Strona 4 z 11

Re: Harry, kot który nie ma w życiu szczęścia....

PostNapisane: Nie maja 26, 2019 11:06
przez MAU
Piękny Harrutku miłego plażowania na balkonie i najmocniejsze :ok: :ok: , żeby najlepszy na świecie dom stały Cię odnalazł Słodziaku :1luvu: :201461 :201461 :201461 :1luvu:

Re: Harry, kot który nie ma w życiu szczęścia....

PostNapisane: Nie maja 26, 2019 11:12
przez mimbla64
zuzia96 pisze:
Ma ktoś kota z pnn, którego udało się wyprowadzić tak, że nie musi ciągle brać leków?



Chyba to niemożliwe, jeśli to przewlekła niewydolność.
Mój Teofil przez ostatnie osiem lat, był cały czas w pierwszym stadium pnn.
Leki musiał brać.
Po pierwsze na nadciśnienie, bo miał zwiększone przepływy w nerkach.
A po drugie na zbicie fosforu.
Okresowo dochodziły leki na zbicie mocznika.
Teraz niestety wkraczamy w kroplówki i pewnie leki na anemię zaraz dojdą.

Re: Harry, kot który nie ma w życiu szczęścia....

PostNapisane: Nie maja 26, 2019 11:51
przez MalgWroclaw
Łapki długie
:201461

Re: Harry, kot który nie ma w życiu szczęścia....

PostNapisane: Nie maja 26, 2019 20:04
przez zuzia96
mimbla64 pisze:
zuzia96 pisze:
Ma ktoś kota z pnn, którego udało się wyprowadzić tak, że nie musi ciągle brać leków?



Chyba to niemożliwe, jeśli to przewlekła niewydolność.
Mój Teofil przez ostatnie osiem lat, był cały czas w pierwszym stadium pnn.
Leki musiał brać.
Po pierwsze na nadciśnienie, bo miał zwiększone przepływy w nerkach.
A po drugie na zbicie fosforu.
Okresowo dochodziły leki na zbicie mocznika.
Teraz niestety wkraczamy w kroplówki i pewnie leki na anemię zaraz dojdą.

Dziękuję Ci bardzo, że wypatrzyłaś to moje pytanie :201494

Harry też ma wczesne stadium pnn, badanie SDMA wyszło mu 16 (przy normie 0 - 14) czyli nie jest wysoko. W tej chwili czuje się dobrze, kroplówki miał na początku, teraz nie dostaje, bierze tylko leki.
Czyli rozumiem, że Twojemu Teofilowi po tych ośmiu latach względnej stabilizacji teraz się pogorszyło, czy tak?

Re: Harry, kot który nie ma w życiu szczęścia....

PostNapisane: Nie maja 26, 2019 23:22
przez mimbla64
Tak, pogorszenie przyszło po ostrym zapaleniu trzustki i epizodzie cukrzycowym.
Ale Teofil ma już ok. 14-15 lat, więc tak czy siak spodziewałabym się, że niewydolność nerek będzie postępować.

Re: Harry, kot który nie ma w życiu szczęścia....

PostNapisane: Pon maja 27, 2019 23:29
przez zuzia96
mimbla64 pisze:Tak, pogorszenie przyszło po ostrym zapaleniu trzustki i epizodzie cukrzycowym.
Ale Teofil ma już ok. 14-15 lat, więc tak czy siak spodziewałabym się, że niewydolność nerek będzie postępować.

Dzięki mimbla :201494 czyli to pnn nie napawa optymizmem, będzie się ciągnąć za kotem całe życie i nigdy nie wiadomo, kiedy się nasili. Co zmniejsza zdecydowanie szansę na znalezienie takiemu kotu DS :cry: Chociaż z drugiej strony 8 lat z ustabilizowanym w miarę stanem przy chorych nerkach to też nie jest źle. Przy zdrowym kocie też nigdy nie wiadomo czy nie zachoruje.


Ja mam prawie 15-letniego Maksia (14,5) po operacji onkologicznej i ma zdiagnozowane 2 nowotwory - mięsak złośliwy i gruczolakorak, tak wykazały wyniki z hist.-pat. A 12 letnia Lili ma astmę. O tę dwójkę martwię się najbardziej, to starsze koty, potrzebują spokoju i stabilizacji. A teraz mam 6 kotów w domu i żadnego adopcyjnego. Harry jest taki "nadprogramowy", gdy go brałam był siódmym kotem (na szczęście wtedy Staś jako jedyny był adopcyjny i jest już w DS), zupełnie nieplanowanym, nie wiedziałam nic o jego istnieniu, na kociej stołówce pojawił się nagle (właściwie to się przyczołgał) i nie mogłam zostawić go na ulicy w takim stanie.
Bardzo chciałabym znaleźć Harrusiowi dom, to młody jeszcze kotek, fajny, bardzo proludzki, zasługuje na dobry własny dom. Ale widzę, że będzie ciężko...

Re: Harry, kot który nie ma w życiu szczęścia....

PostNapisane: Wto maja 28, 2019 6:34
przez MalgWroclaw
Nie będę pisać: nie martw się, na pewno znajdziesz, bo wiadomo, jak jest.
Myśl o czołgającym się po pomoc kocie nie byłaby dobra, jeśli byś mu nie pomogła. Tytuł nie odpowiada sytuacji, bo Harruś miał szczęście, skoro trafił na Ciebie. Mam nadzieję, że nic złego nie stanie się chorym kotom i wszystko się ułoży.
Harrusiu
:201461

Re: Harry, kot który nie ma w życiu szczęścia....

PostNapisane: Wto maja 28, 2019 22:04
przez zuzia96
Wiem Małgosiu, że go nie mogłam zostawić, nawet mi przez myśl to nie przeszło. Jak trafię na takiego kota, to zawsze najpierw biorę, nie zastanawiam się, który to będzie kot w domu... Potem myślę co dalej. Ale to chyba tak większość z nas ma, dlatego mamy tyle kotów ile mamy.
Dokąd trafiały mi się koty adopcyjne to jakoś szło. A teraz stanęłam pod ścianą.

A Harry dlatego nie ma szczęścia (co napisałam w tytule wątku), bo nie dość że ktoś się go wcześniej pozbył, to potem okazało się, że jest chory. I co to za szczęście?
Ja to tylko ratunek w tym jego nieszczęściu :wink: szczęście to by miał gdyby był zdrowy. Ale tytuł zmodyfikowałam :wink:

Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... Czy ktoś go pokocha?

PostNapisane: Sob cze 22, 2019 21:58
przez zuzia96
Ale dawno nas nie było.... :oops:

Żyjemy. A właściwie to nie żyjemy, bardziej trwamy. Te upały wykańczają i mnie i koty :twisted: Chociaż muszę naskarżyć na Harrego, bo ten to uwielbia ciepełko. Wszystkie koty leżą jak szmatki najchętniej na płytkach w przedpokoju, a Harrutek dogrzewa się na balkonie i to w pełnym słońcu. Balkon mam od wschodu i rano słońce tam jest ostre. Zabieram go z tego słońca, bo się boję, żeby nie dostał jakiego udaru słonecznego, jeszcze mi tylko tego u niego brakowało. Po południu już jest lepiej, przynajmniej tak nie praży bezpośrednio, to Harrutek do nocy spędza czas na balkonie. A mnie przez niego tną komary :evil: W oknach mam moskitiery, to żaden komar się nie przeciśnie, ale jak są otwarte drzwi balkonowe, to pchają się do światła. A że Harrutek lubi wieczorem przechadzać się w tę i z powrotem (a to pić, a to siku, a to sprawdzić co się dzieje w mieszkaniu :mrgreen: ), a mnie się nie chce co sekundę wstawać i go obsługiwać, to drzwi na balkon są otwarte. I stąd te komary :mrgreen:

A poza tym Harruś ma się dobrze. Dostaje codziennie trzy leki, już się do tego przyzwyczaił, a jeden to nawet bardzo lubi :mrgreen: Ostatnio byłam na kontroli z Maksiem (jest dobrze!! :ok: ) i rozmawiałam z naszą wetką o Harrym. Powiedziała, że jak się nic nie dzieje, to mogę z nim przyjechać na kontrolę dopiero pod koniec wakacji, bo czasami trzeba brać leki dłużej, żeby dać im czas na prawidłowe zadziałanie. Jeżdżę więc tylko po leki jak mi się kończą, bo brać musi cały czas.

Ogłoszenia Harrego wiszą w necie, ale zainteresowanie z e r o w e. Nikt nawet nie zapytał, nie jest tak łatwo znaleźć choremu kotu dom :cry: (nawet jak nie wygląda na chorego)

A to piękny Harry, tak teraz pięknie wygląda :arrow: To naprawdę fajny kot!! :201461

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... Czy ktoś go pokocha?

PostNapisane: Sob cze 22, 2019 22:18
przez MalgWroclaw
Nie dość, że piękny, to jeszcze dba o Twoją sprawność - chciałby, żebyś pochodziła na balkon i zadbała o brak komarów. Harruś niewinny, a kto winny, to już wie.

Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... Czy ktoś go pokocha?

PostNapisane: Nie cze 23, 2019 14:49
przez zuzia96
Co racja to racja, niedobra jestem :201427 ja tu wczoraj skarżyłam na Harrutka, a to takie dobre kocię jest... :201461

W czasie jak o nim pisałam na forum, to Harruś zostawił mi taki oto dowód miłości <3
Obrazek

No nie cudne? aż mi było szkoda sprzątnąć. No dobra, nie sprzątnęłam przed nocą :mrgreen:

Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... Czy ktoś go pokocha?

PostNapisane: Nie cze 23, 2019 15:09
przez MAU
Harrutku kochany jak Ty pięknie potrafisz okazywać wdzięczność swojej Opiekunce :)
Najmocniejsze :ok: :ok: , żeby wypatrzył Cię godny takiego wspaniałego kocurka dom stały cudny Czarny Panterku :1luvu: :201461 :201461 :201461 :1luvu:

Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... Czy ktoś go pokocha?

PostNapisane: Nie cze 23, 2019 16:23
przez MalgWroclaw
Jeszcze artysta z Harrunia, pełnym czarnym pysiem
:1luvu:

Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... Czy ktoś go pokocha?

PostNapisane: Nie cze 23, 2019 16:31
przez zuzia96
MalgWroclaw pisze:Jeszcze artysta z Harrunia, pełnym czarnym pysiem
:1luvu:

no nie wiem czy to pysiem zrobił :ryk: ale fakt, artysta :201461

Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... Czy ktoś go pokocha?

PostNapisane: Nie cze 23, 2019 16:41
przez MalgWroclaw
Mistrz. Długo pracował nad mistrzostwem.