Nietypowi przyjaciele

O wszystkich stworzeniach poza kotami

Moderator: Moderatorzy

Post » Nie sty 17, 2010 15:17 Re: Nietypowi przyjaciele

ktoś tu atakuje nie przygotowując się merytorycznie ;)
usuwanie gruczołków zmniejsza ryzyko zakażenia się
WŚCIEKLIZNĄ !! a uprzedzając ripostę

"można szczepić"

Szczepienie skunksa przeciw wściekliźnie może doprowadzić
do zgonu - reakcja uczuleniowa.

Poza tym skunksy z gruczołkami żyją do 8 lat te bez dożywają nawet 20.
A z takich spraw najbardziej banalnych - zapobiega to zaparciom

I wiecie co z tego wychodzi...

Zabiegi lekarsko-weterynaryjne na zwierzętach są dopuszczalne dla ratowania ich życia lub zdrowia

czy mi się wydaje czy wścieklizna prowadzi do zgonu ??

volves

 
Posty: 2
Od: Nie sty 17, 2010 15:01

Post » Nie sty 17, 2010 16:02 Re: Nietypowi przyjaciele

volves pisze:ktoś tu atakuje nie przygotowując się merytorycznie ;)
usuwanie gruczołków zmniejsza ryzyko zakażenia się
WŚCIEKLIZNĄ !! a uprzedzając ripostę

"można szczepić"


W życiu by mi taka riposta do głowy nie przyszła ,za to mam pytanie . Wytłumacz mi proszę, skunksiemu laikowi jakim cudem usunięcie gruczołów zminiejsza ryzyko zarażenia sie wścieklizną?

Apsik77

 
Posty: 979
Od: Śro lip 29, 2009 16:31
Lokalizacja: okolice Krakowa

Post » Nie sty 17, 2010 16:22 Re: Nietypowi przyjaciele

cały mechanizm jest dobrze opisany na jednym z amerykańskich forum skunksowym.70proc zakażonych skunksów zakaza sie podczas wyziewow swych gazów przez błone śluzowa inne je przenosza w swej populacji bez uszczerbku dla swojego zdrowia pewien profesor z Pensylwanii przeprowadza badania nad mechanizmem obrony u innych ssaków na podstawie odpornosci skunksów.

WujekSzopek

 
Posty: 12
Od: Nie sty 10, 2010 16:10

Post » Nie sty 17, 2010 16:34 Re: Nietypowi przyjaciele

harpia pisze:Art. 27
27.1 Zabiegi lekarsko-weterynaryjne na zwierzętach są dopuszczalne dla ratowania ich życia lub zdrowia oraz dla koniecznego ograniczenia populacji i mogą być przeprowadzane wyłącznie przez osoby uprawnione.

Usuwanie gruczołów to ani ratowanie życia, ani zdrowia, z kastracją nie mylić.
Akurat z problemem usuwania gruczołów jestem na bieżąco, z nie jednym niedoukiem weterynaryjnym rozmawiałam, który był zdziwiony i przerażony, że mogę wykorzystać jego proceder w odpowiednich źródłach, taki wet traci pozwolenie na wykonywanie zawodu.


ta sama ustawa niby reguluje fakt obcinania uszu u psów, z tym ze na ogol jest tak ze u niektorych ras mozna to wytlumaczyc lepsza wentylacja ucha psa i a co za tym idzie mniejsza podatnoscia na zapalenie ucha.
Zatem to kwestia interpretacji zagadnienia o której nie macie zadnego pojecia- fizjologii skónksow.

WujekSzopek

 
Posty: 12
Od: Nie sty 10, 2010 16:10

Post » Nie sty 17, 2010 17:01 Re: Nietypowi przyjaciele

tak jak kobieta może się zarazić HIV podczas stosunku
płciowego z mężczyzną u którego nie doszło do ejakulacji :)
przez błony śluzowe ;)

volves

 
Posty: 2
Od: Nie sty 17, 2010 15:01

Post » Nie sty 17, 2010 17:02 Re: Nietypowi przyjaciele

WujekSzopek pisze:cały mechanizm jest dobrze opisany na jednym z amerykańskich forum skunksowym.70proc zakażonych skunksów zakaza sie podczas wyziewow swych gazów przez błone śluzowa


Dobra niech i tak będzie , ale w takim razie skoro skunksy to wasze zwierzaczki domowe to gdzie tam znajda nosiciela wścieklizny od którego podczas wyziewu mogły by się zarazic? Czyli jednak zabieg nie jest wykonywany dla ratowania ich życia i zdrowia, ale dla komfortu powonienia właściciela. Dochodzą tu jeszcze zaparcia o których wspomniał voloves , które chorobą nie są i do zgonu nie prowadzą. Moja interpretacja zagadnienia dowodzi zatem ze nie macie zielonego pojęcia co można nazwac zabiegiem weterynaryjnym ratującym życie lub zdrowie skunksa.

Apsik77

 
Posty: 979
Od: Śro lip 29, 2009 16:31
Lokalizacja: okolice Krakowa

Post » Nie sty 17, 2010 17:16 Re: Nietypowi przyjaciele

oj zaparcia prowadza do żylaków na jelicie,wrzodów,torbieli a nawet raka porozmawiaj tylko z gastrologiem o zaparciach.

Odległe skutki zaparć u ludzi a to tez ssaki jak skunksy

Przewlekłe zaparcia mogą być przyczyną powstawania uchyłków w jelicie grubym, prowadząc niekiedy do ich mikroperforacji i zapalenia. Innym ich powikłaniem mogą być żylaki i szczeliny odbytu. Choć jest to przedmiotem kontrowersji, niektórzy specjaliści uważają, że przewlekłe zaparcia mogą być czynnikiem ryzyka nowotworu jelita grubego, dlatego że zalegający kat wydłuża czas ekspozycji błony śluzowej na zawarte w nim substancje rakotwórcze. W tym kontekście będzie niepokojące pojawienie się domieszki krwi w kale, co zawsze powinno być powodem konsultacji lekarskiej. U osób z zaparciami w zależności od wieku, wywiadu rodzinnego i chorób współistniejących zaleca się różny zakres badań diagnostycznych. W grę wchodzą obok starannego wywiadu i badania przedmiotowego - w tym badania palcem per rectum - badania na krew utajoną w kale, ocena morfologii pod kątem ewentualnej niedokrwistości i kolonoskopia.

WujekSzopek

 
Posty: 12
Od: Nie sty 10, 2010 16:10

Post » Nie sty 17, 2010 18:41 Re: Nietypowi przyjaciele

Wujaszku o zaparciach u ludzi pisać mi nie musisz mam wykształcenie medyczne i doskonale znam temat. Więc proszę nie bredź bo gdyby zatwardzenie było tak groźne dla zdrowia i życia jak piszesz to wszystkim z miejsca wycinali by jelito grube i wyłaniali stomie żeby nie doprowadzić do nowotworów. Człowiek i szop jak zauważyłeś to ssaki i są inne metody zapobiegawcze zaparciom np dieta

Apsik77

 
Posty: 979
Od: Śro lip 29, 2009 16:31
Lokalizacja: okolice Krakowa

Post » Nie sty 17, 2010 19:28 Re: Nietypowi przyjaciele

Tja, zaparcia, zamiast okaleczać zwierzaki zacznijcie patrzeć na to, co jest im podawane do jedzenia, bo właśnie dieta jest powodem problemów gastrycznych, a nie "narząd", który zwierze w jakimś celu posiada i z którym żyje w stanie dzikim os setek jak nie tysięcy lat. Koty też miewają zaparcia i nikt im gruczołów nie usuwa.
I proszę mi nie bujać w obłokach, że skunks z usuniętymi gruczołami żyje dłużej, dziwnym trafem większość dzikich gatunków w niewoli dożywa słusznego wieku, masz przykład tchórza, który żyje średnio 2-3 lat i takiego samego tchórza, który w warunkach domowych może żyć i z 10 lat... bez usuwania gruczołów.

Już o wściekliźnie u domowych skunksów nie wspomnę bo śmiech na sali, kto Was tak piękne wkręca?
Obrazek
Mój piesek - serduszko u moich stóp [*]

harpia

 
Posty: 5023
Od: Sob lis 15, 2003 23:43
Lokalizacja: Libiąż/Małopolska

Post » Sob lip 22, 2017 16:13 Re: Nietypowi przyjaciele

Skunksy są podobno fajne, takie psokocie, ale największą ich "wadą" jest to, że aby trzymać je w domu, trzeba je okaleczyć, czyli wyciąć gruczoły na samym starcie i zapłacić za to grubą kasę. A później one myślą, że je nadal posiadają i próbują ich "używać" w sytuacjach, w których czują się zagrożone... Kiedy uciekną swojemu właścicielowi, to pozbawione swojej wunderwaffe są właściwie bezbronne.

Niedawno we Włocławku ktoś się chyba pozbył takiego zwierzątka, bo ktoś je znalazł w swoim ogrodzie, przekazał do schronu, a właściciel się nie zgłosił. Było o tym nawet w Faktach. Dla mnie to jest ludzka fanaberia, kiedy tak dużo kotów, psów, fretek i tak dalej, dla których znalezienie domu byłoby jak 6 w totka, to płacić tyle i jeszcze okaleczać zwierzę... Myślę, że to niedopuszczalne. Co innego, kiedy się je znajdzie lub przygarnie w takiej sytuacji, jak ta z Włocławka.

Odnośnie szopów, to jeśli ktoś ma warunki i się odważy na takie wyzwanie, to dlaczego nie? Tylko trzeba pamiętać o wyjątkowo wrednych pasożytach, które przenoszą, a które mogą przechodzić na ludzi. No i nie są to miłe pieszczoszki domowe, tylko półdzikie, ledwie częściowo udomowione, do tego większe i silniejsze od np. kotów drapieżniki, o tym też trzeba pamiętać.

greenwich123

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Od: Czw cze 29, 2017 23:49

Post » Wto lip 25, 2017 19:04 Re: Nietypowi przyjaciele

greenwich123 pisze:Odnośnie szopów, to jeśli ktoś ma warunki i się odważy na takie wyzwanie, to dlaczego nie?

Dlatego, że to zwierzęta dzikie, a nie domowe. Robienie z nich maskotek to kiepski pomysł

Mnie dziwi mania posiadania w domu zwierząt innych niż koty, psy....

Żaden lis, szop, piesek preriowy, surykatka, węże (często jadowite no te przecież dają największy fun i prestiż), egzotyczne ptaki typu papuga kakadu i co tam jeszcze się komuś zamarzy (w wersji full wypas to i lwa niektórzy w ogrodzie trzymają jak ten biznesmen z Głogowa, czy drugi kretyn oprowadzający pumę po przedszkolach)
Potem "moda", "fanaberia", "zachcianka" mija i von do lasu, gdzie często takie zwierzęta są zagrożeniem dla rodzimych gatunków (poczytajcie o żółwiu czerwonolicym - toć to swego czasu był hit za piątaka w sklepach zoologicznych dla dzieci).

A tak na marginesie: założycielu wątku znajdź sobie inne źródło zarobkowania niż rozmnażanie (tak wiem przy Twoim poziomie wykształcenia objawiającym się nie tylko brakiem znajomości psychiki zwierząt - nawet psów, równym poziomowi znajomości ortografii może to być bardzo trudne, ale wierzę, że dasz radę.)

Koniczynka47

 
Posty: 2745
Od: Wto lut 23, 2016 9:21

Post » Śro lip 26, 2017 19:44 Re: Nietypowi przyjaciele

Koniczynka47 pisze:Potem "moda", "fanaberia", "zachcianka" mija i von do lasu, gdzie często takie zwierzęta są zagrożeniem dla rodzimych gatunków (poczytajcie o żółwiu czerwonolicym - toć to swego czasu był hit za piątaka w sklepach zoologicznych dla dzieci).


Naprawdę było coś takiego ?! A ja głupia płaciłam majątek za stepowego, którego później doprowadzenie do porządku kosztowało mnie więcej niż sam żółw xD ale nie było to moje widzi mi się- żółw był na tyle zaniedbany, że nie był wart nawet złotówki, ale zrobiło mi się szkoda biedactwa.

Szopa raz widziałam- wlazł bezczelnie na naszą letnią posesję (miał niebywałe szczęście, że pies go nie dorwał) i co mnie zaskoczyło- szop miał (jak ja to mówię) przybity klips na uchu z telefonem właściciela. Nie znam się na szopach, ale zdziwiła mnie jego obecność w lesie, bo aby występowały w podlaskim nie słyszałam. I jak się dowiedziałam od dyrektora parku: szopy są traktowane jako zwierzęta łowne więc czy ma swojego właściciela czy nie- można go odstrzelić, w przypadku gdyby mój pieseł go dorwał żadnych konsekwencji bym nie poniosła, bo zwierzę łowne i równie dobrze mogłabym się zasłonić podejrzeniem wścieklizny i nie jest traktowany jako zwierzę udomowione. Nie pamiętam jaki był przebieg późniejszej historii (to było 3 lata temu), moja wiedza kończy się na odebraniu szopa i jego pozostaniem pod opieką parku.

Chikita

 
Posty: 1673
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Śro lip 26, 2017 20:37 Re: Nietypowi przyjaciele

A te białe jeżyki, które kilka lat temu były modne pamiętacie?

Szop z klipsem mógł uciec z terenu Białorusi - tam one są zwierzętami futerkowymi, więc właściciel mógł być tak naprawdę fermą szopią.

greenwich123

Avatar użytkownika
 
Posty: 98
Od: Czw cze 29, 2017 23:49

Post » Śro lip 26, 2017 20:38 Re: Nietypowi przyjaciele

Naprawdę. Małe żółwiki czerwonolice były śmiesznie tanie. W latach 90 był szał na nie.

Tu można sobie poczytać:
http://wyborcza.pl/1,75400,11615068,Zol ... zebne.html
http://www.wwf.pl/?8800/Inwazja-obcych-zolwi-w-Polsce

Natomiast o szopach warto przeczytać to:

http://www.rp.pl/artykul/434643-Nie-bie ... .html#ap-1

Ewa Łosińska
Nie bierz szopa do domu

O fałszywym symbolu polskości i szopie praczu mnożącym się nad Wartą - rozmowa z dr. Wojciechem Solarzem z Instytutu Ochrony Przyrody PAN

Jaki obcy gatunek zwierząt jest dla naszej przyrody najgroźniejszy? - Jednoznacznie trudno to określić, choć szkodników jest sporo. Niemniej spośród ponad 1100 obcych gatunków, jakie mamy w bazie instytutu, większość nie jest szkodliwa. Poza tym w zasadzie całe rolnictwo światowe opiera się na obcych gatunkach. U nas to choćby ziemniaki, pomidory, kukurydza...

Nawet jeśli są w Polsce już od setek lat, nadal są uważane za obce? - Tak, i tak pozostanie.

Obcy jest podobno także bażant, którego wielu z nas uważa za polskiego ptaka. On też jest groźny?
W tym wypadku zdania są podzielone, ale raczej nie jest szkodliwy. Podejrzewa się, że wypiera cietrzewia, lecz nie mamy jednoznacznych dowodów. Cietrzew to chroniony, zagrożony w Polsce gatunek. Nie wiadomo do końca, dlaczego jego liczebność gwałtownie spadła. Prawdopodobnie to kwestia polowań, melioracji terenów, niekoszenia łąk. Być może także wypierania go przez bażanta. Ten ostatni przenosi też pasożyta, który u cietrzewi wywołuje groźną chorobę.

Czyli nie należy karmić zimą bażanta, jeśli ten przylatuje do naszego ogródka? - Karmienie dzikich ptaków to osobna sprawa. Generalnie nie powinniśmy tego robić. To ma tylko jedną zaletę – wyrabia u ludzi, zwłaszcza u dzieci, przekonanie, że o przyrodę trzeba dbać. Z powodu dokarmiania ptaki nie tylko przestają same poszukiwać pożywienia, ale to zakłóca ich rytm migracji. Dlatego łabędzie u nas zostają, zamiast odlatywać na południe. Przeżywają też dzięki dokarmianiu osobniki słabe, co dla całej populacji gatunku może być szkodliwe.

Przenoszenie chorób, które atakują inne zwierzęta to nierzadka „właściwość” obcych gatunków. Kłopoty z tego powodu dotknęły nawet żubry. - Stwierdzono u nich wschodnioazjatyckie pasożyty - nicienie, które prawdopodobnie przenoszą dość popularne w Polsce jelenie sika, przywiezione z Azji. Są one hodowane na fermach na skóry i mięso albo jako atrakcja np. przy gospodarstwach agroturystycznych. Oprócz tego jelenie sika żyją u nas na wolności - nad Zalewem Wiślanym i w okolicach Pszczyny. W tych stadach jednak pasożyta nie znaleziono.

Dlaczego jest on tak groźny dla żubra? - Pasożyt osadza się w żołądkach przeżuwaczy i wypija krew. Nie stwierdzono wprawdzie, by od tego jakiś żubr zdechł, ale to zagrożony gatunek, i tak w nie najlepszej kondycji z racji małej liczebności, a choroba dodatkowo go osłabia.

Jelenie sika powinny zniknąć z naszego krajobrazu? - Prowadzimy badania, by przekonać się, czy nie krzyżują się z naszym jeleniem. Stało się tak np. w Wielkiej Brytanii i wygląda na to, że także nad Wisłą. To i fakt przenoszenia wspomnianego pasożyta powoduje, że jeleń sika uważany jest w Europie za jeden ze 100 najgroźniejszych obcych gatunków zwierząt. A tego jelenia można kupić na allegro za jakieś dwa-trzy tysiące złotych.

Kto jeszcze jest na „czarnej liście” obcych gatunków?
- Choćby bernikla kanadyjska, ładna gęś, która dotarła do Polski. Była sprowadzana do Europy zachodniej i północnej do celów hodowlanych, czasem wypuszczana przez myśliwych, którzy chcieli na nią polować. Teraz ten gatunek u nas zimuje i nie jest już rzadkością. W 2005 roku te gęsi uciekły w dodatku z ogrodu zoologicznego w Gdańsku-Oliwie i teraz kilka par w tym mieście się lęgnie. Bernikla krzyżuje się z naszą gęgawą, konkuruje z nią o pokarm i teren, jaki zamieszkuje, a jest silniejsza i bardziej agresywna. W dodatku nie boi się ludzi, na Zachodzie były wręcz przypadki ich atakowania.

Na liście gatunków, których nie powinniśmy sprowadzać czy kupować, jest też szop pracz. Czy ich w Polsce przybywa? - To także badamy w naszym instytucie. Niestety, szopów rzeczywiście przybywa. Najwięcej jest ich na zachodzie kraju, zwłaszcza w rejonie ujścia Warty, prawdopodobnie już ponad 100. I wciąż zdarzają się oferty sprzedaży szopów na allegro. Monitoruję to. Nadal są na nie chętni. Niedawno szopa można było kupić za ok. 500 złotych.

Takie zwierzęta można już nazwać plagą? - Można. Szop, tak jak równie obcy nam jenot roznosi wściekliznę. Absolutnie nie należy szopa hodować w domu. Jest uciążliwym lokatorem, groźnym dla naszego zdrowia. Przenosi glistę, która może się osadzać w rdzeniu kręgowym lub mózgu człowieka. Pierwsze objawy choroby przypominają grypę. W Niemczech były przypadki śmiertelne z powodu takiego zakażenia.

Sprzedaży szopa na allegro czy innej aukcji nie można zgodnie z prawem zablokować? - - Dotąd – nie. Ale jest szansa na zmianę przepisów. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przygotowuje rozporządzenie, które określi najgroźniejsze dla polskiej przyrody gatunki obcych roślin i zwierząt. Bez zgody, o która trzeba będzie wystąpić, ich hodowla i sprzedaż nie będzie możliwa. Na takiej liście znajdzie się szop, jenot czy norka amerykańska. A także wiewiórka szara, poważny problem w Europie. Także ona przenosi wirus, który zabija nasze rude wiewiórki. Za hodowlę bez zezwolenia będzie kara.

Kto to będzie egzekwował? - To trochę inny problem. W Ustawie o ochronie przyrody jest już przepis, który mówi, że nie wolno wypuszczać obcych gatunków, bo grozi to aresztem lub grzywną. Tyle że nie słyszałem, by kogoś za to faktycznie ukarano. A np. szopy, z którymi opiekunowie sobie nie radzą, są po prostu wypuszczane na wolność. Mój kolega zrobił kiedyś jednemu zdjęcie pod Turbaczem. Siostra znajomego widziała z kolei kilka razy szopa w okolicach Wieliczki.

To nowe rozporządzenie wystarczy, by powstrzymać amatorów takich pupili?
- Na pewno pomoże w walce z obcymi gatunkami. Inne ważne rozporządzenie wprowadzono we wrześniu 2009 roku. Zniosło okres ochronny na najgroźniejsze obce gatunki, takie jak norka amerykańska, szop czy jenot. Czyli wreszcie można na nie polować cały rok. Nawet to może jednak nie wystarczyć, bo norek i szopów jest już u nas za dużo. Jenotów jeszcze więcej, ale akurat one są z tej trójki chyba najmniej groźne, bo m.in. nie potrafią się wspinać na drzewa, zatem nie pożerają, jak szopy, tylu jaj ptaków.

A norka ptakom zagraża? - Jest drapieżnikiem, zjada wszystko, co jej wpadnie w łapy i występuje niemal w całej Polsce. Pierwsze osobniki przyszły do nas z terenu obecnej Litwy albo obwodu kaliningradzkiego. Dzięki badaniom genetycznym prowadzonych przez pracowników Uniwersytetu Warszawskiego i Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży okazało się w dodatku, że dzika populacja norki jest w Polsce stale zasilana uciekinierami z hodowli. A właściciele ferm zaklinali się przez lata, że to się nie zdarza.

Kto jeszcze nam zagraża? - Naukowcy z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie odkryli w okolicach Miechowa nowe dla Polski i całej Europy pasożyty. Przypuszczalnie dostały się do nas z Południowo-Wschodniej Azji razem z popularnymi świnkami wietnamskimi. Te świnki są również krzyżowane z naszymi gatunkami, co powinno być zabronione. W okolicach Kędzierzyna Koźla doszło do ich skrzyżowania z dzikami.


Zmieniamy przepisy, ale chyba znacznie ważniejsza jest edukacja. A w szkole nikt nas takich rzeczy nie uczy. - To powinien być priorytet. Zaczynać trzeba od przedszkola. Sam przyjmuję zaproszenia np. z podstawówki, jaką kończyłem w podkieleckim Bliżynie, by opowiedzieć uczniom o obcych gatunkach. Nasz Instytut i Państwowa Rada Ochrony Przyrody, której jestem członkiem, przymierza się do odpowiednich programów edukacyjnych. Zresztą to nie jest tylko kwestia tego, że się o problemie nie mówi. Jak już się mówi, to źle.

Dlaczego źle? - To kwestia braku wiedzy. W „Vademecum maturzysty” znalazłem np. wymienione jednym tchem jako cenne gatunki obok żubrów „rodzime” jenoty. Nawet na monetach groszowych mamy liście dębu czerwonego, który pochodzi z Ameryki Północnej. To ma być polski symbol! Obcy gatunek i szkodnik. Ma tak trwałe liście, że rozkładają się kilka lat, a na wiosnę spod takiego dywanu liści nic nie może wyrosnąć. Ciągle napotykamy podobne przykłady. Znalazłem w jakiejś gazecie informację, że przy Złotych Tarasach w Warszawie sadzono ten dąb jako polski symbol trwałości i siły...

Koniczynka47

 
Posty: 2745
Od: Wto lut 23, 2016 9:21

Post » Nie sie 06, 2017 13:31 Re: Nietypowi przyjaciele

Koniczynka47 pisze:A tak na marginesie: założycielu wątku znajdź sobie inne źródło zarobkowania niż rozmnażanie

Na tych wszystkich rozmnażaczy różnych gatunków miałabym jedną metodę: Urząd Skarbowy.

a.m

Avatar użytkownika
 
Posty: 448
Od: Czw lis 03, 2016 11:20

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości