Puś się rozszalał
Wczoraj miał biedny problemy żołądkowo-jelitowe

, które już na szczęście ustępują, apetyt wrócił, humor też.
Oraz gadulstwo i niespożyta energia
Małe pędzi po domu z piłeczką w zębach (podobną do siebie

- białą w czarne łatki i z niemilknącym dzwoneczkiem w środku

), morduje wiszącą na krześle na sznurku myszkę,skacze po meblach i co chwila domaga się michy (którą oczywiście musi dostawać w odosobnieniu, bo duże futra przecież by mu zaraz wszystko opędzlowały).
W wolnych chwilach od szaleństw asystuje mi w pracy (dziś znów w domu) lub uwala się na kolanach szaleńczo mrucząc
Czyli w zasadzie - norma
