Chudnięcie, wymioty i wylizany brzuch

rozmowy o cukrzycy i niewydolności nerek u kotów

Moderator: Moderatorzy

Regulamin działu
Uwaga! Porady na temat leczenia udzielane są na podstawie pk.13 regulaminu forum.

Post » Sob kwi 06, 2019 21:54 Re: Chudnięcie, wymioty i wylizany brzuch

Razem z kroplówkami odstawiłaś Lespewet?
Czy Klusek miał w ogóle w ostatnim czasie sprawdzane ciśnienie krwi?
Kot chorujący na nadczynność tarczycy może mieć nadciśnienie, a także problemy z sercem. Zatrucie hormonami tarczycy prowadzi m.in. do przerostu mięśnia sercowego.
Czytałam, że cukrzyca i nadczynność tarczycy to wcale nierzadkie połączenie z uwagi na występującą insulinooporność.
Oczywiście zarówno cukrzyca, jak i nadczynność tarczycy nie pozostają bez wpływu na nerki.
Warto sprawdzić czy kot nie ma zewnątrzwydzielniczej niewydolności trzustki.
Zdecydowanie potrzebny Wam wet, który ogarnie pacjenta całościowo :(
"Prawdziwa moralna próba ludzkości, najbardziej podstawowa [...] polega na jego stosunku do tych, którzy są wydani na jego łaskę i niełaskę: do zwierząt."
Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu

Feliska97

 
Posty: 577
Od: Pon lis 17, 2014 20:55
Lokalizacja: Mazowsze

Post » Nie kwi 07, 2019 1:06 Re: Chudnięcie, wymioty i wylizany brzuch

Na razie nie, czekałam aż z kota ten nadmiar wody zejdzie, a wydaje mi się, że dopiero teraz to następuje (ostatnia kroplówka, ok. 100ml podana w czwartkowy wieczór). Ale rozumiem, że należałoby? On ma faktycznie duże działanie moczopędne, odwodni pijącego kota bez kroplówek?

Nie, niestety dopiero nie tak dawno temu dowiedziałam się, że w ogóle można u kotów sprawdzać ciśnienie (i że należy) :(. Także w poniedziałek pierwszy pomiar w Kluskowym życiu.

Mam nadzieję, że jeszcze ta tarczyca aż tak nie zdążyła narozrabiać... w październiku hormony były jeszcze w normie, dopiero w styczniu ją przekroczyły. Cukrzycę leczymy za to od 2,5 roku, mam wrażenie, że z dobrym skutkiem - po zmianie diety były wielomiesięczne okresy, kiedy nie było potrzeby podawania insuliny (cukier w domu w normie, fruktozamina w normie nawet przy tych ostatnich przebojach). Niestety, teraz znowu zaczęło się chwiać, może przez tarczycę, może przez trzustkę, może przez dziwne leczenie, może przez coś jeszcze :/.

No nic, nie ma co gdybać, zdam raport po kardiologu.

Klu

 
Posty: 14
Od: Wto sty 29, 2019 18:15

Post » Nie kwi 07, 2019 14:49 Re: Chudnięcie, wymioty i wylizany brzuch

Z moich doświadczeń wynika, że Lespewet autentycznie wzmaga diurezę.
Jeśli nie podajesz kroplówek to należy go odstawić,
bo nie chodzi teraz dla odmiany o to, żeby kota odwodnić :wink:
Jeśli normalnie sika, nie ma skąpomoczu, to lepiej nie kombinować.
"Prawdziwa moralna próba ludzkości, najbardziej podstawowa [...] polega na jego stosunku do tych, którzy są wydani na jego łaskę i niełaskę: do zwierząt."
Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu

Feliska97

 
Posty: 577
Od: Pon lis 17, 2014 20:55
Lokalizacja: Mazowsze

Post » Wto kwi 09, 2019 18:46 Re: Chudnięcie, wymioty i wylizany brzuch

Po wizycie u pani doktor kardiolog. Ciśnienie – 120, czyli według pani doktor nawet za niskie, jak na wizytę w gabinecie. Ale prawdopodobnie nadciśnienie było, bo w echu jest lekki koncentryczny przerost lewej komory (poza tym wszystko w porządku, wygląda na to, że przynajmniej w sercu tarczyca nie zdążyła wiele zepsuć).

Generalnie wizyta bardzo pozytywna, a pani doktor jest świetna – porozmawiała z nami, odpowiedziała na wszystkie pytania i bardzo uspokoiła, stwierdzając, że jej zdaniem, jeśli znajdziemy kogoś kto ogarnie wszystkie schorzenia naraz, a przede wszystkim tarczycę, to jest duża szansa, że wyniki się poprawią. Natomiast Klusek przy jej zabiegach był oazą spokoju 8O. A jest zdecydowanym przeciwnikiem macania go od spodu.

Porozmawiałyśmy też o sprawdzaniu tarczycy. I po tej rozmowie i przeczytaniu wytycznych (są jednak wytyczne!) i informacji w temacie wychodzi na to, że to też nie było lege artis. W związku z tym do czasu wizyty u doktor Neski ja decyduję co będzie sprawdzane i jak często (od lutego, czyli pierwszego sprawdzenia poziomu hormonów po włączeniu leczenia wszyscy weterynarze twierdzili, że nie ma potrzeby sprawdzania czegokolwiek w tej kwestii).

Klu

 
Posty: 14
Od: Wto sty 29, 2019 18:15

Post » Wto kwi 09, 2019 21:05 Re: Chudnięcie, wymioty i wylizany brzuch

:ok:
Dostaliście jakieś zalecenia od kardiologa? Czy tylko obserwacja i kontrola za jakiś czas?
Możesz podlinkować wytyczne, o których wspomniałaś?
"Prawdziwa moralna próba ludzkości, najbardziej podstawowa [...] polega na jego stosunku do tych, którzy są wydani na jego łaskę i niełaskę: do zwierząt."
Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu

Feliska97

 
Posty: 577
Od: Pon lis 17, 2014 20:55
Lokalizacja: Mazowsze

Post » Śro kwi 10, 2019 10:22 Re: Chudnięcie, wymioty i wylizany brzuch

:) Dziękuję bardzo za zainteresowanie tematem. Czuję się wsparta.

Od kardiologa tylko właśnie obserwacja, kontrola za 3 miesiące.

Wytyczne - https://journals.sagepub.com/doi/pdf/10.1177/1098612X16643252 . Jak widzę jest tego w ogóle więcej, w różnych tematach https://catvets.com/guidelines/practice-guidelines . Choć nie wiem, czy to jest jedyne towarzystwo wydające takie wytyczne (w ludzkiej medycynie czasem jest kilka, które różnią się w niektórych szczegółach).

To wydaje mi się również przydatnym i przystępnym tekstem - https://www.vetprofessionals.com/site/downloads/free/Hyperthyroidism-FAQ-Veterinary-Bulletin.pdf

Natomiast tutaj - https://animalendocrine.blogspot.com/2011/09/hyperthyroid-in-cats-table-of-contents.html - znalazłam dużo i sensownie o badaniach.

Klu

 
Posty: 14
Od: Wto sty 29, 2019 18:15

Post » Sob kwi 13, 2019 21:18 Re: Chudnięcie, wymioty i wylizany brzuch

Piszę, bo jeszcze inna rzecz zaczęła mnie niepokoić. Klusek od ok 3 dni mniej siusia. I nie chodzi mi o to, że mniej niż na kroplówkach, tylko w ogóle mniej niż zwykle. To znaczy, właśnie wyjęłam z kuwety 2 nieduże siuśki, podczas gdy normalnie były raczej 3-4. Dyskomfortu przy tym siusianiu nie zauważyłam. Oddam mu to, że dzisiaj raz zwymiotował, po jedzeniu. Poza tym pije normalnie, choć od kiedy dodaję mu wody do jedzenia, to sam potem ze swoich misek pije mniej... W mojej ocenie nie jest odwodniony (fałd skórny ok, dziąsła wilgotne). Poza tym samopoczucie bardzo dobre, w kuchni przy każdym posiłku, aktywny, towarzyski.

Jechać już do weterynarza? Obserwować jeszcze? Jak jechać, to jakie badania zrobić, oprócz moczu i oczywistych parametrów nerkowych? (średnio już chcę się poddawać decyzji samego lekarza)

Jeśli zajrzy ktoś z Łodzi - czy mogę prosić o polecenie sensownego weta w tej sytuacji? Tak, wiem, że jest wątek o weterynarzach w Łodzi, ale jedna z polecanych pań doktor uznała już, że kot jest stary i tyle, a od drugiej dostaliśmy NLPZty na zapalenie trzustki, więc i tu moje zaufanie jest słabe :(.

Klu

 
Posty: 14
Od: Wto sty 29, 2019 18:15

Post » Nie kwi 14, 2019 10:03 Re: Chudnięcie, wymioty i wylizany brzuch

Jak dziś sytuacja?
Jeśli dodajesz wodę do jedzenia, a wcześniej tego nie robiłaś, to kot ma prawo mniej pić. Może ogólnie teraz w ciągu doby mniej płynów przyjmuje i stąd zmniejszenie ilości oddawanego moczu?
"Prawdziwa moralna próba ludzkości, najbardziej podstawowa [...] polega na jego stosunku do tych, którzy są wydani na jego łaskę i niełaskę: do zwierząt."
Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu

Feliska97

 
Posty: 577
Od: Pon lis 17, 2014 20:55
Lokalizacja: Mazowsze

Post » Nie kwi 14, 2019 11:39 Re: Chudnięcie, wymioty i wylizany brzuch

Jak dotąd w kuwecie 2 znaleziska, jedno z nocy (musi być między północą a ok. 3:00), drugie z rana. Zobaczymy, jak będzie w ciągu dnia.

Kurcze, może? Przyznaję, że nigdy dokładnie w mililitrach tego nie liczyłam, ale faktycznie nie wstaje teraz w nocy tak często, żeby się napić (śpi z reguły ze mną, a kubek z wodą stoi przy łóżku, stąd wiem), miseczki z wodą też są wieczorem w mniejszym stopniu opróżnione. Z drugiej strony odkąd ma większy apetyt, dostaje więcej mokrego jedzenia (wcześniej zgadzałam się na więcej chrupków, bo raz, że weci zalecili Fibre Response Royala, to jeszcze było kręcenie nosem na prawie każde mokre, a coś jeść musiał). Strasznie trudno mi ocenić :/.

Cóż, siku w kuwecie jest, zatkany nie jest, czuje się nieźle, więc może na razie nie będę kombinować, zwłaszcza, że boję się, że znowu ktoś wymyśli jakąś interwencję, która przyniesie więcej szkody niż pożytku. Strasznie się dłuży do tej wizyty w SpecVecie :<.

Klu

 
Posty: 14
Od: Wto sty 29, 2019 18:15

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości