KOTOLANDIA -czyli Kya, koty i wieczne zgryzoty

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw lip 23, 2009 11:21

Agiis-s chylę czoła przed talentem :ok: te zdjęcia są obłędne!!!

dominikanna1

 
Posty: 1807
Od: Wto lis 04, 2008 0:21
Lokalizacja: Szczecin

Post » Czw lip 23, 2009 11:29

wrrrrrr... był bazarek!

dominikanna1

 
Posty: 1807
Od: Wto lis 04, 2008 0:21
Lokalizacja: Szczecin

Post » Czw lip 23, 2009 11:37

dominika zapraszamy na koci szczeciński watek :)
Mam alergie na "kocie anioły" !
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

agiis-s

 
Posty: 7385
Od: Pon sty 29, 2007 14:18
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pt lip 24, 2009 23:07

Ciotka pojechala .Jako ta kukulka podrzucila mi malpeczki nie uprzedzajac co mnie czeka. Po pierwsze dzikie krzyki w momencie wchodzenia do pokoju . Kazdy malpol dostaje swoja miseczke zebym widziala ile pozarly . Wzajemne podkaradanie sobie kurczaka z talerzykow .Na zmiane wypuszczam i zamykam koty w pokojach zeby male tez pobrykaly troche .Jak zamykam Melke,Ebiego i Norka to oni placza,jak zamykam malpki to malpia rozpacz .I tak w kolo Macieju . Wlasnie dostaly ostatni posilek i mam nadzieje ,ze beda spaly.Uffffff....lece z nog .

kya

 
Posty: 6511
Od: Śro mar 14, 2007 17:09
Lokalizacja: Szczecin

Post » Wto sie 18, 2009 18:01

Odkad powstal watek szczecinski calkiem zaniedbalam to miejsce i w rezultacie tam wpisuje wszystkie wiesci . Poniewaz czesc rzeczy moglaby wsiaknac w kilometrach watku szczecinskiego wiec umieszcze tez tu .
Filmik ,ktorego bohaterami sa moje podworkowce :

http://www.youtube.com/watch?v=6vBMLf1e_nk

kya

 
Posty: 6511
Od: Śro mar 14, 2007 17:09
Lokalizacja: Szczecin

Post » Wto sie 18, 2009 18:48

A tu (mam nadzieje) zabawny opis wczorajszej kradziezy jakiej niestety doswiadczylam :evil: Zostawiam sobie ten opis na pamiatke

SIERPNIOWE POPOŁUDNIE...


Po obiedzie wyskoczyłam na poczte po koperty .Wracam i lekko przymurowuje mnie w drzwiach wejściowych .Obrazek jak z surrealistycznego snu .
Dwoch policjantow , syn z lekko głupkowatym wyrazem twarzy ,syn sąsiadów i jego dziewczyna a wśród nich pląsa moja mamuska ćwierkając przez telefon .
-To ta pani? – pyta jeden z policjantow celując we mnie palcem
Wszyscy zgodnie potakuja (łącznie ze mna) ,ze ja to ja .
-Czy w ciagu ostatnich 30 minut była pani z jakims mezczyna?-pyta drugi
Bo nas tu sasiad wezwal –dodaje
Matko swieta o prostytucje mnie posądzają !
Nie bardzo wiem o co chodzi wiec dyplomatycznie zagajam:
-A lepiej dla mnie żebym miala tego faceta w ciagu pol godziny czy nie?
Z ogolnego chaosu okazalo się ,ze syn sąsiadów wezwal policje bo widział ,ze obcy facet kilka razy wchodzil i wychodzil z naszego mieszkania .
-Proszę sprawdzic czy nic nie zginęło z pokoju –poleca policjant
Akurat dzisiaj posprzątałam wiec szybko zauważam brak aparatu i pieniędzy .
Nagle czuje jak krew odplywa mi z glowy i histerycznie krzycze:
-Matko boska, koty! Gdzie moje koty?!
Zaczyna się bieganie i kicianie .Doliczamy się sztuk dwoch…nie ma Melki . Sprawdzam wszystkie kąty ,lacznie z lazienka …nie ma jej . Ja lece po pietrach na dol ,syn do gory a zdezorientowani policjanci z latarkami do piwnicy . Przez moment tylko błysnęła mi krotka mysl ,ze chyba latwiej byloby im włączyć światło zamiast swiecic latarkami .Kota nie ma .
Przychodzi mi do glowy mysl, ze ktos specjalnie zabral Mele i teraz albo ja gdzies wyrzuci albo zabije .Zaczynam ryczec .
Policjanci probuja się dowiedziec jakiej rasy i jak cenny był kot .Miedzy jednym a drugim smarknieciem wykrztusiłam ,ze taki zwykly ,bury ale dla mnie najcenniejszy .Dziwnie popatrzyli na mnie ,powiedzieli ,ze wroca jak się uspokoje i odjechali .
Nagle slysze syna:
-Matka,wracaj , jest Melka!
Wpadam do domu i rzucam się na kocice obcałowując ja i obściskując .Nie wiem gdzie ta wlochata malpa była bo obszukaliśmy każdy kąt .
Popołudnie i czesc wieczoru spędziłam z agiis na komisariacie ,ale to już bylaby opowiesc raczej komediowa a nie horror …

KOMISARIAT

Dojezdzamy pod komisariat .Nie bardzo jest gdzie zaparkowac,bo parking tylko dla samochodow służbowych ale Malgosia sprytnie wbija się w wolny kącik kolo drzewa.
Wkraczamy w chlodne mury komisariatu. Podchodze do okienka i widze dwoch mundurowych z czego jeden usiluje wepchnąć do ust chyba cala pizze .
Grzecznie tlumacze cel swojej wizyty.
Policjant miedzy jednym kęsem a drugim radosnie mi wyjasnia , ze poczekamy sobie z godzine bo zgłoszenie przyjmie „zdarzeniowy” ,którego nie ma . Kaze nam isc do pobliskiej knajpy na kawe .Tak tez robimy . Malgosia zamawia jakas biedna kawe z mlekiem bo wybor niewielki a ja jako ,ze cisnienie i tak mialam już chyba blisko najwyższych wartości dzbanek herbaty z cytryna .Odczekujemy godzine popijając zamówione plyny po czym wracamy na komisariat.
- Pani od mieszkaniowki ( to o mnie) wróciła!- krzyczy gdzies w glab drugiego pomieszczenia policjant od pizyy
- To niech sobie czeka! – odkrzykuje drugi
No coz,siadam na krzesełku ,wpatrując się w tego „to niech sobie czeka” ,z nadzieja ze może sumienie go ruszy i skroci nasze oczekiwanie .
Z niejakim zainteresowaniem obserwuje pilicjantow w cywilnych ciuchach ,z przytroczona bronia i dymiącymi papierosami ,które nie wyglądają jak objaw nalogu a raczej jak filmowy rekwizyt . Slysze urywki ich rozmow:
- Fack !
-Oh,shit!
-Fuck off!
-Kiss my ass !I go home!
W oryginale była to bynajmniej czysta polszczyzna.
- O rany,za takie teksty wyleciałybyśmy z pracy – zauwaza Malgosia
W koncu jakis glos raczy wskazac nam numer pokoju gdzie nas przyjma . Lekko błądząc kretym korytarzem docieramy pod wskazany pokoj . I znowu czekamy bo pokoj zajety przez osobnika skutego kajdankami .A mnie się chce palic! W pokoju obok widze obstawionego stosem papierow policjanta ; oczywiście w cywilu ,oczywiście z wloskami ściągniętymi w kucyk i oczywiście w dżinsach i czarnej koszulce . Wkladam glowe do pokoju i proszę o pozwolenstwo zapalenia na korytarzu przy oknie. Pan wyraza zgode i z czystym sumieniem przypalam papierosa . Po kilku minutach do „mojego „ okna szybkim krokiem podchodzi policjant,który ma przyjąć ode mnie zgłoszenie kradzieży informując ,ze on tez musi zapalic.
Wygladem odbiega lekko od swoich kolegow .Niewysoki ,pulchniutki jak racuszek i jakis taki niemowlęco rozowy .
-Pani mowi – rzuca zachęcająco w moja strone
-He? –pytam malo inteligentnie bowiem nie zrozumiałam czego on ode mnie chce
-Masz opowiadac – tłumaczy mi usłużnie z polskiego na nasze Malgosia
-Pani mowi- powtarza policjant ,po czym dodaje :
-Ale pozniej i tak będę musial to spisac
Obserwując zerowe zainteresowanie sprawa dochodze do wniosku,ze mój monolog służy jedynie temu by policjant spokojnie dopalil papierosa.
W koncu zaprasza nas do pokoju . Dobra chwile miota się nieskładnie miedzy biurkami a krzeslami zanim zasiada przy biurku z formularzami i długopisem . Kilkanascie minut spisuje moje dane przerywając ten proceder kilkakrotnym kichaniem ,stwierdzeniem ,ze dawno nie pil i oświadczeniem ,ze przeziębił się oraz wysmarkaniem się w papierowy recznik.
Przechodzimy do spisywania skradzionych rzeczy . Grzecznie informuje ,ze aparat fotograficzny i pieniadze .
-Numery jakies pani ma ?
Malgosia przytomnie zauwaza ,ze kolezanka czyli ja, nie ma w zwyczaju spisywania numerow banknotow.
- Jaki to był aparat?-pyta dalej policjant
Wymieniam nazwe ,która ten zapisuje
-S h o t – cedzi po glosce policjant
Patrze lekko oglupiala bo nie wiem co chlop ma na mysli i w jakim jezyku do mnie mowi .
W koncu domyślam się ,ze chodzi o fonetyczny zapis nazwy aparatu .
Pomalu sama zaczynam mieć ochote na head shot bo cala procedura ciagnie się jak przysłowiowe flaki z olejem .
Na koniec dostaje do podpisu kupe papierkow .
- I co dalej? Mam czekac az osoba,której przydziela moja sprawe zgłosi się do mnie?-pytam
I tu dowiaduje się,ze to ja mam zadzwonic i odszukac te OSOBĘ bo nikt do mnie nie przyjedzie ,nikt nie jest zainteresowany moimi podejrzeniami ale jak czegos się dowiem o złodzieju to mam OSOBĘ zawiadomic .Wyplywa z tego wniosek ,ze musze sama zabrac się za śledztwo ,przesłuchanie sąsiadów itd.
Opuszczamy komisariat zegnane odgłosami pracujących policjantow:
- Fack !
-Oh,shit!
-Fuck off!
-Kiss my ass !I go home!
Nie pozostalo nam nic innego jak tez isc do home .

kya

 
Posty: 6511
Od: Śro mar 14, 2007 17:09
Lokalizacja: Szczecin

Post » Śro sie 19, 2009 14:13

8O 8O 8O

To w Policji nie jest tak, jak w "Kryminalnych"?

:ryk: :ryk: :ryk:


Kya... Tak serio to współczuję. Ale jak ten złodziej tam wszedł?
ObrazekObrazek

villemo5

 
Posty: 27585
Od: Sob maja 05, 2007 17:14
Lokalizacja: Brodnica

Post » Śro sie 19, 2009 14:37

8O 8O 8O

a myślałam, że tylko za komuny tak było :roll:

współczuję i kradzieży i dalszego ciągu :(
Georg ['] Klemens ['] Miriam [']

Georg-inia

 
Posty: 22395
Od: Czw lut 02, 2006 12:13
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro sie 19, 2009 17:14

Trafiłam tutaj z wątku na bazarku. Niestety podobne mam przeżycia, ostatnio ukradziono mi z domu torbę z wieszaka. (Koleżanka wchodząc nie zatrzasnęła za sobą drzwi, ja nie sprawdziłam). Pożegnałam się z dokumentami, kartami, kluczami. :(

Dodam, że na policji podobne wrażenia.
Obrazek

magicmada

Avatar użytkownika
 
Posty: 14527
Od: Śro paź 05, 2005 19:10
Lokalizacja: moose county

Post » Śro sie 19, 2009 18:04

No coz... syn i mama byli w domu a ja wychodzac na poczte nie zamknelam drzwi na klucz.Przedpokoj dluuugi ,nic nie bylo slychac ,ze ktos wszedl .Ciach,ciach i moj pokoj obskoczyl :evil: Ale patrzac calosciowo to wszystko to bylo przekomiczne! :lol:

kya

 
Posty: 6511
Od: Śro mar 14, 2007 17:09
Lokalizacja: Szczecin

Post » Czw sie 20, 2009 12:04

wspólczuję, bo mimo komizmu sytuacji to bardzo smutne :cry:

mnie okradziono w inny sposób - z budowy w jedną noc zniknęły wszystkie okna z roletami i grzejniki,
umożenie sprawy przyszło po 2 tygodniach od kradzieży...a pożyczkę, którą wzięłam na zakup tych rzeczy spłacałam jeszcze przez 3 lata

honda11

 
Posty: 6665
Od: Wto maja 27, 2008 10:43
Lokalizacja: Leszno / Wielkopolska

Post » Pt sie 21, 2009 0:11

Też trafiłam z bazarku (wykupionego :evil: ) i potraktuje chyba jako przestroge, bo mi sie zdarza zostawić dzrwi otwarte (znaczy- niezakluczone :wink: ) nawet na dłużej.... jak np. idę z którymś potworem na siku.... trochę mam nadzieję, że reszta stada narobi dzikiego rabanu jakby co.
kontakt telefoniczny: 786 116 007 Obrazek

Jeśli komuś coś zalegam (bazarek itp) proszę o kontakt- skleroza ;)

ulvhedinn

 
Posty: 4209
Od: Śro wrz 13, 2006 19:09
Lokalizacja: Wrocław

Post » Nie gru 27, 2009 17:52 Re: KOTOLANDIA czyli Kya i koty-Tatuś bez jaj,ciotka ma małe;)))

Czas na reaktywacje watku .Wsiaklam w szczecinski watek i zapomnialam zupelnie o swoim ,a przeciez jednak troche sie wydarzylo ,troche dobrego a troche zlego niestety . Z tych dobrych to to, ze dostalam od spoldzielni drugie miejsce dla kotow .Szczerze mowiac liczylam na to,ze przypadnie im do gustu ,bo blisko ich sciezek a na ten teren czesto same sobie chodzily . Ustawilam budki i ...pffff. Nie korzystaja z nich. Uparcie podrzucam tam jedzonko ,ale kociaste ( i to tylko niektore ) zjadaja i znikaja w zielsku ogrodkow . Na razie jestem wyluzowana,ale jak wroca mrozy znowu bede sie denerwowac :twisted:
Obrazek
A tak sie tu wchodzi ...Na szczescie wejscie obowiazuje tylko koty,ja mam bramke.
Obrazek

Planowalam kupic taki pofalowany połeć i zrobić tam daszek,ale poki co nie widze sensu . Kochany prezes zamorduje mnie w koncu :evil:
Zeby bylo smieszniej,to w czsie swiatecznej,nocnej wichury odpadly drzwi od zagrody a w sroku wygladalo jak po przelocie traby powietrznej . Moze to i dobrze, ze w srodku kotow nie bylo bo by je wyssalo chyba :mrgreen:

Misiokot milusinski trafil na stale do domku stalego .Biedakowi zrobil sie straszny ropien kolo pyszczka i po zabiegu zabralam go do siebie . Po 2 tygodniach w DT wyladowal na stale u mojej Izki . No i bardzo dobrze,bo miala tylko 1 kota a to juz czysta zbrodnia :mrgreen:
Drugi Misiokot po 10 godzinach adopcji trafil z powrotem na podworko. Jego niedoszly DS stwierdzil depresje :evil: No coz, gdyby nade mna ktos wisial 10 godzin nie dajac mi zjesc ani skorzystac z wc tez pewnie wpadlabym w depresje :evil: Nawet nie chce mi sie tego wspominac.

Najsmutniejsza rzecza jaka wydarzyla sie byla jednak smierc mojej podworkowej pupilki Kluski .
Nie wiem skad sie wziela w tym miejscu bo przeciez nigdy tu nie przychodza koty .Byc moze wyploszyl ja jakis czlowiek lub pies . Strasznie mi jej zal ,bo wlasciwie jeszcze z tydzien i mialam zamiar szukac jej domku .Pozwalala sie juz brac na rece i miziac do woli . :cry:

Koniec wspominek.Teraz juz bede leciec na biezaco ....

Menelowi chyba zaczne jedzenie podawac na lopacie . Normalnie strach sie do niego zblizyc ,ze strzeli z pazura albo ugryzie . Myslalam,ze to przez kradziez jego budki ,ale ma znowu budke w swoim miejscu ,a atakuje. Normalnie zbój z niego .Moze dlatego ,ze on nie toleruje innych kotow a ja mu zalatuje cala banda kocia? Jest rownie niedobry jak ladny :evil:
Obrazek

Bandyta objal calkiem w posiadanie TOZowska zagrode .Przegania inne koty ,ale w obliczu TatusiaKicanek chlopak wymięka .Dzisiaj wlasnie przylapalam Tatusia jak posilal sie a bandyta siedzial za plotem i szlochal :mrgreen: W koncu dalam mu amciu w druga micha i jakos w spokoju zjedli .
Obrazek Obrazek Obrazek
Swoja droga ladny facet z TatusiaKicanek :mrgreen:

Od 2 dni obiecuje sobie ,ze na ranne karmienie zabiore okulary zeby przyjrzec sie Waflowi ,najnowszemu obywatelowi Kotoladii . Tak na prawde zgaduje tylko ,ze to facet bo po slepoku ciezko dojrzec klejnoty,zwlaszcza gdy kot plochliwy . No i w ogole dobrze byloby mu sie przyjrzec czy oczka ma ladne (zdrowe) i jak futerko wyglada . Na 100% jutro ide w okularach :evil:
Obrazek
Poki co Wafel mieszka na wzgardzonym przez Menela miejscu .
A tu kociaste jak jeszcze snieżyło :
Obrazek Obrazek
Przypomne,ze trzeba kliknac na fote zeby zobaczyc ja w wiekszym rozmiarze;)

kya

 
Posty: 6511
Od: Śro mar 14, 2007 17:09
Lokalizacja: Szczecin

Post » Nie gru 27, 2009 19:01 Re: KOTOLANDIA czyli Kya, koty i wieczne zgryzoty

reaktywacja - to lubię :mrgreen:
Mam alergie na "kocie anioły" !
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

agiis-s

 
Posty: 7385
Od: Pon sty 29, 2007 14:18
Lokalizacja: Szczecin

Post » Nie gru 27, 2009 19:30 Re: KOTOLANDIA czyli Kya, koty i wieczne zgryzoty

Wlasnie wrocilam z kolacji ...kociej oczywiscie . Mowi sie,ze czlowiekowi rece opadaja,a mnie wszystko opadlo . Ktos rozwalil mi dokumentnie wejscie do TOZowskiej zagrody .Druty porozplatane,siatka obwisnieta ...normalnie zalamka . Wlasnie odczytalam smsa od Reddie.Ma dla mnie cala reklamowke plastikowych miseczek .Ho,ho...bedzie nowy serwis :dance:

kya

 
Posty: 6511
Od: Śro mar 14, 2007 17:09
Lokalizacja: Szczecin

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 72 gości