ŁÓDŹ i łódzkie

Informacje i opinie o lekarzach weterynarii, klinikach i gabinetach.

Moderator: Moderatorzy

Post » Wto maja 07, 2002 23:12 ŁÓDŹ i łódzkie

Łódź

Dwie lecznice są super:
1. Lecznica Pana doktora Jachmana
ul Cieszyńska 12, tel 648-61-87
czynna pn-pt 8-22, sb,nd 9-14, to teoretycznie, a praktycznie to we wszystkie dni i do ostatniego pacjenta. Bardzo dobrzy lekarze, stały skład osobowy. Wszyscy o wielkich sercach, lubiani przez zwierzęta (a co! to też ważne). Pan doktor to jednen z najbardziej doświadczonych chirurgów jakich znam ja i moi znajomi.
03.2009 aska* pisze:P. Jachman ma opinie fachowca, ale kot kolezanki zlapal u niego jakiegos grzybka na stole operacyjnym:(. Bardzo czesto tez stosuje bardzo mocne srodki (sterydy, wymrazanie) kiedy nie jest to konieczne. Sama nie korzystalam z jego uslug, wiec tylko tyle moge powiedziec.

11.2009 Morgiana pisze:ZDECYDOWANIE ODRADZAM:
-lecznice dr Jahmana: za to że nie poleca sterylizacji....



2. Lecznica Lancet Pana doktora Pawła Kołodziejczaka
ul. Stary rynek 1A, tel 657-35-15
http://www.lancet.pl
lecznica całodobowa
Lekarze młodzi, stali, przemili. Duża sala operacyjna, możliwość pozostawiania zwierząt po operacji pod stałą opieką w lecznicy ( a o ich stanie można dowiadywać się przez internet!!).
Bardzo duży wybór dobrych karm (Hills, Eucanuba, Iams, Purina, po ROZSĄDNYCH cenach)

W obu lecznicach zwierzęta oddawane są BEZWZGLĘDNIE wybudzone z narokzy...............
Femka pisze:Potwierdzam, że doktor Jachman to dobry lekarz, ale w ostatnim czasie jest tam taka masa pacjentów, że chyba przestali nad tym panować. Nie można zwierzęcia dobrze zdiagnozować, jeśli ma się dla niego 10 minut i w przelocie jeszcze udziela innym rad. Doktor Jachman pomógł mojej kotce i natychmiast ustalił przyczynę ciągłej rui u mojej kotki (po skandalicznej sterylizacji Pod Koniem). Poprawił, zagoiło się bardzo szybko i już nie było żadnych problemów. A kocica zrobiła się pięknym dorodnym zwierzątkiem, wielkim jak krokodyl :lol:

W Lancecie dr Jacek Łukasik przez pół roku leczył mojego kocurka z takim poświęceniem i zaangażowaniem, że aż nie mogłam uwierzyć. To bardzo młody lekarz, ale życzyłabym wszystkim takiej gotowości niesienia pomocy i mimo wieku takiej wiedzy. A w przypadku mojego kotka nie można było zdianozować choroby mimo wszystkich dostępnych badań. Doktor przekopywał książki, szukał w pismach fachowych, organizował konsylia. Ale przegraliśmy, bo na końcu ujawnił się chłoniak i Fuksio umarł :cry:

11.2009 Morgiana pisze:ZDECYDOWANIE ODRADZAM:

lecznice LANCET na Starym Rynku
Faktycznie są tam młodzi lekarze ale wynika to z faktu że zatrudniają się tam lekarze bez praktyki, zaraz po studiach. Ich wypłata zależy od PROWIZJI czyli im więcej wyciągną od klienta tym więcej mają (nie dostają stałej pensji!!!). Dlatego jest drogo i nieprofesjonalnie! Wiem to od zaprzyjaźnionego weterynarza. Do tego sama mam tam przykre wspomnienia... Zamiast zszyć ranę na łopatce mojemu psu na nocnym dyżurze rozkroili go, zrobili złe prześwietlenie i NIE ZSZYLI bo podobno były odłamki kości a lekarz był nie doświadczony i nie wiedział co z tym zrobić więc zostawił... Za co zapłaciłam 450 zł... Rano zabrałam psa do Sfory na Stefana gdzie mi uświadomiono że nawet gdyby to lepiej by było zszyć bo po kilkunastu godzinach już nie da rady (trzeba by pod narkozą wyłyżeczkować to co się zaczęło ziarnicować a pies dopiero wybudzony z narkozy więc nie można...). Przez błąd lekarza musieliśmy zostawić tą dziurę, pies przez 3 m-ce chodził w kołnierzu zamiast przez 10 dni. Za leczenie kaukaza po wypadku (któremu UWAGA nic nie było, nie miał złamań...) zapłaciliśmy 1400 zł (10 dni pobytu w szpitaliku). I to co mnie najbardziej wkurza: jeśli zostawiasz zwierzaka w szpitaliku to NIE wolno Ci tam wchodzić!!! SZOK

12.2010 szatan_lucyferia pisze:Jeśli chodzi o Lancet ze Starego Rynku- mam mieszane uczucia.
Zawieźliśmy tam nasze wzięte z wiejskiej wichury znajdorki, Szatana i Lucyferię na pierwszą wizytę, lekarz odesłał nas do domu na kilka dni w celu oswojenia dzikusków
po kilku dniach zostały odrobaczone, pobieżnie zbadane, zarejestrowane ale tylko w komputerze, nie dostaliśmy książeczek,ani informacji o środku odrobaczającym

na szczepienie kazano nam przyjechać za kilka tygodni(co patrząc w kalendarz szczepień wydaje mi się podejrzane)

dodam,że żadnej informacji o ponownym odrobaczeniu nie było- tymczasem szatanki mają rasowe glistki,mniejsza z tym

ponieważ pewnego dnia okazało się,że diabelstwa mają dziwne strupki i łysieją w tych miejscach,od ręki znaleźliśmy przychodnię Jarosława Wardęszkiewicza, na Woronicza - i tu lekarka wydaje nam sie bardziej wiarygodna

zbadała nasze chochliki, pobrała zeskrobinę,skierowała do zaprzyjaźnionego labu (blisko) dała leki przeciwzapalne, poważyła, założyła książeczki bez szemrania, maluchom dostały się nawet próbki RC i zabawki, a wszystko to za naprawdę niewysoką cenę, do tego jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym

z powodu glist niestety trzeba było pojechać z nimi do Lancetu, bo najbliżej i otwarte w niedzielę- i tu zdziwko-żadnej informacji o poprzednim odrobaczeniu

Tak więc Woronicza-na tak
Lancet-tylko w razie konieczności
Ostatnio edytowano Pt kwi 25, 2003 2:18 przez ana, łącznie edytowano 1 raz

ana

 
Posty: 19248
Od: Śro lut 20, 2002 21:56

Post » Nie gru 21, 2003 1:12

PIOTRKÓW TRYBUNALSKI
lek.wet Piotr Wojtania
ul. Polna
tel. 601-294-229

Nasz Pan doktor, którego chwalę sobie ja i chłopaki ;)

paulisia pisze:
Ja niestety z tym Panem mam niemiłe doświadczenia... Straciłam przez niego jednego psa, a u drugiego niemal doprowadził do amputacji tylnych łap... :twisted: W pierwszym przypadku podawał ciężarnej!!! suczce tabletki antykoncepcyjne, sunia poroniła i zdechła... :cry:
A pieskowi usuwał zimą "wilcze" pazury, po operacji razem ze szwami zabandżował i szczelnie zakleił plastrem i zabronił zdejmować "bo się rana zabrudzi" 8O Pies musiał wychodzić na spacery, więc mu opatrunek zamókł i...tylko dzięki przytomności mojej Mamy pies dziś ma cztery łapy... Po zdjęciu opatrunku po 1 dniu (a doktor umówił się z nami na zdjęcie po 3! dniach!) łapy wyglądały koszmarnie a szwy zaczęły się "rozłazić"...koszmar... Pies do dziś ma blizny na tylnich łapach, a od operacji w tym roku w grudniu minie 12 lat....
Stąd moja niechęć do Pana Wojtani....

Natomiast teraz korzystamy z usług dr. Masztaka :D rewelacyjny weterynarz z niesamowitym podejściem do zwierząt!!! Nawet mój pies ma do niego zaufanie, choć po przejściach z w/w Panem wyjście z nim do weta było okropne...i dla niego i dla nas, tak bardzo był przerażony... 8O
p. Masztak przyjmuje w lecznicy na Rzemieślniczej :D


12.2008 kaczaaaa pisze:mojego psa również wysłał na tamten świat...po operacji złamania łapy było tylko coraz gorzej... Nie miał zielonego pojęcia jak sie do tego zabrać!!!! Lapa byla złożona tragicznie.... Po konsultacji z innymi weterynarzami, byli przerażeni co Pan W. z nim zrobił...... szok!!!!! 2 przednie łapy do amputacji... rozpad całkowity kości zanik mięśni.... przebita torebka stawowa śrubą (Pan Wojtania tłumaczył, że to od złamania). Zła metoda układu śrub (śruby były nie sterylne wdała sie infekcja)! Twierdził, ze jest wszystko na dobrej drodze i tak musi być.... za te kłamstwa brał ciągle pieniądze.Pies cierpiał przez 3mies. Leki przepisane przez Pana W. były kompletnie odradzane przez innych specjalistów. Brak słow! W tej chwili jest sporządzony opis, są prześwietlenia, sprawa sie na tym nie skończy. Zajmie sie tym rzecznik do spraw zawodowych i nie tylko...


02.2009 Dama Ya pisze:Moim zdaniem pan Wojtania zna tylko jedną chorobę, którą diagnozuje wszystkim zwierzętom. Jak nie wie co im dolega, to twierdzi, że to sepsa. Poza tym, pan Wojtania ma problemy z samodzielnym trzymaniem zwierząt. Żeby zbadać np. kotka potrzebna mu jest armia ludzi :? Osobiście bardziej ufam panu Masztakowi. Choć trzeba przyznać, że obaj nie odmawiają leczenia bezdomnych zwierząt i biorą za to grosze lub nic.

Świetne podejście do zwierząt ma pani Rajtko. Nie wzbudza u zwierząt panicznego strachu, ale przy skomplikowanych schorzeniach chyba najlepiej wybrać się do kliniki Masztaka. Razem z nim pracuje taki młody ambitny Masłowski. Nie popadł jeszcze w rutynę. Bardzo się stara. Natomiast bezwzględnie odradzam pana Skrzeka. On nawet nie dotyka zwierzęcia stawiając diagnozę. W cenie wizyty u niego nie ma nic prócz leków, które zaaplikować trzeba samodzielnie w domu. Porażka.

kociamatka

 
Posty: 13324
Od: Śro mar 20, 2002 13:44
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro paź 13, 2004 19:33

Łódź

polecam lecznice dla zwierzat "SFORA" na ul.Przybyszewskiego12(w podworzu), gdzie panuje niesamowity klimat ale przede wszystkim mozna spotkac prawdziwych milosnikow zwierzat.

dryncia pisze:Podpisuje sie pod tym. Panie Ewa i Zosia sa na prawde wspaniała, takie oddane. Mam do nich zaufanie, jezdze tam z kotkami schroniskowymi i niedługo wybieram sie z moimi. z czystym sumieniem polecam ta lecznice.
a miłosników zwiarzat tam nie brakuje


mokkunia pisze:Polecam wszystkim tę lecznicę :ok: Ewa Pacałowska jest wspaniałą wetką, ma ogromne serce dla zwierząt i wielką cierpliwość dla ludzi :)
Leczy tak, żeby wyleczyć zwierzaka, żeby mu pomóc, stawia trafne diagnozy. Nigdy dotąd nie spotkałam tak wspaniałego weta.
Sfora na Przybyszewskiego 12 jest miejscem, w którym spotykam wielu forumowiczów :) Naprawdę polecam.
Ewa ma wspaniałe podejście do zwierząt!


Femka pisze:polecam całym sercem. Doktor Pacałowska uważnie słucha, co się dzieje ze zwierzęciem, rzeczowo mówi, co podejrzewa, a potem leczy. Lecznica bardzo niepozorna, sama trafiłam tam z polecenia, ale zaangażowanie doktorki i skuteczność super. UWAGA, DOKTOR PACAŁOWSKA NIE TRAKTUJE EUTANAZJI JAKO METODY ELIMINACJI CHOROBY, A JAK MÓWI, UCZYŁA SIĘ POTO, ŻEBY LECZYĆ A NIE USYPIAĆ ZWIERZĘTA.


