Staruszka Pączuszka

rozmowy o cukrzycy i niewydolności nerek u kotów

Moderator: Moderatorzy

Regulamin działu
Uwaga! Porady na temat leczenia udzielane są na podstawie pk.13 regulaminu forum.

Post » Nie maja 20, 2018 6:31 Re: Staruszka Pączuszka

Podsumowanie: (edit/aktualizacja 18.07.18)

* kicia lat 17, sterylizacja dawno temu, raczej w dobrej formie do niedawna (skoki na zlew), choć nie aktywna
* całe życie głównie na szynce, piersi kurczaka i suchym - łiskas, 3 lata temu zmiana na bezzbożówke totw, którą jadła mało chętnie, na jesieni całkiem przestała;
* zaginięcie i utrata 1/3 ogona w niewiadomych okolicznościach gdy miała 1,5 roku, potem bardzo sporadyczne zrywanie się ze snu i intensywne lizanie nasady ogona
* od dłuższego czasu nasilające się objawy mocznicy, w zimie istna męka -kto pierwszy wstał, wrócił to był pod ostrzałem, a w rezultacie wypijane/zjadane małoco;
* schudła z 3,5 do poniżej 2,5, teraz ciut powyżej
* był katar trwający ze 3 lata z początku 2 próby leczenia z marnym efektem, w końcu znosiliśmy jej smarkanie, raz było lepiej raz gorzej, końcem roku jakoś samoistnie to ustało;
* raczej zawsze dużo piła, i sikała, kupki małe twarde
* początek marca zatwardzenie, 7 dni bez wypróżniania i pierwsza z ciagu wizyt u weta (wcześniejsze lata jazda tylko ze świeżbem, noi z tą infekcją), w najbliższej lecznicy co by jej nie było - rapidexon i do domu
* 12 kwietnia nagła niezborność wg sis po zeskoczeniu z wanny, na prześwietleniu dopatrzyli jakichs zwyrodnień i rzekomej wody w płucach strasznie to pokazywali ale - rapidexon i żadnych badań ani ponownych prześwietleń nie trzeba
* najpierw poprawa (wskakiwanie na fotel, kanape), potem pogorszenie przełom kwietnia i maja kot tydzień prawie nic nie je, chodzi z ogromnym wysiłkiem i w końcu nie chodzi wcale
* początek maja po przepychankach wetami i z rodziną (nastawieni na usypianie) wywalczyłam pierwsze badanie krwi - wet stwierdzi że wszystko ok, potem sie okazało że nie wpisano mocznika, który był podwyższony (no wsumie na granicy ale wg nich kot juz conajmniej jedną łapą w grobie), zapalenie stawów (?) i dziąseł (od mocznicy ponoć), kamień nazębny
* usg nieduze zwapnienia na nerkach
* pierwsza kroplówka i przedostatni raz rapidexon - kicia cośtam chodzi i je, bad moczu na paragoniku: leukocyty 3+, cw 1,010
* dalej zdarzają się zatwardzenia (podawane: burak, siemie, babka, parafina jednorazowo 1,5 ml bez mojej wiedzy, nospa, laktuloza) potem podejrzenia (moje i ludzi z netu),że oprócz problemów z #2 jest tez problem z pęcherzem
* sprawdzałam krew glukometrem, cukier w normie
* nowa lecznica, wyniki niezłe, ino coś sie nie zrozumieliśmy i z jonogramu tylko fosfor (tamci tez nie zrobili, miała sis na kartce napisane),
* nefrokrill, kroplówki dalej
* 14 maja załamanie, aktywna cały dzień i nagle nie ustoi na nogach > rapidexon i potężna kroplówka wysikana w nocy - 0 efektu
* jonogram: b. niski potas, nieznacznie magnez, wapń norma ale nie zjonizowany (nwm gdzie to mozna załatwić)
* karenal pet (właśnie kończymy - potas na granicy), kroplówki przerwane bo nwm czy pomagaja czy szkodzą, ostatnio sie dowiedziałam że powinno być 100, max 150ml
* jednorazowe wymioty wodą rano, kot był na czczo przed wyprawą do lecznicy
* czerwiec: profil geriatryczny i konsultacja z kardiologiem - serce ok, tarczyca ok, ciśnienie ok, anemia, SDMA 17, inne parametry nerkowe dalej nieźle
* z moczu (problem z punkcją, do kubka środkowy strumień) wyrosła proteus mirabilis - 14 dni synulox, problemy z ponownym badaniem,
* w między czasie stopniowa praca nad dietą, kot miewa sie coraz lepiej, kontaktowa, mruczy, znowu się myje (nie widywane od lat), sama pije i je choć wybrzydza (jak dosypuje suple, ostatnio wpycham je strzykawką) powoli wraca chodzenie, zachciewa sie jej eskapad - teraz tylko pod nadzorem (była wychodząca choć ostatnio nie chciała się ruszyć poza posesje, były dni że nawet z domu)
* zwróciłam wetowi uwage na te gruczoły okoloodbytowe, że to może ma związek z tymi problemami (złogi widoczne od dawna, ale nie wiedziałam co to), wycisnął taką gęstą całkowicie czarną wydzieline
* z kuwetą lepiej ale ostatnio kupki były malunie - noi w końcu mam przyczyne...
* 4 lipca przerażający epizod ataku najpierw osłabienia? potem boleści po podniesieniu
* trafiłam na sensowną lecznice - pożądne rtg i usg: horda raków w jelitach (dlatego zaleganie masy kałowej, zalecona codzienna laktuloza), na żołądku i wątrobie tez coś, i duża rozlana zmiana w okolicy serca (prawdopodobnie odpowiada za nagłe osłabienia po wysiłku), być może boleści ale
* jest też dyskopatia, ucisk na nerw przy nasadzie ogona i wyżej na lewą strone (to zauważyłam juz dawno, że lewa strona słabsza), ponoć laseroterapia dobra na te neurologiczne sprawy ale przy rakach odpada :(
* kot mimo wszystko coraz lepiej, wet mówi, że przy rakach zwiekszone zapotrzebowanie na te rózne witaminki

