic :wink:

loeb

 
Posty: 791
Od: Pon lip 05, 2004 17:45
Lokalizacja: wrocław

Post » Śro paź 06, 2004 14:05

a przypomnialo mi sie ze obiecalam ostatnie foty.. :oops:

wiec uwaga. dzien zero :
tu jeszcze zaspana.. :http://upload.miau.pl/27507.jpg
no i zastanawia sie o co chodzi..
juz zaczyna cos podejrzewac..http://upload.miau.pl/27508.jpgpozegnalne ogarniecie wzrokiem domowych pieleszy..
http://upload.miau.pl/27509.jpg

i ladujemy w wiezieniu ktorego baaardzo nie lubimy! bardzo!
http://upload.miau.pl/27510.jpg

postanawiamy zawrzec ugode:) [wglada na tym zdjeciu jak tygrys conajmniej..tak wiekosciowo, nie wiedziec czemu, przeciez to taka kruszyna.. :roll: ]
http://upload.miau.pl/27512.jpg

a pozniej juz bylo porozumiewawcze spojrzenie, zwiedzanie tylniego siedzenia i mruczanki w objeciach:) ech. wspomnienie;)

loeb

 
Posty: 791
Od: Pon lip 05, 2004 17:45
Lokalizacja: wrocław

Post » Sob paź 23, 2004 10:51

Uff, dawno nie pisałam :) Ale widzę, że pojawiła się Loeb, więc składam relację ;)

Minął miesiąc odkąd koty są razem. Nie jest źle, chociaż do ideału jeszcze nieco brakuje.
Bawią się jak szalone. O 5 rano potrafią mnie obudzić odgłosy dzikich cwałów po mieszkaniu. Zdarza się nawet, że to Melka inicjuje zabawę. W ferworze "walki" Melasia czasem przesadza z kopaniem i podduszaniem, wtedy mała piska. Co nie przeszkadza jej 5 minut później skakać na Melkę z fotela. Daaawno też nie widziałam takich podskoków w wykonaniu mojej Melci :D Parę razy widziałam też, jak liże malutką w ucho (no, bez przesady z tymi czułościami - liźnie 2 - 3 razy, a potem gryzie :twisted: ) .
Przy jedzeniu to ja pilnuję hierarchii, bo ta d. wołowa Melka pozwala małej wepchnąć się jej przed nosem do miski. Mała na widok jedzenia pędzi do misek i cała się w nie wpycha, Melka natomiast spokojnie sobie czeka, najpierw obserwuje jedzonko z daleka, chwile się zastanawia, czy w ogóle warto podejść, potem statecznie rusza i od niechcenia sobie pojada. Ja w tym czasie muszę trzymać dziko wierzgającą malutką na rekach :twisted:
Niestety, nie śpią razem :( Kładą się całkiem blisko siebie, czasem nawet na jednym tapczanie, ale jednak nie obok siebie. Nie ma mowy o tym, żeby mała położyła się na fotelu obok Melki. Duża wali wtedy w łeb i koniec. A mnie się marzy sielski widok moich kocinek wtulonych w siebie :(
Ale tak w ogóle, jestem bardzo zadowolona z tego, że zdecydowałam się na drugiego kota :) Malutka jest słodka. A rozrabia! :twisted: Wszędzie jej pełno. Kwiatek żaden nie ma prawa stać za nisko. Na listę strat należy też wpisać ulubiony wazon mamą, ale tu nie wiadomo kto jest winien, bo z relacji rodzicielki wynika, że obie pryskały z pokoju :D
Mała wydawała mi się za chuda, ale wczoraj był wet w domu na obcięcie pazurków i stwierdził, że jest w sam raz. Uspokoił mnie, bo jakoś nie widziałam, żeby malutka rosła ;)
Szczepień jeszcze nie było. Melka niestety prawdopodobnie nie pozbyła się jeszcze lamblii. Jest w związku z tym ryzyko, że mała też je mogła złapać ( a Melcia od niej nicienie :evil:) . Kupale poszły wczoraj do badania. Skontaktowałam się z dr Martą Bogdanowicz z Tarchomina, na forum wyczytałam, że to najlepsza ekspertka od lamblii właśnie. Czekamy na wyniki. Wet powiedział, że zaszczepimy małą, jak lamblii nie będzie.
Rozpisałam się :D A, fotki będą, jak Matylda mi je przyśle, są zrobione, tak, że dokumentacja fotograficzna zostanie dołączona później :D

Funia

 
Posty: 2705
Od: Wto cze 10, 2003 20:48
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob paź 23, 2004 13:15

a tak wczoraj wrociwszy na forum myslalam zapytac czy nie zapytac:D a tu prosze:D e, jak rozrabiaja i smakuja sobie uszy to pewnie i do spania dojdzie;) kto wie:)
nicienie :? jednak regularne myszy w jadlospisie robia swoje.. czyli ze trzebaby zwiekszyc czestotliwosc odrobaczania moim kotom.. zeby ograniczyc skutecznie populacje dzikich lokatorow :evil:

mi tez sie caly czas zdaje ze to male takie dopoki widuje regularnie ale jak po 2 tyg zobaczylam znowu rodzenstwo malej to taaak sie zdziwilam jak one urosly 8O a jej matka w ogole na tle reszty moich kotow zawsze wydawala mi sie drobna kruszynka, az ostatnio zobaczyl ja ktos inny i stwiedzil ze to wielka bestia:/ i badz tu madry :twisted: ale z tym puszczaniem malej pierwszej do miski to dosc podobnie wiec moze jednak jakies uczucia macierzynskie drgnely w meli;)
moge pocieszyc ze ten wiek demolki za jakis czas jej tak troche minie..za jakies 2 lata :twisted:
i ogolnie, poczekam na foty, pewnie sie okaze ze robi sie z niej wielka bestia;)

loeb

 
Posty: 791
Od: Pon lip 05, 2004 17:45
Lokalizacja: wrocław

Post » Sob paź 23, 2004 13:53

E tam wielka bestia, drobniutka jest. A może tak na tle Melki wygląda. Bo Melka coraz większa 8O
Co do robali, to trudno się mówi, Melka zazwyczaj ze 2-3 miesiące w roku spędza na działce i też poluje. Co prawda, nie widziałam, żeby jadła, ale kto ją tam wie? Te lamble z powietrza się chyba nie wzięły? :evil:
Demolka mi w ogóle nie przeszkadza :D One we dwie są lepsze jak TV :lol: Niech zwalają i tłuką, takie ich zbójnickie prawo! :twisted:

A jak mamusia Małej po tym nieszczęsnym "zabiegu"?

Funia

 
Posty: 2705
Od: Wto cze 10, 2003 20:48
Lokalizacja: Warszawa

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Hana i 16 gości