DT Na Końcu Świata

Koty i kotki do adopcji

Moderatorzy: Estraven, LimLim, Moderatorzy

Post » Śro lut 19, 2020 22:58 Re: DT Na Końcu Świata

Myślę, że moje koty mają sensacje nie tyle po zmianie karmy, ile po konkretnych karmach, na które zmieniłam :) A w każdym razie kiedyś nie były wrażliwe na żonglowanie smakami i firmami, chociaż to też się mogło zmienić, bo ostatnio jest bardziej "mono" niż dawniej.
Przystosowanie organizmu rzeczywiście następuje, również w przypadku nietolerancji laktozy, chociaż zazwyczaj trwa znacznie dłużej niż 3 dni. Jeśli ktoś ma silną nietolerancję, zaleca się w początkowym okresie przyjmowanie jednej łyżeczki jogurtu na tydzień. Potem zwiększa się do dwóch razy w tygodniu. Potem z łyżeczki przechodzi się na łyżkę. I tak dalej. Przy silnej nietolerancji przyjmowanie dzień w dzień pełnych porcji nabiału często skutkuje reakcją obronną organizmu oraz wyniszczeniem wyściółki jelit i bardzo potężną biegunką. Masz duże szczęście, że u Ciebie przebiega to inaczej :)
Czy koty by się przystosowały do nowej karmy, trudno mi powiedzieć. Kiedy zaczęły się kłopoty z trawieniem, natychmiast wdrażałam korę wiązu czerwonego. Pisano o nim, że bardzo skuteczny i jak na razie potwierdzam. Attapectin, który lubiłam stosować, nie umywa się do wiązu czerwonego. Jedna dawka wiązu wystarczy, żeby wszystko wróciło do normy. Przy czym ja podawałam taki, który kupiłam jako ludzki. Nie wiem, czy ma to znaczenie. W każdym razie mam dla siebie i zwierząt w jednym.

Na komodzie położyłam oprócz poduszki jeszcze jedno legowisko, takie trochę zapasowe. Oczywiście Bąbelek i Aliś wybrali poduszkę.

Bąbelek nie przepada za siedzeniem na człowieku. To znaczy zaczepia, wskakuje, mruczy, przyjmując drapanie nasady ogona, a po chwili zeskakuje. Potem robi rundkę wokół krzesła i zaczyna całość od nowa. Jest sposób, aby posiedział dłużej, chociaż nie zawsze się sprawdza. I jest to jedyny sposób, gdy chodzi o człowieka na krześle (bo jeszcze można legnąć na kanapie i przykryć się polarowym kocem, wówczas Bąbelek może pod niego wejść i zostać w ukryciu). Kocurka należy na plecach położyć (nieco na siłę) na własnych udach stopami w stronę brzucha człowieka a głową w stronę kolan. I masować uszy, za uszami, wokół polików, ciągle asekurując główkę, gdyż Bąbelek co jakiś czas zaczyna się wiercić i sprawdzać, co jest pod stołem albo gdzieś w dali na podłodze. Trzeba być w 100% zaangażowanym, ale w zamian za to kot jest u człowieka i mruczy.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7191
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro lut 19, 2020 23:16 Re: DT Na Końcu Świata

Stomachari pisze:Myślę, że moje koty mają sensacje nie tyle po zmianie karmy, ile po konkretnych karmach, na które zmieniłam :) A w każdym razie kiedyś nie były wrażliwe na żonglowanie smakami i firmami, chociaż to też się mogło zmienić, bo ostatnio jest bardziej "mono" niż dawniej.
Przystosowanie organizmu rzeczywiście następuje, również w przypadku nietolerancji laktozy, chociaż zazwyczaj trwa znacznie dłużej niż 3 dni. Jeśli ktoś ma silną nietolerancję, zaleca się w początkowym okresie przyjmowanie jednej łyżeczki jogurtu na tydzień. Potem zwiększa się do dwóch razy w tygodniu. Potem z łyżeczki przechodzi się na łyżkę. I tak dalej. Przy silnej nietolerancji przyjmowanie dzień w dzień pełnych porcji nabiału często skutkuje reakcją obronną organizmu oraz wyniszczeniem wyściółki jelit i bardzo potężną biegunką. Masz duże szczęście, że u Ciebie przebiega to inaczej :)
Czy koty by się przystosowały do nowej karmy, trudno mi powiedzieć. Kiedy zaczęły się kłopoty z trawieniem, natychmiast wdrażałam korę wiązu czerwonego. Pisano o nim, że bardzo skuteczny i jak na razie potwierdzam. Attapectin, który lubiłam stosować, nie umywa się do wiązu czerwonego. Jedna dawka wiązu wystarczy, żeby wszystko wróciło do normy. Przy czym ja podawałam taki, który kupiłam jako ludzki. Nie wiem, czy ma to znaczenie. W każdym razie mam dla siebie i zwierząt w jednym.

Na komodzie położyłam oprócz poduszki jeszcze jedno legowisko, takie trochę zapasowe. Oczywiście Bąbelek i Aliś wybrali poduszkę.

Bąbelek nie przepada za siedzeniem na człowieku. To znaczy zaczepia, wskakuje, mruczy, przyjmując drapanie nasady ogona, a po chwili zeskakuje. Potem robi rundkę wokół krzesła i zaczyna całość od nowa. Jest sposób, aby posiedział dłużej, chociaż nie zawsze się sprawdza. I jest to jedyny sposób, gdy chodzi o człowieka na krześle (bo jeszcze można legnąć na kanapie i przykryć się polarowym kocem, wówczas Bąbelek może pod niego wejść i zostać w ukryciu). Kocurka należy na plecach położyć (nieco na siłę) na własnych udach stopami w stronę brzucha człowieka a głową w stronę kolan. I masować uszy, za uszami, wokół polików, ciągle asekurując główkę, gdyż Bąbelek co jakiś czas zaczyna się wiercić i sprawdzać, co jest pod stołem albo gdzieś w dali na podłodze. Trzeba być w 100% zaangażowanym, ale w zamian za to kot jest u człowieka i mruczy.

Osz, kurczę, ja to się raczej opędzam od Dropsa i Maćka. Oni lubią kolana z tym, że Drops się mieści a Maciek no ... raczej tylko tyłek mu się mieści. Drops brzucha nie da, tyłka nie da a Maciek wszystko da byleby tylko miziać. Maciek nie wzdłuż nóg tylko ... w poprzek :mrgreen: . Kończy się akrobatyczną pozą - łeb na kanapie a tyłek na kolanach :D . Reszta pomiędzy.
Najgorsze, że Amorka zaczyna zapędzać się "blisko, coraz bliżej". No ale, mamy czas - to dopiero półtora roku oswajania :lol:.
Co do apetytu to przetestuję kozie kolostrum. Czekam na przesyłkę. U mnie tylko Drops jest niejadkiem ale ten specyfik pewnie wszystkim się przyda (na odporność). O ile zechcą skonsumować :smokin: .
Pozdrawiamy z Dropsem i resztą :D
Uroda moja nie sięga szczytu szczytów, ale mój pies patrzy na mnie oczami pełnymi zachwytu
L. J. Kern
Trudne początki kota Dropsa
Drops + reszta (trudne życie)
Amorka i Mumiś

Obrazek

ewkkrem

Avatar użytkownika
 
Posty: 4523
Od: Czw lip 27, 2017 15:20
Lokalizacja: Włocławek

Post » Pt lut 21, 2020 0:18 Re: DT Na Końcu Świata

Czytałam na Twoim wątku, że kolostrum na apetyt niestety nie zadziałało. A sama nad nim myślałam po lekturze któregoś z wątków.
Może mimo wszystko spróbuję. A nuż się uda.
I myślę, że kupię też karnitynę. pibon na drugim moim wątku o tym wspominała, może to podziała?

Legowisko na komodzie zignorowane w pełni. Za to poduszkę chętnie okupuje Bąbelek.
Aliś dziś dużo do mnie przychodził. Co chwilę wskakiwał na kolana i się tulił.
A Amiś zjadł jeszcze mniej niż zwykle :placz:
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7191
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pt lut 21, 2020 0:25 Re: DT Na Końcu Świata

Kolostrum, za pierwszy podejściem, nie zadziałało "apetytetowo". Będę podawać bo , tak, czy inaczej, podziała pewnie na odporność.
Mam wrażenie, że ile kotów - tyle charakterów i upodobań :D . Ja położyłam posłanko po wypraniu tak na chwilkę, na blacie kuchennym i ... zostało zaanektowane całkowicie :( . Nie mam już blatu w kuchni :placz:
Uroda moja nie sięga szczytu szczytów, ale mój pies patrzy na mnie oczami pełnymi zachwytu
L. J. Kern
Trudne początki kota Dropsa
Drops + reszta (trudne życie)
Amorka i Mumiś

Obrazek

ewkkrem

Avatar użytkownika
 
Posty: 4523
Od: Czw lip 27, 2017 15:20
Lokalizacja: Włocławek

Post » Pt lut 21, 2020 0:26 Re: DT Na Końcu Świata

A jak je przełożysz, to przestanie być atrakcyjne 8)
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7191
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pt lut 21, 2020 0:34 Re: DT Na Końcu Świata

No, nie wiem :? . To takie zwykłe, owalne z zooplusa a było kochane zawsze, bez względu na lokalizację :D
Uroda moja nie sięga szczytu szczytów, ale mój pies patrzy na mnie oczami pełnymi zachwytu
L. J. Kern
Trudne początki kota Dropsa
Drops + reszta (trudne życie)
Amorka i Mumiś

Obrazek

ewkkrem

Avatar użytkownika
 
Posty: 4523
Od: Czw lip 27, 2017 15:20
Lokalizacja: Włocławek

Post » Pt lut 21, 2020 0:42 Re: DT Na Końcu Świata

Jak chcesz, to prześlę Ci kilkanaście kapsułek dla spróbowania. Opakowanie (120 kapsułek) z przesyłką kosztowało mnie ok 8 dych, więc może warto spróbować na kilku kapsułkach?
Uroda moja nie sięga szczytu szczytów, ale mój pies patrzy na mnie oczami pełnymi zachwytu
L. J. Kern
Trudne początki kota Dropsa
Drops + reszta (trudne życie)
Amorka i Mumiś

Obrazek

ewkkrem

Avatar użytkownika
 
Posty: 4523
Od: Czw lip 27, 2017 15:20
Lokalizacja: Włocławek

Post » Pt lut 21, 2020 20:46 Re: DT Na Końcu Świata

Chętnie odkupię :) Dziękuję!
Tylko jak to kapsułki, to łatwo mogą zawilgotnieć... Pewnie trzeba by do nich jakieś pudełeczko?...
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7191
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Wto lut 25, 2020 15:28 Re: DT Na Końcu Świata

Ciekawe, czy ostre jazdy ze zwierzakami kiedyś zaczną mnie omijać :roll:
Wczoraj wieczorem wyjęłam Bąbelkowi z oka śpiocha i zdjęłam ze skroni odpadającego strupka. Jakieś 20 minut później kocurek patrzył na mnie jednym normalnym okiem i jednym trójkątnym :strach: Okropnie mu spuchła powieka aż po skórę na nosie. Mniej więcej wtedy zaczął to jeszcze trzeć przednią łapką. Zaraz dałam hydroksyzynę. Przestało bardziej puchnąć, po ok. 30 minutach wyglądało ciutek lepiej, za to hydroksyzyna - podobnie jak u mojej piesy - wywołała reakcję paradoksalną czyli zadziałała pobudzająco. Bąbelek nagle wyskoczył przy pustej ścianie do góry, czego nie robi, potem gonił Amisia i tym razem na niego wpadł. Zwykle bawią się w berka tak, żeby się nie złapać.
Kilka razy kot próbował znów trzeć łapką, więc odwracałam jego uwagę. Krótko mówiąc miałam hawajską noc. Dopiero ok. 5 byłam pewna, że będzie w miarę dobrze.
Coś jest na rzeczy, skoro tak niewiele było potrzeba, żeby kotu się strasznie pogorszyło. Jakiś tlący się stan zapalny? Jakaś alergia, która tylko czeka na podrażnienie skóry, żeby ruszyć z całą mocą?
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7191
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pt lut 28, 2020 1:10 Re: DT Na Końcu Świata

Przedwczoraj przyszło legowisko za punkty z zooplusa. Miękkie, puszyste. Kocurkom się spodobało, każdy już trochę leżał :) No i dwa łobuziaki je ugniatały.
Nie mogę tylko pojąć, czemu jedyny wariant to różowe z napisem: "Princess". Czemu nie ma turkusowego z: "Prince"? Czuję się tak, jakbym upupiała chłopaków.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7191
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie mar 01, 2020 22:26 Re: DT Na Końcu Świata

Są wyniki poziomu tauryny u Amisia. Norma jest do 125, on ma 117.
Plan mam taki:
- spróbuję z kolostrum
- spróbuję z karnityną
- umówię na zęby i inne paszczowe atrakcje
*- może dam ustabilizować rzepkę, chociaż to trzeba dobrze przemyśleć
W tak zwanym międzyczasie postaram się go oswoić z kroplówkami, bo jeśli miałby rwane zęby, to przez kilka dni pewnie nic by nie jadł mimo leków przeciwbólowych. A kroplówek boi się panicznie, więc długa droga przed nami.

Czy coś mi umyka? Czego jeszcze nie wzięłam pod uwagę?
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7191
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon mar 02, 2020 20:54 Re: DT Na Końcu Świata

Aliś w sobotę dwa razy zwrócił świeżo zjedzoną karmę. Potem ją wylizywał z posłania. Tym samym nażarł się włosów. To podawałam i jemu, i reszcie, pastę na kłaki, bo futra wszędzie pełno, więc w brzuchach też pewnie jest. No to od wczoraj wieczór ma biegunkę. Zgaduję, że przez tę pastę, chociaż pewności nie mam.
Tak oto kotu dogodziłam :201435
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7191
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Wto mar 03, 2020 4:35 Re: DT Na Końcu Świata

biorąc pod uwagę początek tej pętli, należałoby kota nie karmić, albo nie karmić świeżą karmą ....
to nie wiem, czy to rozwiązanie ;) chyba trzeba jednak dogadadzać ;)

maczkowa

 
Posty: 2189
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Śro mar 04, 2020 0:24 Re: DT Na Końcu Świata

Chwilami mam wrażenie, że wszystko zaczyna się sprowadzać do karmienia kotów powietrzem... Jak nie uczulenie, to biegunka. Albo brak apetytu. I tak w kółko.
Teraz też. Bąbelek ma lekki osad na nosie, ale nie ma na pyszczku. Czyli uczulenie? Tylko na co?
Aliś ma kolejny dzień problemy trawienne, na dodatek przestała mu wchodzić Tundra. Czyli organizm sam odrzuca to, co mu szkodzi, czy raczej grymaszenie, bo dwa smaki na okrągło bez zmian? Taka jest idea diety eliminacyjnej. Wprawdzie nie przeszłam na pełną, ale specjalnie ograniczyłam smaki, żeby wyłapać, co szkodzi.
Amiś grymasi na Felixa. Z czterech podstawowych smaków dwa są już be. Zamówiłam kolejną porcję próbnych karm. Wiele do wyboru nie zostało, chyba że podniosę poprzeczkę cenową. Tylko że szlag mnie trafia, kiedy mam zapłacić za odpady mięsne i zbożowe więcej, jak za dobre polędwiczki wieprzowe. Gdyby tylko były świeże w sklepach u mnie, to bym chyba przeszła na nie.
Każda kolejna saszetka Cosmy śmierdzi skisłą ścierką do podłogi. Kot też tego jeść nie chce. Kolejna rzecz do reklamacji.
Oprócz tego z nowej dostawy Tundry smak dziczyzna z jagnięciną zaczął kipieć z puszek, jak się je otwiera. Pierwsze próbne puszki były w porządku, z tymi już coś musi być nie tak. Zawsze to samo. Kiedy zrobię zapas karmy, coś musi być nie tak.
Nie trzymam karm na słońcu. Ani na grzejniku. Ani nie zamrażam i rozmrażam. Mam takie niebywałe "szczęście" do dziadostwa?

Rozmrażam właśnie pierś z kaczki dla kotów. Cena spora, ale jeśli wszystkie grzecznie zjedzą, to chociaż zrobię przerwę od tych cholernych puszek.
Mam nadzieję, że Amiś też zje. Muszę mu drobniusio pokroić, bo ostatnio odskakiwał od mięsa, jak by go w pysku bolało. Niech chociaż połknie w całości.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7191
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro mar 04, 2020 0:43 Re: DT Na Końcu Świata

Powiem Ci, że mam serdecznie dośc tego ciągłego piep...nia się z jedzeniem kotów. Nie ma w zasadzie żadnego jedzenia, które podchodziłoby wszystkim w tym samym czasie, nie ma żadnego, które wszystkie lubiłyby co jakiś czas. Jak zaczęłam robić barfa, krótką chwilę naprawdę fajnie to jadły. Ale krótką chwilę. Musiałam zacząc kombinować ze składami mieszanek, żeby smak sie zmieniał. Na chwilę zadziałało. Na chwilę. Mięso surowe najbardziej im podchodzi, ale też każdy lubi inne, jeden wieprzowinkę, inny wołowinkę, kolejny kurczaka, a jeszcze inne z dzikich ptaków. Puszka, jak już podejdzie, to przy dobrym szczęściu połowie. No i rzecz jasna na 1, maks dwa posiłki. Zostawić nic nie zostawię, bo po 1. leciutko nawet podeschnięte nie nadaje się do jedzenia,a po 2. psy potrafią się dobrać wszędzie. Czuję się jak matka 10 osobowej rodziny, która codziennie musi myśleć, co znowu zrobić na obiad a potem na kolację.
Naprawdę miałam zamiar zupełnie wywalić suche żarcie, ale tak naprawdę ratuje mi ono zdrowie psychiczne. Nie to, ze są w stanie przeżyć na suchym, o nie. Bez mokrego, to nie jedzenie. Może miska suchego stać, jak nadchodzi pora jedzenia i rozkładania misek rzucają się, jakby tydzien nie jadły ( co oczywiscie nie skutkuje zjedzeniem tego, co w miskach ;) ) . Ale jak mi kręcą nosami na wszystko, nie chcą zjeśc mimo propozycji 3-5 równych dań, to mówię im, ze mam ich w nosie i mają zjeść to, co jest, w tym suche- które wiem, ze nie obeschnie bardziej i tak samo bedzie smakowało za godzinę, czy dwie i do którego psy się nie dobierają.
Tak, że jak czytam o Twoich zmaganiach z karmieniem, kombinowaniem, podtykaniem plus efektami kuwetkowymi i skórnymi, to rozumiem Cię jak cholera!

maczkowa

 
Posty: 2189
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Burajulia, Hanig i 13 gości