Harry nie ma w życiu szczęścia... a Marcelka po operacji...

Koty i kotki do adopcji

Moderatorzy: Estraven, LimLim, Moderatorzy

Post » Czw cze 25, 2020 21:48 Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... a Marcelka po operacji

I znowu nas 100 lat nie było!!!

W tym najtrudniejszym czasie epidemii strasznie się bałam. Nie o siebie. O koty. To znaczy o siebie bałam się w tym sensie żeby nie zachorować, bo co będzie z kotami. I ten strach w ciężkim czasie był największy. Bo kto poda im leki, prawie wszystkie chore, to koty potrzebujące specjalnej troski. I co będzie z nimi gdyby mnie stało się coś gorszego :cry: Myślę że jest to strach każdego z nas kto mieszka sam ze zwierzakami. Nie tak łatwo byłoby prosić kogoś o pomoc, widziałam jak ludzie się bali, bali się nawet tych na kwarantannie, co wcale nie znaczyło że są chorzy. A mieszkając w bloku widać to bardziej.
Ale jakoś przetrwaliśmy to najgorsze :ok: Koty miały się dobrze, ich strach nie dotyczył :wink: a nawet były zadowolone, bo służba siedziała cały czas w domu. I dogadzała jak mogła :201461

A tak właśnie spędzały społeczną kwarantannę moje koty <3 :201461


Harry niezależnie od sytuacji epidemiologicznej, politycznej czy gospodarczej i tak zawsze kocha balkon :D
Obrazek

Marcelka półuszka
Obrazek

Kaja dzikuska (teraz już bezzębna)
Obrazek

Maksiu, nasz senior
Obrazek

Lili, kochana beznózia i bezoczka
Obrazek

Misia, wieczne dziecko
Obrazek
Obrazek

Adoptuj. Nie kupuj.

zuzia96

Avatar użytkownika
 
Posty: 9093
Od: Czw wrz 13, 2007 14:07
Lokalizacja: Rzeszów


Adopcje: 1 >>

Post » Pt cze 26, 2020 21:57 Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... a Marcelka po operacji

Wszystkie piękne
:201461
wcale nie wiem i nikt tego nie wie, czy najgorszy czas za nami. Oby. Ale nie wiemy, więc trzymajmy się nadziei, czekając na szczepionkę.
Obrazek
Obrazek

MalgWroclaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 43658
Od: Czw paź 15, 2009 17:39
Lokalizacja: Wrocław, stolica Śląska :)

Post » Nie cze 28, 2020 8:47 Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... a Marcelka po operacji

Ale fajne masz te koty. A jak senior się czuje, nie ma już żadnych incydentów onkologicznych?

Ja najbardziej boję się, cały czas, o nasze dziczki... Bo nikt w razie czego, w razie ewentualnej kwarantanny, do nich nie pojedzie. A sytuacja, wiadomo, nie wygląda różowo. Ludzie ostentacyjnie nie przestrzegają nakazu (wg mnie zdroworozsądkowego, nie ma co patrzeć tylko na to, co władze mówią) zakrywania nosa i ust w autobusach, sklepach. I to, z moich obserwacji, dotyczy głównie młodzieży. Takie mamy marne czasy :(
Kota ['] 12.12.2015
Krzyś ['] 21.10.2019

WĄTEK KOMENTARZOWY

Zarejestruj się na FaniMani, rób zakupy i wspomagaj przy okazji fundacje!

Katia K.

Avatar użytkownika
 
Posty: 12189
Od: Wto kwi 18, 2006 19:17
Lokalizacja: Lublin

Post » Nie cze 28, 2020 9:33 Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... a Marcelka po operacji

Katia K. pisze:Ludzie ostentacyjnie nie przestrzegają nakazu (wg mnie zdroworozsądkowego, nie ma co patrzeć tylko na to, co władze mówią) zakrywania nosa i ust w autobusach, sklepach. I to, z moich obserwacji, dotyczy głównie młodzieży. Takie mamy marne czasy :(

Raz młodzi, raz starsi nie przestrzegają, to nie wynika z wieku. A jeśli chodzi o "zdrowy rozsądek", to cytuję koleżankę: "zdrowy rozsądek mówi mi, że jak ma pomóc jakaś maska?".
Czy jej "zdrowy rozsądek" jest lepszy od rozsądku, popartego doświadczeniem i wiedzą choćby prof. Krzysztofa Simona, ordynatora szpitala jednoimiennego? Pan profesor prosi: "noście maski!".
I nie chodzi o to, co mówią władze, tylko lekarze. A ci proszą o maski, dystans.
Mojej koleżance mówię: "jak będziesz operowana, to powiedz lekarzowi, żeby zdjął maskę, bo po co ona".
Obrazek
Obrazek

MalgWroclaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 43658
Od: Czw paź 15, 2009 17:39
Lokalizacja: Wrocław, stolica Śląska :)

Post » Nie cze 28, 2020 22:55 Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... a Marcelka po operacji

Też nie wiem czy najgorsze mamy już za sobą. Oby. Ale tak jak piszecie, ludzie zupełnie już nie przestrzegają żadnych zasad, tłoczą się wszędzie, nie noszą maseczek, nie zachowują żadnych odległości nawet w przestrzeniach zamkniętych, tam gdzie są do tego zobowiązani.

Ja noszę maseczkę nawet na ulicy, wszędzie tam gdzie są ludzie i zachowuję odległości, tylko co z tego? Jak w kolejce do kasy w sklepie stoi z tyłu prawie mi na plecach chłopak i kiedy proszę go o zachowanie odległości (czasami już nie wytrzymuję tych cisnących się mi na plecach ludzi) mówi do mnie "a co się pani tak boi?" Mówię mu grzecznie, że jest zobowiązany do zachowania odległości, a on nawet nie ma maseczki. Na co chłopak do mnie, że maseczkę to on ma i na dowód wyjmuje z kieszeni żeby mi pokazać, że ma. Oczywicie nie założył, udowodnił że ma i schował z powrotem do kieszeni.
To jak ma być lepiej? Ech...

Kasiu, Maksiu nie ma jak na razie (odpukać!!!) żadnych problemów onkologicznych :ok: Minęło już 2,5 roku od operacji i diagnozy i oby tak już było zawsze! Ale Maksiu ma nawracające problemy z pęcherzem, ostatnio znowu miał z tym kłopoty, leczenie trwało długo i to w tym najgorszym czasie epidemii.

Uszko Marcelki ładnie się zagoiło, tak teraz panienka wygląda
Obrazek
Tylko że Marcelka nie dość że ma wciąż kłopoty jelitowe, to teraz jeszcze ma problemy z płucami i musi brać steryd wziewny. Na razie przyzwyczajam ją do aerocata, ale idzie nam to opornie :cry:

Harruś na szczęście ma się dobrze. Gania, rozrabia, zaczepia koty, na szczęście ma balkon który kocha i starszyzna ma wtedy trochę spokoju od niego. No i leki wciąż bierze.
Obrazek
Obrazek

Adoptuj. Nie kupuj.

zuzia96

Avatar użytkownika
 
Posty: 9093
Od: Czw wrz 13, 2007 14:07
Lokalizacja: Rzeszów


Adopcje: 1 >>

Post » Pon cze 29, 2020 6:05 Re: Harry nie ma w życiu szczęścia... a Marcelka po operacji

Niech się układa dobrze. Codziennie toczę walkę z bezmaskowymi bezmózgami.
Obrazek
Obrazek

MalgWroclaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 43658
Od: Czw paź 15, 2009 17:39
Lokalizacja: Wrocław, stolica Śląska :)

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: alicjab, misiamosia, wujo sredniak i 14 gości