Strona 31 z 48

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Pon lut 27, 2017 13:20
przez zuza
Nie no, dlaczego od razu FIP? Troche stresu, bo nowe koty, jakas infekcja. Zdrowia!

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Pon lut 27, 2017 13:36
przez aniaposz
Nie wiem, już przewiduję najgorsze. :( Bo się trochę załamałam. Wszystko szło tak dobrze, a tu nagle Ramzes mi choruje. Nie mogę go stracić!!! Oby to faktycznie była jakaś drobna infekcja. On generalnie nigdy nie przeżywał jakoś strasznie poszczególnych dokoceń. Najpierw dokooptowałam Małą, potem pojawił się Łaciatek z siostrą - małe rozrabiaki. Ramzes zawsze był oazą spokoju. Może nie był cudownym wujkiem, który wszystkich kocha, ale nie był też agresywny ani depresyjny. Teraz też wydawało się, że wszystko będzie ok. Ech. No nic, czekam i obserwuję.

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Pon lut 27, 2017 13:47
przez zuza
U mnie zawsze dokocenie konczylo sie chorobami wszelkimi wszystkich. Drobnymi, ale upierdliwymi ;) Pewnie dlatego jakos sie klopotow po dokoceniu "spodziewam".
Za szybkie ogarniecie!

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Pon lut 27, 2017 14:03
przez aniaposz
Dzięki! To jest pocieszające. Ja takich doświadczeń nie miałam, to już oczyma wyobraźni widzę dramat i katastrofę. ;)

Z innych - lepszych - wieści. Tequila nadal przesłodka, choć staram się jakoś za bardzo jej nie przytulać, z wiadomych względów. Ale trudno się opanować. ;) Karolina robi maleńkie postępy. Już nie ucieka w popłochu na mój widok, a dziś nawet pozwoliła się delikatnie pogłaskać po łebku i zaczęła mruczeć. Jeszcze jak Ramzes wyzdrowieje, to już będę w siódmym niebie.

Karolinka zostaje Karolinką. :) Myślałam nad zmianą imienia Tequili, głównie dlatego, że tak ma na imię pies mojej uczennicy. ;) Ale nie wiem sama...

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Pon lut 27, 2017 14:11
przez zuza
Z tymi imionami to jest w ogole "problemik". Aczkolwiek wychodze z zalozenia, ze koty mogą miec wiele imion ;)
Leon miał byc Leonidasem, ale został Leonem II (to był głownie problem lecznicowy). Na to imie reaguje jak chce, więc w ogóle nie myślelismy o zmianie. Ale... jak lata po całym domu i zrzuca rózne rzeczy albo wskakuje na Szarą to ma na imie Gałgan ;) W wydaniu słodko przewracającym się na plecki Gałganek... ;)

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Pon lut 27, 2017 14:14
przez aniaposz
No tak... Nesca była nazywana Słońcusią, Rybcią, Dziusią i Bunią. Reagowała na wszystko. :)

Łaciatek miał być Bursztynem. Ale niestety pozostał Łaciatkiem. Takie wyrafinowane, oryginalne imię. :lol:

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Śro mar 01, 2017 2:08
przez dziki
widzę, że troszkę szcześliwiej tobie teraz, z taką kupką szczęść. no wreszcie...

ps. ja lata temu w reklamie ujrzałem jakąś prześliczną małą dziewczynkę o imieniu Emilka, i gdy trafił do nas pierwszy kotek, miał być taką Emilką właśnie.
no niestety po kilku dniach się okazało, że nie znam się nic a nic na kotach, bo to jednak Emil będzie, a nie żadna dziewczynka.
z szacunku do miejsca i userów, nie będę przytaczał, jak czasem zdarza mi się nazywać tę moją niegrzeczną bandę i zgraję, gdy dokazują. :D

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Czw mar 02, 2017 12:42
przez aniaposz
Obie dziewczyny są przesłodkie, Karolinka dziś już nawet pozwoliła się pogłaskać i wyginała grzbiecik. :) Więc - tak, na pewno mi pomagają, skutecznie angażują myśli i czas. Choć oczywiście Nesca i Mała będą na zawsze w moim sercu i wspomnieniach. I jeszcze nie raz się rozbeczę.

A co do imion, to zostaje jak jest. :)

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Czw mar 02, 2017 16:08
przez lilianaj
Gratuluję dokocenia! To dobra decyzja. Bardzo się cieszę :mrgreen: .
Imiona śliczne. :ok: I koty też.

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Nie mar 05, 2017 9:11
przez aniaposz
Na Tequilę i tak na razie cały czas mówię per Czarna. ;)

Tak, zdecydowanie widzę, że to była dobra decyzja. Odkąd je mam, śmierć Neski i Małej boli mniej.

Z Ramzesem niby lepiej, wrócił mu apetyt, z czego się bardzo cieszę. Ale coś mi się w nim nie podoba. Ostatnio częściej wymiotuje, chociaż wcześniej był kotem w ogóle niewymiotującym, albo naprawdę bardzo sporadycznie. W grudniu w moczu wyszły bakterie i białko. Dostał antybiotyk i ładnie się wyleczył. Ciężar właściwy moczu też w porządku, bo 1.045. Ale - mimo wszystko - trochę się boję. Oczywiście mam schizę na punkcie nerek, a Ramzes przecież w tym roku kończy 11 lat. Tak czy siak przydałby mu się przegląd, więc wybieram się na badania krwi w najbliższym czasie. Już się boję. :roll:

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Nie mar 05, 2017 9:20
przez zuza
kciuki za wyniki!

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Nie mar 05, 2017 9:26
przez aniaposz
Dzięki! Znów będę prawie mdleć podczas otwierania maila z wynikami. Nie miała baba kłopotu, wzięła sobie kota. :twisted:

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Pt mar 17, 2017 15:03
przez aniaposz
U nas dobrze. Ramzesowi nie robiłam jeszcze badań, ale... apetyt ma taki jak zawsze, czyli zjadłby konia z kopytami, wygląda aż za dobrze i przestał wymiotować. Może to była kwestia zarobaczenia, bo przyznać muszę, że ostatnio tę sprawę zaniedbałam, a odkąd podałam tabletkę, jest ok. Wiem, i tak nadszedł czas na przegląd, ale trochę to przeciągam, bo Ramzes dostaje wręcz zadyszki ze stresu, jak tylko go zabieram poza dom. :( Zrobię mu najpierw jeszcze jedno badanie moczu, tak na wszelki wypadek.

A propos badań moczu, taka ciekawostka. Odkąd w 2010 roku Nesca miała infekcję pęcherza, nauczyłam się rozpoznawać po zapachu moczu, czy są w nim bakterie. Wiem, że może to brzmieć znachorsko, ale zapewniam, że to metoda naukowa. :twisted: Otóż infekcja Neski objawiła się w ten sposób, że jej mocz pachniał inaczej niż zwykle. Mdło, a jednocześnie bardzo mocno, nieprzyjemnie. Od tamtego czasu zawsze wiedziałam, kiedy ma bakterie w moczu, gdy już zachorowała na PNN. Łapałam od czasu do czasu mocz w pojemniczek i wąchałam. Sęk w tym, że nie od razu można było wyczuć bakterie. Mocz musiał postać ze 24 godziny. Niemniej mocz, który jest od bakterii wolny, może stać i kilka dni, i nadal ma zapach moczu po prostu. Ten, w którym są bakterie, po kilkunastu/kilkudziesięciu godzinach nabiera tego specyficznego mdławego zapachu. Oraz robi się nieprzejrzysty. Tak właśnie odkryłam, że z moczem Ramzesa jest nie do końca dobrze i badania potwierdziły to w 100%.

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Pt mar 17, 2017 15:16
przez zuza
Ja Ci wierze :) Pierwsze zapalenie pecherza u Bialasa odkrylam tez po zapachu, zlapalam siusiu do badania, bo cos mi za ostro smierdzialo. I bylo zapalenie.

Zdrowia dla towarzystwa!

Re: Z piekła rodem. Zmiany, zmiany... I zdjęcia. :)

PostNapisane: Pt mar 17, 2017 15:24
przez aniaposz
O, czyli nie tylko ja wącham koci mocz, jak miło! :)

Gdyby nie to, że moje podejrzenia zawsze były potwierdzane przez analizę moczu i zawsze wychodziły bakterie, gdy mocz mi się nie podobał (zapachowo i na wygląd), to bym nic nie pisała. Ale nigdy się nie pomyliłam.