Maj :)

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto maja 15, 2018 9:43 Re: Maj :)

Przecież Ola właśnie o tej lecznicy pisze...
Obrazek

ser_Kociątko

Avatar użytkownika
 
Posty: 5038
Od: Pon gru 29, 2014 0:04
Lokalizacja: Pod Ozorkowem, kiedyś Toruń

Post » Wto maja 15, 2018 11:05 Re: Maj :)

To tam jest jakaś lekarka? 8O Z kobiet tylko recepcjonistkę widziałam. ;)
9 lat jeździłam do weta do Łodzi, potem z różnych powodów stało się to niemożliwe.
Z piotrkowskich wetów najlepszy wydał mi się właśnie dr Gliszczyński z "Jamniczka". Serio.
Ale dla lżejszych przypadków mogę też z czystym sumieniem polecić "Amigo" na Belzackiej, obydwu doktorów.
I to właściwie wszystko.
Dr Zadumiński ("Optivet") bardzo sympatyczny i kompetentny, ale przeważnie go nie ma.
Zwykle jest jakaś pani, z którą nie bardzo da się coś omówić. :?
O reszcie lecznic nie wspomnę, bo testowałam je dawno i nie zamierzam tego powtarzać.

Maj jest uroczy :1luvu: oglądam go od powstania wątku. :201461
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 26474
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Śro maja 16, 2018 17:21 Re: Maj :)

Gretta pisze:To tam jest jakaś lekarka? 8O Z kobiet tylko recepcjonistkę widziałam. ;)
9 lat jeździłam do weta do Łodzi, potem z różnych powodów stało się to niemożliwe.
Z piotrkowskich wetów najlepszy wydał mi się właśnie dr Gliszczyński z "Jamniczka". Serio.
Ale dla lżejszych przypadków mogę też z czystym sumieniem polecić "Amigo" na Belzackiej, obydwu doktorów.
I to właściwie wszystko.
Dr Zadumiński ("Optivet") bardzo sympatyczny i kompetentny, ale przeważnie go nie ma.
Zwykle jest jakaś pani, z którą nie bardzo da się coś omówić. :?
O reszcie lecznic nie wspomnę, bo testowałam je dawno i nie zamierzam tego powtarzać.

Maj jest uroczy :1luvu: oglądam go od powstania wątku. :201461


Gretta, super,że Maj Ci się podoba i,że jesteś z nami od początku:). To takie miłe i FAJNE coś takiego przeczytać :)! Bardzo Ci dziękujemy z Majem i mamy nadzieję,że zostaniesz z nami :)!

A co do "Jamniczka", to wolałabym chwalić, no,ale nie mogę,w takiej sytuacji...
Jest. W przychodni "Jamniczek" jest jedna lekarka. Krótkie włosy. Nie polecam. Chciała szczepić małego mimo,że mi kichał (i kicha,ale to w kolejnym poście), sugerowała zakrapianie uszów przy świerzbie co drugi dzień, mały ją irytował,co starała się ukryć,ale i tak było widać...
Pan Gliszczyński to właśnie ten lekarz z lekkim zarostem w średnim wieku, tak? To ja właśnie z nim do czynienia nie miałam, ale to chyba on jest właścicielem przychodni,prawda? Jeśli tak, to zachował się bardzo nieładnie, nie przychodząc do mnie by wyjaśnić sytuację w kwestii pieniędzy.
Zostałam zbyta i potraktowana niekulturalnie (nikt nas nie przeprosił za zaistniałą sytuację), bo leczyłam maluszka u kobietki, szefem był ktoś inny,a koniec końców na "załatwienie sprawy" wysłali tego młodego lekarza, który w ogóle nie był z tym związany, poza tym,że raz nas przyjął.Wiem,że to ze względu na ugodowy charakter tego człowieka i w sumie to jest mi go szkoda,że jego koledzy z pracy tak go w to wcisnęli. No,ale, on też nawet "przepraszam" nie raczył. Bardzo nieprofesjonalne zachowanie ze strony zespołu lekarskiego. "Nieprofesjonalne" jest eufemizmem.
Mogę się mylić, ale wydaje mi się,że ponieważ przychodnia "Jamniczek" jest tak zachwalana ( mnie też zachęciły do jej wyboru właśnie bardzo pozytywne opinie) i pół Piotrkowa do niej chodzi, to jej pracownikom nie zależy czy jeden klient więcej czy mniej. A takie podejście świadczy o klasie, której zespół "Jamniczka" nie ma.
aleksandra&maj
 

Post » Śro maja 16, 2018 18:11 Re: Maj :)

hutek pisze:Osobiscie zmienilbym zwirek na drewniany. Mam zle doswiadczenia kiedy Marcys byl malutki. Marcys podjadal Benka. Teraz juz uzywam Benka. Zmien weta. W koncu to Ty placisz i wymagasz.


Hutku, a daj nazwę tego drewnianego,możesz:)? I jeszcze równie ważne pytanie: jakie były objawy jak Marcyś się najadł Benka? Skąd w ogóle wiedziałeś,że zjadł? Ach, i daj znać czy Marcyś to on czy ona :D bom się głowię i głowię. Jak czytałam Twoją historię jak maleństwo marcysiowe znalazłeś to pisałeś,że kotka, a teraz piszesz o nim używając formy męskiej i już nie wiem :D. Czytałam wczoraj czy przedwczoraj o Twoich trudnościach wychowawczych Hutku i łączę się z Tobą, bo ja właśnie kolejne akapity o tym samym wyzwaniu u mnie...

Chcę się pochwalić,że w ten poniedziałek, 3-go dnia była kupka :). Nawet spora. Nie zauważyłam, bo mały właśnie opanował nową umiejętność, jaką jest jej zakopywanie (wcześniej zawsze na widoku). Nie było w niej żadnych widocznych pasożytów, ale to mnie nie martwi, ponieważ po pierwszej tabletce, robale wyszły dopiero następnego dnia z drugą kupką (a teraz i odrobaczanie i kupka były w poniedziałek). Ale...od poniedziałku kupy brak i już były takie przerwy,ale jak przyjął tabletkę, to czy nie powinien szybciej? I co ważniejsze: kolejna, niestety, niekompetencja pani doktor, bo jak byliśmy w poniedziałek, to po wciśnięciu w Maja tabletki i zmuszenia go do połknięcia, lekarka zapytała mnie: "Połknął? Nie upadła nigdzie?". Lekarka polegała na moim zapewnieniu,że połknął, mimo,że to ona wkładała mu ją do pyszczka i go trzymała! I wiecie, ja widziałam na własne oczy jak przełknął (ale co przełknął, może tylko ślinę?), ale,że teraz tej kupy nie zrobił,a w poniedziałkowej brak robali, to zaczynam wątpić. A może faktycznie, jak mały się wyrywał to tabletka gdzieś upadła i jej nie wziął? Co robić?

Mały dalej pokichuje trochę każdego dnia. Co tu zrobić?

I pytanie o zachowanie. Powiem szczerze,że dużo dla mnie znaczą Wasze podpowiedzi, bo nie wiem co robić.
Mały jest trudny. Serio trudny. Gryzie przez 80% czasu i to tak,że boli. Wbija się pazurkami. Robi tak,bo chce. Bo wiem, bo doświadczyłam, że potrafi być też delikatny jeśli chce. Delikatnie pacnąć łapką,a nie wbić mi się do krwi pazurami, delikatnie złapać zębami,a nie gryźć do bólu, odejść po prostu, polizać mnie, poocierać się o mnie. Obserwuję,że im dłużej u mnie jest, tym śmielej sobie poczyna również wobec gości, a nie może być tak,że nie ma żadnych granic dla jego zachowania. O ile akurat nie ma ochoty na mizianie, jakiekolwiek zbliżenie mojej dłoni do niego sprawia,że chce mnie gryźć. Nie wierzę,że to w zabawie. Raczej na zasadzie,że nie chce mojej ręki i to rozumiem, ale nie może tego okazywać w ten sposób.
Nie mogę zmienić pościeli na łóżku, bo mały wtedy urządza sobie tor z przeszkodami, a głównym celem są moje dłonie i ma gdzieś moje przenoszenie go na podłogę, syczenie na niego,a jak go wynoszę do przedpokoju (o ile uda mi się go złapać, bo ucieka i gryzie i drapie), to gryzie mi ręce, piszczy i stara się dostać do pokoju, forsując drzwi (takie plastikowe w typie harmonijka). Nie mogę zamieść okruchów z podłogi, bo Maj, wybiera moją dłoń na cel ataku i gryzie. I to wtedy gdy miał do wyboru również szczotkę, której rączkę gryzł wcześniej, ale wybrał moją rękę.
Stosowałam syczenie,ale ostatnio,zamiast go odstraszyć i sprawić,że odejdzie, tylko go to rozsierdza i zachęca do ataku. Mały obraca się na plecy i z jednej strony pokazuje mi brzuch,a z drugiej otwiera pyszczek i widać,że szuka możliwości by mnie ugryźć, jeśli się do niego zbliżę. Stara się,w takiej pozycji też złapać mnie pazurami i zawiesić się na mnie. A kiedy poluje, tak z niczego, na moją dłoń i gryzie mnie, to ja od wczoraj znów łapę delikwenta i z wyczuciem przyciskam go do ziemi sycząc jednocześnie. Jak on się strasznie wywija, nie zawsze udaje mi się to zrobić. Wczoraj po pierwszym takim razie, mały mi się próbował odgryźć i skoczył z ząbkami na mnie, dopiero jak powtórzyłam kilka razy, to trochę był grzeczniejszy,ale dziś to samo. Jednym słowem: w ostatnich dniach jak mówię Majowi: "Nie wolno" poprzez syczenie czy delikatne dociskanie do podłogi, to on wkurza się,że mu mówię "nie" i tym bardziej mnie atakuje.
Poza tym, zaobserwowałam,że mały zaczyna się mnie bać i uciekać jak podchodzę.Czasami, wcześniej, wydaje mi się, robił to w zabawie. teraz chyba z strachu. Przykro mi i to bardzo,że się mnie boi, no,ale kurdę, nie może mnie przecież gryźć bo ma taką fanaberię. Ja też się go zaczynam bać pogłaskać, bo nie wiem czy znów nie będzie chciał mnie ugryźć. A pierwszego dnia tak słodko zwinął mi się w kłębek na kolanach, teraz nie mogę do dotknąć bo prawie każde dotknięcie mojej ręki on traktuje jako zabawę? Ale czy to jest zabawa?? Czemu on mnie prawie zawsze stara się ugryźć? Nawet jak go głaszcze...Nie był taki.
Bawię się z nim, czasem mniej, czasem więcej, ale tak średnio to z 40 minut dziennie, więc chyba nie jest źle. I nie bawię się z nim dłońmi, tak jak mi doradziliście.
Z dnia na dzień jest gorzej :(.
Zaczynam się go bać, on mnie chyba też,a to nam nie służy. Czy to jest normalne zachowanie kociaka? Weterynarz powiedziała,że mały ma charakter i jakkolwiek tej pani nie lubię i nie dowierzam jej kompetencji, to trudno mi się z nią z nie zgodzić w tej kwestii. To taka osobowość? W końcu są koty słodziaki, on też się taki wydawał, a teraz...
Jakie metody wychowawcze mam więc stosować?
Ostatnio edytowano Śro maja 16, 2018 18:22 przez aleksandra&maj, łącznie edytowano 2 razy
aleksandra&maj
 

Post » Śro maja 16, 2018 18:16 Re: Maj :)

Żwirek drewniany to np. Cats best Eco Plus, zbrylający lub nie. Taki drobny, nie klasyczny pelet.

A na zachowanie małego agresora dobry byłby drugi kociak - bawiłyby się razem, a człowieka traktowałyby inaczej. Koty dobrze chowają się w parkach.
Obrazek

miszelina

Avatar użytkownika
 
Posty: 12778
Od: Nie maja 06, 2007 13:31
Lokalizacja: Krakow

Post » Śro maja 16, 2018 18:19 Re: Maj :)

miszelina pisze:Żwirek drewniany to np. Cats best Eco Plus, zbrylający lub nie. Taki drobny, nie klasyczny pelet.

A na zachowanie małego agresora dobry byłby drugi kociak - bawiłyby się razem, a człowieka traktowałyby inaczej. Koty dobrze chowają się w parkach.


Dzięki Miszelina:)! Sprawdzę te nazwy później:).

Ale czemu on tak się zaczął zachowywać? Nie był taki.
aleksandra&maj
 

Post » Śro maja 16, 2018 18:22 Re: Maj :)

Rośnie, rozpiera go energia i potrzebuje kompana do zabawy. A człowiek ma za cienką skórę, ot co. Kociaki nie raz piszczą podczas zabawy, gryzą się, kopią łapkami, podduszają i wszystko jest ok. On teraz jest w takim wieku, że szaleć musi. Tak jak małe dzieci, najpierw słodkie bobaski, a chwile później wcielone diabełki.
Obrazek

miszelina

Avatar użytkownika
 
Posty: 12778
Od: Nie maja 06, 2007 13:31
Lokalizacja: Krakow

Post » Śro maja 16, 2018 18:23 Re: Maj :)

Na takie zachowanie najlepszy byłby kompan.

Dlatego że to kociak, chce się bawić, i Ciebie tak traktuje... kociaki tak się bawią. mocno i dosadnie
Obrazek

ser_Kociątko

Avatar użytkownika
 
Posty: 5038
Od: Pon gru 29, 2014 0:04
Lokalizacja: Pod Ozorkowem, kiedyś Toruń

Post » Śro maja 16, 2018 18:24 Re: Maj :)

miszelina pisze:Rośnie, rozpiera go energia i potrzebuje kompana do zabawy. A człowiek ma za cienką skórę, ot co. Kociaki nie raz piszczą podczas zabawy, gryzą się, kopią łapkami, podduszają i wszystko jest ok. On teraz jest w takim wieku, że szaleć musi. Tak jak małe dzieci, najpierw słodkie bobaski, a chwile później wcielone diabełki.


Rozumiem.
Ale czemu zaczął reagować agresją na moje syczenie, jeśli wcześniej przestawał i odchodził gdy tak robiłam?
Czy on atakuje moje dłonie w zabawie czy to jest agresja?
aleksandra&maj
 

Post » Śro maja 16, 2018 18:24 Re: Maj :)

To jest zabawa.
Obrazek

ser_Kociątko

Avatar użytkownika
 
Posty: 5038
Od: Pon gru 29, 2014 0:04
Lokalizacja: Pod Ozorkowem, kiedyś Toruń

Post » Śro maja 16, 2018 18:26 Re: Maj :)

ser_Kociątko pisze:To jest zabawa.


Ale jak wczoraj i dziś go lekko dociskałam to zaczął syczeć zły, więc to nie była zabawa. I potem jak go puściłam to mnie chciał ugryźć. Wątpię,żeby w zabawie.
I wcześniej jak syczałam to przestawał, a teraz nic. Wręcz się bardziej nakręca. Czemu?
aleksandra&maj
 

Post » Śro maja 16, 2018 18:27 Re: Maj :)

Bo rośnie i nie rozumie dlaczego nie może się bawić, chce się bawić, Ty zabraniasz a on nie rozumie czemu.
Obrazek

ser_Kociątko

Avatar użytkownika
 
Posty: 5038
Od: Pon gru 29, 2014 0:04
Lokalizacja: Pod Ozorkowem, kiedyś Toruń

Post » Śro maja 16, 2018 18:33 Re: Maj :)

Nie wiem czy to prawda ale słyszałam ze pomaga pacanie palcem po nosie. Tak kocice robią. Ja robiłam to Bagirke mówiąc nie wolno i chyba pannom z Kutna tez. Choć nie wiem ile w tym prawdy. Generalnie moje koty są dobrze „wychowane”. :ryk:
Amy i Mili <3 Obrazek plus Bagira ObrazekObrazek
Watek : viewtopic.php?f=46&t=185967

MonikaMroz

Avatar użytkownika
 
Posty: 14357
Od: Nie lip 24, 2011 9:30
Lokalizacja: Warszawa Ochota

Post » Śro maja 16, 2018 18:35 Re: Maj :)

Bagi się pożywiał czystym białkiem :roll: upolowała i zeżarła muchę i poszła przegryzać suche :lol:
Co za kot :ryk:
Amy i Mili <3 Obrazek plus Bagira ObrazekObrazek
Watek : viewtopic.php?f=46&t=185967

MonikaMroz

Avatar użytkownika
 
Posty: 14357
Od: Nie lip 24, 2011 9:30
Lokalizacja: Warszawa Ochota

Post » Śro maja 16, 2018 18:35 Re: Maj :)

Tak, palec po nosie działa. Koźlarka tak oduczałam głupot :D
Obrazek

ser_Kociątko

Avatar użytkownika
 
Posty: 5038
Od: Pon gru 29, 2014 0:04
Lokalizacja: Pod Ozorkowem, kiedyś Toruń

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Lutencja, małgo, MonikaMroz, nyoe, Tyiga i 26 gości