Sorki, że dopiero teraz piszę, ale cały wieczór byłam zajęta.
Otóż, drzwi zostały otwarte, maleńka sama przyszła do łózka i od razu zaczęła swoje szaleńcze zabawy

.
Skakała przeze mnie mocowała się z kołdrą, właziła pod poduszkę, łapała kwiatki na prześcieradle, zachęcała niunieńkę do zabawy (ta dalej warczała i syczała na maleństwo

), po prostu odlot!

.
Po jakiejś pół godzinie takich szaleństw, Gagunia przytuliła się do mnie i ułożyła do snu

.
Więc nawet gdybym nie miała w planach zostawienia otwartych drzwi, nie mogłabym ją zamknąć samą w salonie.
Niunieńka natomiast zawsze mi wskakuje na poduszkę, gdy już zgaszę światło. I tym razem też tak było!
Z tym, że nie ułożyła mi swojego cudnego łebka na policzku, jak zwykła to robić, tylko położyła się obok mnie (po przeciwnej stronie niż Gagunia

).
Tak więc miałam dziś w nocy oba kotki koło siebie!
W nocy budziłam się parę razy bo maleństwo przeskakiwało przeze mnie atakując niuniunię

, ale ta nie reagowała, tylko warknęła i spała dalej
Rano, Gadżecik nadal spał obok mnie, a niunienka czekała już w przedpokoju robiąc mi piękny łuczek i mraucząc

.
Możemy więc chyba zaliczyć kolejny sukces

.
Dziś po południu i wieczór, sytuacja wyglądała podobnie do wczoraj. Notoryczne próby Gaguni zachęcające staszą do zabawy i syki i warczenia ze strony niunieńki

.
Przyuważyłam też, że niuniunia ze 2 razy podeszła do Gadżecika i obwąchiwała jej ogonek, a potem pyszczek. Niestety, za każdym razem to zbliżenie kończyło się sykiem

.
A teraz przed nami kolejna wspólna noc!...
