Fundacja Przytul Kota.Mikołajki w Mruczarni - 3.12 od g.12

Koty i kotki do adopcji

Moderatorzy: Estraven, LimLim, Moderatorzy

Post » Pt lis 10, 2017 22:14 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi

Atta pisze:Taki przyjazny ciapowaty pyszczek :cry:

On był kochany.Taki pieściuch.Cierpliwy przy podawaniu tabletek,chociaż cwaniak niekiedy,bo ściemę walił,że tabletkę połknął,a tabletka nieraz obok Funia
Swoimi minkami próbował nam zapodać,że tabsa wyjszła sobie tylnymi drzwiami jakoś :mrgreen:

Spróbuję pozbierać jego kilka zdjęć i spróbować gifa mu zrobić
Ewa L. pisze:Żegnaj Funiu [*] :cry: :cry: :cry:

Ty chyba Ewik powinnaś go pamiętać ,tak myślę,jak byłyśmy we dwie kiedyś w fundacji ,on tam był już
Obrazek

Myszolandia

Avatar użytkownika
 
Posty: 66088
Od: Pon sty 19, 2009 22:48
Lokalizacja: środkowa

Post » Pt lis 10, 2017 22:38 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi

Myszolandia pisze:
Atta pisze:Taki przyjazny ciapowaty pyszczek :cry:

On był kochany.Taki pieściuch.Cierpliwy przy podawaniu tabletek,chociaż cwaniak niekiedy,bo ściemę walił,że tabletkę połknął,a tabletka nieraz obok Funia
Swoimi minkami próbował nam zapodać,że tabsa wyjszła sobie tylnymi drzwiami jakoś :mrgreen:

Spróbuję pozbierać jego kilka zdjęć i spróbować gifa mu zrobić
Ewa L. pisze:Żegnaj Funiu [*] :cry: :cry: :cry:

Ty chyba Ewik powinnaś go pamiętać ,tak myślę,jak byłyśmy we dwie kiedyś w fundacji ,on tam był już

Całkiem możliwe.
Ja już mam taką kołomyję ,że wszędzie widzę koty.
Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek

Ewa L.

Avatar użytkownika
 
Posty: 61908
Od: Śro lut 27, 2013 20:02
Lokalizacja: Łódź

Post » Nie lis 12, 2017 22:56 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi

Jeszcze kilka słów o Funiu

"Weterynarz Ania, po ostatnim pobycie Funia w lecznicy, przedłużyła mu życie jeszcze o kilkanaście dni. Kot zaczął jeść i odzyskał trochę sił. Zapadła decyzja, by nie męczyć go pobytem w szpitaliku. Funio wrócił do swojego domu, jakim była Mruczarnia. Tutaj jeszcze przez kilka dni jego samopoczucie fizyczne wydawało się lepsze, Funio wydawał się pogodniejszy. Jednak siły znowu zaczęły go opuszczać. Wraz z siłami stracił apetyt. Dalsze leczenie byłoby niepotrzebnymi, pełnymi stresu, uporczywymi próbami utrzymania go przy życiu. Nie pozostało już nic, co moglibyśmy dla niego zrobić, Funio był już zmęczony.

Weterynarz Ania 8 listopada wieczorem, tuż po dyżurze wolontariuszy, przyjechała do Mruczarni i pomogła Funiowi w tej ostatniej przechadzce za Tęczowy Most. Funio zasnął w swoim domu, jakim była dla niego Mruczarnia, w swoim posłanku, wśród swoich kocich przyjaciół. Dziękujemy Ci, Aniu, że zrobiłaś to dla niego.

Funio był pod opieką Fundacji od 18 lipca 2016 roku. Trafił do nas z domu, w którym przebywało ponad 30 kotów. Był w bardzo złej kondycji, z wieloma nieleczonymi problemami zdrowotnymi i bólowymi. Zaniedbany i słaby. Na początku nie miał nawet sił wejść do kuwety, załatwiał się pod siebie.
Dzięki Waszej pomocy walczyliśmy o niego. Wiele konsultacji lekarskich i wdrożone leczenie dało dobre rezultaty, Funio wypiękniał, odzyskał życie. Był kochanym i pogodnym mieszkańcem Mruczarni, cieszącym się na widok wolontariuszy. Staruszek, który dostał prezent od losu w postaci lepszego życia pod sam koniec swojej kociej historii.

W historii tej zabrakło jednak domu, o którym marzyliśmy. Funio był szczęśliwy w Fundacji, ale naszym celem było znalezienie mu ciepłego, cichego, własnego kąta i kochającego człowieka. To jedno się nie udało.

Funio dzięki Waszej pomocy i naszej opiece przeżył prawie 1,5 roku dłużej. W warunkach, z których został odebrany nie miał na to najmniejszych szans.
Funio stał się symbolem Mruczarni i naszej Fundacji. Mieszkał tu najdłużej spośród wszystkich naszych podopiecznych. Wszyscy kochaliśmy tego Futrzaka, a i on kochał wszystkich. Był dzielny i koił swoją pogodą ducha. Był pozytywnym duchem, którego nic nie zastąpi.
Wszyscy, bez wyjątku, tęsknimy.

Chcielibyśmy z całego serca podziękować za wszystkie kciuki trzymane za naszego Seniora i za wsparcie finansowe udzielone na jego leczenie. Dziękujemy Wirtualnym Opiekunom Funia – Pani Joannie i Panu Tomaszowi oraz Pani Małgorzacie i Panu Radosławowi. I dziękujemy naszej Pani Doktor za wsparcie Funia w ostatnich chwilach i za to, że walczyła o niego do samego końca.

Funio czekał na swojego człowieka. Nie brakowało mu towarzyszy, jednak... to nie to samo co własny dom i własne kochające, głaszczące dłonie.
Przy tej smutnej okazji chcielibyśmy zwrócić Waszą uwagę na starsze zwierzęta i ich potrzebę posiadania domu na jesień życia. Warto otworzyć serce na te niechciane, bo stare, bo chore, ale za to jak bardzo wdzięczne za okazaną miłość, ciepło i spokój.

„spieszmy się kochać...”

Kochany Funio, przechadzaj się dziarsko i szczęśliwie za Tęczowym Mostem.

Na zawsze pozostaniesz w naszych sercach i pamięci, Pozytywny Panie Kocie."



https://www.youtube.com/watch?v=-woMPVP ... e=youtu.be
Odmieniamy koci los...
Obrazek Obrazek Obrazek

Przytul Kota

 
Posty: 111
Od: Wto wrz 15, 2015 19:11
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw lis 16, 2017 21:46 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi.Funio [*]

Zazwyczaj jak jest bardzo źle ze zdrówkiem i jedynym wyjściem jest dawca,wtedy wiadomo,jest i nadzieja
Jak się okazuje,wśród zwierząt też mogą być dawcy i taki zwierzaczek też jest nadzieją dla chorego innego zwierzaczka

Ale po kolei

Mamy pod opieką jednego kocia o imieniu Mundek,który aktualnie przebywa w lecznicy
Jak się na niego patrzy na zdjęcia,to obraz nędzy i rozpaczy :(

Mundek został złapany na przedmieściach Łodzi.
Był to ostatni moment na pomoc.
Stan kocura niezaprzeczalnie zagrażał jego życiu.
Po odreagowaniu stresu związanego ze złapaniem i przewiezieniem do lecznicy, Mundek okazał się umiarkowanym dzikusem.
Panie Doktor mogły go zbadać i lepiej ocenić jego stan. Ciężko sobie wyobrazić jak to biedne stworzenie cierpiało.
Ogrom pcheł, skołtuniona sierść, w jednej z łapek zwichnięty lub złamany palec, którego pazur wrósł w opuszek, sprawiając przy każdym ruchu ogromny ból.
Na pyszczku w obrębie nosa jeden wielki strup - wynik zaawansowanego kociego kataru. W obrębie jamy brzusznej na szczęście nie stwierdzono zmian.
Niestety wyniki krwi są złe. Mundek ma dużą anemię.
Konieczne będzie przetoczenie krwi (po wcześniejszym oznaczeniu grupy). On tak bardzo chce żyć - bez bólu i cierpienia.

Obrazek Obrazek Obrazek

Obrazek

Ale pojawiła się szansa
Okazało się,ze jeden z kocurów w Mruczarni może Mundkowi pomóc i to jeszcze jak ....
Tym kocurem jest nasz pieściuch Zdzisiu

Obrazek

Obrazek

Jegomość jest już po przetoczeniu krwi dla Mundka
Czuje się dobrze ,pojadł ,bawi się

Teraz trzymajcie kciuki,aby Mudek "zajarzył" :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:

A jeśli ktoś oczywiście chętny wesprzeć naszego kocurka ,to zapraszamy

Kotarbińskiego 19 (jest to adres korespondencyjny, nie jest to adres Mruczarni)
91-163 Łódź
KRS: 0000582607
Konto: 92 1140 2004 0000 3102 7591 7098
IBAN: PL92 1140 2004 0000 3102 7591 7098
SWIFT: BREXPLPWMBK
tytułem: darowizna dla Mundka
*środki niewykorzystane na cel wskazany, będą przeznaczone na cele statutowe.
Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę i udostępnienie.
Z góry bardzo Dziękujemy :1luvu:
Odmieniamy koci los...
Obrazek Obrazek Obrazek

Przytul Kota

 
Posty: 111
Od: Wto wrz 15, 2015 19:11
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw lis 16, 2017 23:15 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi.

O jaaaa! to dlatego Zdzisiu tak dumnie prezentuje się na focie :D A z Mundka to nyndza z bidą :(

Atta

Avatar użytkownika
 
Posty: 5445
Od: Śro lip 09, 2014 17:41
Lokalizacja: Śląsk

Post » Pt lis 17, 2017 21:18 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi.

Atta pisze:O jaaaa! to dlatego Zdzisiu tak dumnie prezentuje się na focie :D A z Mundka to nyndza z bidą :(

Haha,on jest świetny.Nieraz jak minę zapoda ,to nic ,tylko go focić

Mamy cały czas nadzieję,ze podanie krwi Zdzisia uratuje biedaka Mundka i kocio wyjdzie na prostą
Z myśli mi nie schodzi biedactwo kochane :(

Pan Zdzich ,to cały czas dumny i blady,a będzie pewnie jeszcze dumniejszy jak Mundek "ruszy"
A tymczasem lajcik :ryk:

Obrazek
Odmieniamy koci los...
Obrazek Obrazek Obrazek

Przytul Kota

 
Posty: 111
Od: Wto wrz 15, 2015 19:11
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob lis 18, 2017 0:03 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi.

Rzuca spojrzeniem jakby pytał "No co tam?" :D

Atta

Avatar użytkownika
 
Posty: 5445
Od: Śro lip 09, 2014 17:41
Lokalizacja: Śląsk

Post » Nie lis 19, 2017 21:01 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi.

On jest cudny z tymi swoimi minami :ryk:
Ostatnio była typu " w pędzel chcesz ? " a to dlatego,ze chciałam mu fotę zrobić jak łapki na krzyż złożył
Oczywiście rechocząc się nie dałam rady tej miny uwiecznić,ani części docelowej mojego planu focenia - łapek :ryk:
Obrazek

Myszolandia

Avatar użytkownika
 
Posty: 66088
Od: Pon sty 19, 2009 22:48
Lokalizacja: środkowa

Post » Wto lis 21, 2017 0:34 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi.

Nasza też jest taka szybka w działaniu,że na zdjęciach wychodzi rozmazana. Chcę uchwycić pyszczek, a tu zostaje na focie zaledwie ogon :P

Atta

Avatar użytkownika
 
Posty: 5445
Od: Śro lip 09, 2014 17:41
Lokalizacja: Śląsk

Post » Wto lis 21, 2017 23:41 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi.

Atta pisze:Nasza też jest taka szybka w działaniu,że na zdjęciach wychodzi rozmazana. Chcę uchwycić pyszczek, a tu zostaje na focie zaledwie ogon :P

Moja panna zależnie od humoru
Ale z reguły ma "fazy" i wywala się do fotek,a czasami jak widzi albo czuje,że zaraz będzie cyk,to odwróci się swoim burym zadem i tyle w temacie :ryk:
Obrazek

Myszolandia

Avatar użytkownika
 
Posty: 66088
Od: Pon sty 19, 2009 22:48
Lokalizacja: środkowa

Post » Wto lis 21, 2017 23:50 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi.

W Mruczarni natomiast ciężko jest uchwycić prezesa Dekiela
Ten to jak nakręcony.Najpierw widzisz go na podłodze,a za chwilę robi Ci hej heloł łąpą z "dachu" boksów
Ciężko go upilnować.Ale dobrze ,ze ma werwę chłopak,chociaż jest wesoło :mrgreen:

Obrazek
Odmieniamy koci los...
Obrazek Obrazek Obrazek

Przytul Kota

 
Posty: 111
Od: Wto wrz 15, 2015 19:11
Lokalizacja: Łódź

Post » Pon lis 27, 2017 0:51 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi.

Dekiel ma na imię, ale z urody to PIRAT :mrgreen:

Atta

Avatar użytkownika
 
Posty: 5445
Od: Śro lip 09, 2014 17:41
Lokalizacja: Śląsk

Post » Sob gru 02, 2017 22:54 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi.

Ale wierz nam Atto - imię ma adekwatne do siebie :ryk:

=================================================================================================================================================

A my mamy niestety smutną wiadomość :(
Niestety nasz pan wielmożny Zdzisiu nie zdołał pomóc Mundkowi,nie zdążył :(

Dla przypomnienia.Zanim Mundek dał sobie pomóc i wszedł do klatki łapki, minęło kilka tygodni.
Trafił do lecznicy w niedzielę 5 listopada 2017 z zaawansowanym kocim katarem, złamanym lub zwichniętym placem jednej z łapek, w bardzo złej kondycji fizycznej.
Wyniki badania krwi potwierdziły wyniszczenie organizmu.
Pod uwagę brane było przetoczenie krwi. Wysłaliśmy krew na oznaczenie grupy i dodatkowo na wszelki wypadek na badanie PCR w kierunku białaczki.

Jednak organizm Mundka przestał reagować na podawane antybiotyki, pojawiły się objawy neurologiczne.
Kocurek przestał jeść. Męczył się. Przyszło nam podjąć tę najtrudniejszą decyzję. Pani Doktor pomogła Mundkowi przejść za TM

Obrazek

Nie tak miało być kocie.
Chcieliśmy, żebyś wyzdrowiał i wrócił na wolność – może nie teraz, na wiosnę.
Te kilka miesięcy miało dać ci czas na odzyskanie zdrowia i formy.
Jedynym pocieszeniem jest to, że nie pozostałeś bezimienny, nie umierałeś gdzieś pod krzakiem, że w tych ostatnich dniach miałeś ciepły kąt, pełną miskę i opiekę.
To nie ważne, że byłeś kotem wolno żyjącym.
I tak na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci.
Biegaj szczęśliwy za Tęczowym Mostem.
Przepraszamy, że się nie udało - że śmierć wyszła zza rogu.

Żegnaj Mundku…
Odmieniamy koci los...
Obrazek Obrazek Obrazek

Przytul Kota

 
Posty: 111
Od: Wto wrz 15, 2015 19:11
Lokalizacja: Łódź

Post » Nie gru 03, 2017 0:48 Re: Fundacja Przytul Kota w Łodzi.

W ostatnim czasie przyszło nam pożegnać jeszcze jedną kicię ...Babulkę

Kocia Babulka trafiła pod opiekę Fundacji Przytul Kota, po tym, jak została znaleziona przy jednym z bardzo ruchliwych, łódzkich skrzyżowań.
Zdezorientowana, sparaliżowana strachem, kuliła się dosłownie 30 cm od ulicy.
Cud, że koteczka nie wpadła pod rozpędzone auta.
Cud, że obok niej akurat przejeżdżała Dobra Dusza, która zabrała ją z drogi i zapewniła pomoc.

Nie wiemy, co się stało, że kotka znalazła się w tym niebezpiecznym miejscu.
Być może wyszła z domu i podążając na oślep, zabłądziła?
Może ktoś ją porzucił, bo znając jej ciężki stan , nie chciał przeznaczać pieniędzy na leczenie?
Milion myśli i przypuszczeń, lecz wszystko na nic. Kocica tak, czy siak była w strasznym stanie i bez ludzkiej pomocy nie pożyłaby zbyt długo. Nie moglismy na to pozwolić!
Kicia miała problemy z nadciśnieniem,przez które być moze przestała widzieć.Dodatkowo jakby było mało ,to miała guza w listwie mlecznej,niestety sporego ,ale była szansa na jego usunięcie.No właśnie,była......

Wszyscy mocno trzymaliśmy kciuki za Babulinkę, chcąc poprawić jej los na końcówkę niełatwego życia. Niestety kotka jakiś czas temu przestała jeść. Próbowała, lecz po paru liźnięciach zostawiała miskę. Działo się tak nawet, gdy podawaliśmy jej pożywienie w postaci płynnej. Kotka schudła.
21 listopada Babulka została zabrana do lecznicy. Spędziła tam dwa dni, nawadniana kroplówkami i pod obserwacją.
23 listopada kotka została zabrana na USG, które niestety wykazało to, czego się obawialiśmy - liczne przerzuty nowotworowe na wątrobie, które wykluczyły możliwość interwencji chirurgicznej...

Daliśmy kotce szansę, licząc na to, że pod opieką weterynaryjną, leczona, poczuje się lepiej i zacznie jeść, co dla nas byłoby sygnałem, że walczy i organizm, i sama Babulka. Otrzymałaby wówczas opiekę paliatywną, mającą na celu zapewnienie komfortu, pomimo postępującej choroby.

Niestety kolejne dni pokazały, że kotka się poddała. Jej stan zdrowia, niewątpliwie ból, jaki musiała odczuwać sprawiły, że nie mogliśmy pozwolić na to, by Kicia cierpiała dalej...

26 listopada z bólem serca pożegnaliśmy Babulkę.

Obrazek Obrazek

Obrazek Obrazek

Obrazek Obrazek

Obrazek Obrazek
Odmieniamy koci los...
Obrazek Obrazek Obrazek

Przytul Kota

 
Posty: 111
Od: Wto wrz 15, 2015 19:11
Lokalizacja: Łódź

Post » Nie gru 03, 2017 8:20 Re: Fundacja Przytul Kota.Mikołajki w Mruczarni - 3.12 od g.

Worek nieszczęść otworzył się na koniec roku :( Biedactwa[*]

Atta

Avatar użytkownika
 
Posty: 5445
Od: Śro lip 09, 2014 17:41
Lokalizacja: Śląsk

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: asiamaj22, livy, psotny kot i 17 gości