OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

Koty i kotki do adopcji

Moderatorzy: Estraven, LimLim, Moderatorzy

Post » Czw sty 11, 2018 0:35 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

Asia, naprawdę o bardzo poważnie piszę - przemyśl zgłoszenie się do jakiegoś kociego czy zwierzęcego magazynu.
Masz duży talent, a chyba nie byłoby źle, jakby parę groszy na tym talencie zarobić?
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 7 tygodni..

Marzenia11

 
Posty: 25117
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Czw sty 11, 2018 7:38 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

Dobra,dobra dość już tych pochwał. Przemyślę sprawę jakby co.

A teraz babcia. Babcia.

Jestem ględa. Więc długawo może być. A i dawno nic nie opowiadałam.O babci Helence już pisałam jakiś czas temu. Z okazji suszących się na sznurkach osiedlowych desu w rozmiarze poligonowego namiotu :strach:

Moja Babcia Helena. Mąż zginął pod Monte Cassiono nigdy nie widząc swej córki, a mojej matki Elżbiety. Podobna największa sekutnica w okolicy z tej Helenki była. A zakochał się w niej najprzystojniejszy facet w okolicy, Henryk. Wiele cud dziewczyn strzelało ognikami za nim. A on wybrał ją. Cholernicę o ciętym jęzorze. Babcia wyszła za mąż jako "stara" kobieta. Wedle ówczesnych poglądów. Nie nacieszyli się sobą długo. Wybuchła wojna i Dziadek poszedł walczyć o wolność. Potem wraz z armią Andersa ruszył dalej. Nie wrócił. Chyba to ją zraniło śmiertelnie.
Wstęp konieczny by pokazać, że Babcia całe życie radzić sobie jakoś musiała. Z różnym skutkiem. Co na pewno odbiło się na jej charakterze.
Ja Babcię Helenę znam jako psychicznie twardą, o zjadliwych uwagach kobietę. Nie umiejąca okazać uczuć bliskim. Fizycznie kawał baby z niej był. Waga mocno słuszna. Włos na pazia. Chód z pięty. Cyc zawsze na baczność.

Babcia należała do osób co sprawy brały w swoje ręce jak trzeba było. Taka DorotaSzelągowska tamtych czasów. Robiła najpyszniejszy kwas chlebowy jaki piłam. Ileż on wyszczerbił dziur w ścianach przy otwieraniu. O huku strzelających butelek nocami nie wspomnę. Na kuchni węglowej zawsze suszyły się plastry jabłek by zimą było co glamać. Jej sucharki do barszczu czerwonego były najlepsze na świecie.
Starzeję się.Bo wracają wspomnienia dawno zakopane w niebycie.
Świat szedł do przodu. Nasze życie też.
Zamieszkaliśmy w bloku. A raczej zamieszkałyśmy. Same samice były. Mieszkanie jak mieszkanie. Zielona lamperia, lastriko w łazience i kuchni , kuchnia węglowa, oraz atrakcja tzn "balkon" zwany rzygownikiem. Widząc tą barierkę umocowaną tuż przy drzwiach nibybalkonowych zrozumiałam minę mojej matki jak z siostrą pytałyśmy jak duży jest balkon :placz: Do tego czwarte piętro. Nie podobało mi się okrutnie. Babci chyba też. Lokum sraczkowato-zielone i do tego ciągły brak wody. Każdy lał ile mógł to na nasze podniebne piętro sił dotrzeć nie miała. Jedni oglądali jakiś amerykański gniot ( w tamtych czasach super atrakcja) a my łowiliśmy w wannę ciecz cenną. Tylko wtedy można było gnaty umyć. Naczynia zmyć.
Raz wracając ze szkoły zastałam kipisz w mieszkaniu. Babcia ... malowała. Gdzieś jakoś zdobyła farbę olejną w kolorach cudnych. To nie była zgniła zieleń. To nie była sraczkowa brązowość. Tylko cudny żółty i biała biel. Nawet nie wiedziałam, że tak wąziutki przedpokój umalowany na słońce, tak zyska. Rozświetlił się. I capił jak kosmiczny wulkan.Wiele tygodni.
Ale największa zmiana zaszła w ciupkiej łazience. Kuwetkowy brąz został zapaćkany bałwankową bielą. Jakby się powiększyła deczko. Tylko deska sedesowa nie pasowała. Była jak noc czarna. Babcia Helena znalazła i na to sposób. Postanowiła ją umalować. Jak postanowiła tak zrobiła. Kilka razy nawet machała pędzlem. Trudno było tą czerń ubić jedną warstwą. Wreszcie usatysfakcjonowana z efektów wyszła zamykając drzwi. Przekazana została informacja głosem gromkim, że jest zakaz korzystania z sedesu do momentu wyschnięcia farby. No, zgroza. Do lasu daleko. Damy radę każdy pomyślał. Wszechobecny odór olejówki przypominał o tym rozkazie. Bo babcia nie prosiła. Babcia wydawała rozkazy. Strach było by je złamać. No więc siedziałyśmy z siostrą przy lekcjach trując się smrodkami. Nawet nie myśląc o potrzebach. Mijał czas. Nagle w całym domu rozległ się grzmot.
Qrwa twoja mać. Qrwa ...
Złość, rozpacz, rozgoryczenie, zaskoczenie... płynęło z tej soczystej qrwy.
Ruszyłyśmy z kopyta ku głosowi. A wydobywał się on... z bałwankowej łazienki. Ryczący głos był głosem Babci płynącym zza drzwi. Matka prawie je z zawiasów wyrwała.
Nie wiem jak to napisać by delikatnie było. Ale chyba napiszę wprost. Babcine, konkretne jej poślady wylądowały na umalowanej na biało desce klozetowej. Twórca zapomniał o swym zakazie pierwszy i pozostawił trwały odcisk swego dupiszcza. I odwrotnie. Farba przylgnęła do skóry tworząc łuk triumfalny. Dzieło malarza. Dobrze, że w domu był rozpuszczalnik :strach: Moja rodzicielka pracowicie ścierała z tylnych linii papilarnych ślady farby.
Kiedyś oglądałam film o rozwinięciu się chirurgii. Filmowcy doszli do wniosku, że gdyby wojen nie było nie osiągnięto by takich wyników w tej dziedzinie. Lubię myśleć, że czyjś kawałek ciała odciśnięty w czymś tam może dał pomysł do ... odbijania paluszków przestępców. Kryminologia dzięki temu się rozwinęła.Bo ktoś patrząc na ślady ozdobione zauważył, że każdy jest nie powtarzalny. :lol:

Nie, nie piszę tej historii by Babcię ośmieszyć. Kto mnie zna, śledzi wątek... ten wie żem biegła w dziedzinie lapsusów i durnych zachowań. Jestem niedrobną wnuczką swej Babci, córką swej Matki. Mam te same geny. Ile osób kłania się bankomatom? I ciągle myli auta? Takich historii było wiele. Skądś to mam. Geny!
Dobrze, że jest co wspominać. Dobrze, że jest z czego się śmiać.
To jest nasze dziedzictwo. Chciane, nie chciane. To nie jest ważne. Ważne, że jest.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 46364
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 21 >>

Post » Czw sty 11, 2018 13:25 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

Nie znalazłam ikonki "śmiech przez łzy" a byłaby na miejscu..
Obrazek

Wolność, kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem.(Chłopcy z Placu Broni)

MISIA- 1.06.2002 - 13.12.2012. Skarbie, gadułeczko moja. Bardzo mi Ciebie brak.
MIKITKA - 03.2002 - 13.07.2015. Tak bardzo mi żal.
FELUTEK - 03.2002 - 11.10.2015. Najcudowniejszy kot terapeutyczny.

http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=153652 sprawdź zanim oddasz kota!

Ja-Ba

 
Posty: 9517
Od: Pt lis 07, 2008 23:23

Post » Czw sty 11, 2018 14:14 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

A co się stało z deską? Asiu dziękuję - zagwarantowałaś mi humor na resztę dnia :ryk:

kajtek56

 
Posty: 85
Od: Nie maja 04, 2008 10:11
Lokalizacja: Zielonka

Post » Czw sty 11, 2018 14:50 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

Asiu z ukłonem dla bankomatu, to prawie jak moi koledzy z pracy /jeden był nieco przygłuchy lecz "honorowo" nie nosił aparatu/: szli sobie latem Alejami w pobliżu Nowego Światu, zaczepił ich turysta z kartką w rękach, powtarzając wesoly swiat, wesoly swiat?[b][/b]. Słyszący zerknął na kartkę, a tam było napisane Nowy Świat"[b], pokazał gdzie ma iść.[/b] Niedosłyszący uznał, że "obcy" sobie robi jaja i na odchodne rzucił "i szczęśliwego Nowego Roku!

kajtek56

 
Posty: 85
Od: Nie maja 04, 2008 10:11
Lokalizacja: Zielonka

Post » Czw sty 11, 2018 19:43 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

ASK@ pisze: Qrwa twoja mać. Qrwa ...
Złość, rozpacz, rozgoryczenie, zaskoczenie... płynęło z tej soczystej qrwy.
Ruszyłyśmy z kopyta ku głosowi. A wydobywał się on... z bałwankowej łazienki. Ryczący głos był głosem Babci płynącym zza drzwi. Matka prawie je z zawiasów wyrwała.
Nie wiem jak to napisać by delikatnie było. Ale chyba napiszę wprost. Babcine, konkretne jej poślady wylądowały na umalowanej na biało desce klozetowej. Twórca zapomniał o swym zakazie pierwszy i pozostawił trwały odcisk swego dupiszcza. I odwrotnie. Farba przylgnęła do skóry tworząc łuk triumfalny. Dzieło malarza. Dobrze, że w domu był rozpuszczalnik :strach: Moja rodzicielka pracowicie ścierała z tylnych linii papilarnych ślady farby.
Kiedyś oglądałam film o rozwinięciu się chirurgii. Filmowcy doszli do wniosku, że gdyby wojen nie było nie osiągnięto by takich wyników w tej dziedzinie. Lubię myśleć, że czyjś kawałek ciała odciśnięty w czymś tam może dał pomysł do ... odbijania paluszków przestępców. Kryminologia dzięki temu się rozwinęła.Bo ktoś patrząc na ślady ozdobione zauważył, że każdy jest nie powtarzalny. :lol:

Nie, nie piszę tej historii by Babcię ośmieszyć. Kto mnie zna, śledzi wątek... ten wie żem biegła w dziedzinie lapsusów i durnych zachowań. Jestem niedrobną wnuczką swej Babci, córką swej Matki. Mam te same geny. Ile osób kłania się bankomatom? I ciągle myli auta? Takich historii było wiele. Skądś to mam. Geny!
Dobrze, że jest co wspominać. Dobrze, że jest z czego się śmiać.
To jest nasze dziedzictwo. Chciane, nie chciane. To nie jest ważne. Ważne, że jest.

Popłakałam się z śmiechu, dziękuję Asiu :201494 :201494 jesteś jak NAJBARDZIEJ jesteś wnuczką swojej babci. :mrgreen:
Dobro raz dane, wraca z podwójną siłą.
Kacperku[*]przepraszam Cię za to, co musiałam Ci dziś zrobić. Dziękuję Ci za 16,5 roku bycia razem.
05-1995-27-12-2011.:( :(
Rysio-16-02-2013 [*] :( :( Przecinak-Synuś-13-12-2016[*] :( :(
ObrazekObrazekObrazek
Hieny na pokład.
Dążymy do szczęścia, nie zadeptując trawników innym.

meg11

 
Posty: 7735
Od: Wto sty 11, 2011 15:22
Lokalizacja: Radom

Post » Czw sty 11, 2018 23:10 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

Cudowne! :1luvu: Dawno tak się nie śmiałam! :ryk: A dxo tego świetnie napisane! :1luvu: Asiu, masz prawdziwy talent literacki!
Obrazek Obrazek

KociaMama44

Avatar użytkownika
 
Posty: 899
Od: Pon paź 12, 2015 19:20

Post » Pt sty 12, 2018 8:08 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

Asiu genialnie opisane wspomnienia - miałam bardzo miły początek dnia !
...Obrazek...Obrazek

kussad

Avatar użytkownika
 
Posty: 14049
Od: Pt paź 13, 2006 9:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sty 12, 2018 12:04 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

Boska Babcia :mrgreen:
Kiedy się śpieszysz, nic nie widzisz,
niczego nie przeżywasz,
niczego nie doświadczasz, nie myślisz…

waanka

Avatar użytkownika
 
Posty: 1347
Od: Czw paź 30, 2014 20:36
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sty 12, 2018 14:19 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

kajtek56 pisze:A co się stało z deską? ... :ryk:

To nie były czasy gdzie wsio w sklepie było. Wszystko się zdobywało.
Malownicze kreski i cienie , czyli dupnyje odbicie fantasty, zostały zamalowane. Po wcześniejszym zdjęciu deski.

waanka pisze:Boska Babcia :mrgreen:

Czyli BB. Rozgryzłaś system :201494
Zawsze, ale to zawsze uważałam ,że BB to Boska Babcia. BB to nie Brigitte Bardot .
Tyle ,że jej się spodobało i się zaistniała tym skrótem w świecie. Gdyby Babcię puścili przed kamery to cały świat byłby u jej stóp!
:mrgreen:
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 46364
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 21 >>

Post » Pt sty 12, 2018 17:44 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

ASK@ pisze:
kajtek56 pisze:A co się stało z deską? ... :ryk:

To nie były czasy gdzie wsio w sklepie było. Wszystko się zdobywało.
Malownicze kreski i cienie , czyli dupnyje odbicie fantasty, zostały zamalowane. Po wcześniejszym zdjęciu deski.

waanka pisze:Boska Babcia :mrgreen:

Czyli BB. Rozgryzłaś system :201494
Zawsze, ale to zawsze uważałam ,że BB to Boska Babcia. BB to nie Brigitte Bardot .
Tyle ,że jej się spodobało i się zaistniała tym skrótem w świecie. Gdyby Babcię puścili przed kamery to cały świat byłby u jej stóp!
:mrgreen:


:ryk:
:smokin:
Kiedy się śpieszysz, nic nie widzisz,
niczego nie przeżywasz,
niczego nie doświadczasz, nie myślisz…

waanka

Avatar użytkownika
 
Posty: 1347
Od: Czw paź 30, 2014 20:36
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob sty 13, 2018 9:45 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

Wczorajszy wieczór. Spokój. Niby spokój. Jam wyłożona na wyrku i obłożona kotami. Inne bawią się na dywanie. W kuchni Janusz garami wali. Wiadomo, podjada. Oficjalnie nic nie żre ale słychać jak się mota miedzy lodówką i narzędziami dzięki którym kanapkę może zrobić. Kanapka to jest delikatne wyrażenie. O ilości "kanapki" wnioskuję po ilości okruchów jakie są na blacie. Bo o ich sprzątnięciu się zapomina. Rankiem leżą wypoczęte i rozwalone po całości :wink:
No więc wieczór trwa. Ja leżę obłożona kotami. Inne bawią się na podłodze. Inne na posłankach czy drapaku polegują. Telewizorek gra. TZ-t w kuchni bawi się nadal w kucharka. Pracuje nad opcją jak "mało dowodów zbrodni obżarstwa zostawić". Koty niby śpią ale strzygą uszami przy każdym mocniejszym dźwięku jakie są słyszane. Jednak tyłków nie ruszają. Już wiedzą ,że nie warto. Przynajmniej jak ja jestem. Nie pozwalam dawać im wędliny bo potem wymiotują nie pogryzionymi kawałkami. Jak mnie nie ma też nie dostają bo po śladach wiem co się dzieje. I głowy lecą. :mrgreen:
Janusz kończy. Szykuje się do wyjścia. Jeszcze wody odlał Angelkowi by do Convy była. Mnie by do tabletek było. W dwa osobne kubeczki, żeby nie było. Przyswoił wiedzę ,że to rano potrzebne jest a nie czajnik cały ukropu.
Wieczór. Koty leżą. Uszka bystro im się ruszają. Czujne bestie są mocno. Janusz odsuwa szufladę. Już wiem ,że będzie ostrzył nóż ,którym nery kroję. By rano rączek nie umęczyć moich. By nie słuchać mego gderania ,że od tylu lat ciebie o to proszę a ty jak zwykle nie słuchasz.... Słychać szus noża o ostrzałkę. Jeszcze pierwszy nie przebrzmiał jak futra na nogi się zerwały. Pewne poruszenie nastało. Wszystko spojrzało ze zdziwieniem na mnie. Leżę 8O A kto nery da 8O Wszak narzędzie się ostrzą 8O Nery o tej porze 8O
Tylko Gajka nie zajarzyła pory i wybuksowała do kuchni. Szybkość światła, ślizg kontrolowany na zakręcie, hamowanie kuprem, kierunkowanie się ogonem, obicie się o ścianę i wylądowała w drzwiach pomieszczenia. Jeszcze tylko hamowanie z piskiem i dziewczę się wmurowało. Dosłownie zamarła gapiąc się na Janusza. Głowina odwróciła się w moim kierunku z wyrazem zaskoczenia. Coraz większego. Zerkała raz na Janusza stojącego z narzędziami a raz na mnie byczącą się pod kołderką. Wreszcie zajarzyła ,że nic z ner nie będzie. Uwierzcie, widać było na jej pysku zrozumienie swej pomyłki. Strzepała godnie futro, podniosła dumnie głowę i z uniesionym pyskiem godnie oddaliła się w planowanym kierunku. Gonił ją nasz śmiech bo nie było możliwości się nie śmiać. Gajunia wiedziała ,że to z niej. Przeprosiłam ją ale nie przestałam się śmiać. Ciągle mam przed oczami jej mordkę. Najpierw tak radosną bo dodatkowe żarcie będzie. A potem zawstydzone i obrażone, że żarty z niej sobie robimy.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 46364
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 21 >>

Post » Sob sty 13, 2018 10:48 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

ASK@ pisze:Wczorajszy wieczór. Spokój. Niby spokój. Jam wyłożona na wyrku i obłożona kotami. Inne bawią się na dywanie. W kuchni Janusz garami wali. Wiadomo, podjada. Oficjalnie nic nie żre ale słychać jak się mota miedzy lodówką i narzędziami dzięki którym kanapkę może zrobić. Kanapka to jest delikatne wyrażenie. O ilości "kanapki" wnioskuję po ilości okruchów jakie są na blacie. Bo o ich sprzątnięciu się zapomina. Rankiem leżą wypoczęte i rozwalone po całości :wink:
No więc wieczór trwa. Ja leżę obłożona kotami. Inne bawią się na podłodze. Inne na posłankach czy drapaku polegują. Telewizorek gra. TZ-t w kuchni bawi się nadal w kucharka. Pracuje nad opcją jak "mało dowodów zbrodni obżarstwa zostawić". Koty niby śpią ale strzygą uszami przy każdym mocniejszym dźwięku jakie są słyszane. Jednak tyłków nie ruszają. Już wiedzą ,że nie warto. Przynajmniej jak ja jestem. Nie pozwalam dawać im wędliny bo potem wymiotują nie pogryzionymi kawałkami. Jak mnie nie ma też nie dostają bo po śladach wiem co się dzieje. I głowy lecą. :mrgreen:
Janusz kończy. Szykuje się do wyjścia. Jeszcze wody odlał Angelkowi by do Convy była. Mnie by do tabletek było. W dwa osobne kubeczki, żeby nie było. Przyswoił wiedzę ,że to rano potrzebne jest a nie czajnik cały ukropu.
Wieczór. Koty leżą. Uszka bystro im się ruszają. Czujne bestie są mocno. Janusz odsuwa szufladę. Już wiem ,że będzie ostrzył nóż ,którym nery kroję. By rano rączek nie umęczyć moich. By nie słuchać mego gderania ,że od tylu lat ciebie o to proszę a ty jak zwykle nie słuchasz.... Słychać szus noża o ostrzałkę. Jeszcze pierwszy nie przebrzmiał jak futra na nogi się zerwały. Pewne poruszenie nastało. Wszystko spojrzało ze zdziwieniem na mnie. Leżę 8O A kto nery da 8O Wszak narzędzie się ostrzą 8O Nery o tej porze 8O
Tylko Gajka nie zajarzyła pory i wybuksowała do kuchni. Szybkość światła, ślizg kontrolowany na zakręcie, hamowanie kuprem, kierunkowanie się ogonem, obicie się o ścianę i wylądowała w drzwiach pomieszczenia. Jeszcze tylko hamowanie z piskiem i dziewczę się wmurowało. Dosłownie zamarła gapiąc się na Janusza. Głowina odwróciła się w moim kierunku z wyrazem zaskoczenia. Coraz większego. Zerkała raz na Janusza stojącego z narzędziami a raz na mnie byczącą się pod kołderką. Wreszcie zajarzyła ,że nic z ner nie będzie. Uwierzcie, widać było na jej pysku zrozumienie swej pomyłki. Strzepała godnie futro, podniosła dumnie głowę i z uniesionym pyskiem godnie oddaliła się w planowanym kierunku. Gonił ją nasz śmiech bo nie było możliwości się nie śmiać. Gajunia wiedziała ,że to z niej. Przeprosiłam ją ale nie przestałam się śmiać. Ciągle mam przed oczami jej mordkę. Najpierw tak radosną bo dodatkowe żarcie będzie. A potem zawstydzone i obrażone, że żarty z niej sobie robimy.

:1luvu:
Obrazek Obrazek

KociaMama44

Avatar użytkownika
 
Posty: 899
Od: Pon paź 12, 2015 19:20

Post » Sob sty 13, 2018 17:36 Re: OTW17- życie leniwie toczy się dalej...

Pusto u nas. Sobota.
Koty wylegują się na kaloryferach. Dziś mam odrzut od gorsetu. Na sam widok mnie boli. W ramach od stresanta położyłam się i drzemkę ucięłam sobie. A koty również sobie ucięły. Jakie to zgodne towarzystwo jest.
Pisałam ,że jakiś dziwny jest. Mocz "pachnący inaczej". Ale dławił się dziwnie i pokasływał. Sierść zmarniała.
Był u weta wreszcie. Jakoś się udało go przegłodzić i wpakować w transporter. Jakoś udało się mu krew pobrać i siuśki. Wqurw był wielki. Wzrok bazyliszka. Ale jakoś poszło. Badania ma ok. Glukoza podwyższona ale fruktozamina ok. Tylko w moczu wyszły bakterie. Wchodzimy więc z antybiotykiem. Ustnym bo on zeżre wsio. Proponowała wetka zastrzyki. Musiałabym testament spisać. Nie z Abisiem takie numery. Waga wykazała siedem kilo kota. To ,że nie jest ruchliwy to nie dziwota.

Dziady strzelają. Koty na baczność stanęły. Oczy chybcikiem z kaloryfera przeniosły się do obrońcy swego, Żwirka. Właśnie łaje ją po swojemu ale zrobił miejsce obok. Oczy to malunia koteczka. I najszczuplejsza ze wszystkich. Ale jak ona ma być grubszawa jak czas posiłków spędza ganiając od miski do miski? Ona swego nie zje przyzwoicie. Ona musi od każdego ukraść kawałek i kolejny i kolejny a potem cały talerz pazurkiem przysunąć. Mnie to strasznie drażni. Więc strzela oczami czy ja nie zerkam i robi swoje. Na okrzyk Oooczy robi dziubka , przystraja się w niewinność i siada jak pannica z pensyjki. Grzecznie, nożynki razem, plecki wyprostowane. Ale nie wytrzymuje długo i łapki chodzą ponownie. Ona nie zjada rzuconych kotom kabanosków czy przysmaczków czy surowizny. Dla niej sportem jest bieganie od futra do futra . Chyba tylko po to by ...biegać. Wtedy nawet nie kradnie, nie je. Tylko skacze radośnie od jednego do drugiego. Co i raz zerkając nam na ręce czy i gdzie rzucamy. Koty jakby nawykły do tego i już nie reagują. Tylko Fartoszek łapą ją po łbie zdzielał. Lub przyciskał do ziemi. Wtedy się uspokajała. Ale jak puściła to nadal żarcie mu kradła. Francuska porcelana z wiejskim roztropkiem wymieszana.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 46364
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 21 >>


[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Wojtek Cz. i 14 gości