03.2009 bazylica pisze:Ze spokojnym sumieniem mogę polecić dr Pacałowską z lecznicy na Przybyszewskiego. wyleczyła mojego psa z paraliżu który powodowały dwa krwiaki (komuś "eutanazja" nie wyszła)
a ponieważ często pies się zatruwał jedząc śmieci nie raz leczyła go na kreskę, nawet opłatę za sterylkę rozłożyła mi na 2 raty
Super lekarka
Obrazek

Magija

Avatar użytkownika
 
Posty: 15173
Od: Sob cze 05, 2004 11:34
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob gru 18, 2004 21:52

Łódź

bardzo polecam lecznicę SOWA Łódż ul. Pietrusińskiego 47/49 - a w niej Panią Kasię i jej męża.
Po kilkunastu latach leczenia swoich zwierzaków w AS-ie, nareszcie trafiłam do lecznicy gdzie jestem zazenowana przy płaceniu rachunków- bo sa takie ...małe!!! W AS-ie jest makabrycznie drogo!!!
Pani Kasia to urodzona kociara i doskonale wczuwa sie w kocie problemy i leczy z wielkim wyczuciem. Jej mąz (mniej rozmowny) jest tez doskonałym lekarzem
Mieszkaja na tyłach lecznicy, a lecznica całodobowa wiec są praktycznie stale i przez 24 godz. dostepni.
Mają niezłą salę operacyjną, bardzo dobry szpitalik dla zwierzaków i są to lekarze z powołania!!! I oby sie nie zmienili.
Oddałam im pod opiekę medyczną swoje koty (mam juz 5) i czuję sie nareszcie spokojna.

dodane 24 czerwca 2005 r.

pragnę dodać, że nadal jestem bardzo zadowolona z lecznicy SOWA a przy mojej dużej liczbie zwierząt stale coś tam mam do załatwienia. I nadal mają chyba najniższy cennik w Łodzi:)

dodane 2 grudnia 2005

najchetniej teraz dodałabym aby inni do SOWY nie chodzili :wink:
bo coraz wieksze tam kolejki :cry:
RESZTA BEZ ZMIAN - czyli swietni lekarze

18.09.2007 yennefer83 pisze:Chciałabym baaaardzo mocno polecić Lecznice SOWA na ulicy Pietrusińskiego. Świetni, oddani lekarze, do dyspozycji przez całą dobe. Jeśli chodzi o ceny... o nizsze chyba baardzo trudno, aż sie czasami czuje nieswojo płacąc za wizytę.


07.2008 hydra_pl pisze:właśnie dziś rano postawili mi tam kota na łapy, polecam


agacia_s pisze:Absolutnie SOWA.
Wyciągnęli mojego Rudzielca z sytuacji beznadziejnej (megazłogi kamieni w pęcherzu, tydzień w szpitalu), bywam tam z moimi oboma kotami oraz z zaprzyjaźnionymi zwierzakami i niezmiennie jestem pod wrażeniem zaangażowania lekarzy z SOWY w KAŻDY przypadek.


marthel pisze:Ja osobiście nie polecam Sowy. Leczyli tam mojego kotka przez 3 miesiące bez zadnej poprawy. Dostawała leki na wszystko i na nic. Kotka miała paraliż kończyn, kompletnie przestała chodzić. Lekarze zakwalifikowali ją do uśpienia. Przyjaciele polecili nam dr Jachmana. Doktor rozpoznał wylew, przepisał odpowiednie leki, skierował na pole magnetyczne i dziś kotka czuje się już dużo lepiej. Nie wiadomo czy wyzdrowieje ale tylko dlatego że za późno zaczęło się poprawne leczenie (ponad 3 miesiące) W sowie dawali jej leki przeciwbólowe i na układ pokarmowy. Lekarze w Sowie bardzo mili i kontaktowi, ale cuż z tego, skoro nie poznali się na moim przypadku.

08.2011 amberka pisze:NIE POLECAM LECZNICY SOWA NA Pietrusińskiego 47\49 w Łodzi .
Witam niestety wczoraj straciliśmy naszego przyjaciela Gizmusia który miał niecałe 6 miesiecy.Rasa to kot norweski Leśny bez rodowodu.kupilismy go z warszawy bez szczepien (miał 4 miesiace).niestety juz u nas w domu na miejscu zauwazylismy że kotek ma koci katar i świerzba w uszach ,został od razu przewieziony do weterynarza w manufakturze po 10dniowej kuracji lekami kotek został wyleczony .i juz mielismy go zaszczepic jednak okazalo sie ze ma na pupie jakiegos guza w miedzy czasie zmienilismy lecznice na ''sowa'' ze wzgledu na duzo pozytywnych opinii .okazalo sie ze ma sporo ropy na pupie , zostalo to wyczyszczone poprzez nacięcie, znowu dostawal tabletki i specjalny zel do tej rany .kotek w momencie odżył, bawił sie i skakał ,niestety po kolejnej wizycie kotek osowiał i na nastepny dzień zaczął wymiotowac pianą ,dostał gorączki i nic nie jadł miał tez objaw wiszenia nad miska z wodą.ja nie jestem weterynarzem a od razu stwierdzilem panleukopenie .Weterynarze niestety nie.Dali małemu nospe ,kroplówke i jakis zastrzyk oslonowo i dali go do domu mówiac nam ''że mozna go karmic wszystkim tym co lubi''kotek niestety wszystko od razu zwracał dziewczyna zawiozła go znowu i sama poprosiła o badanie krwi i usg,wyszło ze ma za mało białych krwinek .wyszły tez podraznione sciany zoladka .i sie zaczelo .podejrzewali wszystko tylko nie koci tyfus.fip,zapalenie trzustki ,sepse itd.dzwoniłem mówiłem ze to moze tyfus dostałem odpowiedz ze na 95% nie.kotka rozcieli zeby sprawdzic jak to oni powiedzieli ''gołym okiem'' co tam sie dzieje,lekarz zadzwonił o 14 i powiedział ze to zapalenie trzustki i ze najwazniejsze sa pierwsze 24 godziny ,jesli kot przezyje to bedzie ogromny sukces .niestety zmarl przed godziną 21 i nagle powiedzieli ze ta trzustka to powikłanie po panleukopenii .powiem tak ,kazdy w tej lecznicy mówi co innego raz to, raz tamto i tak w zasadzie było juz na pierwszej wizycie z tym guzem ropnym,jedna mowila ze zapchal sie mu gruczol krokowy druga ze to w ogole nie to.oczywiscie gdyby sprzedawca zaszczepil maluszka to zapewne nie bylo by calej tragedii .dla mnie to nie jest zwierze tylko czlonek mojej rodziny,moje male dziecko .razem z dziewczyna jestesmy totalnie załamani ,mamy jeszcze drugiego kotka(mieszaniec persa z dachowcem) widac ze tez sie rozglada za Gizmusiem .moze i lecznica Sowa jest dobra gdy chodzi o jakis prosty zabieg ,niestety gdy w gre wchodzi szybka analiza i natychmiastowe dzialanie nawet na pograniczu ryzyka to sie totalnie nie nadają.w dodatku strasznie faszeruja zwierze lekami bez poprzedniego przebadania np morfologia czy usg.
Ostatnio edytowano Pt gru 02, 2005 2:40 przez koc-cat, łącznie edytowano 2 razy

koc-cat

Avatar użytkownika
 
Posty: 1101
Od: Sob lis 13, 2004 14:00
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw gru 30, 2004 19:43

ŁÓDŹ
no, niestety, ja w zakresie NIEPOLECANA przychodnia: BERNARD, ul. Dąbrowskiego 60
Mam kotka 3 tygodnie i mimo 6 wizyt u nich, oglądaniu kota przez conajmniej 4 różnych wetów, ŻADEN nie rozpoznał u kota grzybicy lub co gorsza, może nie chciał rozpoznać - po co leczyć równocześnie świerzbowca i grzyba, skoro można najpierw świerzbowca a później grzyba ? To czysty zysk - 2x więcej wizyt ????? :twisted:
Dodatkowo narazili moją rodzinę na chorobę (grzybicę mają ją już obie córki i żona), drogie i nieobojętne dla zdrowia leczenie i konieczność odkażania mieszkania !!! :evil:
brak wpisów o podanych lekach w książce zdrowia (jest tylko odrobaczywianie), mimo podania Strongholda i jakiegoś antyboiotyku (3 zastrzyki w 2-dniowych odstępach) - jak poszedłem do nowej lecznicy to patrzyli na mnie jak na głupka, bo nie wiedzialem co kot miał aplikowane - i nie dziwię im się :oops:
Polecili też wygrzebywać patyczkiem wydzielinę świerzbowca głęboko z ucha (nowy wet sięzdziwił, twierdząc, że w ten sposób dodatkowo upycha się ją głębiej do kanału słuchowego !)
Dodatkowo 3 razy określano jego wiek i za każdym razem wynik malał :!: a przy ostatniej wizycie kot miał mniej tygodni niż na początku !!!
Korzystalem z nich bo miałem bliziutko, ale teraz... po prostu DRAMAT !

Femka pisze:niestety, potwierdzam. Też miałam blisko i zrobiłam tam badania profilaktyczne krwi mojej kotce. Dostałam wyniki świadczące o głęboko zaawansowanej białaczce, zapaleniu wątroby i początkach mocznicy. Jako leczenie na te "wykryte" śmiertelne choroby zaaplikowano jakieś zastrzyki (też nie wpisali jakie) i... dietę wątrobową. Prawdopodobnie pomylili wyniki albo mieli brudny aparat do analiz. A do tego drogo jak piorun.

Slonko_Łódź pisze:Nie polecam i dlaczego:Lecznicy Bernard DĄBROWSKIEGO 60- mojej jamniczce z pękniętym żebrem bez przemieszczen i przebicia opłucnej podali 100 razy za dużą dawkę leku na wzmocnienie (o ironio)- nie przeżyła. Kastrowany tam kot nigdy po zabiegu nie pił ani nie jadł. Moim zdaniem ich głównym celem działania jest sprzedaż karmy a nie leczenie. Jeszcze więcej przypdaków miałam tam na nie ale nie chcę rozmywać wątku....
Dodam jeszcze tylko, że przez błędną diagnozę i podanie złych środków 04 listopada 2005 za TM przeniosła się Kisa- 4 letnia shar peika, nasze ciapowate kochanie.....

[/b]

12.2008 ewnik pisze:NIE POLECAM lecznicy BERNARD ul.dabrowsniego 60, Łódź

Z takimi lekarzami nie mialam do czynienia jeszcze nigdy!
W tydzien czasu doprowadzili mojego kota do absolutnej ruiny..uszkodzone nerki- na skutek zlej diagnozy i nieodpowiednich medykamentow, morfologia wykazala rowniez zbyt gesta krew. Oprocz tego calkoicie zapchane nozdrza, spadek odpornisci,dziasla w fatalnym stanie..moglabym wmieniac bez konca.
Leczylo go 4 roznych lekarzy, postawili kilka diagnoz, zadna jednak nie byla trafiona. Na koniec jeszcze pani widzac ze kot nie moze przelykac kazala mu zaaplikoac antybiotyk doustnie, co swiadczylo juz o maksymalnym zbagatelizowaniu problemu albo o niecheci pomocy.
Nie rozumiem jak to sie moglo stac skoro trafiajac do lecznicy, kot mial jedno oko zaczerwienione i troche kichal! Wyzej zamieszczony opis to ten sam kot po tygodniowej kuracji w Bernardzie!!
Skandal i niekompetencja to dwa slowa najlepiej opisujace lecznice Bernard.
Na szczescie trafilam do Pana doktora Jachmana ( ul. Cieszynska 12 )
i mam nadzieje ze jeszcze nie jest za pozno zeby kotka wyleczyc..

08.2009 harpia pisze:Widzę, że sporo negatywnych wpisów na lecznicza BERNARD, ul. Dąbrowskiego 60, ja jednak chcę napisać coś dobrego o jednym z lekarzy tam przyjmujących (podejrzewam, że w 2004 jeszcze tam nie pracował, ale się dowiem)

Pan Mariusz Krysa, młody i chłonny wiedzy weterynarz, potrafi słuchać i MYŚLEĆ (co o innych w tej lecznicy trudno jest powiedzieć), Pan Mariusz leczy fretki moich znajomych oraz wszystkie fretki z akcji adopcyjnej będące pod opieką koordynatorów łódzkich.
Poznałam go osobiście, trochę porozmawialiśmy, to lekarz, który ma zadatki by zostać w przyszłości specjalistą z sercem, tylko dajcie mu szansę

02.2010 nocen_a pisze:Byłam z psem u BERNARDA, ponieważ dostał kaszel, a było już późno, więc nie miałam zbyt dużego wyboru. Po 1 mój piesek bardzo piszczał podczas zastrzyku, którego zawartość, jak się okazało pani doktor zamiast wstrzyknąć w psa, wstrzyknęła na płaszcz mojej mamy. Mało tego ukuła jej dłoń :], czyli najprawdopodobniej przebiła skórę pieska na wylot ;/;/;/ owszem wiedze teoretyczną miała, ale z praktyką kiepsko. No i nie zmierzyła pieskowi temperatury przed podaniem zastrzyku.

04.2011 lisawalker pisze:Witam ,chcę opowiedzic co spotkalo mnie w Lecznicy Bernard przy ul Dabrowskiego . Mam 11 letnia sunie rottweilerke u ktorej zaczely pojawiac sie miekkie guzy o roznej wielkosci i usytuowaniu pod skora . Udalam sie po diagnoze wlasnie do tej lecznicy .Pan dr Mlynarski stwierdzil tluszczaki ,jeden byl dosyc duzy zaproponowal badanie USG zrobilismy , w mijescu badania wystrzyzono siersc , diagnoza tluszczk duzy do usuniecia . Zrobilismy tez inne potrzebne badania ,zeby stwierdzic jaka jest kondycja wiekowej juz suni ,byla dobra . Na operacje zostalismy umowieni na na godz 11 ,bylismy na czas psa zabrano nie moglismy byc z nia podczas pierwszego zastrzyku i powiedziano ,ze zabieg za 15 minut jak bedzie po wszystkim to zadzwoni lekarz . o 14 30 g zadzwonilam sama, pies byl dopiero na stole czyli jakies 3 godz w klatce w ciemnej piwnicy ZGROZA . Poprosilam lekarza w trakcie operacji ,zeby spojrzal na jeszcze 2 zmiany pod pacha i w okolicy lapy i owszem usunal tylko te 2 ktore zglosilam w trakcie zabiegu ale o tej najwiekszej ktora byla badana USG i bylo miejsce wystrzyzone WIDOCZNE ZAPOMNIAL . Pies przeszedl bol ,stres zostawienia jej na 3 godz w ciemnosci przed operacja , podobno byl pies z wypadku i to jemu trzeba bylo pomoc jesli to prawda to sie zgadzam ale kazdy tam mowi co innego . To tak jakby ktos poszedl amputowac lewa reke a amputowli prawa noge . W koncu duzy kwalifikujacy sie do usuniecia guz jest a dwa malutki usuniete ,znow musze poddac psa zabiegowi a jak ona to zniesie fizycznie ? Niewiadoma ,ale napewno nie w BERNARDZIE ,nie pisze o zaplacie za to pozal sie boze leczenie bo kocham swoje zwierzaki . To tak ku zastanowieniu sie Panstwa przed pojsciem do BERNARDA .

rokko

 
Posty: 689
Od: Wto gru 07, 2004 11:00
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt cze 17, 2005 22:35

Łódź
93-015 Łódź,
ul. Krasickiego 3
tel. (0-42) 684-55-61
czynna w tygodniu 10- 18 sobota 10-15 ale można się też umawiać np na operacje poza tymi godzinami. Dr Morawski który tam przyjmuje jednoosobowo jest diagnostą jakich mało- doszkala się ciągle, nie spoczywa na laurach, chodzę do niego od 17 lat z : psami, kotami, szczurami, świnkami morskimi, myszami a nawet diagnozował rybki i skubany nie myli sie nigdy. Ratował różne zwierzęta, przeznaczone przez innych wetów na straty. Płaczącym koleżankom płacę za konsultację u niego i jak na razie zawsze sie opłaciło :D Jest tani, pewnie dlatego, że gabinet w miejscu i standardzie takim sobie.
Ostatnio edytowano Nie sty 01, 2006 16:00 przez Slonko_Łódź, łącznie edytowano 1 raz

Slonko_Łódź

 
Posty: 5664
Od: Pt cze 10, 2005 7:36
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw lut 23, 2006 0:04

Łódź

za to ja na Kopernika nie polecam!!!
Spotkałam się tam z taką totalną ignorancją i oszukaństwem (bo tak to tzreba nazwać) że brak słów.. a kota juz nie ma.
Trafiliśmy tam bo kot wymiotował i nie jadł.. vet (miła pani) gdybała..ze może wątroba, a może przeziębienie.. podała leki i znów byliśmy następnego dnia..znów leki.. nastepnego pan doktor (była mama która nie znała sie na rzeczy) który powiedzial ze tzreba wykonac specjalistyczne badania z krwi. Mama pytała czy moze ktos z lab moze na miesjce przyjkechac...więc dostala tel zeby dzownic do lab. Nie mogła sie dodzwonic, wiec zadzwonila do veta.. gdzioe dowiedzial sie ze to lab w Wawie..i ze tylko tam albo beedziemu po Łodzi szukac ..bo tu tylko dwa szpitale robia takie badania. Wioęć nastepnego dnia znów pojechaliśmy (godz 7 rano) do veta. Pobrał krew...zapytałam jakie badania tak specjalistyczne to beda. Okazało się ze morfologia, mocznik, kreatynina i enzymy wątrobowe. Czyli standard wykonywany wszedzie. Myślałam ze to szybko pójdzie do Wawy. Okazało sie ze próbki dotarły do Wawy o godz 22iej. czyli były przetrzymywane przez 15 godz..a wiadomo ze wyniki morfologii sa juz po 2 godz zanizone.. i spadaja wraz z czasem. Czyli sa niewiarygodne... Poza tym co za bezczelność!!! Jak to: żadne lab w Łaodzi nie robi takich badań?
Kota leczono na wątrobę... był tydzień poprawy.. potem znów wymioty.. znów wizyta i pani doktor zapytała czy kot czegoś nie zjadl.. i wtedy rodzicom sie przypomnialo że nie wiedzieć czemu podskubał dracenę. Nasz błąd. I pokazali pani doktor na dracene sotjaca w gabinecie..mowiac ze takiego podskubał. Jakoś nie zareagowała.. i dała kolejny zastrzyk. Następnęgo dnia zmieniliśmy lecznicę. Prześwietlenie- podgazowane jelita-kroplówka i bomba energetyczna przez kilka dni.. potem na cito krew.. dwa dni. I nie ma go już.
A my już wiemy jakich roślin nie należy trzymac w domu. Szkoda ze takim kosztem. Ale może gdyby wcześniej było wiadomo...

Femka pisze:POPIERAM ZŁĄ OPINIĘ. Zawiozłam kotkę na sterylizację. Po trzech miesiącach kotka wpadła w permanentną ruię. Cały czas mi wmawiali, że ze sterylizacją było wszystko w porządku, ale funkcje wyciętych narządów przejęła przysadka mózgowa. Przez rok męczyli kotkę zastrzykami antykoncepcyjnymi, ale nie chcieli zrobić USG, żeby sprawdzić, co się dzieje. Okazało się, że lekarz nie wyciął do końca jednego jajnika, a USG nie chciał robić, żeby za darmo nie powtarzać operacji.

koalka

 
Posty: 29
Od: Pon gru 12, 2005 22:15
Lokalizacja: Lodz

Post » Czw lip 20, 2006 15:04

ŁÓDŹ

Lecznica MAX

lek.wet. Adam Szymaniak

Łódź ul. Maratońska 25
Retkinia

pon. - piąt. 9:00 - 20:00
sobota - 10:00 - 14:00
również wizyty domowe

W lecznicy przyjmuje dwóch lekarzy. Ja przeważnie pruję do Pana Adama - właściciela - człowieka cudownego, kochającego zwięrzęta i prawdziwego lekarza z powołania. Bardzo przejęty swoją pracą, niezwykle chętny do pomocy także zwierzętom bezdomnym (b. często przeprowadza sterylizacje i kastracje tych zwierząt). Widać, że weterynaria to jego pasja. Wspaniały specjalista. Ceny mikroskopijne, bezdomniaki obsługiwane często za przysłowiową złotówkę. Jechałabym do niego nawet z końca świata.
Drugi doktor - również świetny lekarz. Można pędzić do niego bez obaw.
Jestem naprawdę spokojna o moje koty pod taką opieką.

delight

 
Posty: 5
Od: Pon wrz 26, 2005 17:22

Post » Pon lip 31, 2006 14:32

Łódź

Lecznica Fauna na ul. Gorkiego 21a i Kusocińskiego 76b.
Zdecydowanie polecam. Już parokrotnie ratowali życie moim kociakom. Kochają zwierzęta, do tego mają ogromną wiedzę, ale nie wstydzą się przyznać, gdy nie mają pewności, tylko szukają i pogłębiają wiedzę. Do tego nie drogo. Wielokrotnie byłam świadkiem gdy nie brali nic za wizyty:) Są Wielcy:)
Zelka pisze:jest jedno ale. Jedyną prawdziwą kociarą jest dr Magda. Panowie zdecydowanie lepiej "czują" psy. Potwierdzam darmowe leczenie bezdomniaków. Kiedy zapytałam dlaczego mam nic nie płacić za leczenie Czarnej, wizyta zaraz po wzięciu ze schroniska, Magda powiedziała, że to w ramach podziękowania za to, że podejmuje sie opieki nad schroniskowym zwierzakiem, doprowadzi go do "stanu używalności".

Fr-ida pisze:Tak dr Magda ma ogromne serce. Super kobieta. Ratowała moją Balbinkę jak mogła... Nie udało się niestety ale dzielnie za nią walczyła i jak dowiedziała sie ze to znajda to nie chciała nic za leczenie.

03.2010 Zetka_1984 pisze:Nie polecam lecznicy "Fauna" przy ul. Gorkiego 21 w Łodzi.
Kilkakrotnie przyjezdzalismy tam z tym samym kotem o którym pisałam wyżej. Również chodziło o szczepienia. Za kazdym razem przyjmował nas inny weterynarz i o dziwo kazdy mówił co innego. Chodziło o wyznaczenie dat szczepień i odrobaczania. Za jednym razem odesłano mnie nawet do domu,pani doktor zdziwiona bardzo kiedy powiedzialam ze to ktos z ich lecznicy kazal nam przyjechac tego dnia i przesunela termin o miesiac. Tak mnie zagadała,że nie zdązyłam zaprotestowac ze kotu nie potrzeba obcinac pazurów ani czyscic uszu bo robimy to sami w domu i zdażyła zgarnąc 20 złotych.Oni mają tam za dużo poacjentów i dlatego nie panują nad tym wszystkim.

elter

 
Posty: 100
Od: Wto cze 07, 2005 11:36
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob mar 24, 2007 22:13

Łódź

NIE POLECAM, OMIJAJCIE Z DALEKA ANIMAL, UL. BRONIEWSKIEGO. Lekarki zatrudnione po zrobieniu profilaktycznych badań krwi powiedziały, że mocznik i kreatynina wprawdzie w górnych dozwolonych stanach, ale w normie, a właściciel przychodni powiedział, że niewydolność i że więcej niż 25% nerek nie pracuje. Zaaplikował 7-dniową kroplówkę, którą zaleca się - jak się potem dowiedziałam - gdy wyniki są znacznie podwyższone. Moja Femcia ze strachu przed kroplówkami aż załatwiała się w gabinecie. Nie mogłam patrzeć na jej strach. Na szczęście zanim zgodziłam się na powtarzanie kroplówek co tydzień, odwiedziłam trzy inne gabinety. Wszędzie pukali się w czoło, że przy takich wynikach ktoś zaleca kroplówki. Na szczęście już wszystko w porządku. Doktor Pacałowska ze Sfory (Przybyszewskiego 12-bardzo polecam) przejęła moje trzy tygrysy, w tym jedną smarkatą :lol:
02.2010 jolabuk5 pisze:Lecznica Animal na Broniewskiego 65
a konkretnie - dr Wojciech Wojciechowski.
Kotkę półtoraroczną ocenił na podstawie ząbków jako co najmniej 3 letnią albo i starszą (a niby jak miało wyglądać jej uzębienie, jeśli przez prawie rok mieszkała w piwnicy i urodziła tam 3 mioty kociąt?). Nie potrafił rozpoznaćczy jest sterylizowana (a ślad po sterylce "bocznej" u dr Ani Mrozek jest jeszcze widoczny) i proponował zrobienie USG za 50 zł z powodu "podejrzanego brzucha" (kotka po sterylce i przy pełnych miseczkach szybko się zaokrągliła). W wyniku jego "kompetentnej" oceny kotka po jednym dniu wróciła z adopcji i jeszcze adoptujący mieli pretensje (że niby chciałam im wcisnąć "starą", 3 -4 letnią ciężarną kotkę :twisted: ).
Przykro mi - NIE POLECAM.

10.2010 anka22 pisze:Animals na Broniewskiego raczej odradzam, leczono mojego kota na nerki, bo często siusiała i miała podwyższone PH, dostała szereg zastrzyków, zrobiono szereg badań, które w gruncie rzeczy nic nie wykazały. Dopiero jak wet kazał podawac karmę dla nerkowców, którą kazał zakupic tylko w gabinetach weterynaryjnych , a nie w sklepach internetowych, bo jak stwierdził jest to lekarstwo i tylko lekarz może zalecic jej podawanie. Zapytałam jak dam sobie z tym radę, bo drugi nie jest chory a wiem ,ze bedzie podjadał nie ze swojej miseczki. Pan doktor stwierdził ,ze tamtemu nic sie nie stanie jak bedzie też jadl tę karmę. Zdębiałam, jak zdrowy kot może jeść lekarstwo i będzie to dla niego bezpieczne? To była moja ostania wizyta w Animalsie, potem pokazałam te wszystkie badania dr Aleksandrowi Korzeniowskiemu z Czterech Łap, a on zdziwił się, że postawiono taką diagnozę nie robiąć podstawowego badania i robiąc badania moczu paskami. Suma sumarum okazało się po badaniach laboratoryjnych , przeprowadzonych za jakis czas , ze wszystko jest w normie , a te objawy były poczatkiem pierwszej rujki mojej kici, po rujce jak reką odjął wszystko minęło, Kicia tylko sie zestresowała badaniami , zastrzykami a ja najadlłam strachu z widmem chorego na nerki kota.

Femka

Avatar użytkownika
 
Posty: 85872
Od: Sob mar 24, 2007 19:56
Lokalizacja: wiocha zabita dechami, ale jak malowniczo :)

Post » Śro kwi 04, 2007 21:40 ŁÓDŹ

Łódź

Polecam "Lecznica na Stokach", ul Janosika. Doktorzy Sieradzki i Łopata. Sieradzki bardziej koty, Łopata psy. Ale obaj dobrzy i z dobrym podejściem do zwierząt. Ceny nie wygórowane, duże ulgi przy bezdomnych zwierzątkach. Bardzo dore wyposażenie, a od jakiegoś czasu również własne laboratorium (krew).

Natomiast nie polecam i zgadzam się z Femką co do dr Jachmana, prawdopodobnie dobry lekarz, ale nie ma kontroli nad tym co się dzieje, zbyt wielu pacjentów naraz. Mam do niego straszny żal za śmierć kota Baszy - nie zdiagnozował u niego mocznicy, nie zalecił badań krwi, stwierdził, że brzydki zapach z pyszczka to ząbki i tyle. Gdy Baszka trafił do doktora Sieradzkiego było już za późno:(
A co do lecznicy "AS" to faktycznie ceny bardzo wysokie, ale lekarze niektórzy ok., np dr Harmas specjalista od kotów
09.2009 atla pisze:Również polecam tę lecznicę. Z tym że odradzam chodzenie do doktora Łopaty z kotami. Moją Kitkę męczył ok. miesiąca antybiotykiem, kiedy miała włókniaki w gruczołach sutkowych (powikłanie po pierwszej i ostatniej w życiu rui). Dopiero kiedy poszłam do doktora Sieradzkiego, a włókniaki były już prawie wielkości kota, a Kitka miała problemy z chodzeniem, usłyszałam, że to leczenie nie miało sensu, bo jedyny dla Kitki ratunek to operacja usunięcia przerostów, najlepiej połączona ze sterylką. Operację trzeba było powtórzyć, bo rozrosty były tak duże, że jakieś resztki zostały i zaczęły odrastać, ale po drugim zabiegu Kitka doszła do siebie. Wiosną miną trzy lata od tych wydarzeń a Kitka jest w świetnej kondycji. Wszyscy się śmieją, że to taki pies w skórze kota :-) Taka miziata jest...
Ale trzy lata temu to był początek mojej przygody z kotami (do tej pory miałam wyłącznie psy, a teraz to taki zwierzyniec: dwa psy i dwa koty :-) ) i całe szczęście, mimo mojej niewiedzy, wszystko poszło OK.
W lecznicy "Na Stokach" jest jeszcxze taka młoda Wetka (nigdy nie mogę zapamiętać jak się nazywa) - też ma fajne podejście i serce do zwierzaków wszelakich.

Od kilku dni jestem szczęśliwą posiadaczką bidnej Lideczki z KK i zamglonymi oczkami. Robimy wszystko, żeby jej pomóc, a w tym przypadku nie mogę pominąć Pani Doktor Ani Mrozek z Cetrum Dr.Seidla w Tesco przy Pojezierskiej - fantastyczna wetka. Ogromne serce, pasja i podejście do kotów. Absolutnie wszystkim polecam. Szczególnie Kocim Mamom i Tatusiom, właścicielom kitek ze schronu.

casica

Avatar użytkownika
 
Posty: 48975
Od: Pt mar 30, 2007 22:12
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw maja 24, 2007 15:22

ŁÓDŹ

Mogę polecić lecznicę ANIMAL, ale ... jej mniejszy "oddział" na ul. Franciszkańskiej 91, tel. 656-90-70.
Sterylizowałam tam Zeldę, dostałam kocurkę wybudzoną z narkozy zupełnie, czyściutką (w przeciwieństwie do przyjaciółki, która sterylizowała kociczkę w SOWIE, skąd odebrała ją w zasikanym transporterze, przerażoną i zestresowaną własnym brudem :twisted: ).
Tam też chodzę szczepić zwierza i odrobaczać.
Miły pan doktor i miła pani doktor, nie znam niestety nazwisk ani imion, ale obsada to tylko tych dwoje, warunki dobre i do tego naprawdę kameralne. Czynna też w niedzielę do południa, codziennie do 19.00.

Femka pisze:Mam jak najgorsze doświadczenia z kontaktów z właścicielem lecznicy. Posunął się bardzo daleko (kosztem kotki), żeby zarobić. co do zatrudnionych tam lekarek... z doświadczenia wiem, że pracownicy muszą stosować się do zaleceń pracodawców. Dlatego omijam tę lecznicę, chociaż mam do niej 3 minuty spacerkiem.


Arczi i Malutek :) pisze:
A ja również polecam Animal na Franciszkańskiej, ale tylko tych dwoje, którzy są na co dzień - lekarz blondyn i prawdziwa wetka z powołania pani Luiza, moim zdaniem, mająca niesamowite podejście do zwierząt, która jeśli ją coś zaskakuje to wertuje literaturę, konsultuje się i RZECZYWIŚCIE widać, że chce dla zwierzaka jak najlepiej.Uratowała życie mojemu kotu, prowadząc mnie jak ślepego w puszczy i pocieszając,a co najwazniejsze nie skazała go na smierc tylko zakasała rękawy z pełnym zaangazowaniem.
Jeśli chodzi o oddział Animal na Boniewskiego to również nie polecam. Obecność wody w płucach u kota tamtejszy lekarz zdiagnozował jako przejedzenie....Jak zaniosłam go do Luizy, to stwierdziła, że brakowało dwóch godzin żeby sie kot utopił (!). Dla mnie jest najlepszą wetką

Myszeńk@

 
Posty: 6257
Od: Pon lis 13, 2006 10:19
Lokalizacja: Łódź - okolice Parku Staszica :-)

Post » Pon lip 30, 2007 14:27

ŁÓDŹ
ZDECYDOWANIE POLECAM

lek wet ANIA MROZEK
lecznica Bernard - filia z Pojezierskiej 2/6 została przeniesiona do Tesco - Centrum Dr Siedla - na Pojezierską 93, tel.0 42 650 00 74.

Godziny otwarcia - 10 - 19

Przychodnia jest dobrze wyposażona , jeśli nie ma czegoś na miejscu jest w siedzibie głównej firmy, do załatwienia w ciągu jednego dnia ,
zaraz obok jest sklep zoologiczny

cenie u pani wet :
podejście do zwierząt ( największy histeryk był do opanowania, panikarze do uspokojenia)
leczenie kompleksowe,
informowanie na bieżąco o tym co robi kotu i dlaczego,
informowanie o cenach i branie pod uwagę sytuacji (leczenie dziczków po niższych kosztach),
porady przez telefon dla stałych klientów,
spokój ( ja szybko sie stresuje, więc opanowanie drugiej strony jest potrzebne);
pamiętanie kogo leczyła i na co,
i co ważne jak trzeba odsyła dalej


edit: więcej konkretów

hydra_pl pisze:również bardzo polecam, sama bym się u niej leczyła, gdybym mogła :)


02.2009 danunka pisze:Na wczorajszej Gali w PKiN w Warszawie z okazji Święta Kota
Kociarzem Roku w kategorii osoba została Anna Mrozek - lekarz weterynarii z Łodzi..

Wielkie Gratulacje :king:


06.2009 rybcie pisze:Pani Ania Wojtczak w tej samej lecznicy też jest rewelacyjna. B. miła, cierpliwie i z uśmiechem odpowiada na wszystkie pytania. Kotki traktowane b.db. Obie lekarki kochają koty i to po prostu widać. Polecam :).


08.2009 aniaczymania pisze: od lat opiekuję się zwierzętami, najczęściej chorymi. znam wielu weterynarzy, ale takiego lekarza jak Ania Mrozek wcześniej nie spotkałam:-). lekarz z powołania. fantastyczne podjeście do zwierząt. wielka wrażliwość. oddana sprawie zwierząt pokrzywdzonych. jestem pod wielkim wrażeniem!!!
Ostatnio edytowano Czw sie 02, 2007 15:07 przez aga-lodge, łącznie edytowano 1 raz
"Niczego nie można cofnąć. Niczego nie można naprawić. Inaczej bylibyśmy wszyscy świętymi. W zamiarach życia nie leży nasza doskonałość. Miejsce doskonałości jest w muzeum"..

aga-lodge

 
Posty: 2581
Od: Wto paź 05, 2004 13:51
Lokalizacja: Łodź

Post » Wto wrz 18, 2007 22:47 Re: łódź

Łódź

nika_custodio pisze:Przychodnia Dla Zwierząt Dog. Andrzej Majewicz - łagiewnicka 97

Witam! Czy któs korzystał z usług weterynarzy w klinice przy łagiewniciej? Taki zielonkawy budynek, tuż przy miesnym,oddziale banku i poczcie.
Jesli ktoś zna te poradnie weterynaryjna, bedę wdzieczna za opinie:
jacy są, czy duzo sobie licza etc :)

Z góry dziekuję za opdowiedź


Z tego co sie orientuje doktor Majewicz jest głównie specjalistą od dogów niemieckich i wsród włascicieli tej rasy dosyc znanym i chyba cenionym. Nie wiem jak u niego z podejściem do kotów. :wink:

12.2008 leticia_1969 pisze:Witam ,mam dobre doświadczenia z tą kliniką przedewszystkim pracuje tam kilku lekarzy i konsultują swoje diagnozy mój kot jest w ciężkim stanie no i zobaczymy Mam nadzieję że go wyciągną .Po wizycie mam odrobinę nadzieji :roll: :cat3:
Edit: No i nie myliłam się Ci lekarze czynią cuda mój kot żyje i ma się dobrze zaczyna chodzić i je. To szystko dzięki klinice "DOG".


03.2009 aska* pisze:W 100% polecam lecznice "Dog"
- szczegolnie dr Uzarka i dr Rendzikowskiego. Z dzialan innych lekarzy nie bylam specjalnie zadowolona, ale tych dwoch moge polecic w ciemno. Dr Uzarek przyjmuje tez na Piaskach.
Sprawnie, tanio, szybko i co najwazniejsze: skutecznie.
Pare razy zdarzylo sie im tylko zapomniec odlozyc albo zamowic dla mnie jakies leki, co bylo dosyc uciazliwe, bo czasami jezdze do lecznicy tramwajem i podroz zabiera mi ok. godziny, dla kota to duzy stres, ale potrafie zrozumiec, ze czasem zdarzaja sie takie wpadki przy duzym ruchu w lecznicy.
Bardzo prostym sposobem wyleczyli mi kotke, ktora chorowala bardzo dlugo po "leczeniu" w "Asie". Dr Uzarek wyleczyl tez uszy kota innej kolezanki, ktore leczyla bezskutecznie od ponad roku w innych lecznicach.
Ostatnio edytowano Wto wrz 18, 2007 22:52 przez yennefer83, łącznie edytowano 1 raz

yennefer83

 
Posty: 15
Od: Wto wrz 18, 2007 21:28
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro lut 20, 2008 23:51

ŁÓDŹ

polecam

Gabinet weterynaryjny Cztery Łapy
Butkiewicz Agnieszka, Korzeniowski Aleksander
Ciołkowskiego 14
tel. 0 42 681 05 06

Lecznica do której mam pełne zaufanie. Pracują w niej weterynarze oddani swojej pracy, którzy zrobią wszystko by wyleczyć naszego zwierzaka, informując nas zawsze szczerze o jego stanie, sposobie leczenia i rokowaniach. Na miejscu jest USG i RTG oraz laser.
bazylica pisze:włąśnie do tej lecznicy mam się zgłosić z Jasiem bo oni współpracują z Kocią Mamą

10.2010 anka22 pisze:Polecam szczerze lecznice Cztery Łapy na Ciołkowskiego 14. Szczególnie dr Aleksandra oraz dr Justynę. Przychodnia jest wspaniale wyposażona w sprzęt diagnostyczny, dr Aleksander zawsze cierpliwie i wyczerpująco tłumaczy o wszystkim co robi ze zwierzakiem, bardzo dobry diagnosta, przeprowadza bardzo dokładny wywiad, bierze pod uwagę rózwież wskazówki własciciela zwierzęcia. Dr Justyna też wspaniały diagnosta, wnikliwy obserwator zwierzaka, niczego nie zapomina, wszystko dokładnie zapisuje na kartce , co jak , kiedy i w jakich ilościach podać. Byłam ze swoimi kotami w kilku gabinetach , ale wreszczie jak trafiłam tu, to już się od Czterech Łap nie odczepię.

mokkunia

 
Posty: 22181
Od: Wto gru 20, 2005 18:14

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości