Strona 2 z 24

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Nie wrz 17, 2017 7:20
przez MalgWroclaw
zuzia96 wstaw sobie baner do konkursu, więcej ludzi się dowie.

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Nie wrz 17, 2017 9:24
przez zuzia96
wstawiłam :D

to teraz Maurycuś/Parchuś oczekuje na rozwój wydarzeń na konkursie :D z ulicy na konkurs piękności, ho, ho :ryk:
Obrazek

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Nie wrz 17, 2017 10:31
przez MalgWroclaw
Mój głos ma, ale od jutra głosowanie, więc zagłosuję. Choć tyle, bo domu nie mogę mu dać :(

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Nie wrz 17, 2017 11:35
przez kocka
ja tez bede glosowac bo Maurycy Parchatek jest sliczny a brzuszek kropiaty na pierwsze miejsce :D

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Nie wrz 17, 2017 21:31
przez zuzia96
Dziewczyny :201494 :201494 dziękujemy wraz z Parchatkiem :D

wygląda na to, że jeszcze się konkurs nie zaczął, a Parchuś ma już dwa głosy :ok: :ok: ma chłopak farta :piwa:

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Nie wrz 17, 2017 22:10
przez MAU
3, a nie 2, bo ja też będę głosować na Maurycego :ok: :D :1luvu: :201461

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Nie wrz 17, 2017 22:49
przez zuzia96
MAU pisze:3, a nie 2, bo ja też będę głosować na Maurycego :ok: :D :1luvu: :201461

Obrazek
zamiast swojej ksywki to chłopaczek powinien mieć Szczęściarz na imię :1luvu:

no to mamy już 3 głosy <3 <3 <3

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Pt wrz 22, 2017 11:23
przez kocka
no to jak Szczęściarz to domek na pewno szybko sie znajdzie :ok:

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Pt wrz 22, 2017 18:21
przez zuzia96
Domek musi się w końcu znaleźć, choć jak na razie się nie spieszy :evil:

A u nas ostatnio ciągle leje, pogoda barowa, nie chce się nawet z domu wyjść. Maurycy zaś szczęśliwy że doopka mu nie marznie gdzieś pod krzaczkiem, spędza czas adekwatnie do aury na... barku. O tak :ryk:
Obrazek

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Pt wrz 22, 2017 22:45
przez MalgWroclaw
Języczek na wierzchu :D

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Sob wrz 23, 2017 13:29
przez zuzia96
MalgWroclaw pisze:Języczek na wierzchu :D

:D tak Mauryś manifestuje swój stosunek do pogody :D

Obrazek

a dzisiaj dalej leje :evil:

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Nie wrz 24, 2017 11:31
przez kocka
Dobrze ze Parchatek nie moknie na deszczu tylko spi w cieplutkim domu :201461

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Nie wrz 24, 2017 22:45
przez zuzia96
kocka pisze:Dobrze ze Parchatek nie moknie na deszczu tylko spi w cieplutkim domu :201461

Parchatuś jest bardzo szczęśliwy w cieplutkim domku. Jak go zabierałam z ulicy to nie wiedziałam jak zachowa się w domu, tym bardziej że w drodze do weterynarza szamotał się okropnie w transporterku, myślałam że go rozwali. Nic o tym kocie nie wiedziałam, oprócz tego że zaczął przychodzić na jedzenie i wyżerał wszystko pozostałym kotom.

Był okropnie chudy, ale apetyt miał olbrzymi (i tak mu już zostało, tzn. apetyt, bo chudość to już czas przeszły :mrgreen: ), zjadał puszkę 40 dkg na raz, a potem szedł okrakiem, bo jakoś to żarcie układało mu się w poprzek brzuchola :lol: a na cienkich nóżkach wypchany brzuch ciężko było unieść :mrgreen: I w miejscu gdzie karmię bezdomniaki, żeby reszta kotów mogła spokojnie zjeść, jego musiałam wraz z miską przenosić na drugą stronę palcu. Wtedy właśnie wyczułam guza na brzuchu, co przyspieszyło moją decyzję o zabraniu go do weta.

Guz okazał się złamanym mostkiem (złamana i źle zrośnięta kość sterczy pod skórą), wet mówił że takie złamanie powstaje po upadku z dużej wysokości (pewnie ofiara niezabezpieczonego okna/balkonu). Stan kota wskazywał na długą poniewierkę, rany, strupy, a uraz stary i nic się już z tym nie da zrobić. Ale teraz to już nie przeszkadza Parchatkowi w niczym, biega, bawi się jak mały kociak. Jest zupełnie sprawny, tylko jak bierze się go na ręce to czuje się to złamanie.


Za to kot okazał się domowym mruczkiem :D jak go przywiozłam do domu, to był chyba najszczęśliwszy na świecie. I widać było jakie okropne zmęczenie wychodzi z tego kota. Dosłownie rozkoszował się ciepłem, spokojem i bezpieczeństwem, odpoczywał i odpoczywał. A potem najnormalniej na świecie poszedł prosto do kuwety. To już wiedziałam, że to kot domowy :D

No i ........i teraz szuka swojego stałego miejsca na ziemi :201461 Takiego cieplutkiego miejsca. I bezpiecznego. Żeby już nigdy nie chodził głodny. I żeby nigdy już nie spadał z nieba.

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Pon wrz 25, 2017 7:01
przez MalgWroclaw
Maurycku, znajdź domek :ok:
mocno trzymamy. Jak dobrze, że trafiłeś na zuzia96.

Re: Kot Maurycy i jego marzenia. Czy ktoś go pokocha....?

PostNapisane: Pon wrz 25, 2017 23:03
przez meggi 2
MalgWroclaw pisze:Maurycku, znajdź domek :ok:
mocno trzymamy. Jak dobrze, że trafiłeś na zuzia96.


Popieram, lepiej nie mógł wybrać. A teraz czas na docelowe apartamenty.
Powodzenia kocie . :ok: