Karmelowe siostrzyczki na wszelkie smuteczki :))

Koty i kotki do adopcji

Moderatorzy: Estraven, LimLim, Moderatorzy

Post » Czw lis 07, 2019 17:03 Re: Karmelowe siostrzyczki na wszelkie smuteczki :))

To zdjęcie z wątku szczecinskiego? Wiem, o czym jest ( choc nie otwierałam ). I nie wiem, co ma wspólnego z moim wątkiem?
Moje kociaki aktualnie mają po jakieś 5 miesięcy, zaczną byc wypuszczane do ogrodu na wiosnę, by po pierwsze zżyły sie na maks z domem, nauczyły swoich imion, no i by przypadkiem się nie przeziębiały plus były po prostu starsze.
Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem wychodzącego domu, bo jeśli masz wizję kotów błąkających się bezpańsko dniami i nocami, to ..nie, to nie jest właściwa wizja. Koty na pewno przez pierwsze kilka tygodni będą wychodzić wyłącznie pod nadzorem, a generalnie tylko wtedy, gdy domownicy bedą w domu. Tak ich przyszli opiekunowie ( a raczej ich rodziny ) zawsze robili, gdy jeszcze jeszcze mieszkali w swoich rodzinnych domach.
I ja mam jednak inne podejście do idealnych warunków, jakie można wymarzyć kotu. Nigdy nie myślałam o posiadaniu domu, od dwóch lat, gdy mam dużo futerek, gdy widzę, jak bardzo ciekawi je to, co za oknem, gdy widzę, jak wylegują się koty w ogrodach znajomych- gdybym tylko mogła przeprowadziłabym się do domu przystosowanego do kotów.
Bardzo mi lezy na sercu bezpieczenstwo zwierzaków, ale gdybym miała do wyboru kosztem niewielkiego ryzyka zapewnić im dużo lepsze, odpowiadające ich potrzebom warunki- zdecydowałabym się.
Sama też robię w zyciu bardzo niebezpieczne rzeczy- np jeżdzę samochodem. W sumie, to ryzykuję w ten sposób, dla wygodniejszego życia, każdego dnia. Ba, dośc długie lata uprawiałam bardzo niebezpieczny sport ze świadomością, że mogę kiedyś nie wrócić do domu. Ale przyjemność, jaką mi to dawało, była tego warta. Oczywiście w przypadku kotów to zupełnie nie ta skala, nie dam co do zasady kota do domu niezabezpieczonego, nie dam do wychodzącego przy ruchliwej ulicy, nie dam do ludzi, którzy by mi powiedzieli, że kot będzie mógł się szwendać, gdzie chce i ile chce. Ba, nie dałabym kota wariata do żadnego domu, w którym mogłby wychodzić choćby na ganek.
Ale nie wykluczam całkowicie domu, w którym kot będzie mogł korzystać z ogrodu w bezpiecznej okolicy i w obecności swoich ludzi, nie wykluczam przy kotach, które takie warunki znają i widzę, że są raczej spokojnymi kociakami.

I jak wyżej wspomniałyśmy, to moja decyzja z pełnym przekonaniem, że to świetny dom i rodzina dla dziewczynek.
Byle się wyleczyły, bo jedna ma kolejną fazę furkotania, łzawienia itp. Już nie wiem, co jej podac :(
Od miesiąca dosatje betaglukan, lysine, olej z krylla, fosprenil dostawała, teraz po 2 dawkach zylexisu jest i z dnia na dzien coraz bardziej furkocze :(((

Ide robić inhalację .

maczkowa

 
Posty: 1442
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Czw lis 07, 2019 17:38 Re: Karmelowe siostrzyczki na wszelkie smuteczki :))

Odpowiedziałam na post dune. Wiem, że zdecydowałaś się na ten domek, arkę Noego, jak to określiłaś. Twoja decyzja. Rozumiem. Nawet nie proponuję więc tych dziewczynek domkom, które pytają o mój dwupaczek, to domki bez możliwości wychodzenia.
BAZAREK Z RÓŻNOŚCIAMI.ZAPRASZAM viewtopic.php?f=20&t=194396

ewar

 
Posty: 46849
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Czw lis 07, 2019 17:54 Re: Karmelowe siostrzyczki na wszelkie smuteczki :))

Ok, rozumiem :) Moje też w dwupaku miały iść, to był też priorytet i...mają już dom, jeszcze tylko muszą wyzdrowieć i się do niego przeprowadzić.

maczkowa

 
Posty: 1442
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Sob lis 09, 2019 12:13 Re: Karmelowe siostrzyczki na wszelkie smuteczki :))

ewar pisze:Odpowiedziałam na post dune. Wiem, że zdecydowałaś się na ten domek, arkę Noego, jak to określiłaś. Twoja decyzja. Rozumiem. Nawet nie proponuję więc tych dziewczynek domkom, które pytają o mój dwupaczek, to domki bez możliwości wychodzenia.
Moje domowe koty też są zupełnie niewychodzące
Pisałam o dzikuskach przygarniętych do ogrodu do budek i dokarmianych
Każdy po kolei ginął
Zwiedzały świat....
Okolica w miarę spokojna
Myślę że to kuny i lisy albo może psy luzem, może jednak auto nie wiem ;(
Były 3
Młodziaka też bym nie wypuszczała
A już młodziaka przed kastracja absolutnie


Wysłane z mojego SM-G965F przy użyciu Tapatalka
Obrazek

dune

 
Posty: 11298
Od: Czw paź 22, 2009 8:20
Lokalizacja: WaWa

Post » Śro lis 13, 2019 8:06 Re: Karmelowe siostrzyczki na wszelkie smuteczki :))

I jak kotki w nowym domku?
BAZAREK Z RÓŻNOŚCIAMI.ZAPRASZAM viewtopic.php?f=20&t=194396

ewar

 
Posty: 46849
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Śro lis 13, 2019 8:24 Re: Karmelowe siostrzyczki na wszelkie smuteczki :))

W samym domu rewelacyjnie, jak je zawiozłam, to jedna po 10 minutach zaczęła wszystko zwiedzać, bawić się wędką, drugiej zajeło to pół godziny. Po godzinie same udały się na pieterko zwiedzać górne partie mieszkania, za chwilę buszowały po blatach w kuchni. Na wejście dzieci i Pan domu zostali odesłani do rodziny, żeby dziewczyny nie miały za dużo zmiennych i spokojnie weszły do domu, po 2h, gdy jeszcze byłam, wrócili. Trochę się bałam, ze 3 nowych ludzi wciśnie je pod jakies łożko, ale zupełnie się ich nie przestraszyły, po kilku minutach podchodziły do wyciągniętej ręki, bawiły się wędkami, a w nocy poszły spać jedna do dorosłych do łożka, druga do jednego z chłopców. Dopiero następnego dnia sie okazało, że jednak to było jednak spore przeżycie, bo jeszcze rano latały, jak nakręcone, nawet, gdy przyszłam jeszcze coś pokazać, ze sobą się dość ostro tłukły, czego wcześniej nie widziałam ani razu, natomiast wczesnym popołudniem zaległy razem na łozku dorosłych i przez dwa dni odsypiały. Wyciągane na chwilę zabawy, jedzenie, leki, wracały i razem w pozycji Ying/Yang spały na wielkim łożu. Procentuje chyba to, że przyzwyczajałam je, ze jest noc, bo do dzisiaj każdą noc przesypiają w nogach u ludzi. Ludzie bez problemu dają sobie radę z podawaniem wszystkich medykamentów, także inhalacją, nebbulizacją, także od tej strony super.

Niestety mniej super jest ze zdrowiem, wyniki przyszły dzien przed tym, jak byliśmy umówieni na wzięcie maluchów, ludzie zdecydowali się nic nie zmieniac, ale od jutra zaczyna sie kolejna, dosc intensywna faza leczenia na herpesa, którego mają bardzo wysoki poziom. Trochę to wyjasnia te nawroty ciągle kichania, furkotania, lzawienia i brak poprawy mimo ciepła u mnie i dawania wszystkich uodparniaczy.

maczkowa

 
Posty: 1442
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Śro lis 13, 2019 11:01 Re: Karmelowe siostrzyczki na wszelkie smuteczki :))

Dawno już nie miałam do czynienia z kk ( odpukać!!!!), ale wcześniej owszem. Jedynym skutecznym środkiem była l`lizyna. Drogie to, obrzydliwie śmierdzi, chociaż według producenta jest smakowite :wink: , ale skuteczne. Próbowałam innych preparatów, ale skuteczność była żadna. Może ktoś ma inne doświadczenia, ale piszę, co u mnie było.
BAZAREK Z RÓŻNOŚCIAMI.ZAPRASZAM viewtopic.php?f=20&t=194396

ewar

 
Posty: 46849
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Śro lis 13, 2019 17:28 Re: Karmelowe siostrzyczki na wszelkie smuteczki :))

L-Lysine one dostawały jeszcze jak do nich na wieś jeżdziłam przez dwa tygodnie codziennie, sama nie próbowałam, ale dziewczyny che,tnie to jedzą, teraz dostaja też cały czas w zwiększonej dawce, na wzmocnienie cały czas dostają genomune, teraz przerwa, bo miesiąc miały codziennie, dostały już po 3 zastrzyki lydium, po 3 zylexisy, ale jak przyszły te wyniki, to wetka powiedziała, że przy tym poziomie wirusa, to wszystko za słabe. Teraz są przed seria fosprenilu ( w sumie też dostawały przez tydzien, ale tylko doustnie i 1 raz dziennie ), gamawitu i maxidinu, czyli tego, co ma konkretnie antywirusowo działać.
Na szczęście ten wysoki poziom herpesa nie przenosi się na ich stan tak generalnie, ot cały czas lekko załzawione oczka i czasem kichną. Ale to się nie chce wyleczyć. Tyle, ze dopytałam, jak z nimi było, zanim ja się z nimi zetknęłam i one miały bardzo mocno zaawansowany kk, całe noski, oczka zalepione, prawie już nie widziały, więc ten ohyd się im mocno wgryzł w tkanki. więc trzeba nadal intensywnie antywirusowo leczyć, bo pewnie tylko czyha, by wyskoczyć, jak się mu odpuści.

maczkowa

 
Posty: 1442
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Sob lis 16, 2019 9:37 Re: Karmelowe siostrzyczki na wszelkie smuteczki :))

Ojej dzieciaczki cudne wszędzie są u siebie błyskawicznie zaludniają sobą przestrzeń , wspaniałe

Mój ostatni znaleziony kot też był masakrycznie zeropialy
Zamiast oczu miał wielkie brudne strupy i zupełnie zatkany nosek
Bałam się że nie będzie miał oczu ;(
Na szczęście miał
Teraz śladu nie ma po chorobie

Dobrze że już na to coraz większe zimno trafiły do domu, bo bardzo się kiepsko leczy jak nadal w zimnie i chłodzie muszą mieszkać.

Uściski dla koreczków
Powodzenia w nowym domku

Wysłane z mojego SM-G965F przy użyciu Tapatalka
Obrazek

dune

 
Posty: 11298
Od: Czw paź 22, 2009 8:20
Lokalizacja: WaWa

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ASK@, persik_ns i 14 gości