Dziewczyny HELP!

. Nie jest dobrze

.
Weszłyśmy chyba w fazę kryzysu

.
A wszystko zaczęło się w nocy z soboty na niedzielę. Kładąc się spać, zauważyłam, że mam mokrą kołdrę (a akurat tego dnia zmieniłam sobie pościel

). Powąchałam, no i oczywiście było to sioo jednej z panienek. Żadnej nie podejrzewałam, bo obie miałam na oku w salonie - Gagunia spała wyciągnięta w fotelu, a niunieńka na kanapie i nie zauważyłam, żeby któraś z nich udała się do sypialni.
Ponownie więc zmieniłam pościel

i położyłyśmy się spać w znanej konfiguracji.
Rano - kołdra znów mokra...
Zmieniłam pościel jeszcze raz...
Po południu zasikana poduszka

i tak w kółko

, a pralka chodzi u mnie na okrągło, a pańcia nie wyrabia z prasowaniem

.
Teraz wiem, że to bunt niuniuni

- przyuważyłam ją, jak obsikiwała poduszkę. W ogóle cały ten weekend była bardzo spięta - szeroko otworzone oczka i taka "obwiśnięta" minka

. Starałam się z nią dużo rozmawiać, głaskać, tulić, a ta odpowiadała mi tylko warczeniem

.
Miała też zapach przestraszonego kotka (tak zazwyczaj pachnie, gdy jedziemy do weta)

.
Nie dała mi się utulić, nie słuchała mnie - była i nadal jest taka zamknięta w sobie

.
Zastanawiam się, gdzie popełniłam błąd?

. Starałam się jej pierwszej dawać jedzenie, ją pierwszą głaskać rano, więc nie wiem, co urodziło się jej w tym cudnym łebku, że tak zareagowała?
Nic też od dwóch dni nie je, a jak już coś weźmie do pyszczka, to bardzo szybko łyka warcząc. Zaczęła się też załatwiać (chyba złośliwie) do kuwety maleńkiej i wyjadać jej jedzonko - cokolwiek by to nie było (nawet rybkę, choć wcześniej ryb nie tolerowała).
Ewidentnie chce mi pokazać maleństwo, że cierpi, a ja nie wiem, jak temu zaradzić?
Gagunia jest przesłodka. Cały czas zachęca ją do zabawy, goni za nią, a niunia robi się coraz bardziej spięta

.
Nie wiem, może za szybko połączyłam dziewczynki w nocy i to tak dotknęło niuniunię?
Może mi coś doradzicie, bo żal mi obu bardzo i sama się już pogubiłam w swoich metodach wychowawczych.
PS - ta roślina, to rzeczywiście dracena, ale maleńka nie ma możliwości, żeby do niej sięgnąć. A swoje eskapady wysokopienne po drzwiach uprawia wskakując na lodówkę, a z lodówki na drzwi

. Bardzo sprytnie to robi

.
Nordstjerna, drapak tak czy owak w planach, ale jeszcze nie znalazłam odpowiedniego, by był fajny i nie zastawił mi w ogóle wejścia do salonu

. (Gaguńka jest dopiero u nas 10 dni

).