Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

rozmowy o cukrzycy i niewydolności nerek u kotów

Moderator: Moderatorzy

Regulamin działu
Uwaga! Porady na temat leczenia udzielane są na podstawie pk.13 regulaminu forum.

Post » Czw mar 08, 2018 14:58 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

Kurczę, taka młoda kotka i takie problemy.
Tutaj o stentach moczowodów - ale pewnie czytałaś.
http://specvet.pl/stenty-moczowodow-u-kotow/
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2285
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

Post » Czw mar 08, 2018 19:21 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

fili pisze:Kurczę, taka młoda kotka i takie problemy.
Tutaj o stentach moczowodów - ale pewnie czytałaś.
http://specvet.pl/stenty-moczowodow-u-kotow/

Warto dodac, ze niestety kot z tego atykulu nie zyje, wiec jak dla mnie nie wyglada to zbyt optymistycznie :(
Stent u kota wprowadza sie od miedniczki do pecherza, omijajac moczowod (wiec calkiem to problemu nie rozwiazuje, bo wszystkie kamienie zostają w kocie, nie sa usuniete). Przy wszelkiej ingerencji w ukl. moczowy (szczegolnie nerek) zawsze trzeba sie liczyc z mozliwoscia infekcji. Wg SpecVetu, u tego kota to kamica spowodowala bakteryjny stan zapalny miedniczki nerkowej oporny na leczenie, ale czy rzeczywiscie przyczyną byla wylacznie kamica? Tego sie raczej nie dowiemy...

Tutaj jest odpowiedź, jaką otrzymalam na oficjalnym FB Specvetu (w komentarzach):
https://www.facebook.com/przychodnia.specvet/photos/a.1638104743129291.1073741828.1637763546496744/1969662033306892/
Z wielką przykrością informujemy, że Bonda już z Nami nie ma. O ile zabieg wszczepienia stentu powiódł się i spełniał on swoją rolę, to towarzyszący kamicy bakteryjny stan zapalny miedniczki nerkowej okazał się być oporny na jakiekolwiek leczenie. Ze względu na pogarszający się stan kota została podjęta decyzja o eutanazji.
Niestety nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na wszystkie Pani pytania, część odpowiedzi może Pani uzyskać dopiero na wizycie kwalifikującej pacjenta do zabiegu. Rekonwalescencja i dalsze rokowanie w dużej mierze zależą od stanu klinicznego pacjenta, jego wieku, wyników parametrów krwi, stanu drugiej nerki, ewentualnie innych schorzeń towarzyszących, rasy. Należy pamiętać, że każda narkoza niesie ze sobą ryzyko powikłań śród- i pooperacyjnych, zarówno w przypadku krótkich zabiegów jak i tych dłuższych.
Raczej nie ma ryzyka odrzucenia stentu przez organizm. Naturalnym powikłaniem pooperacyjnym może (ale nie musi) być drażnienie pęcherza moczowego.
Może też nastąpić wysunięcie się końcówki stentu z miedniczki nerkowej i jego przesunięcie do pęcherza moczowego, przestaje on wtedy spełniać swoją funkcję i konieczne jest jego usunięcie.

Jestem tematem bardzo zainteresowana, poniewaz kilka miesiecy temu tez stwierdzono u mojego Dyzia kamien w moczowodzie. Kontaktowalam sie z roznymi znanymi specjalistami z dziedziny nefrologii, radiologii i chirurgii. Prawie wszyscy odradzali jakakolwiek ingerencje chirurgiczną w naszym przypadku - na ten moment, poniewaz kot klinicznie czuje sie dobrze, a nigdy nie wiadomo czy po takiej operacji nie bedzie gorzej... Bylam juz wlasciwie zdecydowana na zabieg wszczepienia stentu, powaznie rozwazalam podroz do W-wy w tym celu (nadal nie wykluczam takiej mozliwosci), ale troche o tym poczytalam i teraz mam wiecej watpliwosci - np. u ludzi czesto dochodzi do przesuniecia sie stentu i trzeba go wyjac lub wymienic, moga pojawic sie tez inne powiklania (czestosc ich wystepowania zalezy od rodzaju uzytego stentu), no i u ludzi zwykle taki stent starcza na ok. 6 miesiecy (znowu zalezy od rodzaju - sa tez i takie, ktore pacjent ma do konca zycia). W dodatku historia Bonda nie nastawia optymistycznie :( Zastanawiam sie rowniez, kto w Trojmiescie moglby dalej prowadzic kota z wszczepionym stentem - podejrzewam, ze bylby to duzy problem nie do przeskoczenia :roll:

Z tego co sie dowiedzialam, to ponoc nie byla to pierwsza taka operacja w Polsce u kota i reakcja na stenty jest rozna, a efekty bywały od bardzo dobrych po wręcz tragiczne. Nefrolog z Olsztyna powiedziala, ze jesli kot czuje sie dobrze to ona nie ryzykowalaby, oczywście kontrolujac regularnie położenie i wielkość kamienia oraz miedniczki nerkowej. Wiekszosc specjalistow (wlasciwie tylko oprocz dr Neski) jest takiego samego zdania, wiec poki co, pozostalo nam systematyczne kontrolowanie (co 2 tyg) tego cholernego kamienia i nerek. Jak tylko cos zacznie sie pogarszac, to trzeba bedzie jak najszybciej podjac decyzje o operacji. Jednak boje sie, ze mozemy przeoczyc ten moment i bedzie za pozno :( Strasznie trudne sa to decyzje :(

Slyszalam i czytalam, ze dr Galanty jest genialnym chirurgiem - niestety od niego jednego nie dostalam zadnej odpowiedzi. Natrafilam na artykul o kamicy moczowodowej u kotow (niestety platny), ktorego jest on wspolautorem. Opisany jest tam przypadek kotki, u ktorej z powodzeniem usunieto kamien z moczowodu - udalo sie to bez naruszania moczowodu poprzez cofniecie kamienia z powrotem do miedniczki (pod cisnieniem soli fizlogicznej - jesli dobrze pamietam) i stamtad usunieto kamien. Skopiowalam sobie ten material, bo po oplaceniu dostepny jest tylko przez 24h. Moze tez juz go Ania91 czytalas:
https://www.magwet.pl/mw/25601,kamica-m ... owa-u-kota

W przypadku Dyzia rozwazano jeszcze probe rozmasowania moczowodu i przesuniecia kamienia do pecherza i stamtad jego usuniecie, ale nie ma gwarancji, ze to sie uda. Poza tym, tez istnieje jakies ryzyko, ze podczas masowania dojdzie do uszkodzenia moczowodu, a wtedy tragedia gotowa :(
Ostatnio edytowano Pt mar 09, 2018 12:27 przez Kate23, łącznie edytowano 1 raz

Kate23

 
Posty: 751
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Pt mar 09, 2018 9:10 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

nasza wet wspominała o profesorze, ale nie braliśmy w ogóle pod uwagę zwykłego usunięcia kamienia, wiem, że na ogół kończy się to fatalnie...
postanowiliśmy, że nie będziemy ryzykować ze stentem, Lila coraz gorzej znosiła kroplówki i leki, nie jest kotem współpracującym. Odejdzie od nas dzisiaj :cry:
proszę, nie oceniajcie mnie, uznaliśmy z Tż, że tak będzie najlepiej...

ania91

Avatar użytkownika
 
Posty: 19
Od: Czw gru 20, 2012 18:29
Lokalizacja: Wawa

Post » Pt mar 09, 2018 11:25 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

Ale jak ona sie czuje? Czy Lila juz sie poddala? Czy widzisz, ze ona nie chce juz zyc, dalej walczyc? Czy kamien calkiem zatkal moczowod, czy jest odplyw moczu? Czy miedniczka nerkowa jest mocno poszerzona? Jesli druga nerka jest w miare dobrym stanie i pracuje, to jest jeszcze jedna alternatywa (ale to ostatecznosc) - usuniecie chorej nerki wraz z moczowodem i kamieniem, jednak druga nerka musi byc w dobrym stanie.
Mysle, ze wet mogla miec na mysli wlasnie Profesora dr Galanty - ponoc jest genialnym chirurgiem i potrafi czynic cuda. Tak slyszalam. Czasem udaje sie usunac z powodzeniem kamien bez naruszania moczowodu (tak jak wlasnie u tej kotki z artykulu ze strony magwet, u niej wszystko dobrze sie skonczylo, przezyla).

Czy u Twojej kici kamica jest glowną przyczyną problemow? Jesli tak, to ja bym jeszcze zawalczyla i zaryzykowala (jesli bylaby szansa na uratowanie zycia).

Kate23

 
Posty: 751
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Pt mar 09, 2018 11:36 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

A czy gdzieś w Polsce wykonuje się zabiegi litotrypsji u kotów?
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2285
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

Post » Pt mar 09, 2018 12:01 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

Niestety nie :(
Jedynie w Olsztynie wykonuje sie litotrypsje u zwierzat, ale tylko u wiekszych psow. Moczowod kota ma zbyt małą średnice by można było wprowadzić litotryptor.
Natomiast najmniej inwazyjna metoda - litotrypsja zewnątrzustrojowa (ESWL) jest utrudniona z powodu malych rozmiarow pacjenta i bliskości struktur kostnych.

Caly czas probuje dowiedziec sie, czy chociaz gdzies u naszych sasiadow np. w Niemczech wykonuje sie malo inwazyjne metody rozbijania kamieni - jak na razie znalazlam jedynie info, ze czasem u kotek wykonuje sie takie zabiegi, ale nie u kocurkow :( Ciekawe dlaczego, bo przeciez zarowno kotka jak i kocurek maja chyba taki sam rozmiar moczowodu...

Moze jest ktos na forum mieszkajacy w Niemczech i moglby sie tam na miejscu dowiedziec o mozliwosci bezinwazyjnego leczenia kamicy u kotow (najlepiej metodą ESWL)? Bylabym niezmiernie wdzieczna za pomoc.

W angielskojezycznych opracowaniach znalazlam informacje o litotrypsji zewnatrzustrojowej, ze czasem wykonuje sie u kotow (chociaz nie kazdy pacjent kwalifikuje sie do tego) i jest ona alternatywą dla operacji, ale nie moge znalezc nic wiecej na ten temat.

Kate23

 
Posty: 751
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Pt mar 09, 2018 21:54 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

A czy nie byłoby jakimś rozwiązaniem albo usunięcie fragmentu moczowodu z kamieniem (skrócenie go), albo wręcz usunięcie nerki z tym moczowodem? Nie wiem, czy pierwszy zabieg jest wykonywany (to jednak małe przewody), a co do drugiego... Lepiej żyć bez nerki niż w ogóle nie.

taizu

Avatar użytkownika
 
Posty: 15713
Od: Śro gru 30, 2009 23:05
Lokalizacja: Mazury

Post » Sob mar 10, 2018 11:25 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

taizu pisze:Lepiej żyć bez nerki niż w ogóle nie.

Tez tak uwazam! Jednak warunkiem musi byc w miare zdrowa druga nerka.
I szczerze mowiac - bardzo mnie dziwi, ze z powodu kamienia w moczowodzie kot mialby byc poddany eutanazji :(

Kate23

 
Posty: 751
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Sob mar 10, 2018 11:46 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

Wyjściowa kreatynina bliska 8,8 mg/dl, potem prawie 6, nerka z drożnym moczowodem zmieniona, z torbielami, kotka trudno obsługiwalna, być może w pogarszającej sie kondycji - nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji:(
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2285
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

Post » Sob mar 10, 2018 13:14 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

Tez nie jestem pewna co w tej sytuacji bym zrobila :(
Mysle, ze nie majac nic do stracenia, zdecydowalabym sie chyba jednak na probe usuniecia kamienia-majac nadzieje, ze uda sie to zrobic bez rozcinania moczowodu. Moze akurat by sie udalo. W najgorszym wypadku zawsze mozna zdecydowac o nie wybudzaniu kota z narkozy.
Chociaz nie wiadomo jak kot z takimi wynikami znioslby operacje, narkoze i rekonwalescencje (gdyby operacja sie udala).

Poza tym, czy w tym przypadku to kamien jest priorytetem? Czy daje jakies objawy (niedrozny moczowod, poszerzona miedniczka, wodonercze, klopoty z siusianiem...)? Czy on jest glowną przyczyną problemow zdrowotnych i zlego samopoczucia(?) kotki? Bo jesli nie, to ani usuniecie kamienia, ani stenty czy cokolwiek innego zwiazanego z pozbyciem sie kamienia nic nie zmieni :(

Wszystko tez zalezy jak ogolnie kotka sie czuje? Pamietac nalezy, ze przede wszystkim leczy sie kota nie wyniki. Ostateczną decyzje tez na tej podstawie powinno sie podejmowac.

Kate23

 
Posty: 751
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Sob mar 10, 2018 21:01 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

Jeśli kamień zatyka moczowód (choć niby nie zatyka?) to może być przyczyną infekcji (przy osłabionym przepływie mnożą się mikroorganizmy). Poważnie utrudniony odpływ moczu staje się przyczyną wodonercza i zagrożenia życia. Wzrost poziomu mocznika i kreatyniny może wynikać z przytkania

taizu

Avatar użytkownika
 
Posty: 15713
Od: Śro gru 30, 2009 23:05
Lokalizacja: Mazury

Post » Wto mar 13, 2018 13:14 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

Taizu, to prawda, dlatego tak sie dopytywalam o ten kamien (jak to wyglada na USG, czy jest odplyw moczu, czy miedniczka jest mocno poszerzona, czy nie ma wodonercza). Calkiem mozliwe, ze tak jak piszesz, parametry nerkowe sa takie wysokie przez ten kamien (zastoj moczu, infekcja), ale nie mozna wykluczyc innej przyczyny, poniewaz u tej kotki druga nerka tez nie jest w dobrym stanie. Byc moze caloksztalt doprowadzil do niewydolnosci nerek, ale tego sie nie dowiemy.
Zresztą Lila i tak juz pewnie zostala uspiona [*] :(, wiec na nic nasze rozwazania.
-----------------
U mojego Dyzia calkiem przypadkiem wykrylismy kamien. Gdybysmy nie zrobili kontrolnego badania USG, to nie mialabym o nim pojecia. W zeszlym roku w kwietniu mial 2 incydenty "kuwetkowe" (czesto odwiedzal kuwete i nic nie robil albo tylko po kropelce), ale wtedy 2-krotne USG zadnego kamienia nie ujawnilo. Po przeleczeniu przeszlo.
Od ok. 3 lat parametry nerkowe utrzymuja sie w gornych granicach normy i dlatego systematycznie kontrolujemy krew, mocz oraz robimy USG. W obrazie USG obie nerki nie wygladaja najlepiej, choc ponoc teraz lepiej wygladaja niz rok temu. W listopadzie stwierdzono ten nieszczesny kamien w moczowodzie - byl to dla mnie szok i niedowierzanie, nie spodziewalam sie tego. Na poczatku monitorowalismy go co drugi dzien, ale poniewaz nic sie nie zmienialo, to teraz monitorujemy co 2-3 tygodnie, bo kot byl coraz bardziej zestresowany. Odpukac, na razie nic sie na gorsze nie zmienia.

W ostatnim badaniu wetka stwierdzila, ze widzi ten kamien w polozeniu w jakim wczesniej go nie widziala (w poblizu pecherza), ale nie potrafi powiedziec czy sie przesunal - wg niej raczej nie, bo ona podejrzewa, ze ten kamien jest wrosniety w moczowod :( Ja mam jednak nadzieje, ze moze sie troche przesunal.
W przypadku Dyzia wyglada to tak, jakby mocz przeplywal bokiem, obok kamienia. Miedniczka i moczowod sa "tylko" lekko poszerzone, a czasami w ogole. Wszyscy specjalisci, z ktorymi sie konsultowalam widzieli zdjecia oraz krotkie filmiki tego kamienia i za ich radami postanowilismy na razie poczekac z ingerencja chirurgiczną. Caly czas boje sie, ze cos przeoczymy, ze pogorszą sie wyniki badan i stan kliniczny kota :cry: ale na dzien dzisiejszy boje sie podjac decyzje o jakiejkowiek operacji, poniewaz niesie za sobą zbyt duze ryzyko... :(

Kate23

 
Posty: 751
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Pon kwi 09, 2018 19:57 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

Hej, jestem tu nowa, więc witam wszystkich. Mam nadzieję, że dobrze trafiłam. Mam kociurę, 7 lat, ostatnio zdiagnozowano u niej problemy z nerkami. Na razie jesteśmy na codziennych kroplówkach. Trwa to drugi tydzień. Powiem wprost - potrzebuję wsparcia i wymiany informacji, ponieważ jestem zupełnie zielona w tym temacie.

Na razie wiem tyle - jedna nerka słaba, uszkodzona. Druga przejęła po trosze pracę pierwszej. Miała okropne wyniki. Na pewno mocznika, wszystkie związane z układem moczowym, na dodatek stan zapalny i tarczyca zła. Niestety nie pamiętam szczegółów a nie mam dostępu do jej badań w tej chwili. Po tygodniu kroplówek dożylnych poprawiło jej się znacznie. Widać to w wynikach. Z zachowania nawet bym nie powiedziała, że coś jest nie tak.

Chodzi na pół dnia do szpitala na kroplówy. Co ciekawe - druga kociura - jej siostra - zaczęła nam sikać poza kuwetą. Razem były od maleńkości, więc obawiam się, że brak siostry przez pół dnia wpływa na nią stresogennie i tak odreagowuje, ale zamierzam też zawieść ją na badania.

Proszę o porady, na co zwracać uwagę. Na co patrzeć, bo kociura jest bardzo skryta, nieśmiała, raczej stroniąca od kontaktów. Zamówiłam dietę dla nerkowców, powinna być lada dzień.

my_summertime

 
Posty: 1
Od: Pon kwi 09, 2018 19:43

Post » Wto kwi 10, 2018 22:12 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

Dobry pomysł, żeby zbadać drugą kotkę, chociaż to prawdopodobnie stres, nie wolno zaniedbać badań. W pierwszych postach tego wątku masz informację, co zbadać.
O stanie pierwszej kotki bez konkretnych wyników niewiele da się powiedzieć, oprócz tego, że nawadnianie pomogło i to dość dobry znak.

taizu

Avatar użytkownika
 
Posty: 15713
Od: Śro gru 30, 2009 23:05
Lokalizacja: Mazury

Post » Sob kwi 21, 2018 20:00 Re: Kot nerkowy dla początkujących: wydanie 2, najnowsze

Bardzo proszę o pomoc. Od 2 kwietnia mój ukochany 8 letni kocurek choruje na nerki. Kroplówki- 12 dni plus zastrzyki, następnie 4 dni tabletki, potem znów kroplówki i tabletki. Wyniki nie spadają , mocznik i kreatynina idą w górę, od tego czasu kot pije wodę, b. mało je (karma dla nerkowców mokra i sucha, preferuje suchą), pojawiły się wymioty ( 2 razy zjedzoną trawą- kot nie wychodzi na dwór, trawa w doniczce, a dziś zjedzonym jedzeniem- b. mało tego było). Kupa pojawia się rzadko, ale jest. Co mam robić, jak mu pomóc? Zamówiłam dla niego inną karmę i boję się, że nie zdąży jej spróbować. 18 kwietnia mial takie wyniki: mocznik 247,kreatynina 7,62. (a zaczynał od mocznik 174, crea 4.77). Konsultowałam się dwoma weterynarzami- mówią, że będzie coraz gorzej i nic nie da się zrobić? Czy naprawdę? Czytam na forum o kotach żyjących kilka lat z chorobami nerek i aż mi się wierzyć nie chce. Co mam robić? O co prosić weterynarza, do którego jeżdżę? Bardzo proszę o rady, podaję nr tel. oddzwonię 793-524-729

anna29

 
Posty: 2
Od: Sob kwi 21, 2018 19:47

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości