Ozio czuje się lepiej - na szczęście.
Nie piszę o jeżykach, bo jestem matką karmiącą i po prostu nie daję rady

Ciągle napływają jeżątka. Co jakieś odkarmię tak, że mogą jeść same, pojawiają się nowe do karmienia co 2-3 godziny. Teraz mam 5 takich - są w bardzo kiepskim stanie i nie wiem czy przeżyją. Ale walczymy. Wczoraj robiłam podsumowanie - w domu mam 30 jeży, tych w zagrodzie nie liczę, bo tylko się im daje jeść i wymienia sianko w domkach. No i przynajmniej część z nich wkrótce uda się do dziczy. Z tej trzydziestki, 5 karmię bez przerwy

, 20 to podrostki, a 5 to duże jeże, w tym 2 wymagające intensywnej opieki. Tak, że jest co robić

A w pracy mam kontrolę, jakby jeżowych spraw było mało
