WARSZAWA - Mokotów

Informacje i opinie o lekarzach weterynarii, klinikach i gabinetach.

Moderator: Moderatorzy

Post » Pt maja 10, 2002 23:17 WARSZAWA - Mokotów

WARSZAWA Mokotów

Skopiowane z http://www.koty.pl/forum/

Lecznica MARCEL
ul. Wołoska 52 paw.12
Warszawa Mokotów
tel. 844 17 93

a w niej dr. Marzena Cieciera, dr Ania (nie pamiętam nazwiska) dr. Zając - tych lekarzy znam i polecam!!!!!

Bratnia klinika to MARCEL-2 na ul. Lencewicza (rtg, szpital i kadra!)
a w niej dr.Tomasz Seweryn, dr. Edyta (znowu nazwiska nie pamiętam)

W obu lecznicach przyjmuje dr Tomasz Niedziela, który mojego Druciaka
poskładał do kupy. (więcej w wątku "Prezentacja Druciaka :)"


Polecam te lecznice. Zaangażowanie lekarzy i studentów tam praktykujących jest zdecydowanie godne podziwu.

Cumka
Cumka pisze:
Trochę zmian uszczegóławiających (jest takie słowo? 8O )


Kolejna filia, czyli Lecznica MARCEL 3, została niedawno otwarta na Saskiej Kępie, na ul. Waszyngtona (przy Niekłańskiej).
Katy pisze:Ja podpisuje się pod Cumką,a konkretnie polecam lecznicę MARCEL. Znam tę na ul. Wołoskiej, polecam szczególnie dr Andrzeja Dąbrowskiego, wspaniały człowiek, widać że to co robi robi z pasją. Dr Tomasz Niedziela, również wspaniały człowiek i świetny specjalista.

Kocurro pisze:Klinika Marcel 2 przy ulicy Lencewicza na Bemowie
ważne dla hodowców - dr Tomasz Seweryn jest specjalistą położnikiem
miła atmosfera, świetna diagnostyka

raxneta pisze:J również podpisuję się za! Szczególnie dr Niedziela

Katy pisze:Trochę uaktualnienia :D
W MARCEL'u na Wołoskiej nie przyjmuje już p. Marzena i p. Ania...
Doszedł za to do zespołu Grzegorz Bogdański - młody człowiek, ale bardzo ok :D
SylwiaK pisze:Ja mogę poinformować, że Dr Marzena i Dr Ania pracują teraz w klinice (przepraszam, nazwy nie pamiętam) na ul. Modzelewskiego (też Mokotów, równoległa do Wołoskiej). Uczucia na temat ich leczenia mam ambiwalentne. Rzeczywiście sa bardzo życzliwe i sympatyczne oraz bardzo zaangażowane. Niemniej jednak to właśnie u nich umarły na panleukopenię dwa moje koty i mam wrażenie, że doszło tam do pewnych zaniedbań - w szczegóły nie będę wchodzić.

Ale byćmoże dam im jeszcze jedna szansę?! :?

lorraine pisze:Lecznica bardzo w porzadku, dwaj lekarze sa super, mili, rozsadni, serdeczni, pomyslowi, z wyczuciem i dobrym podejsciem do pacjenta ale uwaga! na doktora Zajaca. Okropny rzeznik, popelnia okropne bledy, bagatelizuje obawy wlasciciela, chyba nie chce mu sie leczyc a juz na pewno wyleczyc zadnego zwierzaka. Przyjmuje w poniedzialki i moim zdaniem robi bardzo zla robote dwom pozostalym lekarzom, ktorzy sa w porzadku.

Brujka pisze:A w Wawie to dr Tomasz Seweryn (ginekolog-położnik), dr Tomasz Niedziela (specjalista chirurg), dr Andrzej Dąbrowski (kardiolog), dr Anna Chodkowska i dr Agnieszka Kańska wszyscy pracujący wymiennie w Lecznicy "Marcel" na ul. Wołoskiej (koło Galerii Mokotów) i "Marcel 2" na ul. Lencewicza 2a na Bemowie. Doskonali lekarze, ze świetnym podejściem do zwierząt i swojej pracy. Rzeczywiście przejmują się losem swoich podopiecznych i zawsze dokładają wszelkich starań, żeby także właściciel był zadowolony. Potrafią słuchać i dobrze doradzać. Można im bez obaw powierzyć swoich pupili. Wiem to z własnego doświadczenia!!!

Brujka pisze:Marcel2 - adres nowej stronki :)
http://www.marcel2.blo.pl/

pstryga pisze:Ja mam brdzo ambiwalentny stosunek do Marcela i byłabym ostrozna . Mam do nich troche pretensji. Tzn do Marcela na Wołoskiej.


! szzepiś RYśka poszłam jako osoba zupenie nieświadoma ( to mój pierwszy Kot) Od rzau zalecili Fel- o- axa V. Nie pytali czy wychodzacy czy nie. nie uprzedzili o ryzyku związanym z tym szczepieniem, nie mówili nic o testach. Kot strzała dostałw kark nie w łapke.Rysiek spokojnie jako niewychodzacy kot nie musiał być szczepiony na białaczke , ale szczepionka droższa wiecej trzevba płacić - tak to odebrałam.

2. Byłam tam z psem z rozlizana łapą. Śmierdziała okrutnie. Wczesniej suka lizała sobie dwie łapy ale jakoś udało mi sie jedn a zaleczyć maścia na grzybice. Przed przeprowadzka miałyśmy robic wymaz gdzie indziej ale jakos nie wyszło. Po przeprowadzcze poszłyśmy do Marcela. Diagnoza - alergia 8O Tłumaczyłam ,że jedną łape już wyleczyłam. Wic dziwi mnie ,ze mozna miec alergie na jedną łapę. Na pytanie o wymaz wetka stwierdziłą ,ze bez sensu No nic dała mi kobitka jakiś szampon do płiukania i kazała przyjśc za tydzień. W miedzyczasie sunia rozchorowała sie już poważnie na co innego i leczynie zaczełam też gdzie indziej ale to juz inna bajka ..

W kazdym razie robiłam jej potem kroplówki w domu i jakoś tak wyszło ,ze brakło mi ringera. Poszłam najbliżej tzn do Marcela. Okazało sie ,ze ringer jest tam 2x droższy. U mnie w lecznicy 5 zł w marcelu 10 8O . w ogóle Marcel wydaje mi sie drogi.. I chyba byłabym ostrożna

03.03.2008 lorraine pisze:Generalnie TAK, jezdze tam od kilku lat, bez wiekszych zastrzezen. Jednak nigdy, przenigdy nie zblizam sie do doktora Zajaca. Oto dlaczego:

Mialam kiedys na tymczasie dwa kociaki. Jeden zaraz zapadl na koci katar. Drugi sie jakos trzymal. Jezdzilam na zastrzyki ze 2-3 dni. Wreszcie mi sie drugi kociak przestal podobac, niewyrazny byl jakos. Niestety nie moglam ja pojechac. TZ wyruszyl z dwoma kociakami i trafil na dra Zajaca. Wrocil do domu twierdzac ze wet stwierdzil ze drugi kociak przeciez zdrowy, nic mu nie jest (malo prawdopodobne przy rodzenstwie bezdomniaczkow, co :wink: ).
Nastepnego dnia juz ja moglam jechac, drugi kociak juz zdecydowanie mi sie nie podobal, mial ponad 40 stopni, slanial sie, nadzerki wieksze niz jezyczek. Ja wiem ze ZAjac specjalista od rozrodu, ale nie zobaczyc KK u kociaka ktorego brat jest rozlozony na calego?

No i juz taki drobiazg, ale troche mi podpadli ostatnio jako lecznica mimo mojego naprawde paroletniego zaufania.
Kotka moja Dalka lzawila z jednego oka przeokrutnie. Jakis czas to trwalo, swietlik nie pomagal, wybralam sie. Nia pamietam co stwierdzili, chyba zapchane kanaliki lzowe. Dostala krople nie pomogly. Zalecili zabieg przetykania. Zgodzilam sie, przetkali Dale, dali jakies krople. Kotka tydzien po zabiegu lzawi jakby nigdy nic. Wybralam sie wiec do Garncarza. Spojrzenie w oko - herpes. Leczenie na herpesa. Tez mi sie to dziwne wydaje, nie podejrzewac herpesa u kota?

12.07.2008 elainfo pisze:MARCEL , na Lencewicza, wawa- bemowo :
Zgadzam sie co do Dr Zajaca, zaraził mi kota grzybicą przy obcinaniu pazurów- od tamtej pory sama obcinam pazurki moim kotom..;-))

Jesli z Kotami to tylko i wyłącznie polecam Agnieszkę Kanska z marcela na bemowie- to jesli chodzi o internę - zna koty od podszewki i moge powiedziec ,ze jest chyba tak dobra jak Dr. Czerwiecki( wielokrotnie sie o tym przekonałam)- ma świetne podejscie do kotów . Chirurg: Tomasz Niedziela- jest jak najbardziej ok.

reszta lekarzy budzi moje watpliwości i staram sie unikac .. szczególnie Andrzja Dąbrowskiego - ,ktory każe sobie płacic jak za zboże.

04.2011 dagmara34 pisze:ja polecam świetnych weterynarzy u Marcel2 przyjmują na Mokotowie i Bemowie tu jest ich stronka http://www.marcel2.pl

08.2011 adriannabu pisze:Polecam natomiast dr Bogdańskiego z Marcela2 (Wołoska i Lencewicza). Jest rozsądny, dokładny i cierpliwy- zarówno do zwierząt jak i do ludzi;). Nie rozkłada rąk nawet nad trudnymi przypadkami, ale nie boi się konsultacji i poszukiwania rozwiązań- nie działa w ciemno.
Prowadzi także konsultacje chirurgiczne, a moja Bajka (którą w zasadzie przywrócił do żywych swego czasu) 5 godzin po sterylce śmigała jak helikopterek- ze swoją mini- blizną ;)


----------------------------------------

lek.wet.Marek Turos
klinika Multi-wet
Warszawa Mokotów
ul. Gagarina 5
tel.841-44-40 , 841-40-22
czynna całodobowo

Na miejscu:
interna
chirurgia
ortopedia
stomatologia
położnictwo
okulistyka
dermatologia
homeopatia
dietetyka
zoopsychologia
konsultacje
RTG,EKG,USG
szpital
laboratorium analityczne

Trafiłem do niego przypadkiem.Ma bardzo dobre podejście do zwierząt,w razie nadmiernych wątpliwości nie wykazuje skłonności do eksperymentowania za wszelką cenę - kieruje na konsultacje.Razem z prof.Lechowskim (konsultant) wyrwali Pusię śmierci z gardła.Dobrze znosi sugestie i pomysły własne (nawet w dużych ilościach :-))
Klinika o dość wysokim standardzie,jedynie laboratorium potrafi czasami wykazywać dziwne pomysły co do terminów - ja problemów z nimi nie miałem,ale słyszałem o dwóch przypadkach gdy badania trwały dość długo.
Z tego co wiem,dr Turos robi dodatkowo specjalizację ze stomatologii.

Damork
warkot pisze:Ja tylko chcę się podpisać obiema rękami pod tym co napisał Damork o dr Marku T. Na razie jedyny, ktory wzbudził moje zaufanie i powiedział mi wszystko tak jak trzeba, czyli jak "krowie w rowie". Zajmuje się tylko kotami i psami a np. o papugach to nie wie nic. Szanuję ludzi, którzy mówią szczerze o tym co potrafią, a czego nie.


Ouioui pisze:POLECAM :

MULTIWET UL.GAGARINA 5

weterynarzy w szczegolnosci:
DR MARCIN FRYDRYCH, DR ADAM PIETRON

vienna pisze:Polecam serdecznie..zajmował się moją kotką kiedy pracował jeszcze w innej lecznicy. Przynosiłam do niego piwniczne znajdki na leczenie - wszystkie były przyjmowane gratisowo. Lekarz i Człowiek.
Warszawa.

02.2009 niestrasna pisze:Polecam "Multiwet" na Gagarina 5.
Szczególnie dr Magdę Rybnik - bardzo ciepły, pełen zrozumienia, ludzki lekarz. Życzyłabym sobie, żeby "lekarze dla ludzi" mieli takie podejście do swojego pacjenta.

01.2010 Poddasze pisze:A ja z całego serca odradzam tego weta. W Święta trafiliśmy do niego z Panem Malutkim. Kiciuś nie został zdiagnozowany podczas podstawowego badania. Wet uznał, że nic nie zagraża jego życiu, choć nie wie, dlaczego nagle, w ciągu 2 godzin zaczął się chować, zaczął miauczeć z bólu, nie był w stanie jeść.

Nie wykonał RTG - jedynego badania, jakie mógł wykonać (bo laboratorium było nieczynne i badanie krwi nie było możliwe). Gdyby je zrobił - zauważyłby że w brzuszku zbiera się płyn. Tym płynem była krew. Gdyby wtedy było zrobione badanie, może znalazłby się jakiś chirurg. Może byłaby szansa na ratunek.

Turos odesłał nas do domu bez diagnozy. Jedyne co zrobił to podał Nospe w zastrzyku. Kiedy pytałam go o blady nosek i blade dziąsła - odparł: "no ale powieki są różowe, więc tutaj nie ma powodu do zmartwień". Zastrzyk z nospy zrobił tak niefortunnie, że kiciuś po powrocie miał niewład w nóżce, w którą był ten zastrzyk.

Noc Pan Malutki przespał na parapecie (od kaloryferu biło ciepełko). Następnego dnia mieliśmy trafić na badanie krwi. Wtedy już nie było szansy na ratunek. Pan Malutki miał już blade powieki - i wtedy dopiero ktoś nas potraktował poważnie. Tylko że było już za późno. Po śmierci zostało wykonane RTG. Został pobrany płyn. Okazało się że to krew.

Jedyne przypuszczenie jakie się nasunęło u naszej wetki - to że pękło naczynko. Być może miał tętniaka, może był ucisk na naczynie, które przy skoku na parapet pękło. Był kocurkiem regularnie badanym, domowym pieszczochem. I na nasze nieszczęście jeden jedyny raz trafiliśmy na lecznicę całodobową i to w Święta. W zasadzie dla mnie Gagarina to już tylko miejsce, które odsyła umierające zwierzaki.

Tego samego dnia na ostrym dyżurze w nocy wylądował znajomy z 5-miesięczną kicią. Niestety nie wiem jaki wet ich przyjął. Kicia kuśtykała na jednej łapce. Wet nie zalecił RTG (może oszczędzają na aparaturze :evil: ) natomiast poprzez macanie łapki stwierdził, że jest złamana. Ale nie podał choćby leku przeciwbólowego. Może nie jestem specem od kocich złamań, ale z tego co mi wiadomo - nie da się stwierdzić złamania macaniem łapki a kot ze złamaną łapką nie podpiera się na niej tylko stara się ją trzymać podkurczoną.

Tyle na temat Turosa i samej lecznicy na Gagarina. Przeraża mnie, że w nagłych, najtrudniejszych przypadkach w lecznicach całodobowych ludzie i koty są skazani na takich wetów, którym się nie chce, którzy lekceważą, którym wisi co się stanie z kotem po wyjściu z gabinetu. byle nie na ich zmianie i byle nie przy nich :cry:

02.2011 Szalony Kot pisze:Leczę kotki w Multivecie na Gagarina.

Najpierw trafiłam na lekarkę, która mnie zmroziła totalnie - że kot pewnie padnie, bo na oko to wątroba czy nerki już mu nie działają. Żuła gumę przez cały czas. Ze zdjęć na stronie wydaje mi się, że to dr Anna Krysiak - naprawdę nie było to przyjemne. Ja wiedziałam, że kot jest w ciężkim stanie, ale da się inaczej przygotować właściciela na najgorsze... Była obcesowa, niewiele wyjaśniała z rzeczy, które robi. Miała pretensję, że karmimy kota i przez nas będzie mu musiała podać przeciwwymiotny - a nie powiedziała, że nie wolno, podczas gdy my podkreślałyśmy, że kot jest od prawie 7 godzin bez niczego... Jedyny lekarz, który jak chce osłuchać kota, to bez uprzedzenia podaje mu coś śmierdzącego pod pysio.

Za to potem przekierowała mnie do dr Macieja Gołobowa. Świetny facet, rozmowny, towarzyski, objaśnia wszystko, bardzo rozsądnie i dokładnie wyjaśnia jakie badania robi, co zaleca, zważa na koszty - wie, że jako dom tymczasowy to ważne, dlatego wskazuje rozwiązania wszelakie i daje wybór. Nawet przez telefon wiedział niemal od razu, o jakiego kota mi chodzi i potrafił powiedzieć co i jak. Nie zapomnę, jak rysował mi różnice między macicą kocią i ludzką :ryk: Poza tym naprawdę widać, że lubi zwierzaki, głaszcze i się dopytuje.

Poza tym ta lecznica ma wszystko, czego koty potrzebują. USG robił nam doktor Marciński, też wyjaśniał co i jak. Okulista jest troskliwy, wyjaśniał ile będzie trwało leczenie i jak będzie dokładnie wyglądać, czego się spodziewać, na co zwracać uwagę.

Na dole jest też dość dobrze zaopatrzony sklep.
Mają też zniżki dla stałych klientów oraz współpracują z apteką naprzeciwko, też wypracowali zniżki.

04.2012 AnielkaG pisze:Najlepszy weterynarz jakiego znam (a znam bardzo wielu, leczę kilkadziesiąt kotów rocznie) i którego polecam wszystkim to doktor Grzegorz Bogdański z Kliniki Marcel2 na Wołoskiej. Jest doskonałym chirurgiem, sprawnym, dokładnym i delikatnym. Koty błyskawicznie dochodzą do formy nawet po dużych zabiegach. Doktor Bogdański nigdy nie rezygnuje z walki o chorego kota o ile widzi cień szansy na życie. Wiele kotów dzięki Niemu zostało zawróconych z drogi za Tęczowy Most.
Ostatnio edytowano Śro lut 11, 2009 20:35 przez Estraven, łącznie edytowano 15 razy

Estraven

 
Posty: 31460
Od: Pon lut 04, 2002 15:30
Lokalizacja: Poznań

Post » Wto kwi 08, 2003 21:43

Warszawa Mokotów
To ja dorzucę od siebie.
Urszula Szewczyk
Warszawa Mokotów
ul Sobieskiego 74/78
(022) 651 88 25

Uratowała życie Pięknemu i reszcie bandy w czasie wirusowego pomoru u mnie.
Zanim postawi diagnozę zleca badania i wypytuje człowieka o najmniejszy bzdet, który mógłby być przydatny w dojściu do przyczyny choroby (np przemeblowania itp)

Anja pisze:Lecznica dr Urszuli Szewczyk
ul Sobieskiego 74/78
(022) 651 88 25
przyjmuja takze:
dr Magda Matuszkiewicz
dr Marek (nazwiska nie pamietam)

ul. Sobieskiego 74/78
(022) 651 88 25
przyjecia pon-pt: g. 8-20 sob. 9-14 niedz. 9-12

Przychodzi sie bez zapisow, czeka sie po prostu w kolejce.

Lecznica znajduje na rogu Sobieskiego i Limanowskiego, w tym niskim pawilonie vis a vis stacji benzynowej jest wejscie (ponizej pawilonu, schodzi sie po schodach).

Wszyscu lekarze sa fachowi i maja podejscie do zwierzat. Nasze koty zaczela leczyc Ula Szewczyk, jest rewelacyjna. Teraz najczesciej chodzimy do Magdy Matuszkiewicz, bo ja bardzo lubimy :D. Dr Marek jest troche malomowny, za to niewatpliwie zyczliwy i skuteczny :D.

Mozna zadzwonic, ale nie nalezy sie niepokoic jak telefonu nikt nie podejmie od razu (trzeba czasem probowac kilka razy), bo jak sa pacjenci to wet jest zajety pacjentem. Dlatego my rzadko dzwonimy, ale udaje sie jak sie chce.

Leczymy tam od 4 lat Hrupke z niewydolnoscia nerek, ktora dzieki tym wetom ma wyniki zdrowego kota. Oprocz tego cale Trio bywa tam regularnie w zaleznosci od potrzeb.

Polecamy 8)
Anja pisze:Nasza wetka Magda Matuszkiewicz od 01.09 odeszla z lecznicy na Sobieskiego 74/76 i teraz pracuje w innym miejscu, dlatego polecam teraz nowa lecznice :wink: .

Lecznica CZARNY KOT Obrazek
lek. wet. Ewa Zwierzyńska
lek. wet. Magda Matuszkiewicz
ul. Guderskiego 5 (Gocław, w obrebie ul. Hirszefelda i Bora- Komorowskiego)
tel. 022 353 20 24
czynna:
pon.-pt. 10-20
sob. 10-15
niedziela: nie pracuja, ale w razie potrzeby przyjmuja umowione wczesniej wizyty

to nowa lecznica, obydwie wetki sa bardzo zyczliwe i profesjonalne, serdecznie je polecamy 8) Anja i Pirackie Trio



Matylda pisze: Ja tez chodzę do Uli,
świetna babka i 2 tygodnie temu była :)
faktycznie pyta o wszystko o mojej nowofundlandki kilka lat temu wyczaiął uczulenie na farbę olejną :)


Tusiek pisze:Ja sie dopisze, bo niedawno poszlismy z Imbirkiem do owej lecznicy na szczepienie na grzybice, mieszkamy tuz za rogiem. Przyjmowal dr Marek, spokojny, delikatny, z uwaga kotka calego obejrzal, poznal cala historie, zaszczepil fachowo, a zanim to zrobil upewnil sie, ze moze to zrobic i wzbudzil zaufanie. Gabinet prosty, ale czysty, a lekarz wzbudzil przede wszystkim nasze zaufanie, co do Imbirka jeszcze sie przekonamy ;)
Obrazek

lakshmi

 
Posty: 2870
Od: Pt mar 01, 2002 23:48
Lokalizacja: Warszawa-Mokotów

Post » Wto paź 14, 2003 17:23

WARSZAWA Mokotów

To ja jeszcze dopiszę do listy weta z Gagarina. Jest to Marcin Frydrych. Młody lekarz, niedawno został 100% panem doktorem. Ma świetne podejście do zwierząt. Niestety nie wiem w czym sie specjalizuje, ale jest jedynym wetem którego Gizmo toleruje.

Asia_K

 
Posty: 1374
Od: Pt paź 03, 2003 0:16
Lokalizacja: Stegny Południowe

Post » Czw lut 26, 2004 16:26

Warszawa MOKOTÓW

Jeszcze lecznica MULTIWET na Gagarina
1) dr Giziński - specjalista ginekolog-położnik jest hiper rewelacyjny, moje koty go kochają (zastrzyków w jego wykonaniu nawet nie zauważają, a opiekę zapewnia cudowną)
2) dr Mikłusz - nie mam pojęcia w czym się specjalizuje ale ma olbrzymią wiedzę i świetny instynkt,
3) dr Gójska - orydynator szpitala - cudowna jednostka koty ją kochają - uprzedzam że szczera do bólu ale jeśli widzi cień szansy na uratowanie kota to bedzie walczyć do upadłego.

Wszystkich mogę z serca polecić

http://www.multiwet.com.pl

lorraine pisze:Jestem b. zadowolona z opieki pod jaka znajdowala sie Dalia. Szpital jest swietny, moim zdaniem. Zwierzeta sa pod bardzo dobra i troskliwa opieka zarowno lekarzy jak i wspanialej pani technik i studentek, ani na chwile nie sa pozostawiane same sobie, kazda zmiana jest zauwazana. Co rownie wazne (dla wlascicieli), w szpitalu bardzo chetnie udzielaja odpowiedzi na wszystkie pytania i rozwiewaja watpliwosci, zwierzeta mozna odqwiedzac przez caly dzien, chyba od 10 do 21 i siedziec z nimi do woli, nikt krzywo nie patrzy, ze sie przeszkadza, mozna porozmawiac, wszystkiego sie dowiedziec. W zadnym razie nie mozna sie poczuc jak intruz (co w szpitalach ludzkich norma nie jest).
Nie jest tanio, fakt, ale warto zaplacic, zeby miec pewnosc, ze zwierzatko jest pod najlepsza opieka i jest bezpieczne.


8738 pisze: :arrow: POLECAM Klinikę w której pracują lekarze,którzy prawdziwie i szczerze kochają zwierzęta,taką osobą jest pracujący tam p.Doktor Frydrych.
Panuje tam ciepła i serdeczna atmosfera,troska o zwierzęta,dobrze i profesjonalnie prowadzona jest dokumentacja komputerowa.Bardzo miła obsługa w Recepcji oraz przecudowny i fachowy personel,czyli lekarze i ich asystenci oraz konsultanci.
Jest to KLINIKA MAŁYCH ZWIERZĄT "MULTIWET"-WARSZAWA UL.GAGARINA (przy Czerskiej)


misiula pisze:
Odświeżę temat MULTIWETU na GAgarina.
Zniechęcili mnie gdy poszłam z moją kotką na szczepienie. Masówka, zerowe podejście do klienta, nie ma czasu na pytania. Ale nie mogłam nic zarzucić oprócz atmosfery fabryki dla zwierząt.l Wczoraj byłam z przygarnięta Belcia, kicia była po poważnej operacji wycinania guzka na pasie mlecznym. Poszłam tylko aby ktoś zrobił zastrzyk (miałam gotowa strzykawkę) i dał jej antybiotyk w tabletce. Próbowałam sama jej zrobić ale stwierdziłam, że nie ma potrzeby żeby znosiła moje próby kłucia jej i aplikowania lekarstwa. Trafiłam do jakiegoś pana MArka (może być to lek. wet. Marek Smolak lub lek. wet. Marek Turos, z naciskiem że prędzej ten drugi). Pan doktor na początku próbował dać jej tabletkę. Kicia kłuta od kilku dni, zmęczona, uprzedzona do wszelkich praktyk leczniczych, zaczęła go odpychać łapkami i skakać w kontenerku. Na co lekarz stwierdził, "ze nie będzie ryzykować swoimi dłońmi i palcami"!! i że da jej w zastrzyku antybiotyk. Tłumaczyłam, że ona w tej chwili żle znosi zastrzyki i jak ma ją przytrzymać. On że pokaze mi sztuczkę.. wziął kicię, kotkę ok 2-3 letnia, za skórę na karku, podniósł na wysokość głowy i spokojnie wbił w tyłek jedną i drugą strzykawkę. Kicia płakała wniebogłosy, jak ją opuścił zakotłowała się w kontenerku zawodząc.

nie twierdzę, że takich "sztuczek" nie uczą na weterynarii, jednak po to idę do profesjonalisty, żeby zrobił to możliwie delikatnie i sprawnie. Na tej samej zasadzie też mogłam na niej "usiąść" i wbić jej strzykawkę.
ponieważ jeżdżę na zastrzyki kilka razy dziennie, mam porównanie z innymi lekarzami. Tylko ich "sztuczki" są niezauważalne dla kota.


Sinea pisze:Polecam także lekarza szpitalnego z MULTI WET'u dr.Mirelle G.(nazwiska nie pamiętam,ale jak znajdę to dopiszę.Bardzo profesjonalna i poważnie podchodzi do problemów.


06.2009 człowiek.mego.kota pisze:Heja, w związku z obecną sytuacją pana Mruczysława, która zmusiła nas do zwiększenia częstotliwości wizyt u wetów, co dla naszego emeryta jest ciężko stresujące, chciałam wyrazić swoją opinię o Multivecie na Gagarina. Sądząc po innych opiniach jeśli wiadomo do kogo iść to prawdopodobnie jest spoko, ale my byliśmy na ostrym dyżuże u takiej młodej, krótko ostrzyżonej lekarki. Panienka nie potrafiła podać kroplówki ani zastrzyków i zostawiała nas (kota, mamę i mnie) same w gabinecie bo wychodziła do sąsiedniego, gdzie inna pani wet badała psa. Ja rozumiem, że jak ktoś dopiero co skończył szkołę (np moją alma mater SGGW) to jeszcze niewiele umie, mam tylko żal, że akurat trafiło na naszego sierściucha, który wycieczkę do Multiwetu prawie przepłacił zawałem serca.


08.2009 madzia0 pisze:Negatywnie: viewtopic.php?t=98443
Ostatnio edytowano Nie maja 09, 2004 20:20 przez timi, łącznie edytowano 1 raz

timi

 
Posty: 121
Od: Wto paź 07, 2003 19:54
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro mar 10, 2004 15:49

WARSZAWA MOKOTÓW

W imieniu moich zwierzaków polecam lecznicę na ul. Różanej. Całe moje stado tam bywa (siedem kotów i dwa psy, jak również trzy koty i dwa psy Rodziców). Wszyscy lekarze super, polecam jednak dr Ratajską i dr Ostaszewskiego.

Lecznica "Anima"
ul. Różana 71
tel. 022/ 845.01.96

pstryga pisze:A to moja przygoda z ww lecznicą. co prawda leczyłam tam psa, ale jeśli macie chwile poczytajcie. Bynajmniej nie wymyślam. Jeśli kogoś zainteresuję szczegóły to mogę blizej wyjaśnić na priw.

Może zaczę od początku. mam czternastoletnia najukochańszą na świecie sunie, takiego psiego przyjaciela , z którym dojrzewałam, który chodził ze mna do szkoły ( tak , tak chodziła zew mną na zajęcia ) i zjezdzil pół Polski również pod względem gabinetów weterynaryjnych. No zawsze byłyśmy nierozłaczne. Otóz . jakieś cztery tygodnie temu mój pies zaczął się żle czuć - osłabł, przestał jeść. -decyzja natychmiast do weta.
Obmacała ją kobitk podejrzanie - ropomacicze -zalecenie zrobić badanie krwi wmiedzyczasie wykonała telefon do specjalisty na urlopie czy podejmie się operować czternastoletniego psa - zgodził się. Nastepnego dnia wziełam suke na badanie krwi, kazali pytac o wyniki po południu. I wtedy sie zaczeło..
Najpierw o umówionej godzinie poszłam spytać o wyniki sama ( pies ledwo łaził, był słaby nie chciałam jej targać ze sobą ) grzecznie zapukałam do gabinetu, akurat ktos był .. więc mnie wyrzucono i kazano czekac..., potem przepuszczono jeszcze jednego pacjenta poniekad słusznie bo ja chciałam bez kolejki (ale do cholery miałam w domu cierpiącego psa!!! i bardzo chciałam wracać) . wreszcie doczekałam się ( zajęło to godzine ) i dowiedziałm się ,że wyników jeszcze nie ma. ..poszłam do domu. Pomyślałam,że tym razem zadzwonię moze tak będzie lepiej. Po godzinie podniosłam słuchawką -" przepraszam czy są wyniki badania krwi mojego psa?" - odpowiedz. proszę pani podam pani nr do laboratorium niech się pani sama pyta............ Zadzwoniłam były . powiedzieli ,że przekaża do lecznicy. No to po chwili dzwonię do lecznicy i znowu pytam tym razem żeby się w końcu dowiedzieć co się dzieje z moja sunią. pytam czy wyniki są dobre , czy to moze ropomacicze... itd.., no bo w końcu się na tym nie znam i ilość k]leukocytów nic mi nie powie.... Usłyszałam odpowidź ,że powinnam przyjść z psem, bo on ( dyżurny wet)w końcu zwierzaka nie widział i musi zobaczyć żeby postawic diagnozę. Więc tłumacze mu ,ze psa się nie udało zbadać poprzedniej pani na dyżuże bo strasznie napinał brzuch i powiedziano mi ,żę wszystko zależy od badania krwi. Powiedział ,że tak nie będzie ze mną rozmawiał, więc stwierdziłam,że mimo wszystko przyjdę. Nie mam daleko do tej lecznicy, ale moja sunia ledwo tam lazła, przystawałyśmy co kilka metrów..z trudem przeniosłam ja przez skrzyzowanie, ale udało sie i w końcu dotarłysmy na miejsce . W lecznicy musiałyśmy trochę poczekać... Lekarz dyżurny obejrzał wyniki badania krwi , potem zaczął obmacywać mojego psa - i stwierdził ,że psa zbadać się nie da boi ma za bardzo napięty brzuch. .. !!!!i że przydałby się specjalista który jest na urlopie...wiec mu mowie,ze spec zgodziła się operować suke, trzeba się z nim tylko umówic. No .. raczył zadzwonić do speca - umówiliśmy się na operację za trzy godziny - co za ulga- uff.
Poszłam, przeniosłam psa do domu ( niestety nie mam samochodu) i zatargałam do lecznicy ponownie trzy godziny póżniej. Przyjechał spec, dał psinie "głupiego jasia" żeby sie dała obmacać i stwierdził ,że to nie ropomacicze ale coś tam jest i warto zoperować psa. Wzieli psine na stół ...Podczas operacji słyszałam jak wet rozmawiał z kumplem przez komórę - nie podovało mi sie to ale co było robić - psina juz leżała z rozciętym brzuchem. ..Podczas operacij . faktycznie znaleziono wielkiego guza ( wielkości kurzego jaja) na macicy i zmainy na sieci. dowiedziałam sie,że mój pies długo nie pożyje i myślałam że zwarjuje z rozpaczy. Odradzono mi badanie histopatologiczne guza , bo " dla psów nie ma chemioterapi"....... myśłałam ,że padne na miejscu i chciało mi si e wyć ..ale pomyslałm ,że przeciez musze być silna Bo Ajtra jeszcze przecież żyje . No nic zawieżliśmy z kumplem sunie do domu. Następnego dnia wstała glodna...........))). spałaszowała pół kurczaka, jak poiszłyśmy na zastrzyk lekarz ,zdziwił się że je i stwierdził "że cuda sie zdarzają" Ja byłam szczęśliwa bo pies stawał na łapy. To był czwartek . następnego dnia moja kochana sunia straciła apetyt. poszłyśmy znowu do weta na antybiotyk i z pytaniem czemu tak się dzieje. dowiedziałyśmy się ,że ty psem zajmuje sie ten wet , który ja operował ( na urlopie ) i do niego mamy uderzać z pytaniami bo to " lekarz prowadzący"........... zadzwoniłąm, nie odebrał.. ......To była piatek. w sobote pies ledwie zył, wytrzymywałysmy do wieczora. W końcu zadzoniłam po taksówke i pojechałayśmy do całodobowej lecznicy. Zaspany wet dał jej środek przeciwbólowy i przeciwwymiotny. To samo było w niedziele, ale inny lekarz na dyżurze doradziła nam by zgłosic się do dsoktora Jagielskiego na Białobrzeskiej ( mieszkamy teraz w warszawie)

No nic w poniedziałek rano udało mi sie dodzwonić do lekarza który operował mojego psa. opisałam mu co się działo -wet stwierdził ,ze to pewnie zaczynają się przerzuty i wyłączył komórę..... Zadzwoniłam na Białobrzeską, okazało się ,że doktor Jagielski jest na urlopie, ale podano mi jego komórę , dodzwoniłam się - umówiliśmy się na wieczór. Pojechałyśmy - rozpoznanie - zaawansowane zapealenie wątroby potwierdzoine potem badanbiem krwi. Jagielski podejrzewał nowotwór ale USG tego nie wykazało , tylko zapalenie .. to samo na sieci irzustce ....zaczeliśmywięc leczenia jak na zwykłe zapalenie - i..........PIES STAJE NA ŁAPY!!!!!!!!!!! Odzyskuje humor......chęc do zabawy i jest coraz lepiej. nie wiem jak dalek ma posunięty nowotwór, czy sa przezuty i co będzie dalej , bo za pare dni ponowne USG i badanie krwi itd. Ale powiem jedno . zauważyłam cos niesamowitego ( dla mnie ) w zachowaniu mojej suki. Ona zawsze ,male to zawsze, uciekała od weterynarzy , raz wymskneła się przed lecznica z obrozy i musiłam ją gonić przez pól miasta, a do lecznicy na Białobrzeskiej sama chętnie wchodzi ( wręcz ciągnie) i grzecznie kładzie się i śpi pod kroplówką... Dla mnie opinia mojego psa jest najważniejsza

Goraco polecam lecznice w Warszawie, ul Białobrzeska 40 A.

I odradzam Animę na Rózanej . dla nich czternastoletni pies ,- to pies do uśpienia nie ma co sie bawić w badania i analizy - szkoda kasy .............. Mnie się takie podejscie nie podoba , a wam?

04.2006 hanej pisze:polecam lecznice "Anima" na Rozanej. dr Ratajska kilka lat temu uratowala mojego ukochanego jamnika. i zupelnie ostatnio moja kicia miala przeprowadzona w Animie sterylke - wzorcowo. po szwie nie ma sladu, co moze nie dziwic na owlosionym kocim brzuszku, ale nie inaczej bylo na duzo mniej owlosionym jamniczym grzbiecie. ale to sa tylko wzgledy estetyczne. najwazniejsze, ze kicia (jak i jamnior) po operacji bardzo szybko doszla do siebie i nie bylo zadnych komplikacji - czego wszystkim kiciom i ich opiekunom zycze.

pozdr.

p.s. wiem, ze na tym forum byly wyrazane takze niepochlebne opinie o tej lecznicy... coz moge powiedziec... mnie nie zawiedli. mam nadzieje, ze juz nikogo nie zawioda.

11.2008 Katiusza pisze:A co do Animy na ul. Różanej (niedaleko Metra Racławicka) - ja bardzo polecam. Leczyly sie tam moje koty, nasze rodzinne psy, przynosilismy do nich tez koty bezdomne - i nie mam zadnych zastrzezen.
Szczegolnie dr Pawłowski z Animy to doswiadczony, swietny lekarz.
Bylam juz u chyba wszystkich przyjmujacych tam lekarzy, i wszyscy sa w porzadku. Ceny tez maja niewygorowane.

03.2010 Evita&Aura pisze:Polecam specjaliste od porodow - Dr. nauk wet Wojciech Karczewski ( rozrod i choroby ukladu rozrodczego) . Nasza hodowlana neva przy pierwszym miocie miala problemy z porodem. Urodzila jedno kocie o 2 nad ranem( wiedzielismy z usg ze sa min. 3) i przestala przec... nad ranem w panice obdzwonilam rozne znane i mniej znane kliniki ( nie podaje nazw bo nie pamietam) jedni kazali czekac do 13 potem cesarka, inni mowili ze kociaki pewnie zmarly, straszyli ze kotka zaraz umrze, ze musi byc sterylizowana.. az ktoś pokierowal mnie do dr. Karczewskiego ktory o 14.00 - 12 godzin po pierwszym kociaku podal srodki wspomagajace skurcze i bez cesarki - jedynie przy odpowiednim nacisku jego rak - spowodowal porod pozostalych dwoch kociat, urodzily sie zywe!! i w pelni zdrowe. Mimo ze wiele osob nie poleca kliniki Anima( tam odbywala sie akcja porodowa) , nie wiem jak jest u nich z pozostalymi aspektami leczenia - co do porodow jednak w pelni polecam Dr. Karczewskiego i bardzo dziekujemy za ''zywy'' miot i cala kotke :)

Dr nauk wet. Wojciech Karczewski, specjalista od rozrodu i chorob ukladu rozrodczego, tel: 0-6020678147. mokotow chyba ul. rozana ale trzeba sie telefonicznie umawiac.

11.2010 MariaD pisze:Warszawa - ANIMA, ul.Różana. - nie polecam.

Koszt zaświadczenia lekarskiego dla kota na wystawę w lecznicy Anima na Różanej - 50 zł. :evil:

Na wiosnę kosztowało - 20 zł. W innych klinikach - 20-22 zł. Teraz - dzwoniłam.

O 2.5-krotnej podwyżce dowiedziałam się po fakcie, jak wyciągnęłam 20 zł by zapłacić.

Zaprezentowany mi cennik był pomazany, pozycja zaświadczenia dopisana ręcznie, kwota przeprawiona.
Mam prawo wiedzieć PRZED zabiegiem ile co kosztuje, cennik ma wisieć w widocznym miejscu - jeżeli robią takie podwyżki.

Gandzia

 
Posty: 56
Od: Czw lut 05, 2004 1:06
Lokalizacja: Warszawa Mokotów

Post » Wto sie 31, 2004 15:40

WARSZAWA MOKOTÓW, BIAŁOŁĘKA
No dopisze sie wreszcie do watku :wink:
Bardzo bardzo serdecznie, z calego serca, polecamy dr Anie Czubek, nasza wetke prowadzaca. Osoba niezwykle ciepla, serdeczna, ujmujaca swoja troska i zrozumieniem, z podejsciem do zwierzaczkow i wlasciciela :wink: Autentycznie troszczy sie o swoich pacjentow, konsultuje sie, zleca badania...ma przy tym ogromna wiedze i doswiadczenie, takze osobiste (wlasne koty :lol: ) Prowadzi mojego bardzo ciezko chorego Lunka-nerkowca od prawie roku i kocio jest w mozliwie najlepszej kondycji. Jest pod stala kontrola i co bardzo wazne- moge sie z dr Czubek skontaktowac telefonicznie i sms-owo i wcale sie nie gniewa, gdy pytam o glupotki :wink:
Przyjmuje w Klinice Malych Zwierzat przy SGGW na Nowoursynowskiej 159 C tel. 847-37-40 i ma dyzury w calodobowce na Modlinskiej 65 tel.614-58-99
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Sa dwie Mamy i jedno Slonce/chociaz kazda inaczej kocha/Marta ma podrapane od "zabawy" rece, Ania- mruczacego na kolanach kota.

nan

 
Posty: 3267
Od: Śro lis 12, 2003 19:54
Lokalizacja: Warszawa-Mokotow

Post » Pt paź 15, 2004 15:03

WARSZAWA MOKOTÓW

Znajoma zakocona poleciła mi b. gorąco dra Macieja Drzymulskiego, który przyjmuje w lecznicy na Służewcu, koło Wyścigów, na ulicy Wodzirejów 7. Chyba wie, co mówi, bo ma kocurka chorego od lat (nieuleczalnie) na białaczkę, i jakoś utrzymuje go we względnie dobrej formie.

walisie pisze:U tego lekarza leczę swoją zwierzynę od ponad 13 lat. Wtedy wzięłam 5tyg sunię ze schroniska, po dwóch dniach coś się zaczęło z nią dziać i wszyscy weci mówili "Pani ją uśpi i weźmie nową, bo szkoda forsy a ona i tak nie ma szans". Dopiero Pan Maciek podszedł normalnie do tematu i się nią zajął. Uratował jej życie wtedy i potem jeszcze wiele razy. Niestety, tej suni już nie mam, ale mam trzy inne zwierzaki, którymi troskliwie się Pan Maciek opiekuje. Wierzę mu bezgranicznie, bo wyprowadził z przypadków określanych jako beznadziejne przez innych sierściuchy moich znajomych. Jest świetnym lekarzem, ma bardzo przystępne ceny, jest ze wszech miar uczciwy. Ale idąc do niego, musicie wiedzieć, że dr Drzymulski leczy Wasze zwierzęta, co robi bardzo skutecznie, a nie mami Was pięknymi pogaduszkami.


08.2009 Leonsyja pisze:Od maja 2009 r. dr Drzymulski przyjmuje w Aleksandrowie, koło Falenicy, tzw. linia otwocka.
www.vet-aleksandrow.pl Wspólnie z żoną, panią Edytą Szer-Drzymulską, która jest dogoterapeutką i petsitterką prowadzą przy Gabinecie, w dużym domu z ogrodem i tuż przy rozległym lesie- Hotel dla Zwierząt Wszelakich- SZERLANDIA. Tutejszy klimat sprzyja leczeniu dróg oddechowych i serca, częste i długie spacery- odchudzeniu otłuszczonych psów i kotów. Pani Edyta również świetnie masuje psy i koty. W rodzinną firmę są również mocno zaangażowane dzieci państwa Drzymulskich. Polecam !

Koci Tata

 
Posty: 2229
Od: Pt wrz 24, 2004 13:04
Lokalizacja: Milanówek

Post » Pon sty 31, 2005 12:25

WARSZAWA MOKOTÓW

Lecznica ul. Katalońska 2 na Sadybie, dr Szlesiński Andrzej, tel. 424 66 10
dla tych którzy szukają lecznicy z możliwością przetrzymania kota po sterylce - mają tam 2 miejsca i można przetrzymać kotkę 7-8 dni, czynne 7 dni w tygodniu do 21 , w weekendy do 20
opieka dobra, czysto, na razie nie mam zarzutów

Asia_K pisze:Podpisuję się po dtym czterema nogami. U dr Andrzeja leczę wszystkie futrzaki od powstania lecznicy. Pan dr ma podejście do zwierząt, dużą wiedzę a jeśli czegoś nie wie to się przyzna i dzwoni po kosultacje. W marcu cięłąm u Niego Diunę a teraz szykujemy się do podwójnej sterylki Blues i Furii.

Gorąco polecam

P.S. co do godzin otwarcia to pn-pt 9-21 a sob-niedz 15-20
Ostatnio edytowano Pon sty 31, 2005 12:41 przez Maryla, łącznie edytowano 1 raz

Maryla

 
Posty: 24387
Od: Pt sie 22, 2003 9:21
Lokalizacja: Świder

Post » Czw gru 01, 2005 23:06

WARSZAWA MOKOTÓW

NIE POLECAM !!!

"doktor" Edward Kołodziejski
1) Podczas dyżuru na SGGW [url]odmówił[/url] udzielenia pomocy kotu, którego potrącił samochód. Uzasadnienie miał takie, że kot może być wściekły (kocina był przytomny, tłuściutki, przytulasty, z czystym futerkiem i uszami). Radził odwieźć kota do schroniska na 2 tygodnie obserwacji 8O . Kota przewiozłam do innej lecznicy ale skończył życie z powodu wyziębienia organizmu (leżał w kałuży, zanim znalazła go moja córka).
2) Wcześniej, niż miało miejsce w/w zdarzenie, trafiłam do Kołodziejskiego na konsultację (jest chirurgiem - podobno również ortopedą) ze znalezionym szczeniakiem, który miał złamanie kości nadgarstka z rotacją. "Doktor" miał dyżur na Saskiej Kępie - ulica Wąchocka 18 (już nie-polecana nieco wyżej). Zasugerował uśpienie psiaka, twierdząc, ze ten pies nigdy nie będzie zdrowy - będzie kaleką. Gips nic nie pomoże. Przeciwnego zdania byli inni, prawdziwi lekarze. Piesek jest od ponad trzech tygodni w nowym, wspaniałym domu. Lekko kuleje ale bryka na wszystkich łapkach.
3) Tę historię znam z opowieści. Pewna pani trafiła do Kołodziejskiego z psem, który miał złamaną łapę. "Doktor" odesłał ją na rentgen, wypisując zlecenie/skierowanie. Po rozpłaszczeniu :wink: pieska na stole w celu przygotowania do prześwietlenia okazało się, że pan "doktor" zapisał zlecenie na rentgen zdrowej łapy :twisted: . Dobrze, że osoba wykonująca prześwietlenie była przytomniejsza (i opiekunka zwierza też).

Podsumowując - może Kołodziejski bywa (bo chyba jednak nie jest)dobrym fachowcem. Piszę "może", bo nic o tym nie wiem.
JEDNAK JEST PEWNE, ŻE SERCA DO ZWIERZĄT NIE MA ANI TROCHĘ !!!

jola_pik

 
Posty: 594
Od: Sob kwi 16, 2005 23:20

Post » Pon sty 23, 2006 0:20

Warszawa MOKOTÓW

ul. Modzelewskiego 23a
22-857-37-85

Za 'całokształt' w tym ceny :D - Dobrze wyposażona lecznica z dobrymi wetami.
Co ważne - mają dobrego chirurga (lek.wet. J.Gawliński) - sympatyczny i zaangażowany człowiek, choć nie specjalnie czasem rozmowny
agal pisze:Ja tez ich polecam bardzo :) dodatkowo dr Gawliński robi bardzo dobrze (i niedrogo) USG. Jeżdżę do niego z Żoliborza :D

A.

15.07.2008 Jowita pisze:
Poziom tej lecznicy znacznie się podniósł odkąd pracuje tam p. doktor Ilona Blanc (dawniej przyjmująca na Białobrzeskiej)

12.2009 LadyJolie pisze:REWELACJA lek. wet. Ilona Blanc no nie wiem jak ją chwalić .... młoda kobieta widać, że ma serce i nie chce tylko aby jak najwięcej kasy ...

sprawdziła LUnę wzdłuż i wszerz - temp. zbadała, oczka, uszka, brzuszek, osłuchała serduszko - no wszystko co było można a czego nie miała LUna u poprzedniego weta i UWAGA nie wzięła ani złotówki - chciałam jej dać chociaż 10 zł ona że nie i koniec bo nie ma za co .....
powiedziała, że jakby była skala zdrowia kotów do 10 to LUnie dała by taką ogromną 10! Bo kotem zdrowy, spojówki super, uszka rewelacja, brzuszek to tłuszczyk :D a oddech rewelacja ... i ona nie widzi najmniejszej potrzeby szczepić kota co miesiąc (absurd) a dopiero odrobaczenie za pół roku (bo kot rewelacyjnie odrobaczony) a szczepienie za rok ... no chyba, że coś będzie się działo albo mnie niepokoiło lub jakbym chciała wykonać test jakbym dalej się martwiła Chlamydiozą - ale nie widzi konieczności no chyba, że chcę ...

bardzo sympatyczna ... jak ktoś ma niedaleko czy ma auto to POLECAM!!!!!! Po nowym roku będą mieli nowe lokum ale niedaleko tego ..

02.2010 Maria3 pisze:Nie polecam Przychodni Weterynaryjnej Janusza Gawlińskiego, a w szczególności lek.wet. Ilony Blanc.
Brak empatii dla zwierząt, chociaż "obsługa" jest zegarmistrzowska. Kiepskie wyposażenie przychodni, mimo reklam. Pewnie z powodu przeniesienia przychodni z Modzelewskiego23 na Obrzeżną 1a.

Prasco

 
Posty: 27
Od: Śro gru 21, 2005 0:07
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt mar 03, 2006 23:19

WARSZAWA MOKOTÓW

KLINIKA MAŁYCH ZWIERZĄT SGGW
ul. Nowoursynowska 159c

Dr Bożena Biel - Yeti zawdzięcza jej życie; jak go wzięliśmy miał jakieś 2-3 miesiące, był niemożliwie zapchlony i miał poważnie ranną nóżkę; chodziliśmy z nim do Lecznicy dla Zwierząt na Kulczyńskiego (widać było, że bardzo kochają zwierzaki, ale jakoś nie udało się tam wyleczyć Yetula) wydawało się, że nie wdało się zakażenie, ale jak tylko kończyło się działanie antybiotyku kociak dostawał wysokiej gorączki; młody wet, na którego zazwyczaj trafialiśmy tylko bezradnie rozkładał ręce i dawał mu kolejną porcję antybiotyku (tak przez kilka dni); kiedy gorączka znowu wróciła, a do tego kotek miał lekki paraliż łapki po ostatnim zastrzyku pojechaliśmy do Kliniki SGGW.
Z nocnego dyżuru skierowano nas do dr Biel, która zajęła się kociakiem, zleciła badania krwi i wyprowadziła go z tajemniczego "nie-wiadomo-co-mu-jest", nie związanego zresztą z poharataną łapką...
Kotka wyleczyła głównie homeopatią; mimo ogromnego doświadczenia jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości konsultuje się z innymi lekarzami (zazwyczaj zresztą się z nią zgadzają). My mamy do niej całkowite zaufanie, a Yetul zawsze słyszy, że jest najpiękniejszy i najcudowniejszy...

Dr Biel zazwyczaj przyjmuje rano;
Jedna wada - za każdym razem trzeba zarezerwować sobie pół dnia na czekanie w kolejce

06.2009 człowiek.mego.kota pisze:Bardzo mile zostałam potraktowana przez pana doktora w Klinice na SGGW, który skonsultował wyniki kota (byłam bez zwierza) i nie skasował za to. Niestety podróż z grochowa na ursynów z kotem nie wchodzi w grę.


07.2009 Asia Ronda pisze:Warszwa
Polecam p.Dr Bożene Malewska Biel z sggw uratowala mi 2 psy i kota :lol:

a odradzam Dr fogla on by wykonczyl mi dożyce ktorej ropomacicze chcial rozpedzic zastrzykami :( i dopiero p.Dr Biel ja uratowala :lol:

julll

 
Posty: 9
Od: Pon lut 20, 2006 17:05
Lokalizacja: Warszawa - Natolin

Post » Czw sty 18, 2007 22:49

Warszawa Mokotów

Bardzo mocno odradzam CENTRUM ZDROWIA ZWIERZAT w Warszawie na ul. Gagarina. Leczyli ponad miesiac mojego pieska na rozne dziwne dolegliwosci, a jak sie okazalo mial nowotwor kosci.Trzeba bylo amputowac lapke.

sylwia_wawa

 
Posty: 2
Od: Czw sty 18, 2007 20:05

Post » Śro mar 21, 2007 11:13

Warszawa Mokotów
Lecznica na Fosy 36 dr.Piotr Radziejowski

22 843 15 73
dr Piotr przyjmuje w pon 12-16
wt 12-16
śr 9-13
czw 16-20
piątek 12-16

Właśnie przed chwilą wróciłam od dr.Radziejowskiego uspokojona i lżejsza o 40zł.(tylko)Wcześniej dzwoniłam do Multiwetu bo jest bliżej i tam miałam zapłacic 150!!!Bardzo szanuję Multiwet,są na poziomie i kwestie finansowe gdy zwierzak choruje nie sa najważniejsze,ale przeciez nie bez znaczenia.
Dla mnie multiwet zostaje tylko na "nagłe wypadki".Dr.Radziejowski jest i będzie "moim wetem".A gabinecik po liftingu przejasniał ,oj zdziwiłam się Wink

Bazyliszkowa pisze:Dołączam się do pochwał dr Radziejowskiego. Jeżdżę do niego, choć do Multiwetu mogłabym iść pieszo (ale te ceny...) Nie byłam u niego jakiś czas i bardzo mnie cieszy, że lecznica nabrała lepszego wyglądu (to niby nie najważniejsze, ale przyznam, że gdybym nie trafiła tam z polecenia, to wygląd budynku by mnie odstraszył).

moka1

 
Posty: 1903
Od: Nie lut 25, 2007 15:48
Lokalizacja: warszawa

Post » Pon mar 03, 2008 21:29

WARSZAWA Mokotów
Elwet, Niepodleglosci 24/30

Zdecydowane i ogromne NIE.

Historia zaczyna sie wieczorem. Kotka wychodzaca, nagle zaczela slabnac, tracic przytomnosc, przewracac sie. Przyjaciolka pojechala do elwetu, zrobiono przeswietlenie, caly brzuch zapchany jakims swinstwem, podejrzenie padlo na kosci z kurczaka. Kotke wzieto do szpitalika, kroplowki. Rano znajoma pojechala do kotki. Nie mogla wejsc do szpitala, dwie godziny czekala na lekarza "prowadzacego" w poczekalni bo nikt inny nie wiedzial co z kotka! Doczekala sie. I dostala wybor:
- czekamy (najprawdopodobniej az kotka umrze)
- robimy operacje, otwieramy brzuch, wyjmujemy swinstwo (ryzyko smierci bardzo duzo bo kotka w bardzo zlym stanie)
Na szczescie bylam tam z kolezanka, zapytalysmy o parafine. Nie dostala! Po naszym przypomnieniu dali jej - z 5 ml, tyle co na zatwardzenie.
Wyblagalam na kolezance zabranie stamtad kotki i przewiezenie na Gagarina. Nie bylo to latwo, bo znow lekarza zabraklo czy cos tam, w kazdym razie, kolezanka na sile wbila sie do szpitalika i zazadala kotki, bez papierow i pie..nia. Ona zaplaci i chce kotke. Natychmiast. Chyba juz chcieli sie nas pozbyc bo wreszcie kotke dali. Nie bylysmy mile :twisted:
Na Gagarina zbadali kotke, podali z 50 ml parafiny, umiescicli w szpitaliku.
Nastepnego dnia kotka pod wieczor mogla jechac do domu bo przelecialo przez nia swinstwo!
Jowita pisze:Pod wielkim NIE dla Elwetu podpisuję sie ja i moje koty.

annskr pisze:ELWET - Al.Niepodległości - zdecydowanie nie

Jestem z Łodzi, kontakt przez rodzinę łódzkiej kociary, rodzina znalazla chorego piwniczniaka i tam go leczy.

Kociak 4 miesiące, trudnoleczący sie koci katar, zaatakowane oczy - nie wiem, ile czasy jest leczony.
Zrobiono mu testy na Fip, Fiv, i Felv - Fip pozytywny. wskazanie - uśpienie, bo:
- kociak i tak nie przeżyje roku, od momentu wykrycia (!!!) Fipa do śmierci max pół roku. Kociak żadnych objawów Fipa nie ma - z tego, co opiekunka mówiła.
- wymaga pełnej izolacji, po pozaraża wszystkie pozostałe koty.

Rozmawiałam długo z obecną opiekunką, ale nie mam argumentów, bo nie jestem wetem, kociaka zabrać nie mogę - nia dam rady. Nie wiem, ile kociak ma czasu, odniosłam wrażenie, że decyzja już została podjęta.
No i nie wiem, jak odpowiadać na argumenty typu profesjonalne badania, świetna klinika.

zielona.ona pisze:ODRADZAM!!!

Przychodnie ELWET na Al. Niepodległości 24/30
Zwierze jest traktowane jako zło konieczne. Za to kasa za "uslugi" mile widziana im wiecej tym lepiej :/ - zupelnie nieadekwatna do poziomu uslug

I juz przypadek nie moj ale znajomej (wiec nie bralam udzialu osobiscie ale idealnie pokrywa sie z moimi spostrzezeniami) :
Kot - znajdka - brudny i pobity - oddany pod opieke calodobowa - wrocil moze i podleczony ale wciaz brudny - nawet glupich uszek mu nie wyczyscili (a kase wzieli jak za zboże) Wstyd oddawac tak kota komus.
Nie cchieli dac nawet malego "rabatu" (kotek nie byl domowy a wziety w syt. awaryjnej z ulicy - osoba ktora go przyniosla zaplacila pelna stawke ze swojej kieszeni) Czasami fajne kliniki tak robia - jak widza ze kot "niczyj" i w potrzebie. Oczywiscie nie musieli - nie ma takiego obowiazku zeby pojsc w syt naprawde awaryjnej na reke - ale tekst "pani odda kota do schroniska to wtedy schronisko moze zaplaci (czy jakos w tym stylu) - mogli by sobie darowac.

02.2010 Maria3 pisze:Polecam "Elwet" w Al.Niepodległości. Klinika jest całodobowa. Chirurg pod telefonem. Trafiłam ta nad ranem i zwierzak zostal uratowany. Świetne wyposażenie, jest szpitalik.
Obrazek

lorraine

 
Posty: 5629
Od: Pt lis 14, 2003 16:33
Lokalizacja: Warszawa - Mokotów

Post » Pon gru 01, 2008 15:40

Warszawa Mokotów, Bemowo, Ursus

Polecam dr. Jacka Micunia (interna, onkologia).

przyjmue na SGGW,w lecznicy na Powstańców śląskich oraz w lecznicy Elwet i chyba nadal w Ursusie-Gołąbki
[ nie zdziwiłabym się gdyby jeszcze gdzieś przyjmował ;) ]
z tego co się orientuję, trzeba się umawiać na wizyty, bo nie bywa w lecznicach codziennie.. ale warto warto go łapać ;)

Prowadzi moje koty od początku i bardzo bardzo nam pomógł, od KK przez serduszko i alergii kończąc.

MMKD pisze:Odradzam doktora Micunia.
Szszegółowe wyjaśnienia w wątku "Dobry wet na Mokotowie"
viewtopic.php?p=3671446

iskra666

 
Posty: 7699
Od: Wto sty 10, 2006 12:13
Lokalizacja: Krk-Wwa

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość