Czy odrobaczanie może zabić kociaka?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw sty 15, 2009 14:48

Nordstjerna pisze: I wyjaśnij mi proszę, w czym jest wg Ciebie korzystniejsza biegunka (i wymioty) po antybiotyku od tej po leku homeopatycznym? Czy uważasz, że leczenie allopatyczne jest takie lekkie, łatwe i przyjemne dla leczonego organizmu?

Podając antybiotyki podaję również probiotyki i dbam o to, żeby biegunka nie wystąpiła (praktycznie nie zdarzyła mi się taka biegunka, tym bardziej wymioty).
Nie uważam leczenie np. antybiotykami za lekkie, łatwe i przyjemne, nie proszę o podanie antybiotyku przy każdej okazji, dbam o odpowiednie dawkowanie (a znam wetów, którzy walą podwójną dawkę antybiotyku tylko dlatego, że kociak jest z piwnicy), podnoszę kotom odporność itp. itd.

To, że nie ufam homeopatii nie znaczy, że kocham "chemię" :twisted:

Jana

 
Posty: 32148
Od: Pt sty 03, 2003 19:59
Lokalizacja: Warszawa (Koło)

Post » Czw sty 15, 2009 15:15

Jana pisze:Podając antybiotyki podaję również probiotyki i dbam o to, żeby biegunka nie wystąpiła (praktycznie nie zdarzyła mi się taka biegunka, tym bardziej wymioty).


Widzisz, a u mnie się zdarzyła, właśnie z wymiotami i długo trwającą anoreksją - po Dalacinie, u Gacka. Mimo podawania naprawdę dużych ilości probiotyków, od razu od samego początku leczenia antybiotykiem. Znam tę kotkę już 12 lat i wiem, jak potrafi "niestandardowo" zareagować - w tym wypadku nawet profilaktyka nie wystarczyła. W jej przypadku leczyłam najpierw chorobę, a potem skutki podania leków.

Jakie będą odległe skutki podawania leków u tych kotów, które teraz biegunki po lekach nie mają? No cóż, zobaczymy po kilku latach. Może się okazać, że odroczone w czasie wyjdą te wszystkie sumamedy i baycoxy - np. w postaci niewydolności nerek. Już teraz dostaję schizy, czytając posty Myszy o Budryniu i mam obsesję, że i on, i moje koty dostawały baycox. I że to być może on zawinił. A inne leki? :?

Edit:
I naprawdę nigdy Ci się nie zdarzyło, że kot wymiotował po podaniu antybiotyku albo środka odrobaczającego? Że np. zwymiotował tabletkę? Albo zwymiotował w ciągu godziny od podania leku, a Ty się zastanawiałaś, czy powtarzać dawkę?
Zanim odrobaczysz, poczytaj:
viewtopic.php?t=86719
i zanim nafaszerujesz kota metronidazolem, sprawdź, czy nie ma zwyczajnie alergii na gluten...

Nordstjerna

 
Posty: 3012
Od: Czw lip 06, 2006 20:52
Lokalizacja: Kraków ProKOCIm

Post » Czw sty 15, 2009 15:44

Zdarzyło mi się, że podanie leku wywołało torsje (np. sumamed w syropie) - kiedy spróbowałam jakie to gorzkie, sama prawie poleciałam do kibla :twisted:
Zdarzyło mi się, że podanie leku na siłę wywołało torsje (Żwirek nie znosił przede wszystkim relanium, ale wszelkie tabletki to był dramat i wolałam mu dawać zastrzyki).

Zdarzyło mi się, że po podaniu odrobaczacza znalazłam pawia (teraz któryś Pelcuś rzygnął i się nie podpisał, więc powtórka odrobaczenia nas czeka).

Zdarza się, że kot pawiuje po najedzeniu się. Albo kłaczkiem.


Chyba za bardzo odbiegamy od podstawowego tematu.
Osoby stosujące homepatię proszę o informację - czy te środki zabijają robale czy nie? Bo są tu dwie sprzeczne informacje.
Ile czasu trwa przeciętne odrobaczenie homeopatią? Kilka miesięcy?
Jakie są skutki uboczne (ktoś tu pisał o biegunkach, o bólach stawów itp.).

Jana

 
Posty: 32148
Od: Pt sty 03, 2003 19:59
Lokalizacja: Warszawa (Koło)

Post » Czw sty 15, 2009 20:26

Jana pisze:Osoby stosujące homepatię proszę o informację - czy te środki zabijają robale czy nie? Bo są tu dwie sprzeczne informacje.
Ile czasu trwa przeciętne odrobaczenie homeopatią? Kilka miesięcy?
Jakie są skutki uboczne (ktoś tu pisał o biegunkach, o bólach stawów itp.).


Od wetki-homeopatki uzyskałam informację, że homeopatyczne odrobaczanie powoduje "wygonienie" robali z organizmu, nie zabija ich, tylko one same jakby uciekają.

To co widziałam u moich kotów: widziałam żywe robale, widziałam też robale na moje oko nieżywe, ale jednak były one w całości, widoczne, najczęściej w śluzowej otoczce.

U moich zdrowych dorosłych kotów odrobaczanie homeopatyczne nie dało zadnych skutków obocznych, trwało ok. 1 miesiaca, u wszystkich jednocześnie oczywiscie. Raz na kilka dni pojawiał sie w kupie śluz i ewentualnie robak. Brak wymiotów itd. Stosowałam kilka razy.

U Płaczusia objawy pojawiły się tego samego dnia, kilka godzin po podaniu leków, z kota wyszła mieszanina robaków, śluzu i świeżej krwi.

I tak codziennie, odrobaczanie zostało przerwane, na polecenie wetki homeopatki, były podawane inne leki.

Trudno jednak Płaczusia przyjąć za jakąś normę, to był znaleziony kot z klinicznymi objawami białaczki, wyniszczony i juz troszke wiekowy. Takze jego organizm był naprawde bardzo słaby, a robaki były jednym z wielu problemów.
Obrazek*Obrazek*Obrazek*Obrazek

Jeśli nie odbieram, to postaram się jak najszybciej oddzwonić - 695-817-051
Wyprzedaż przeprowadzkowa - viewtopic.php?f=27&t=110041 - ZAPRASZAM!

milenap

 
Posty: 12489
Od: Czw mar 06, 2008 12:35
Lokalizacja: słupsk

Post » Czw sty 15, 2009 22:57

milenap pisze:Od wetki-homeopatki uzyskałam informację, że homeopatyczne odrobaczanie powoduje "wygonienie" robali z organizmu, nie zabija ich, tylko one same jakby uciekają.



O ile mi wiadomo (z literatury tematu), leki homeopatyczne niczego nie "zabijają" w takim rozumieniu, do jakiego przyzwyczaiła nas allopatia.
Może ten artykuł pomoże trochę zrozumieć zasadę homeopatii:
http://www.homeopatia.net.pl/czytelnia/dlaczegohom.pdf
Zanim odrobaczysz, poczytaj:
viewtopic.php?t=86719
i zanim nafaszerujesz kota metronidazolem, sprawdź, czy nie ma zwyczajnie alergii na gluten...

Nordstjerna

 
Posty: 3012
Od: Czw lip 06, 2006 20:52
Lokalizacja: Kraków ProKOCIm

Post » Pt sty 16, 2009 1:16

Henia pisze:No tak ale ten jednego dnia dostał proszek (drontal jest dość znany)a następnego dnia kota nie było.Zaczynam się zastanawiać nad odławianiem dzikusków,ten pierwszy pewnie też by odszedł ,ale przypuszczam że stres mu w tym pomógł,a ten gdyby nie został odrobaczony pewnie by żył.



dla malucha drontal jest absolutnie zbyt silny
jedna tabletka jest na 4 kg kota a nie na niecały kilogram
skoro piszesz ze to kociak

zwlaszcza po chorobie powinien byc odrobaczany kilka razy b. małymi dawkami i niekoniecznie drontalu

karunia

 
Posty: 2223
Od: Pon kwi 26, 2004 22:10
Lokalizacja: Warszawa Mokotów

Post » Pt sty 16, 2009 1:20

Anda pisze:Słyszałam o przypadkach śmierci po środkach odrobaczających podawanych na skórę i nie dawkowanych ściśle według wagi, ale...
zawsze tłumaczono mi że to bzdury.

W listopadzie miałam w domu piękną, wypasioną, zdrowiznę - szylkretkę Naszę. Miała świerzb (nieduży) i nie była odrobaczana. Wazyła 1,2 kg.
Naszka natychmiast znalazła dom, ale Pani prosiła, zeby koteczce usunąc świerzb uszny i robale, bo ona nie ma doświadczenia.

Normalnie podałabym jej odrobaczacze w tabl lub pascie - kilka razy albo odrobaczałabym homeopatią ( to trwa trochę), uszy czyściłabym oliwą z czosnkiem aż do skutku i podawałabym sulfur homeopatyczny.

Ale... znowu posłuchałam rad innych osób z dużym doświadczeniem.
Poszłam do weta, gdzie kotka była zbadana i zważona - dostała Advocate dla kotów od 1kg do 4 kg.
Pytałam, czy nie lepiej byłoby podac połowy dawki, ale wet zaprzeczył.
W sobotę dostała lek na skórę, w poniedziałek miała mniejszy apetyt i wydalała martwe glisty.
W środę byłam u weta -stwierdził że to niestrawnosc i nawet jej nie nawodnił, zeby oczyścic z toksyn, w piątek znowu byłam u weta, bo dostała okropnej sraczki, ale dostała jakieś smecty.
Potem juz było coraz gorzej - wylądowałysmy w sobote w szpitalu, kotka dostała mnóstwo leków, kroplówek. We środę było ciut lepiej a potem znowu tylko gorzej. Przez tydzień była karmiona na siłę. Postepowałam zgodnie z poradami weta. Miała zrobione wszystkie badania oprócz - biochemii na nerki - bo wet stweirdził, ze to na pewno nie zatrucie!!!
Naszka umarła - toksyny z robaków i advokata zniszczyły jej nerki. Przed śmiercią w końcu zrobiono jej te badania - miała straszną mocznicę. Wazyła 0,69dag.


Zróbcie doświadczenie - wylejcie krople,dwie któregos z tych leków typu - Stronghold lub Advocate np na lakierowany, politurowany stół - zobaczycie co się stanie.
Dawka takiej trucizny dostaje się bezpośrednio do krwi kota i krązy po organizmie - straszne po prostu.

:(



niestety - właśnie - dla mnie osobiście jest to niezrozumiałe że weci odrobaczają kotka dawką dla "konia" wręcz a potem jeszcze twierdzą ze to nie zatrucie..
szkoda kici :( współczuje

karunia

 
Posty: 2223
Od: Pon kwi 26, 2004 22:10
Lokalizacja: Warszawa Mokotów

Post » Nie sty 18, 2009 13:40

Są różni weci.
Ale zauważyłam, ze jeżeli maja napisane że lek jest toksyczny - np Iwermektyna, to bardzo uważają. A jak maja napisane tak jak na Advokacie czy Strongholdzie, że jest bezpieczny i że dawki dzielić nie trzeba, to tak robią i nie kojarza pewnych faktów, niestety.

Wiem, ze jedna z wetek zawsze, bez względu na nic dobiera dawkę advocata ścisle do wagi kota i chwała jej za to.

Miałam tymczasa z wszolami. Był malutki, cały zdrapany do krwi, pełno strupów i ran.
Nie było wyjścia dostał Frontline, był aż mokry od tego. Pchły wyłaziły zewsząd i pchały się nawet do buzi kotka, zeby tylko uciec.
Wszoły miały zostac zabite. Potem dostał kolejną dawkę i już miało byc OK.
Niestety po kolejnych kilku dniach!!!! mały rozdrapał sobie szyję. Rana była taka jakby ktos mu chciał podrżnąc gardlo i cała w ropie.
Po wizycie u weta byłam załamana, bo zaproponował mi mikrodawkę iwermektyny, twierdząc jednoczęśnie, ze to zabija wszystko, włącznie z kotem.
Mówił, z eda tak mało trucizny, zeby zdechły tylko wszoły i robaki 8) .

Zdecydowałam się, bo on po prostu zadrapałby siebie samego na śmierć.
Obejrzałam jeszcze te wszoły pod mikroskopem, zeby nie było wątpliwości.
Po pierwszej dawce chyba bolała go troszkę wątroba, bo jak go podniosłam za brzuszek tak po prawej stronie, to miauknał i mnie ugryzł.
Za dwa tygodnie znowu dostał dawkę w insulinówce i wet wypytyał o apetyt, i i nne rzeczy.
Mały dostał jeszcze jakies inne zastrzyki.

Wszoły zniknęły, kot był zdrowy - jedynie leczenie tych głebokich ran zajęło nam około miesiąca.

Może gdyby dawki tych trutek - aniprazolu czy advocate były dobrane ściśle według wieku i wagi kota, to te wrażliwsze miałyby szanse na zdrowie i życie.

Polecam tym zwolennikom homeopatii i przeciwnikom ku rozrywce - [url] http://glosrydzyka.blox.pl/2009/01/The- ... tanas.html
[/url]
ObrazekAnda i koty Obrazek

Anda

 
Posty: 10081
Od: Pon lut 02, 2004 14:46
Lokalizacja: Lublin

Post » Pt lut 06, 2009 14:26

:strach: :strach: :strach:
Przede wszystkim dziękuję za wszystkie info na tym wątku

Po uważnym przeczytaniu wszystkiego,znalazłam odpowiedź na bardzo dziwną chorobę?mojego kota Bojkota.
O MATKO KOCHANA JAK JA MAłO JESZCZE WIEM
W domu był:słusznych rozmiarów,waga 6,5 kg,4,5 letni Bojkot oraz od ok. dwóch tygodni maleńki,chudzieńki,świeżo adoptowany Kubuś,waga 1,8kg.
Przybłąkała się do mnie biedna bidula,duża ale zagłodzona,po jakimś czasie,nie pamiętam ile tygodni minęło,wszystkie trzy dostały w celu odrobaczenia preparat do smarowania na kark o nazwie profender.Znajda -wszystko ok.,mała bidula Kubuś-wszystko ok.,wyżarty,duży,dorosły Bojkot-zrobił się apatyczny,nie chciał jeść,spał,spał i nic więcej,po paru dniach zauważyłam w miejscu gdzie wsmarowałam preparat ubytek sierści i końcówki włosa zabarwione na biało(włos oryginalny czarny)wyglądało to jak by mu ten preparat sierść wypalił.Wet interweniował,oczywiście nie pamiętam co Bojkot dostał,ale pomogło,zaczął przede wszystkim jeść,apatyczny był jeszcze przez ok.dwa tygodnie.I ja i osoby z którymi rozmawiałam,myśleliśmy że Bojkot w ten sposób przeżywa stres z powodu przyjścia do domu "nowego".Tylko ten "spalony"włos wciąż nie daje mi spokoju.
Legnica
 

Post » Pt lut 06, 2009 15:24

Ja nie wiem czy odrbaczam ale daje raz na jakis czas calcaree wszystkim jak leci. Jak do piwnicy przyjdzie jakis nowy i pchly przyniesie to kropie fiprex na karki. Prawde mowiac nigdy u siebie nie widzialam robaka ale to nie swiadczy o tym, ze koty ich nie miewaja.
Odrobaczania chemicznego boje sie okropnie. Ostatni raz wszystkie 20 kotow domowych i piwnicznych odrobaczalam panacurem w proszku. Staralam sie bardzo starannie rozdzielac dawki, ale tez balam sie przy tym okropnie.

Lidka

 
Posty: 16216
Od: Wto lut 03, 2004 8:57
Lokalizacja: Katowice


Post » Pt lut 06, 2009 17:06

A ja pozwolę sobie podlinkować tu pewien mój post, oscylujący wokół tematu (w wątku macierzystym szybko zniknie w otchłani forum):

http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=4002930#4002930.

Dotyczy wprawdzie głównie lamblii, kokcydiów i mających je truć antybiotyków, ale robaki płaskie, obłe i pierwotniaki często współwystępują u kotów i wrzucamy je do jednego worka jako pasożyty.
Przy okazji można przyjrzeć się innym antybiotykom, m.in. doxycyklinie (czyli ulubiony przez wetów i często nadużywany unidox).

Edytuję post, wkleiłam tutaj całą treść posta z tamtego wątku. Dle tych, którym się nie chce grzebac po forum:

Nordstjerna pisze:Metronidazol? A proszę bardzo ( i kilka innych, często stosowanych przy okazji).
Ale warto na początek uważnie przeczytać to:
http://www.urpl.gov.pl/lek_bezpieczny/2 ... onf_05.pdf

Ten artykuł można polecić wszystkim rozkosznie i bez opamiętania walącym antybiotyki w kota, tym, którym się wydaje, że to tak jak cukierki:
http://www.pfm.pl/u235/navi/200996/back/200497
Polekowe zapalenia trzustki najczęściej występują w mechanizmie bezpośredniego toksycznego uszkodzenia narządu np. po sulfonamidach. Powikłanie to może też powstawać w mechanizmie immunologicznym (sulfonamidy, metronidazol), przy czym objawy zapalenia trzustki mogą wystąpić nawet w ciągu miesiąca od odstawienia leku (19,20). (...) Do leków dla których wykazano związek z występowaniem zapalenia trzustki należą doksycyklina, minocyklina oraz metronidazol (19,20)


Polecam przy tym wzięcie pod uwagę, że metabolizm kota różni się znacznie od metabolizmu ludzi i psów. Lek, który będzie stosunkowo bezpieczny dla ludzkiego niemowlaka, kota może zabić. Proszę oto przyklad:
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=386943#386943

http://www.fresenius-kabi.pl/index.pl?n ... &allow=tak
Bardzo rzadko obserwowano następujące działania niepożądane: nieprawidłowe wyniki prób wątrobowych, cholestazę wewnątrzwątrobową, żółtaczkę, agranulocytozę, neutropenię, małopłytkowość i niedokrwistość aplastyczną, nadmierną senność lub bezsenność, zawroty głowy, bóle głowy, ataksję, wysypkę skórną, świąd, ciemniejsze zabarwienie moczu (spowodowane metabolitami metronidazolu), bóle mięśni i bóle stawów.

Podczas intensywnej i (lub) długotrwałej terapii metronidazolem zanotowano przypadki neuropatii obwodowej, przemijające napady drgawkowe, depresję, osłabienie.


http://podsercem.webpark.pl/ciaza/antyb.htm :
Grupa D:
Leki powodują lub podejrzewa się, że powodują wady rozwojowe lub nieodwracalne uszkodzenie płodu ludzkiego; mogą mieć również niepożądane działanie farmakologiczne o aminoglikozydy

* chinina
* chlorochina
* doksycyklina
* metronidazol (FDA)


Objawy okulistyczne:
http://www.viamedica.pl/gazety/gazetaT/ ... eks_art=42

Znalezione na kilku forach poświęconych zdrowiu:
Według badań Mayo Jo Kasten (Mayo Clinic Proceedings): „Istnieją poważne obawy, że metronidazol może indukować rozwój nowotworów u ludzi. Właściwości mutagenne tego leku zaobserwowano w teście Amesa z pałeczkami Salmonella, nie stwierdzono jednak, by metronidazol działał podobnie w komórkach eukariotycznych. W badaniach na myszach i szczurach wykazano, że może prowadzić do powstawania nowotworów, ale dopiero w dużych dawkach. Nie dowiedziono karcinogennego działania metronidazolu u ludzi, ale nie badano odległych skutków długotrwałej terapii dużymi dawkami tego leku.”


http://dms.urzad-rejestracji-lekow.sput ... ield=file1
Leki powodujące wydłużenie odstępu QT w obrazie ekg
W ciągu ostatnich lat wiele leków zostało albo wycofanych albo ograniczono ich stosowanie
po stwierdzeniu wywoływania przez nie wydłużenia odstępu QT.
Do leków tych należą m.in.
Chemioterapeutyki :klarytromycyna, azytromycyna, erytromycyna, roksitromycyna,
metronidazol, moksifloksacyna.
Leki antyarytmiczne chinidyna, sotalol, amiodaron, dizopyramid, prokainamid
Neuroleptyki risperidon, flufenazyna, droperidol, haloperidol, tiorydazyna, pimozyd,
klozapina, olanzapina
Leki przeciwgrzybicze: flukonazol, ketokonazol,
leki przeciwmalaryczne meflochina, chlorochina,
Leki przeciwdepresyjne amitryptylina, imipramina, klomipramina, dotiepina, doksepina.
Bardziej szczegółową listę można znaleźć pod adresem internetowym www.torsades.org.
Czynniki pozalekowe mające związek z wydłużeniem odstępu QT to pleć żeńska, podeszły
wiek, bradykardia, niewydolność serca, niedokrwienie serca, zaburzenia elektrolitowe. Jedną
z ważnych przyczyn pojawienia się tej reakcji i zaburzeń rytmu typu torsade de pointes są
interakcje lekowe, obserwowane nawet u osób bez czynników ryzyka



I o biseptolu, który jest sulfonamidem:
10. Sulfonamidy stosowane są w zakażeniach układu moczowego, oddechowego,
przewodu pokarmowego i nokardiozie. Mogą niekiedy wywoływać: nudności,
wymioty, biegunkę, wysypki, gorączkę, ból głowy, żółtaczkę, zmiany hematologiczne
oraz zaburzenia czynności nerek, ponieważ większość sulfonamidów jest
względnie nierozpuszczalna, co sprzyja ich wytrącaniu się w kanalikach
nerkowych. Dlatego podczas leczenia sulfonamidami chory musi być dobrze
nawodniony.
Czasem sulfonamidy wywołują nadwrażliwość na światło
słoneczne. Nie należy stosować w ciąży.

Źródło: http://www.qz.pl/glowna.php?dzial=zdrowie&artykul=99

To o ludziach. Ja wolę nawet nie myśleć, jaki wpływ może mieć biseptol na persie nerki.
Ostatnio edytowano Nie mar 01, 2009 22:24 przez Nordstjerna, łącznie edytowano 1 raz
Zanim odrobaczysz, poczytaj:
viewtopic.php?t=86719
i zanim nafaszerujesz kota metronidazolem, sprawdź, czy nie ma zwyczajnie alergii na gluten...

Nordstjerna

 
Posty: 3012
Od: Czw lip 06, 2006 20:52
Lokalizacja: Kraków ProKOCIm

Post » Pt lut 06, 2009 18:23

To ja pozwolę sobie skopiować mój post nie tak dawno napisany w innym temacie, ale bardzo adekwatny.

Dziewczyny, chciałabym w tym temacie wtrącić swoje trzy grosze...
Myślę bowiem, że poza prawidłowo dobraną dawką, reakcja na tego typu środki w dużej mierze zależy również od kotka, a wniosek ten wyciągnęłam na podstawie własnych przykrych doświadczeń. Mam dwa kotki syberyjskie: koteczkę Tosię i kocurka Maniusia (Manitou), które zawsze jednocześnie były profilaktycznie odrobaczane właśnie preparatami Stronghold i Advocate, i podczas gdy Tosia przechodziła te zabiegi zupełnie niezauważalnie i bezboleśnie, to u Maniusia wywołały one dość poważne i długofalowe konsekwencje. Skupię się więc na tej przykrej stronie doświadczeń. Po pierwszym odrobaczeniu takim preparatem (a dokładnie Advocatem) wszystko było ok, ale już kolejne (również Advocatem) spowodowało poważne problemy zdrowotne Maniusia. Następnego dnia po odrobaczeniu nasz kotek najwyraźniej zaczął źle się czuć, wyglądał jakby miał obolały brzuszek, cały czas siedział skulony i ciągle się po nim i po boczkach lizał, ale jednocześnie jadł z chęcią i prawidłowo się załatwiał. Postanowiliśmy jednak nie czekać i pognaliśmy do weta, ale że był to Sylwester (2007r.) i prawie północ, to skończyło się na zmierzeniu temperatury (która była poniżej normy), podaniu jakiegoś zastrzyku i zaleceniu skontaktowania się z naszym "domowym" wetem…no comments… 2 stycznia 2008r. zrobiliśmy kompleksowe, rozszerzone badanie morfologii i biochemii krwi z jonogramem i wszystkimi możliwymi testami, które na szczęście od razu wykluczyły FeLV, FIV i FIP, ale pokazały przekroczenie górnych granic norm erytrocytów, AspAT, AIAT, białka całkowitego, Albumin i Amylazy. 4 stycznia 2008r. (stanęliśmy na głowie żeby znaleźć najszybszy termin u najbardziej cenionego i polecanego (między innymi właśnie na MIAU) weta w Warszawie i nie tylko) zrobiliśmy usg brzusia, które wykazało powiększoną z przebudową w strukturze śledzionę i odczyn zapalny w okolicy krezki, penetrujący okolicę trzustki. Diagnoza: najprawdopodobniej niezidentyfikowane zatrucie. Niezidentyfikowane, bo kotki niewychodzące, w domu brak kwiatów, a wszelkie środki chemiczne szczelnie pozamykane w niedostępnych dla kotów szafkach, czyli brak okazji do zjedzenia czegoś aż tak szkodliwego. Wówczas nikt jeszcze nie powiązał tego faktu z odrobaczaniem. Natychmiast zostało wprowadzone leczenie: antybiotyk + środek przeciwzapalny + kroplówki + essentiale forte + witaminki. W kwietniu kolejne badanie krwi i usg wskazujące na stopniowe polepszanie się stanu zdrowia Maniusia, a we wrześniu ostatnie usg wykazujące, że z brzusiem wszystko już ok. We wrześniu tego roku czeka nas jeszcze jedno kontrolne usg. I wszystko było w porządku do czasu kolejnego odrobaczenia w czerwcu 2008r., tym razem Strongholdem. Dwa dni później nasz mega żarłok przestał jeść nawet ulubione smakołyki, za które jeszcze kilka dni wcześniej dałby się pokroić. Oczywiście od razu wizyta u weta i diagnoza: plazmocytarne zapalenie dziąseł, z którymi do tamtej pory nie było żadnego problemu. Wprowadzono leczenie antybiotykiem, środkiem przeciwzapalnym i raz kroplówka. Wówczas to nasza "domowa" wetka zaczęła łączyć fakty i nieśmiało doszła do wniosku, że przyczyną obu chorób może być właśnie reakcja na substancje aktywne zawarte w tych środkach, plus to, że Maniuś jest rudzikiem, co oznacza (mimo, że wielu wetów temu zaprzecza), że jest bardziej wrażliwy w reakcjach na wszystkie leki i przy ich podawaniu, w przypadku rudych kotków, zawsze lepiej zacząć od mniejszej niż zalecana dawki. Pewność co do teorii złego wpływu tych środków na Maniusia nasza wetka zyskała po tym jak jej znajomej wetce po podaniu prawidłowej w stosunku do wagi ciała dawki Profendera umarła kotka… Od tamtej pory za radą naszej wetki (która stwierdziła, że absolutnie nie poda Maniusiowi już żadnego preparatu na kark) regularnie co trzy miesiące badamy zbierane przez trzy dni qpale Maniusia i Tosieńki i dopiero jeśli zajdzie taka potrzeba, czyli pojawi się jakieś nadprogramowe życie wewnętrzne, będziemy szukać jakiegoś najbezpieczniejszego rozwiązania pozbycia się go.
Trochę się rozpisałam, ale chciałam dokładnie opowiedzieć naszą historię, bo zawarte w niej info być może komuś kiedyś się przydadzą i pomogą w szybkiej diagnozie, rozpoczęciu terapii i w konsekwencji uratowania jakiegoś istnienia…

TMEJ

 
Posty: 258
Od: Pt kwi 27, 2007 11:51
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt lut 06, 2009 18:37

TMEJ pisze:Oczywiście od razu wizyta u weta i diagnoza: plazmocytarne zapalenie dziąseł, z którymi do tamtej pory nie było żadnego problemu.


No proszę.
Na tej podstawie mogę zacząć podejrzewać (szczerze mówiąc podejrzewam to od pewnego czasu), że zapalenie dziąseł u naszej najstarszej rezydentki, które wybuchło ze straszną siłą w lecie ubiegłego roku, możemy zawdzięczać "kuracji" przeciwlambliowej całą serią różnych środków (antybiotyków i odrobaczalników) po kolei. Kuracji skądinąd nieskutecznej (mimo zachowania "podręcznikowych zaleceń), a z dziąsłami niestety bujamy się do dziś.
Zanim odrobaczysz, poczytaj:
viewtopic.php?t=86719
i zanim nafaszerujesz kota metronidazolem, sprawdź, czy nie ma zwyczajnie alergii na gluten...

Nordstjerna

 
Posty: 3012
Od: Czw lip 06, 2006 20:52
Lokalizacja: Kraków ProKOCIm

Post » Pt lut 06, 2009 22:32

Lidka pisze:Ja nie wiem czy odrbaczam ale daje raz na jakis czas calcaree wszystkim jak leci. Jak do piwnicy przyjdzie jakis nowy i pchly przyniesie to kropie fiprex na karki. Prawde mowiac nigdy u siebie nie widzialam robaka ale to nie swiadczy o tym, ze koty ich nie miewaja.
Odrobaczania chemicznego boje sie okropnie. Ostatni raz wszystkie 20 kotow domowych i piwnicznych odrobaczalam panacurem w proszku. Staralam sie bardzo starannie rozdzielac dawki, ale tez balam sie przy tym okropnie.

I ja się boję chemicznego odrobaczania, szczególnie naskrónego.
Tylko fiprex na pchły czy tez inne zewnętrzne.
Daję i calcareę i cinę a potem homeopatyczny Zentel ch15. ch30 i ch200
co jakiś czas.
ObrazekAnda i koty Obrazek

Anda

 
Posty: 10081
Od: Pon lut 02, 2004 14:46
Lokalizacja: Lublin

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Angoulemee, jamci, Majestic-12 [Bot], Qulka, zuza i 90 gości