Dokumentacja:
https://drive.google.com/drive/folders/ ... sp=sharing
Ostatnio edytowano Śro lip 18, 2018 11:47 przez Barsik, łącznie edytowano 3 razy

Barsik

 
Posty: 19
Od: Pon kwi 16, 2018 19:55

Post » Wto maja 22, 2018 10:05 Re: Staruszka Pączuszka

Tak sobie głośno myślę- drążyłabym temat niskiego poziomu potasu... na stronie (zpazurem ) jest napisane, że długotrwałe niedobory potasu mogą doprowadzić do chorób nerek i paraliżu ( więc może te chore nerki i niedowład to skutek a przyczyna niski poziom potasu).Objamy które powinny nas zaniepokoić to m.in.osłabienie mięsni ( nawet paraliż), wzmożone pragnienie.
Poczytaj trochę w necie...

Szeska

 
Posty: 67
Od: Pon lis 08, 2004 18:19

Post » Czw maja 24, 2018 6:41 Re: Staruszka Pączuszka

Z tego co ja już sie oczytałam to wszystko ze wszystkim się może łączyć, jedno z drugiego wynikać, albo drugie z pierwszego i nic już nie wiem, jade w sob za tydzien do Krk. Zrobiłam jej przerwe od kroplówek, bo mnie dziewczyny z bś straszą płynem w płucach, gośc mi tylko powiedział, że jakby sie coś działo to po tych kroplówkach wszystkich już by się dusiła... Dostałam znowu Ringera do domu ale nie podałam, nawet więcej chciał mi dać. Jeszcze proponował to ale nie wzięłam, bo bym w końcu nie wiedziała co zadziałało
http://www.nbflanes.com/a...en-pet/?lang=en
http://ilovet.pl/produkty/neurogen-pet/ Daje paste Karenal z cytrynianem potasu, jest coś lepiej ale sama nie ustoi, siedzi stabilniej chociaż

Byłam z moczem w ludzkim labie, nwm czy jest refraktometr ale lepsze to niż nic
https://imgur.com/ANSCwMn
https://imgur.com/wd21Ugy

Pogrzebałam za przelicznikami i normami i wychodzi tak:

c.w. 1.005 (1.025-1,060)

białko 42mg/dl (<25) ale bakterie są...
krea 407,24 mg/dl (110-280)
Ostatnio edytowano Sob cze 16, 2018 12:00 przez Barsik, łącznie edytowano 2 razy

Barsik

 
Posty: 19
Od: Pon kwi 16, 2018 19:55

Post » Nie cze 10, 2018 19:11 Re: Staruszka Pączuszka

No więc tydzień temu odbyłyśmy wyprawe, poszło gładko - obie spałyśmy większość drogi), kota je pije sika kupka, zaczyna sama iść pare kroczków,
Pani wet wyoglądała, stwierdziła zaniki mięśni, wysłuchała jakiś szmer i zaleciła kardiologa, rtg i pomiar ciśnienia(15.06). Pobrana została krew na szeroki profil badań
Niestety Pączka wysikała się w nocy i nie zrobiłyśmy tam moczu ani usg, liczyłam że jak już sie fatyguje to może mimo soboty uda się wszystko pozałatwiać odrazu, no ale nawet ta krew się okazało weekend przeleżała i przez poniedziałek jeszcze jechała aż w Niemcy, nwm czy coś sie nie mogło podziac z nią przez ten czas? wyniki w środe dostałam
https://imgur.com/0Dm2rUD
Wg wetki z nerkami tragedii jeszcze nie ma, tarczyca ok, albuminy nie tak bo dieta nie tak, anemia jej coś nie pasuje i zaleca badania w kierunku pasożytów (część jeszcze się robi, białaczka i inne zarazy co wet na miejscu sprawdzał negatywne, on uważa że anemia od nerek)

Rano przed wyjazdem jeszcze kot mi zwymiotował żółtawą wodą (wcześniej piła, potem też, nie jadła od wieczora) co się wcześniej nie zdarzało, tylko przy przejedzeniu zwracała ale tego już dawno nie było, nie wiem czy to kolejny powód do zmartwienia

Przed tygodniem pojawiły sie znowu problemy z kuwetą - wchodzenie i wychodzenie z niczym, albo leżenie w niej. Było też rtg brzuchem do góry - waściwie to chciałam 2 żeby przyjrzeć się płucom (wody już nie ma ale jest jakaś zmiana, sugestia zachłyśnięcia) i miednicy -aby te neurologiczne sprawy zbadać - nie widoczna przez mase kałową (stawy biodrowe za to okazło się że 1 chyba po urazie i drugi chyba niedorozwinięty jakiś , może przez to tak leci na lewą strone, siebałam że to coś neurologiczne będzie). Na wypróżnienie wypróbowane było chyba wszystko prócz lewatywy -burak, siemie, babka, parafina (jednorazowo 1,5 ml bez mojej wiedzy :/), nospa, 2 razy laktuloza - noi jakos idzie, teraz tylko troche gluta czasem daje, ale obawiam się że z pęcherzem też coś nie halo. Vetka w krk zwrócila również uwage na leukocyty i kazała koniecznie porządnie mocz zbadać z posiewem - w czwartek złapałam prosto do kubka, środkowy strumień, szybko zawiozłam, kicia była nawet podmyta więc mam nadzieje że wystarczająco sterylnie. Te poprzednie badanie we szpitalnym labie zgadali mnie że be, no zdawało mi sie że lepszy rydz niż nic, ale też wyczytałam że białko podniesione wychodzi przez bakterie, a tam ich nie brakowało...

Jeszcze zwróciłam wetowi uwage na te gruczoły okoloodbytowe, że to może ma związek z tymi problemami, wycisnął taką gęstą całkowicie czarną wydzieline..

>>>>>>>>>>>
EDIT 16.06
>>>>>>>>>>>

Zaliczyłysmy wczoraj kardiologa, uważa że wody w płucach nigdy nie było (ta zmiana w płucach zwłóknienie może), serce ok, ciśnienie ok, rtg nie było bo sprzęt się im zbuntował, poprzedniego rtg też niestety nie miałam bo komp mi znowu zeżarł, byłam 3 raz nudzić ale była babka z komputerami niezbyt.

W moczu proteus mirabilis dostałam antybiotyk (synulox) probiotyk (fortiflora) i jakis urinowet na 45 dni, tamte na 14
Mykoplazma i fiv/felv negatywnie, cos biednie mi to wyglada, myślałam że wiecej tych zaraz będzie testowane? jeszcze za tyle pieniądza, no ale też mi się te pasożyty mało prawdopodobne zdają, doczytałam już że niedokrwistość z pnn w parze idą, ale ten kardilog uważa że przy takich wynikach dobrych to nie. Ale tez uważa że RC to ósmy cud świata, a barf to szaleństwo.

Pączka chodzi pomału sama coraz dłuższe dystansy i jak na moje oko to ma się bardzo dobrze.

Barsik

 
Posty: 19
Od: Pon kwi 16, 2018 19:55

Post » Nie lip 08, 2018 12:29 Re: Staruszka Pączuszka

Niunia bardzo mnie w środę wystraszyła, nie miałam głowy żeby to sfilmować, ale żadnych drgawek nie było. Wyniosłam ją na pole bo ostatnio lubi spacerować i leżała tak jak położyłam (od razu wydała mi się dziwna, ale myśle no może ją leń dopadł) ale z 10 minut się nic nie ruszyła to ją wniosłam do domu i widze jak jej łeb leci na dól, kicia cała jakby bez sił, taka galareta, troche skulona, obserwowałyśmy to chwile (w między czasie był telefon do weta który tak poradził) za moment mama wzięła ją na ręce, tak przez ramie przełożyła jak dziecko, najpierw miauknęła cicho, potem znowu głośniej i tak ją zginało do przodu, mama dala ją na ziemie znowu, zaczęła się tak kulić jeszcze mocniej i miauczeć co minute, pół mniej więcej, potem częściej, pognałam do najbliszego weta (10 minut rowerem bojąc się że kona)- oglądnął, osłuchał, obmacał, wgląda że neurologiczne, zwracał uwage na lewą przednią łape. U weta (wepchałam się bez kolejki) nie pamiętam dokładnie,sama starałam się uspokoić, chyba miauczała juz mniej, ale przy dotyku próbowała gryźć i drapać, chcieli widzieć czy chodzi ale nic z tego nie wyszło, dopiero podczas kroplówki się uspokoiła i po chodziła jak przedtem, chociaz wydaje mi się że już podczas zakładania wenflonu zaczęła być grzeczna (chwile wcześniej były zastrzyki), ale i tak dostała kaganiec. Wet co chwile nawijał o wieku, że jej nikt nie zoperuje.

Dostała nospe, multivitamine, rapidexon, ringera. Podejrzewam, że boleści przeszły same, dowiedziałam się od mamy że podobna sytuacja jak te początkowe 15 minut bez wyraźnego pokazywania bólu miała miejsce 14 maja - wtedy nagle przestała całkiem chodzić i dostała rapidexon i mega kroplówke (którą wysikała w nocy -czy to nie przez to elektrolity poleciały?), które dały 0 efektu.

Noi jeszcze cos musiało sie dziać w noc przed tym epizodem i poprzednią bo nad ranem znajdowałam kałuże obok kuwety (jedyna taka sytuacja wczesniej była z 14 na 15 maja) oraz widziałam jak troche sie czołgała, a chodzi nieźle od dłuższego czasu.

Póki co Pączuśka miewa się chyba całkiem dobrze, jest kontaktowa, sama pije i je (troche tylko grymasi), kupka i sika (tylko to nie zawsze za pierwszym podejściem), mruczy i nawet myć się zaczęła. No chodzenie kiepsko (o skakaniu nie ma mowy) ale jak sobie umyśli gdzieś leźć to musi, we wtorek została 5 minut bez nadzoru, to godzine ją szukali -spała na drugim końcu posesji sąsiada.

Mieliśmy badać mocz po 14 dniach antybiotyku, polowałam bezskutecznie od tamtego weekendu. W końcu mama złapała w czwartek po południu i poleciała do szpitala (chociaż weci mnie besztali, ale przecież lepsze to niż nic) - w porównaniu z tym poprzednim szpitalnym bakterie wpw dalej liczne ale białko i leukocyty niższe a cw wyższy - 1.020 czytałam tu chyba że norma od 1.025

Barsik

 
Posty: 19
Od: Pon kwi 16, 2018 19:55

Post » Śro lip 18, 2018 11:44 Re: Staruszka Pączuszka

Chyba wreszcie jakieś bardziej sensowne wety (tylko pęcherz znowu bagatelizują, chyba spróbuje naturalnych metod)
No ale już raczej niezbyt pomogą...
Porządne rtg i usg - wyrok: horda raków w jelitach, żołądku, cos na wątrobie, duża rozlana zmiana przy sercu - z tego te inne dolegliwości :(
Oprócz tego dyskopatia, ucisk na nerw przy nasadzie ogona i wcześniej na lewą stronę (to zauważyłam juz dawno, że lewa strona słabsza)
Wetka uważa, że było za duzo rapidexonu i potas od tego poleciał
Wet mówił że laseroterapia dobra na te neurologiczne sprawy ale przy rakach odpada :(

Pączuś mimo wszystko coraz lepiej, choć wybrzydza (jak dosypuje suple, ostatnio wpycham je strzykawką), chodzi choć łapy się jej czasem plączą, ostatnio zachciewa się jej eskapad - teraz tylko pod nadzorem (wcześniej nie chciała się ruszyć poza posesje, były dni że nawet z domu)
wet mówi, że przy rakach zwiększone zapotrzebowanie na te różne witaminki
Poniedziałkowa krew, wyniki raczej w normie nawet anemii nie ma... tylko próbka lekko hemolityczna, pare razy podana suszona hg i drożdze (na oko i raczej za mało ) chyba sprawy nie załatwiły? Wetka przyznaje że to przy pobieraniu się coś podziało, przez bełtanie krwi ale uważa, że to nie zaburza i anemii nie ma

Barsik

 
Posty: 19
Od: Pon kwi 16, 2018 19:55

Post » Czw lip 19, 2018 14:47 Re: Staruszka Pączuszka

Węzły chłonne powiększone? Obraz wskazuje na chłoniaka?
"Prawdziwa moralna próba ludzkości, najbardziej podstawowa [...] polega na jego stosunku do tych, którzy są wydani na jego łaskę i niełaskę: do zwierząt."
Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu

Feliska97

 
Posty: 564
Od: Pon lis 17, 2014 20:55
Lokalizacja: Mazowsze

Post » Czw lip 19, 2018 17:19 Re: Staruszka Pączuszka

Nie wiem jaki typ nowotworu ale zwracała uwage na powiększone w. chłonne biodrowe

Barsik

 
Posty: 19
Od: Pon kwi 16, 2018 19:55

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości