KRAKÓW i Małopolska

Informacje i opinie o lekarzach weterynarii, klinikach i gabinetach.

Moderator: Moderatorzy

Post » Nie gru 16, 2007 15:05

KRAKÓW

annette88 pisze:A ja chciałabym zapytać o wasze zdanie w sprawie pani doktor Justyny Korczyńskiej z lecznicy na ul. Piłsudskiego 30 w Krakowie. Wydaje się być bardzo miła i rzeczowa, mówi co będzie robić z kotem itp, ale ja jestem jeszcze mało doświadczona :)


Wspomniana wcześniej pani dr Justyna Korczyńska z ul. Piłsudskiego także w mojej opinii jest godna polecenia. Kiedy dwa razy byłam u niej z Drabusiem, dokładnie go zbadała, zaaplikowała szczepionkę, uprzedziła o możliwych objawach poszczepiennych, doradziła w sprawie żywienia. I co najważniejsze, szczepiła tak, że kot nic nie odczuł (drugie szczepienie robił inny wet z tej samej kliniki i Drabik głośno protestował).

Poza tym polecam dr. Grzegorza Rzucidło z gabinetu przy ul. Mazowieckiej (przyjmuje też w Amavecie w Hucie). Jego podejście do kotów jest wspaniałe.

Ginter pisze:Do dr Justyny Korczyńskiej chodzę z dwiema kotkami od prawie roku i mam do niej pełne zaufanie. Fakt, że do tej pory - odpukać - nie chodziło o skomplikowane leczenie, jedynie szczepienia i odrobaczania (długofalowe i intensywne w przypadku Ginterskiej). Jednak podczas każdej wizyty kotki są dokładnie badane, pani doktor zawsze korzysta z naszej kartoteki. Kiedyś nawet dzwoniła do mnie z wynikami badań krwi mimo, że były w porządku. Jednym słowem - lekarz zaangażowany, kontaktowy, polecam:)


17.03.2008 annette88 pisze:Teraz więc z pełnym przekonaniem rekomenduję panią Justynę Korczyńską. W czwartek sterylizowała mi kotkę i jestem bardzo, bardzo z niej zadowolona. Kotka szybko doszła do siebie. Zawsze miła, uśmiechnięta, odpowiadająca na przeróżne moje pytania cierpliwie :)

Byłam też u innego lekarza z tej lecznicy - p. Słowińskiego. Niespecjalnie mi przypadł do gustu.. Poprosiłam o dodatkowy opatrunek na szwy po sterylizacji, bo mała strasznie liże kubraczek, a nic innego tego nie chroni.. I nie dostałam.


29.04.2008 miszelina pisze:Własnie sie dowiedziałam, ze dr Rzucidło wyprowadził sie z Krakowa.


02.06.2008 miszelina pisze:A ja jeszcze raz w sprawie dr Korczynskiej: tym razem negatywnie. Feluś ma problemy z futerkiem, poszliśmy do pani doktor z początkiem maja, dostał zastrzyk z witaminą E i jeszcze jeden, określony mianem "wzmacniającego". Oraz tabletki z witaminami. Kontrola za dwa tygodnie. Zastrzyk wzmacniający okazał się być sterydem :(

W umówionym terminie przyszłam, a pani doktor nie było 8O

Zapisałam się na następny raz, za tydzień i ponownie przytachałam Felka do lecznicy. Pani doktor nie stwierdziła poprawy futerka, ponownie podała zastrzyki (tym razem 4!, nie mówiąc dokładnie, co to jest, a pismo ma wybitnie nieczytelne) i zaleciła pastylki hormonalne na niedoczynność tarczycy BEZ BADANIA KRWI!!!
Nawet największy laik nie poda hormonów bez uprzedniego zbadania ich poziomu. Jestem mocno rozczarowana i rozważam zmianę weta.
Obrazek
Obrazek

miszelina

Avatar użytkownika
 
Posty: 13005
Od: Nie maja 06, 2007 13:31
Lokalizacja: Krakow

Post » Pon lip 14, 2008 16:21

KRAKÓW

Lecznica Krak-vet (655-55-33):

Dr Orzeł -bardzo dobry specjalista i chirurg,uratował naszemu kotu życie
(ciężka operacja).
Bardzo dobry stosunek do zwierząt i ich właścicieli!
!!

Kolejki do niego tylko o tym świadczą!

Lora pisze:a ja niestety odradzam dr Orla - zle wyszyl mojego kota, zostawil za krotka cewke, zrobily sie przetoki - ledwo sie z tego wylizal :(


Antypatyczna pisze:Ja miałam identyczną operację u dr Orła (też wyszycie cewki-więcej w moim wątku poniżej,posty mniej więcej od lutego 2008),kot po operacji i obecnie w stanie idealnym-zdrowy,żadnych powikłań,wesoły.
Trafił na operację w nienajlepszym stanie,po wielu cewnikowaniach,cewkę miał już w bardzo złym stanie.Wszystko się udało super,bez poprawek
czy innych powikłań.Od operacji minęło 9 miesięcy.
Nie neguję oczywiście tego co napisałaś.
Każdy przypadek (nawet tej samej operacji jak widać) inny.

06.2010 nea pisze:Kraków- Krakvet
Ja niestety mam złe pierwsze doświadczenie. Nie wiem jak nazywa się ten pan weterynarz, duży mężczyzna, że tak powiem.
Przyszłam z kotką w celu szczepienia i zachipowania. Nie dość, że lekarz w ogóle nawet nie pogłaskał kotki, nic do niej nie zagadał żeby się tak nie bała, od razu łubudu za kark. Po zmierzeniu temperatury-38 stopni- stwierdził że kot ma gorączkę (myślałam ze 38 to normalna temperatura???). Zbadał jej gardło..ale jak... Takiego krzyku mojej kotki w życiu nie słyszałam. Złapał ją tak mocno za uszy, niby coś tam gardło podotykał i stwierdził, że tak krzyczy zapewne z powodu bólu gardła (ciekawe jak on by krzyczał gdyby tak go za uszy wytargano) [potemw domu jak ją po gardle dotykałam, nawet dośc mocno przyciskawszy nic po sobie nie dawała znac żeby ją coś tam bolało]. Nie spytawszy nawet jak kot się zachowuje w domu, czy jest apatyczny, wesoły czy co-stwierdził że kot jest chory! A moja Danutka znaku po sobie nie daje żeby była chora-biega, skacze, je normalnie, załatwia się normalnie, w pełni zdrowy wesoły kotek. Zapytał jedynie czy kot w domu też jest taki agresywny. A kot w ogóle nie jest agresywny-tylko jak się nie ma podejścia i od razu na chama za fraki się łapie to niech sie nie dziwi, że kot się wyrywa. Tak mi szkoda było mojej Danutki. Wkurzyłam się niezmiernie. Ale w całym tym amoku, ze względu że się nie znam pozwoliłam na podanie antybiotyku (37zł i nawet nie wiem jakiego) jak się okazuje zdrowemu kotu.
W życiu nie pójdę już do tego lekarza. Myślę że z takim podejściem to pan nadaje się do buldogów albo rottweilerów, na pewno nie do kotów.

Antypatyczna

 
Posty: 7753
Od: Czw wrz 07, 2006 9:45

Post » Wto lip 15, 2008 21:55

TARNÓW

Lecznica ul. Asnyka dr. Jakóbek zgadza się dobry chirurg ale strzsec się jak ognia dr. Kajpusa! Ostatnio wziął super kocurka znalezionego na ulicy do zdjecia RTG i KOT NIE PRZEŻYŁ! Okazało sie uśpił kota do rtg i dał taką dawke że kot nie przeżył! Uważać nigdy do dr. Kajpusa!!!

Młodzi na Asnyka mili ok ale nie robią zabiegów.

Za to polecam lecznice na Oś. Zielonym. Bardzo dużo klientów z innych lecznic do nich przeszło. Sterylki robią bardzo dobrze.
07.2009 PANCIA.M pisze:Dla moich zwierzaków zawsze są mili, za wizytę nie płacę, jedynie wówczas gdy podają leki.

12.2009 _Agnieszka_ pisze:Ja również również nie polecam dr Kajpusa - pytanie "pana doktora" do koleżanki: "a którędy ten kot sika?", tekstów, które rzucał do mnie nawet nie będę przytaczać, bo są poniżej wszelkiej godności.. Natomiast dr Jakubek ok.

Bliżej mam teraz do lecznicy na os. Zielonym i ją osobiście polecam. Tyle, że ja tam chodzę tylko do dwóch lekarzy: dr Nowakowskiego i dr Kwaśniewicza.

thor

 
Posty: 1241
Od: Czw paź 28, 2004 20:51
Lokalizacja: Tarnów

Post » Pt lip 18, 2008 13:40

Libiąż

Nie polecam!

Pani Matlak (imię zapomniałam)
Gabinet weterynaryjny
11 Listopada 15a (jedyny wet w Libiążu)

Paskudnie przeprowadzona operacja amputacji kciuka u psa, pies od czasu operacji musi dostawać okresowo środki przeciwbólowe, dodatkowo kuleje na tę nogę, operacja przeprowadzona w NIE pełnej narkozie (pies wył na stole, drzwi pozamykane, nie dało się wejść)
Podejście do zwierząt i ludzi negatywne, pokazywanie wyższości, zwracanie się do ludzi w olewający sposób bycia.

Kraków

Nie polecam!

Ambulatorium Weterynaryjne lek.wet. Zdzisław Zalewski
31-532 Kraków ul. Kasprowicza 4

Od dwóch lat leczę u niego wszystkie moje zwierzaki, "Duży" to bardzo specyficzny weterynarz z poczuciem humoru, opera się głównie na homeopatii (ma w tym bardzo dużą praktykę w czasami ciężkich przypadkach) Nie zdziera z ludzi, jest uparty w wyszukiwaniu przyczyn i objawów (u mojej fretki przez 3 lata nikt nie określił przyczyny zmian dermatologicznych, Dużemu wystarczyła jedna wizyta, określenie leczenia i Foczek jest dziś zdrów).
Dodane 10.2008:
Proszę o usunięcie Pana Zalewskiego w polecanych, nie piszę tego z wyrzutem, broń Boże, do mnie dotarły też ze dwie sprawy oraz jedna moja (źle prowadzone leczenie spowodowało szereg długofalowych problemów)

Usunięcie (lub wpisanie w "nie polecam") wydaje mi się najlepszym wyjściem.
sanna-ho pisze:
nie polecam

Ten weterynarz "niedosterylizował" kotki.
Kotka należy do Oli, która adoptowała mojego tymczasa, stąd znam tę historię.
Po 3-4 miesiącach od zabiegu koteczka (młodziutka, ok. 1-1,5 roku) dostała regularnej rujki, ze wszystkim atrakcjami (miauki, posikiwanie, humory itd.), zupełnie, jakby nigdy nie była sterylizowana.

Mam nadzieję, że to tylko jednorazowa "wpadka" tego weterynarza, jednak warto o niej poinformować.

ogocha pisze:To "niedosterylizowanie" nie musi byc bledem weterynarza. U kotek zdarza sie, ze grupy komorek jajnikowych wszczepiaja sie w otrzewna i siec. Nie sa widoczne makroskopowo a zatem niemozliwe jest ich usuniecie. Po zabiegu wyciecia macicy z przydatkami (jajnikami i jajowodami), ilosc tych komorek jajnikowych moze byc na tyle duza, ze moga powodowac rujki wraz z wszystkimi jej objawami. To jest wlasnie ten "trzeci jajnik" - nazwa niestety mylaca bo kojarzy sie z istnieniem widocznego organu (ktory nie zostal zauwazony i wyciety przez weterynarza).

elzak3 pisze:Odradzam weterynarza z ul. Kasprowicza.
ma w zwyczaju usuwac tylko jajniki abo u suk podwiązywac jajowody.
Dowiedziałam sie o tym po fakcie jak mi rzekomo wysterylizowana kotka zaczeła miec ruje. Gdy zadzwoniłam z awantura to powiedział że przeciez w ciążę nie zajdzie :(
Trzymajcie się z daleka od niego przynajmniej w sprawach sterylizacji.
Przepraszam wszyskich którym byc moze kiedys go poleciłam ale nie byłam świadoma jego partactwa.
Na szczęście psa uszy wyczyścił świetnie, osuszył i do dziśczyli prawie rok pies nie ma kłopotów.

06.2010 wiktoria608 pisze:KRAKÓW!!!!!! DR ZALEWSKI ul. KASPROWICZA - POLECA POLECAM POLECAM

Zdecydowanie polecam dr. Zalewskiego ul.kasprowicza 4 uratował mi psa!!!! Dostał wylewu żaden weterynarz nie umiał się obeznać co dolega psu już nie mówiac o lekarzach na brodowicza - to raczej wykańczalnia!!!!!
Pies zamiast kroplowki z sola , która rozrzedza krew w organizmie dostał kroplówkę z glukoza która przytamowała krew i doszło do powstania guza mózgu ....Polecili mi dr. Zalewskiego okazało sie że jest znakomitym weterynarzem --- od razu wiedział co psu dolega , natychmiastowo zadziałał jest dość specyficzny( charakter:-)) ale nie zawodny Specjalista i pasjonat w całej okazałości !!!!!!! Wszystkim polecam !!!!!!

harpia

 
Posty: 5030
Od: Sob lis 15, 2003 23:43
Lokalizacja: Libiąż/Małopolska

Post » Wto lip 22, 2008 11:34

Trzebinia

Lek. wet. Grzegorz Zalewski
Trzebinia, Mały Rynek 8 (obok ZK KM, od ul. św. Stanisława)
tel. 032-612-19-33, 0502 563 889

Specjalizacja z chirurgii, laseroterapia, USG zwierząt małych, narkoza wziewna, bardzo fajne podejście do ludzi, Pan Grzegorz lubi wszystko porządnie wytłumaczyć, cierpliwie znosi nalot pytań :wink:
Kastrował mi psa z ropomaciczem, psica starsza (11 lat wtedy) z chorym sercem i rakiem, żadna z lecznic w Krakowie nie podjęła się operacji, tutaj poszło bardzo dobrze i psic żyje.
09.2009 Elwirka pisze:Ten sam lekarz otworzył gabinet w Krakowie.
Byłam dopiero 2 razy więc trudno ocenić. Ceny raczej nie wygórowane. Zgadzam się z opinią, że "lubi wszystko porządnie wytłumaczyć, cierpliwie znosi nalot pytań." Niestety nie daje wyników badań i nie wpisuje leczenia i podanych lekarstw do książeczki.

09.2009 harpia pisze:Tak, coś ostatnio wspominał, ale nie sądziłam, że to on otworzył gabinet, niestety przez to możliwość dostania się do niego w Trzebini jest dużo mniejsza, przyjmuje 8:30 - 13.

Nie wiem też czy nadal jestem w stanie z czystym sercem go polecać, szczegół zaważył na utracie zaufania, nie wiem czy ten wet nie sprawdza karty leczenia, czy ma ją gdzieś, prawdopodobnie przez podane leki doprowadził do znacznego postępu niewydolności serca u mojego psa, co zakończyło się eutanazją gdy psica nie była w stanie normalnie oddychać, zrobić trzech kroków bez zadyszki i okropnego kaszlu.
Tyle ile wygooglowałam, znalazłam, że sterydy obciążają serce prowadząc do niewydolności, mój pies miał niewydolność serca, dostał 3x zastrzyk ze sterydu, po drugim stan się bardzo pogorszył, poinformowałam weta o tej sytuacji, co zbagatelizował i powiedział, że steryd pomoże.
Pomógł, nie ma już mojego słoneczka :(

Nie jestem w stanie na dzień dzisiejszy tam jechać i rozmówić się o tej sytuacji, nie mam siły, chęci i samozaparcia, gdy wyniknie potrzeba, jeżdżę do lek. wet. Lucyny Kozikowskiej z ul. mydlanej 51 w Chrzanowie, wiem, że dr. Zalewski nie lubi chrzanowskiej kliniki, wielokrotnie o tym wspominał w docinkach jakoby tam operowali jedynie w narkozie, bez znieczulenia co jest wierutnym kłamstwem bo ja z natury jestem ciekawska i zawsze pytam co w danej chwili dostaje moje zwierzę, a nie jedno tam operowano lub kastrowano.

11.2010 kotkaśka pisze:dr Grzegorz Zalewski to znakomity lekarz. Pomógł moim kociakom, wymiotowały i w innej lecznicy chcieli je uśpić. Wykurował je i od tej pory jesteśmy jego stałymi klientami. Ma doskonałe przygotowanie, cierpliwość i niskie ceny! Polecam!!!!

harpia

 
Posty: 5030
Od: Sob lis 15, 2003 23:43
Lokalizacja: Libiąż/Małopolska

Post » Pon lip 28, 2008 10:25

Wieliczka

Bardzo polecam lekarzy z Arwetu (ul. Sienkiewicza, dr Agnieszka, dr Dominika i dr Rafał ).Są mili i profesjonalni, znają się na kotach perskich i egzotycznych ( opiekują się moimi dwoma, dwoma moich rodziców i kotami koleżanek). Mają też dużo cierpliwości dla właścicieli- panikarzy ( to o mnie) :oops: .

03.2009 Kinya pisze:Podpisuję się obydwoma rękami. Po przeprowadzce w okolicę Wieliczki dzięki forumowiczce z Dogomanii trafiłam do Arwetu i już nie potrzebowałam szukać innej lecznicy.
Wspaniali, ciepli i kompetentni, z ogromnym sercem dla zwierząt i wyrozumiałością dla właścicieli.
Moje zwierzaki i ja mnóstwo Im zawdzięczamy. Wiem, że jeśli nie są w stanie pomóc, to znaczy, że po prostu się nie da. Usypiają w ostateczności.
Polecam gorąco!
Arwet
ul. Sienkiewicza 25
32-020 Wieliczka
(12)278-18-00
602-777-601 (dyżur całodobowy)


strega pisze:Również polecam. Trafiłam do nich rozstrzęsiona i zaryczana, z umęczonym Fidusiem z potężnym zapaleniem pęcherza, po tygodniu bezsensownego leczenia na niewiadomoco na Centralnej (noga moja tam więcej nie postanie!!! :evil: :evil: :evil: ). Świetne podejście do zwierzaków (i właścicieli :lol: ), dobra diagostyka i przyzwoite ceny.

MeGu

 
Posty: 1
Od: Sob sie 12, 2006 16:11
Lokalizacja: Kraków

Post » Pon sie 11, 2008 8:37

NOWY TARG

Polecam:

Ścirka-Płowecka Bożena Gabinet Weterynaryjny
Nowy Targ, ul. Kasprowicza 63, tel. 018 266 33 90

Małżeństwo weterynarzy, ludzie z sercem i powołaniem. Nie ciągną z człowieka kasy, pomagają nowotarskiemu TOZowi. Mają różne sprzęty do diagnostyki i dobrze diagnozują. Są życzliwi właścicielom zwierząt. Wiem że krótko, ale na szczęście nie musiałam ich często odwiedzać poza sterylką mojej kocicy :)

NIE POLECAM:

"Pod Psem" Lecznica Zwierząt
Nowy Targ, ul. Spokojna 7, tel. 018 447 53 13

Pracuje tam pani weterynarz, która ma wyraźne problemy w kontaktach międzyludzkich. To bardzo odstrasza. Korzysta z najdroższych środków, nie stosuje polskich tańszych zamienników i bardzo ale to bardzo dużo sobie liczy za usługi. W porównaniu do innych nowotarskich wetów o wiele za dużo. Dodatkowo - jest słabym diagnostykiem, nie polecam ufać jej diagnozom. Ja sama nie ucierpiałam na jej uslugach, nie mam nic do zarzucenia (może poza tym straszliwym ponuractwem i lekkimi złośliwościami), ale miejscowy toz wiele razy wracał się do innego weta, bo okazywało się że "to nie to". No i to bulenie za środki, które wcale nie muszą być takie drogie. Mówiąc krótko - odradzam.

mantra

 
Posty: 312
Od: Czw maja 17, 2007 14:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto sie 19, 2008 9:11

KRYNICA ZDRÓJ - MUSZYNA

NIE POLECAM!!!!
dr Zbigniew Keklak
ul. Kraszewskiego 42
Krynica Zdrój
posiada również gabinet w Muszynie

uzasadnienie:
weterynarię może studiował, ale z pewnością jej się nie nauczył.
1. Kotom z wychodzącą migotką - proponuje operacyjne usunięcie migotki ( cyt. "poczekamy, aż wyjdzie guzek usuwamy migotkę, wtedy raz na zawsze będzie spokój z wychodzącą migotką"). Przecież guzek wychodzi u psów, a nie u kotów :oops: :cry:
2. Wszystkie zwierzęta leczone u niego (dotyczy psów i kotów), wg jego opinii miały świerzb w uszach, konsultacje u innych weterynarzy wykazały brak świerzbowca lub ciężkie zapalenie uszu. Dr Keklak nie posiada aparatu do badania uszu!!! Diagnozuje na podstawie zaglądniecia do ucha!!!
3. Na odrobaczanie kotu podał Lewamizol, który wywołał u niego wstrząs anafilaktyczny. Kot na szczęście został uratowany, tylko dlatego, że jego właściciel nie wyszedł od razu od weterynarza. Po konsulatacjach z innymi weterynarzami okazało się, że wszystkie koty reagują wstrząsem na podanie Lewamizolu i , że nie ma żadnego uzasadnienia do podania tego preparatu kotom, gdyż i tak nie zabija pasożytów typu tasiemiec i glisty.
4. Każe leczyć zdrowe uszy - nadużywa stosowania antybiotyków. Okazało się, że kot miał zakraplane antybiotykiem zdrowe uszy (cyt. "kot ma takie uszy, że trzeba zakraplać nieustannie")


Żal mi tych wszystkich zwierząt, które są u niego leczone :cry:

ekoto

 
Posty: 340
Od: Pt paź 05, 2007 6:46
Lokalizacja: kraków

Post » Nie lis 09, 2008 14:33

Kraków

Polecam lek. wet. Krzysztofa Serwackiego, właściciela lecznicy weterynaryjnej przy przy Kordiana 60 w Krakowie. Ma bardzo dobre podejście do zwierząt (nawet mój nerwowy kastrat, który gryzie ze strachu, daje mu się trzymać na ręku brzuchem do góry), przy każdej wizycie sprawdza stan ogólny zwierzaka, nie ładuje z biegu leków, przeprowadza dokładny wywiad. Nie pogania, żeby przyjąć następnych w kolejce.
Od ponad 2 lat zajmuje się moimi kotami, za miesiąc zaprowadzę do niego psa.

Ogony3

 
Posty: 2
Od: Nie lis 09, 2008 0:35
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro lis 19, 2008 10:21

KRAKÓW

polecam doktora Sławomira Szpeyera, przyjmuje w gabinecie przy ul. ul. Bobrowskiego 11, tel. 012 4121989

poszłam tam z rekomendacji koleżanki, z kotem znalezionym w lesie. wet ma niesamowite podejscie do kota, zwierzak spokojnie sie zachowuje, znosi cierpliwie wiekszosc dzialan (oprocz zasrzykow ktorych nie znosi ale tu go akurat rozumiem :)), wszystkie moje watpliwosci sa zawsze rozwiane, mozna chwile milo porozmawiac.
jako ze Felek dosc wczesnie zostal odstawiony od matki, pan doktor dal mu zastrzyki wzmacniajace, wytlumaczyl mi wszystko, zwrocil uwage na wzmocnienie odpornosci kota i wyleczenie infekcji (reszta kociego kataru). poniewaz nigdy nie mialam kota zadawalam mu tysiace pytan na ktore odpowiedzial z wielka cierpliwoscia i zrozumieniem.
u niego mozna tez wszczepic czipa i zrobic kotu paszport.

widac ze pan Sławomir zajmuje sie kotami z powolania - pyta o tryb zycia kota, interesuje sie postepami w jedzeniu, zachowaniu, chetnie rozmawia i doradza. mozna zadac mu tysiac pytan i nie zostanie sie potraktowanym jak natręt.

o jego starannosci i odpowiedzialnosci swiadczy tez fakt ze gdy raz przyszlam z wizyta na przeglad przed szczepieniem, uprzedzil mnie natychmiast po wejsciu do gabinetu ze przede mna byl z wizyta kot z kocim tyfusem, a on doskonale pamietal ze Felek ma niska odpornosc (!) w zwiazku z tym prosil o trzymanie kota na rekach, nie na stole ktory dezynfekowal przy mnie kilka razy. zaznaczyl przy tym ze dezynfekcja na pewno pomoze ale on i tak nie chce narazac mojego kota na nieprzyjemnosci...

a Felek uwielbia jak mowi do niego Misiu Pysiu :)

Natomiast mam bardzo mieszane uczucia co do weterynarza ktory przyjmuje przy ul. Lwowskiej nazywa sie Waldemar Wilkołaski. Niedawno (w sierpniu) otworzyl swoj wlasny gabinet, przedtem przyjmowal w innej lecznicy (chyba na Kordiana). Bylam u niego szczepic psa na wscieklizne.

Pan doktor sprawil na mnie wrazenie osoby wyksztalconej, moze az za bardzo, caly czas operowal fachowymi terminami, na moje proste pytania odpowiadal calym elaboratem. Na zachowanie psa nie zwracal zbytniej uwagi, byl dosc zaskoczony ze warknal na niego. Zapewne jest specjalista, ale jak na mnie zrobil wrazenie zbyt pewnego siebie. Bardzo instrumentalnie podszedl do badania psa - obserwowalam reakcje zwierzaka i stwierdzam ze nigdy dotad nie widzialam zeby warczal na sam widok reki zblizajacej sie ze sluchawkami. Nie pozwolil sie dotknac, mimo ze lekarz byl spokojny i usiadl z termometrem w tylku :) Byl spiety, nieufny i niechetny.

Porownujac zachowanie psa z ostatnia wizyta u innej wetki doszlam do wniosku ze wiecej tam nie przyjde. W koncu tak naprawde chodzi o mojego zwierzaka. To jego zdrowie i zycie jest najwazniejsze.
pozdrawiam

ij pisze:Nie obraź się, ale te uwagi dot. p. Wilkołaskiego to wyłącznie Twoje subiektywne odczucia z badania psa. Nie wynika z nich nigdzie, jakim jest weterynarzem. A jest świetny. I mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo z moim kotem przeszłam już chyba wszystkie polecane gabinety w Krakowie. Wszyscy weci go "leczyli", ale jakoś kotu cały czas się pogarszało. I tak co pół roku trzeba było szukać innego specjalisty, który wreszcie pomoże. Tak naprawdę żaden z tych weterynarzy nie wpadł na pomysł, żeby zrobić zwierzęciu pełne, miarodajne badania i pomyśleć niesztampowo. Dopiero Wilkołaski zbadał kota kompleksowo i ruszył głową zamiast, jak inni, walnąć sterydy czy stosować przez kolejny miesiąc lek, który nie pomaga, a przy okazji szkodzi na zdrowe organy. W efekcie kot nie jest może okazem zdrowia (już pewnie nigdy nie będzie), ale jest stale w dobrej formie. I wiem, że to właśnie dzięki temu, że Wilkołaski, jak twierdzisz, jest "przeuczony". Póki co, to jedyny spośród znanych mi lekarzy, któremu ufam. I mam nadzieję, że to się nie zmieni :)


Kinya pisze:Potwierdzam, kiedy mieszkałam na Dąbiu byłam częstym gościem tego gabinetu i nie miałam żadnych zastrzeżeń. Dr Szpeyer jest przesympatyczny, mnóstwo czasu przegadywaliśmy analizując różne kwestie dot. moich zwierzaków i nigdy nie lekceważył najdrobniejszych nawet wątpliwości. Czasem ciężko było wyjść :wink:
Kiedy mój kocur paskudnie złamał łapę (w środku wakacji, pełni sezonu urlopowego), doktor wziął komórkę i z własnej inicjatywy wydzwaniał po chyba wszystkich wetach, lecznicach, kocich ortopedach w okolicy tak długo, aż dorwał doktora Orła. Podobnie było w przypadku kiedy znalazłam półżywy koci miot - tak długo wydzwaniał do róznych osób i miejsc aż jedna z fundacji znalazła dla nich awaryjnie dt (pomijam, że za odpchlenie i wzmocnienie biedaków nie chciał wziąć pieniędzy). Tym bardziej to cenię, że najpierw pobiegłam z maluchami do lecznicy na Bajeczną (było najbliżej), gdzie potraktowano mnie jak intruza. Doktora Szpeyera natomiast jak najbardziej - warto nawet nadłożyć pareset metrów i trafić do niego zamiast do tego drugiego miejsca. Ja niestety mieszkam już poza Krakowem i tylko dlatego w gabinecie na Bobrowskiego bywam już rzadko.


RatuS pisze:Niemam nic do dr Szpeyera, na pewno też dobry lekarz.


solangelica pisze:Jeszcze jesli chodzi o dr Wilkolaskiego...
Wrzucam taka informacje jaka dostalam od znajomych. Mieszkaja na Podgorzu i zadzwonili do niego zeby spytac o szczepienie kotki. Pan doktor poinformowal ich co i jak, usilnie namawiajac zeby przyszli jeszcze tego samego dnia bo ma promocje - ze zeby bylo taniej :!: proponuje zaszczepic od razu na choroby zakazne i wscieklizne. Zaoszczedza wowczas cale 10 zl. Ani slowa na temat tego, ze szczepienia musza byc przeprowadzone w odstepie czasu, ze nie mozna kota szczepic dwoma zestawami szczepionek (na zakazne 4 plus wscieklizna) w tym samym dniu. Znajomi nie mieli nigdy kota i nie znaja sie na szczepieniach.
Jak dla mnie to przyklad braku profesjonalizmu, rozumiem ze trzeba sie jakos reklamowac, marketing i promocje - ok, nie mam nic przeciwko, ale nie kosztem zdrowia zwierzakow.

Pozostawiam do waszej oceny.
Najpiękniejszą muzyką przed snem jest mruczenie szczęśliwego kota...

solangelica

Avatar użytkownika
 
Posty: 5123
Od: Wto paź 28, 2008 23:10
Lokalizacja: Silesia

Post » Pt gru 12, 2008 12:57

KRAKÓW

Kiedy znalazłam półżywy koci miot, najpierw pobiegłam z maluchami do lecznicy na Bajeczną (było najbliżej), gdzie potraktowano mnie jak intruza, pani "doktor" była szlanie niesympatyczna (bo jak oświadczyła nie zjadła śniadania 8O , zaraz ma psa do czyszczenia zębów, a ja jej prawie trupy z zalęgniętymi muchami przynoszę :evil: ). Dlatego KRAKOWSKIEJ LECZNICY NA BAJECZNEJ NIE POLECAM.

RatuS pisze:Witam!
Ja z moimi kotami chodzę na ul. Bajeczną do dr. Stawowskiego i Reymana. Mili, kompetentni specjaliści. Natomiast pani trafiła do pani Agnieszki Drochobyckiej, która jest przez nich zatrudniana, ja też miałem z Nią do czynienia, ale nie zraziłem się do lecznicy, tylko do niej. Panowie za to są bezbłędni, moje koty czują się w przychodni przy nich jak u siebie. Naprawdę polecam. A odnośnie pani Drochobyckiej, to na Bajecznej będzie pracowała dzięki bogu do końca stycznia 2009, a więc jeszcze miesiąc z kawałkiem, chyba jej wypowiedzenie dali.
JESZCZE RAZ POLECAM PRZYCHODNIĘ NA BAJECZNEJ!
Dodam, że raz jak byłem na poczekalni p dr Stawowski przyjął znalezionego bezdomnego kota, nie dość że za darmo to jeszcze go odrobaczył i odpchlił - mówiąc że jak ktoś ma dobre serce przygarniając kota to to wystarczy za zapłatę.
Chyba to wystarczy na obronę, bo złego słowa na nich nie dam powiedzieć!

Edit: Podaję telefon jakby ktoś chciał (dzwonić po południu) 012 414-33-33. Lekarze polecani - Bartosz Stawowski - ma specjalizację z chirurgii, oraz Maciej Reyman - bardzo dobry np. w dermatologii.
Pozdrawiam.


Kinya pisze:Ja natomiast złego słowa o nich nie mogę powiedzieć, bo po prostu nie miałam z tymi lekarzami do czynienia :) Ale to na Bajecznej trafiłam na kogoś "dzięki" komu nigdy u żadnego weta (a znam sporo lecznic, bo wielokrotnie przeprowadzałam się do różnych części Krakowa) nie czułam się tak poniżająco potraktowana - i nie chodzi o upokorzenie mnie, tylko tych biednych zwierząt, które miały "szczęście" urodzić się w pokrzywach na gołej ziemi i wegetować tak przez kilka dni bez jedzenia i picia, bo ich matka najwidoczniej zginęła. I na pewno nie chodziło o finanse, bo od razu zaznaczyłam, że zapłacę za wszystko co do grosza. A tekstów jakich się nasłuchałam nie zapomnę nigdy. Jeżeli opisywani dwaj lekarze są faktycznie tak czuli na punkcie krzywdy zwierząt (chciałabym w to wierzyć) to nikt podobny nie powinien u nich pracować. Albo niech przynajmniej uczciwie wywieszą na drzwiach i pięknej stronie internetowej tabliczkę, że bezdomnych zwierząt "pani doktor" nie przyjmuje :evil: Proszę łaskawie przekazać to podczas kolejnej wizyty panom doktorom po to, żeby ktoś nie tracił cennego dla życia zwierząt czasu tak jak ja.
I jeszcze jedno:kiedy parę tygodni wcześniej na Alei Pokoju obok pawilonu znalazłam broczącego krwią, wrzeszczącego kota (chyba potrąciło go auto), to mimo, że do omawianej lecznicy było raptem kilkadziesiąt metrów, przypadkowo spotkana kobieta, która była na spacerze z psem poradziła mi żebym natychmiast biegła do Szpeyera. Karmicielki i kobieta mająca hodowlę z mojego bloku przy Fabrycznej (praktycznie po drugiej stronie ulicy) także chodziły na Bobrowskiego. O czymś to chyba świadczy...

09.2009 sunshain pisze:Polecam:
Przychodnia weterynaryjna BAJECZNA B.Stawowski, M.Reyman
Bajeczna 1
Kraków
tel. 0 12 414 33 33
tel. kom. 0509 180 191

godziny pracy:
pn-pt: 10:00 - 19:30
sobota: 10:00 - 14:00

10.2009 yohanna_8 pisze:Zdecydowanie polecam Bajeczną. jakiś czas temu pracowała tam niemiła, antypatyczna, praktykantka Agnieszka Drohobycka. NIE POLECAM TEJ PANI.

Maciej Reymanuratował mojego kocura nie raz. Widać, że ma serce dla zwierzaczków, jak i dla ludzi. To on uratował ogon mojego znajdusia, pogryziony okropnie na wylot; to on wykrył chore nerki u niego, a USG tylko potwierdziło jego diagnozę. Znam go od 2,5 roku i leczy mojego Brodusia bardzo dobrze. Ponieważ jest wychodzącym kocurkiem, z początku sporo musiał się nauczyć o kocim życiu blisko działek. Niestety, ale wracał podrapany lub pogryziony, co się kończyło częstymi wizytami na Bajecznej.
Mam doświadczenie z innymi lecznicami, tą polecam. Ceny są przystępne: 15-20 pln za wizytę. M. Reyman nie jest co dzień w klinice, także najpierw dzwońcie i pytajcie się o niego. I jeszcze jedno: nowa praktykantka jest cudowna, nawet potrafi uspokoić kota toczącego pianę z nerwów, co widziałam na własne oczy :)

10.2009 solangelica pisze:Tak, pani Drohobyckiej ja rowniez nie polecam
To byla pierwsza wetka do ktorej trafilam z kotem znajda. Skasowala mnie za sama wizyte 35 zł do tego doliczyla zastrzyk na wzmocnienie i antybiotyk. W sumie 52 zł :evil:

Kociak wazyl dokladnie 850 g. Byl chudziutki, drobniutki... Do konca zycia nie zapomne jak ta pseudowetka walnela nim o blat zeby zrobic mu zastrzyk :evil: :evil: :evil: Na moje zaskoczenie odparla ze "nie ma sie co tak przejmowac i trzeba go od poczatku przyzwyczajac do zastrzykow". Igle wbila z wielkim impetem, Felus pisnal tak, ze az sie zapowietrzyl ze strachu...
Nie wytlumaczyla mi, ze to co ma na pyszczku to koci katar. Nie poinformowala mnie co to jest koci katar, przy czym zaznaczam ze bylam laikiem totalnym w tym temacie. Nie uprzedzila o tym, ze moze miec problemy z odpornoscia a co za tym idzie wymaga czestego podawania preparatow wzmacniajacych. Powiedzialam jej ze w zyciu kota nie mialam tylko psa - powiedziala "prosze traktowac kota jak psa tylko mniejszego i nie patyczkowac sie z nim bo koty sie tak naprawde od psow nie rozna" :evil: 8O

Natomiast pan Reyman i jego zmiennik pan Stawowski sa naprawde w porzadku. Uratowali psa mojej kolezanki, gdy inni weci postawili na nim krzyzyk. Zaryzykowali operacje i udalo sie, pies do dzis bryka choc to juz emeryt :) Kota znajomej traktuja jak wlasnego - zawsze gdy do nich jezdzi kot domaga sie natychmiastowego wyjecia gdy tylko zobaczy p. Reymana.
Po wizycie u p. Drohobyckiej kolezanka powiedziala mi ze zaden z nich nie wzialby tyle za wizyte z kotem znalezionym, wrecz przeciwnie...

Kinya

 
Posty: 2681
Od: Śro mar 19, 2008 13:08
Lokalizacja: Kraków/Wieliczka

Post » Śro mar 11, 2009 14:45 Kraków - MAXVET ul. Szafirowa - POLECAM!!!

Kraków

Polecam wszystkim kociarzom dr Sylwię (Wójtowicz) Bilską. Genialne podejście do kotów. Niesamowita delikatność - futrzaki nawet nie czują, gdy dostają zastrzyk. Sterylki - super opieka po zabiegu (Pani Doktor przyjechała do Mimi w niedzielę, żeby dać jej zastrzyk i grosza nie wzięła za wizytę).

Wcześniej dr Sylwia przyjmowała w Amavecie przy ul. Centralnej, ale zanim na nią trafiłam miałam nieprzyjemność m.in. z niejaką Ewą Bakowską. Ta pani może ewentualnie mięso rąbać w rzeźni toporem, a nie pracować ze zwierzętami - zresztą z ludźmi też nie najlepiej jej wychodzi. Moja biedna Dakotka była przez nią raz szczepiona i aż zawyła tak brutalnie w nią wbiła igłę.
Dr Jerzy Bakowski jest co prawda zblazowany, ale to dobry diagnosta. Niemniej jednak, gdy dr Sylwia otworzyła swój gabinet, natychmiast się do niej przeniosłam.

Z tego, co widziałam, do innych zwierząt dr Sylwia też ma świetne podejście. Razem z nią przyjmuje dr Joanna Helak (też przeszła z Centralnej) i ją również oceniam pozytywnie.

Generalnie: w Maxvecie lubią zwierzęta i ich właścieli:) Tam zawsze znajdziecie pomoc dla Waszych pupilków. Gorąco polecam!

Gabinet Weterynaryjny Maxvet, Sylwia Bilska, Joanna Helak
Adres: Szafirowa 8, 31-232 Kraków
Telefon: (012) 357-19-58
E-mail: maxvet@op.pl
Godziny otwarcia: poniedziałek-piątek: 10:00-20:00, sobota: 09:00-14:00

Go!Go! pisze:dopisuję się do bardzo pozytywnego zaopiniowania obu Pań ''wetek''

bardzo miło, sympatycznie, spokojnie, z wnikliwym wywiadem lekarskim, dokładnym badaniem na początku wizyty
w tej lecznicy nie tylko się leczy, ale i dostaje wskazówki, jak przeciwdziałać ... , pielęgnować
obu Paniom z pełnym zaufaniem powierzam moje futra

10.2009 Etiopia pisze:Nie polecam dr Sylwii.

Miałam z nią "przyjemność" za czasów jej pracy w Amavet.
Nie potrafiła / nie chciała zdiagnozować niedoczynności tarczycy u psa (*).
A ewidentne objawy choroby skwitowała : " Taka jest jej uroda"
Dzięki tej pani pies miał potem problemy kardiologiczne.
**********************
Do zakocenia jeden krok;)

misskloss

 
Posty: 1
Od: Śro mar 11, 2009 14:24

Post » Wto mar 17, 2009 13:38

Kraków

Polecam panią dr Monikę Boroń, gabinet Rusznikarska 14/12U (os. Krowodrza Górka), tel. 012 633-60-45. Niestety w niedziele nieczynne. Pani dr młoda, bardzo miła i ciepła w podejściu do zwierzaka i właścicieli, a przy tym zdecydowana, robi wrażenie kompetentnej. Mojego chorego obecnie kota prowadzi od niedawna, ale docierają do mnie pozytywne sygnały od sąsiadów i od innych forumowiczów.
Ostatnio trzymając kicię przy pobieraniu krwi (strasznie sie rzucała) ja i mój TŻ niechcący ją przydusiliśmy - pani dr ją reanimowała i odratowała, zachowując pełny spokój!
11.2010 wildhoney pisze:Ja też polecam Panią Monikę - bardzo miła, kompetentna, rzeczowo odpowiada na wszystkie pytania, a jeśli chodzi o postępowanie z kotami, to jest delikatna, ale gdy trzeba [kot ma syndrom białego fartucha ;-p] jest stanowcza. Szczepi delikatnie. Zawsze bardzo dokładna.

Arsnova

 
Posty: 1299
Od: Nie lis 09, 2008 17:46
Lokalizacja: Kraków

Post » Nie kwi 05, 2009 13:37

KRAKÓW-Zabierzów

Ale jeśli ktoś może poświęcić więcej czasu na dojazd to polecam weterynarza w Zabierzowie. Jest to obok Krakowa jakieś 45min od centrum. Zakład prowadzi ojciec z synem. Szczególnie polecam na sterylizację. Moja suczka była była tam sterylizowana, a pies gdy ma jakiś problem zawsze wystarcza jedna wizyta i wszystko jest ok ^^ do tego weterynarz jest tani. Nie patrzy na pieniądze ale na dobro zwierzaków. Np: podczas sterylizacji suczki nie podawał jej zbędnych leków, które są tylko po to aby nabić jak największa sumę. Np: wiele weterynarzy po sterylizacji podają sterydy aby rana nie puchła co kończy się tym ze się gorzej goi. Jest to weterynarz z małym zakładem i np: na dodatkowe pytania trzeba się umawiać ponieważ nie dysponuje on potrzebnymi urządzeniami na miejscu. Mimo to BARDZO POLECAM, bardzo polecam. JEST TANI (to dla wielu się bardzo liczy), a mimo to robi wszystko bardzo dobrze.

PRZEPISUJE WIZYTÓWKĘ:

Gabinet Weterynaryjny "SKARABEUSZ"
lek. wet. Przemysław Maciejowski o 600 88 99 78
lek. wet. Marek Maciejowski 0 602 57 80 87
godziny otwarcia:
Poniedziałek-Piątek: 8 - 18
Sobota: 9 - 14

Prosimy o telefoniczne umawianie wizyt:
Po godzinie 18 w nagłych przypatkach tel: (o- 12) 285-31-45

32-080 Zabierzów, il. Rodziny Pogabów 19. TEL 285 13 16


PS: szczególnie polecam Marka Maciejowskiego. Jest bardzo sympatyczny ^^
PS2: radze umawiać się w tygodniu ponieważ w soboty jest dużo wizyt.

askaka

 
Posty: 11
Od: Sob kwi 04, 2009 10:25
Lokalizacja: Krk

Post » Wto kwi 07, 2009 20:54

Kraków

Chcialabym polecic pania doktor Anne Godyń - Buszewicz, która ma swój gabinet na ul. Wierzbowej 2a, to jest Osiedle Podwawelskie.

Z pania doktor mielismy przyjemnosc sie spotkac przy okazji sterylizacji naszej kotki. Przede wszystkim co nas bardzo mile zaskoczylo - niezwykle zyczliwe i cieple podejscie do zwierzaka i do nas, opiekunow kotki. Wszystko nam wyjasnila, wytlumaczyla, opowiedziala w najdrobniejszym szczegole. Odpowiedziala na kazde nasze pytanie.

Co mnie zaskoczylo - przed sterylizacja trzeba bylo kocie zapodac zastrzyk usypiajacy, przed czym kota sie oczywiscie bronila wszytkimi konczynami i pazurami. Podrapala mnie po rece do krwi. Pani doktor zauwazyla to, wziela wacik i zdezynfekowala moja reke, na moja zaskoczona mine wytlumaczyla ze lepiej od razu to zrobic bo potem nie ma sladu :) i rzeczywiscie, sladu nie bylo.

Po skonczonej sterylizacji kotka zostala ulozona w kontenerku i przykryta, pani doktor umowila sie z nami na zdjecie szwow, wytlumaczyla wszystko co i jak i uprzedzila o ewentualnych skutkach narkozy. Zdjecie szwow odbylo sie bardzo szybko i bezbolesnie, kotka byla co prawda bardzo obrazona ze ktos jej grzebie w brzuchu ale w kontakcie z pania wetką spokojna, siedziala w kontenerku z obrazona mina ale sluchala glosu pani doktor.

Gabinet sie miesci na ul. Wierzbowej 2a na osiedlu Podwawelskim. Najprosciej jest tam trafic jadac do Ronda Grunwaldzkiego, trzeba przejsc przez ulice w strone nowego kompleksu blokow i wejsc w osiedle po czym skrecic w prawo. Pani doktor przyjmuje w malym kompleksie budynkow, kolo pierogarni i knajpy. Polecam kazdemu z calego serca, pani doktor ma niesamowite podejscie do zwierzakow, do ich opiekunow rowniez, a o tym, ze weterynaria to jej pasja swiadcza liczne fotografie jej pacjentow powieszone na dwoch korkowych tablicach.
09.2009 gotycka pisze:Ja również z całego serca polecam panią Anne Godyń-Buszewicz z Osiedla Podwawelskiego. Pomogła mi bardzo kiedy u mojego kocurka po kastracji nastąpiła martwica moszny a lekarz przeprowadzający zabieg akurat pojechał na wakacje. Lekarka ma wspaniałe podejście zarówno do zwierząt jak i ludzi, wszystko dokładnie wytłumaczyła, a przy okazji pocieszała, że będzie dobrze bo trochę się rozkleiłam ze strachu. Co ważne za dwie wizyty i cztery zastrzyki z antybiotykiem wzięła tylko 30zł co dla mnie ma znaczenie gdyż mam skromne fundusze. Teraz będę do niej biec z każdym problemem.

solangelica

Avatar użytkownika
 
Posty: 5123
Od: Wto paź 28, 2008 23:10
Lokalizacja: Silesia

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość