Jak przestawić koty na normalne żywienie?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw mar 06, 2008 15:47

No właśnie ja bym była bardzo ostrożna z przywoływaniem wiejskich kotów jako przykładu w tych rozważaniach. Jeśli możemy o jakichś kotach mówić, ty tylko i wyłącznie o własnych, które znamy, badamy leczymy, obserwujemy. I w miarę dokładnie znamy ich wiek.
Ja nie raz słyszalam takie opowieści - jaki to stary kot. Z każdą opowieścią wiek był inny. :roll:
A mój sąsiad nie odróżniał swojego kota od naszego (oba były bure, ale zupełnie inne).

O, jeszcze jeden przykład: suka naszego najbliższego sąsiada ma 7 lat, tak jak nasz Oswald. Ostatnio sąsiad się chwalił, że ma 12. Tylko że oni 12 lat temu to jeszcze mieszkali w bloku, nie tutaj, a psa sobie sprawili sporo później.
Ostatnio edytowano Czw mar 06, 2008 15:55 przez Nordstjerna, łącznie edytowano 1 raz
Zanim odrobaczysz, poczytaj:
viewtopic.php?t=86719
i zanim nafaszerujesz kota metronidazolem, sprawdź, czy nie ma zwyczajnie alergii na gluten...

Nordstjerna

 
Posty: 3012
Od: Czw lip 06, 2006 20:52
Lokalizacja: Kraków ProKOCIm

Post » Czw mar 06, 2008 15:52

Nordstjerna pisze:No właśnie ja bym była bardzo ostrożna z przywoływaniem wiejskich kotów jako przykładu w tych rozważaniach. Jeśli możemy o jakichś kotach mówić, ty tylko i wyłącznie o własnych, które znamy, badamy leczymy, obserwujemy. I w miarę dokładnie znamy ich wiek.
ja nie raz słyszalam opowieści, jaki to stary kot. Z każdą opowieścią wiek był inny. :roll:


To jest podobnie jak z dziczkami. Znam dzikusy wolno żyjące, które maja (według karmicieli) nawet kilkanaście lat. Żyją, wyglądają dobrze. Są zdrowe, a kiedy choruja, jakoś radzą sobie z chorobą, najczęściej same. Silne osobniki - efekt selekcji. Ile na takiego jednego kota składa się tych, które umarły w dzieciństwie albo w młodości? Bo przecież przeżywają najsilniejsze.

Z dzieciństwa pamiętam koteczkę, która żyła u wujka około 10 lat. Malutka, drobniutka, co roku miot kociąt, szybko wypadły jej wszystkie zęby, nikt jej nie odrobaczał, nie szczepił. A żyła. Ale dziesiątki innych kotów (kociąt) ginęły / umierały na tym samym podwórku. Na przykład wszystkie jej dzieci. Wszystkie.

Jana

 
Posty: 32148
Od: Pt sty 03, 2003 19:59
Lokalizacja: Warszawa (Koło)

Post » Czw mar 06, 2008 16:06

Ja mówię o swoich kotach , które były lub są.
Fakt ,że naturalna selekcja istnieje w przyrodzie,
ale co to za przyroda w tej chwili skoro jest kotów za dużo
i jest to wina człowieka a nie selekcja...
Obrazek...Obrazek...Obrazek...

kristinbb

 
Posty: 40068
Od: Nie cze 03, 2007 20:32
Lokalizacja: Elbląg

Post » Czw mar 06, 2008 16:31

To ja w kwestii mleka..Po co testować na kocie, czy mu zaszkodzi, czy nie, skoro generalnie mleka się NIE POLECA. I skoryguję. Ludzi też to dotyczy. Laktoza jest bardzo alergenna, i bardzo wiele dzieci nie może pić mleka. Coraz więcej. Dorośli nawet nie powinni. Coraz więcej jest produktów bez laktozy. Ze specjalnym oznaczeniem. I to różnego nabiału, nie tylko mleka. Sery, kefiry, jogurty..W Niemczech bardzo popularne, i wiele osób np. stamtąd sobie przywozi. Więc ja mówię mleku dla kota-NIE. Bo jeśli nie zaszkodzi raz, drugi, to w końcu może.
Ale to już każdego sprawa. :wink:
Obrazek
Obrazek

kalair

Avatar użytkownika
 
Posty: 233428
Od: Czw maja 24, 2007 21:07
Lokalizacja: Beskid Śląski

Post » Czw mar 06, 2008 16:40

kalair pisze:To ja w kwestii mleka..Po co testować na kocie, czy mu zaszkodzi, czy nie, skoro generalnie mleka się NIE POLECA. I skoryguję. Ludzi też to dotyczy.


No, z tym niepolecaniem to przecież baaaaardzo kontrowersyjna sprawa... Jedni polecają, inni nie... A ile w tym marketingu, nie wiadomo...

Luszaar

 
Posty: 238
Od: Pt sty 04, 2008 9:18
Lokalizacja: Gdańsk

Post » Czw mar 06, 2008 16:42

Luszaar pisze:
kalair pisze:To ja w kwestii mleka..Po co testować na kocie, czy mu zaszkodzi, czy nie, skoro generalnie mleka się NIE POLECA. I skoryguję. Ludzi też to dotyczy.


No, z tym niepolecaniem to przecież baaaaardzo kontrowersyjna sprawa... Jedni polecają, inni nie... A ile w tym marketingu, nie wiadomo...

Luszaar, ale alergia na laktozę nie jest marketingiem, tylko faktem.
Więc warto o tym pamiętać. :wink:
Obrazek
Obrazek

kalair

Avatar użytkownika
 
Posty: 233428
Od: Czw maja 24, 2007 21:07
Lokalizacja: Beskid Śląski

Post » Czw mar 06, 2008 16:44

Ha kociaste odwiedziły kuwetę,biegunki nie ma,qpsko owszem mniej twarde ale w końcu normalne ,sioo natomiast istna powódz w kuwecie 8O .Piasek napewno przy tej diecie będzie więcej kosztowal :twisted: :twisted: .


Kota,ktory jest u mojej Ciotki na wsi osobiście tam tam zawiozlam 13 lat temu,a kocina juz raczej dorosła była...Koty i psy ciotki osobiście odrobaczam raz w roku,są tez szczepione co 2-3 lata.Prawdę mowiąc nie mam zamiaru karmić kotów tak jak ciotka bo moje na takiej diecie raczej z głodu by zeszły .... :roll:

olek73

 
Posty: 188
Od: Śro sty 09, 2008 18:44
Lokalizacja: ŁÓDZ

Post » Czw mar 06, 2008 16:48

Luszaar pisze:
No, z tym niepolecaniem to przecież baaaaardzo kontrowersyjna sprawa... Jedni polecają, inni nie... A ile w tym marketingu, nie wiadomo...


O, to to...
Tak jak swego czasu było z polecaniem margaryny, jako niby-profilaktyki cholesterolowej. Ale o utwardzaczach do tłuszczu roślinnego to już nikt nie wspominał, że niezdrowe w tej samej margarynie. Albo, o czym mało kto wie, wpływ kremów z filtrem wzrost zachorowań na raka skóry (znajoma lekarka parę lat temu miała okazję dorwać się do wyników takich badań - paradoksalnie, stosowanie kremów wydłuża czas przebywania na słońcu, co potęguje ryzyko raka).
Ale o takich rzeczach się nie pisze, bo stoi za tym ciężka kasa.
Za karmami dla zwierząt też.
Zanim odrobaczysz, poczytaj:
viewtopic.php?t=86719
i zanim nafaszerujesz kota metronidazolem, sprawdź, czy nie ma zwyczajnie alergii na gluten...

Nordstjerna

 
Posty: 3012
Od: Czw lip 06, 2006 20:52
Lokalizacja: Kraków ProKOCIm

Post » Czw mar 06, 2008 16:49

Alergenem w mleku jest głównie białko. I faktycznie osoby uczulone nie mogą tez jeść sera czy pić kefiru. Natomiast nietolerancja laktozy, która jest cukrem, to co innego.
Cytat ze strony:
http://www.zdrowemiasto.pl/osteoporoza/?art=2

"Mleko jest głównym alergenem pokarmowym u niemowląt i małych dzieci z tej prostej przyczyny, iż jest głównym składnikiem ich diety. Uczulenie na białka mleka krowiego występuje u 1,8-7,5% niemowląt i u 2,2-2,8 dzieci do 4 roku życia. Większość prawidłowo leczonych dzieci wyrasta z alergii. Około 30% dorosłych Polaków nie toleruje obecnego w mleku cukru - laktozy. Spowodowane jest to nieobecnością enzymu trawiącego ten cukier - organizm wytwarza ten enzym w dzieciństwie, następnie tę zdolność zatraca. Nietrawienie laktozy uwarunkowane jest zarówno indywidualną dietą w dzieciństwie, jak i kształtującymi się przez tysiąclecia nawykami żywieniowymi obowiązującymi w danej rasie, wpływającymi na przystosowanie układu pokarmowego do trawienia laktozy (np. rasę żółtą charakteryzuje niemal stuprocentowa nietolerancja laktozy)."

"Osoby dorosłe wykazujące nietolerancję laktozy nie powinny spożywać mleka, ale przetworzone produkty mleczne - jak kefir czy jogurt - w których laktoza w procesie produkcyjnym uległa rozłożeniu"
KK1, KK2, Kocia Koalicja 3
ROWERZYŚCI TO ZUO!

Monostra

Avatar użytkownika
 
Posty: 12552
Od: Śro lut 08, 2006 21:42
Lokalizacja: Kraków

Post » Czw mar 06, 2008 16:50

kalair pisze:Luszaar, ale alergia na laktozę nie jest marketingiem, tylko faktem.


Wszystko zależy, jak się te fakty przedstawia. Na przykład

mleko.com pisze:Alergia na mleko krowie nie jest zjawiskiem powszechnym, częściej wśród Polaków alergię wywołują takie produkty, jak: białko jaja, wołowina, seler, ryby oraz orzechy, migdały, owoce cytrusowe, pomidory i czekolada.

W Polsce alergia na białko mleka krowiego występuje u 2,7% niemowląt karmionych sztucznie i u 1,8% karmionych naturalnie. Dziecięce alergie na mleko na ogół przemijają i nie ograniczają możliwości picia mleka w dorosłym życiu. Z wieloletnich obserwacji klinicznych wynika, że ok. 80% dzieci pozbyło się objawów nadwrażliwości na mleko krowie po 9-12 miesiącach jego eliminacji z codziennej diety, 15% nie tolerowało mleka w żadnej postaci do 2 lat, a 5% do 5 lat. Generalnie należy stwierdzić, że choć alergeny mleka krowiego są jedną z najczęstszych przyczyn alergii we wczesnym dzieciństwie, to jednak ponad 90% dzieci wyrasta z tej choroby po 5 roku życia.


Osobiście nie znam nikogo, kto ma alergię na mleko i tylko jedną osobę, która miała ją w dzieciństwie... ;)

Luszaar

 
Posty: 238
Od: Pt sty 04, 2008 9:18
Lokalizacja: Gdańsk

Post » Czw mar 06, 2008 16:56

Problem w tym ,że alergia zrobiła się modna obecnie,
20 lat temu zaczęło się, a 50 lat temu to była taka rzadkość ,że hohohho..
Obrazek...Obrazek...Obrazek...

kristinbb

 
Posty: 40068
Od: Nie cze 03, 2007 20:32
Lokalizacja: Elbląg

Post » Czw mar 06, 2008 16:58

Bo teraz ludzie przesadnie dbają o higienę. :roll:

Luszaar

 
Posty: 238
Od: Pt sty 04, 2008 9:18
Lokalizacja: Gdańsk

Post » Czw mar 06, 2008 16:58

Tyle już postów się pojawiło od mojego wyjścia, że musiałam ostro zaległości nadrabiać :roll:

Mleko. O ludziach też się mówi, że nie powinni, a jednak niektórzy piją. nie mam tego problemu, bo do niewielu produktów mam taką nienawiść jak do mleka (traumatyczne dzieciństwo upływające pod hasłem, że mleczko jest zdrowe). Ale kozie? Ja uwielbiam, ponoć zdrowe jest bardzo, nie ma tych szkodliwych składników co krowie. Może koty mogą pić?
No powiedzmy popijać niekiedy?

Dracul nerkowiec. Je mięso jak pozostałe moje koty. Usiłowałam w ataku paniki po zdiagnozowaniu PNN przestawić go na karmę dla nerkowców. Nie miałam szans. Jeść mokrego nerkowego nie chciał za skarby, wychudł, zrobił się agresywny, nie bylo mowy. Z PNN żyjemy już ponad rok. Ipakitine już nie dostaje bo skoczył mu wapń. Ale miesko je polane lespewetem. Jako supplement diety Hill's k/d, łaskawie pojada. Wet doradził mi też żółtko (nie), śmietankę (czasem), mały kawałeczek słoninki lub brzuszka (niechetnie), masełko do polizania (tak) i mięso nie najwyższej jakości - ma mieć żyłki i chrząstki (bardzo chętnie). Przy zdrowej wątrobie, troszkę tłustego nie zaszkodzi, a zbilansuje dietę. I cóż, nie będę się nad nim pastwić, bardzo go kocham, ale on ma byc szczęśliwym kotem i żyć w komforcie. Jeśli zmiana diety powoduje u niego taką rozpacz jak to obserwowałam to nie będę go katować. Bo co w sumie taki kotek ma z życia? Jedzenie, spanie, mizianie, czasem bezpieczny seks z Putitą i olewanie parkietu. Przy czym w hierarchii przyjemności Dracul sybaryta jedzenie stawia stanowczo na pierwszym miejscu.

Reszta kotów, karmiona zupełnie nie naukowo ma się ok. Koty rodziców, też leciwe, też za podstawe diety mają surowe mięso.

Do kości kurczaków mam uraz, po psie, który kiedyś gdzies ukradł i był powazny problem. Jakoś nie bardzo widzę też mielenie mięsa. Nie wiem, czy tylko moje koty takie są wybredne, ale mielonego, w postaci papki, za nic nie wezmą do pyszczka. Musi być drobno pokrojone. Więc papka z mięsa i kosteczek odpada :( Poza tym koty uzupełniają sobie dietę podjadając to, co jemy my.

Przy okazji tego wątku uświadomiłam sobie tez jedno. Wszystkie mioty kociaków, jakie w przeszłości odchowałam gdy zaczynały jeść samodzielnie karmiłam zmiksowanym z warzywami mięsem. Do tego twarożek. W miare dorastania mięsko przestawałam miksować. Pierwszy w zyciu miot kociąt karmionych cokolwiek sztucznie to ten z zeszłego roku. Zamiast miksować samodzielnie, podawałam gerberka. Później puszki leonardo. Co oczywiście dla mnie było znacznie wygodniejsze. A później przeszłam na mięsko znowu tradycyjnie. Sorry, ja mam węch jak pies, zapach kupek kocich po tych świetnych ponoć puszkach leonardo nie był normalnym zapachem kociej kupy. Był jakis taki nienaturalny, po mięsie już smierdziały tak, jak powinny :) Sorka za ten opis, ale tak to odbierałam.

Co do tego, że teraz są skłonności osobnicze i tego, że kiedys koty jadly normalnie i żyły. Mnie się osobiście wydaje, że to jest tak jak z ludźmi. Medycyna, idąc do przodu umożliwia przezywanie osobnikom, którzy jeszcze 20, 30 lat temu nie mieliby na to szans. Za tym idzie zmiana genotypu, przenoszenie chorób etc. A do tego wszystkiego dochodzi chemia w jedzeniu, wszelkie konserwanty i inne świństwa. No i czas, jedząc łatwiej, przygotowując dania z półproduktów (i my i koty) oszczędzamy czas, spożywamy produkt "łatwiejszy" ale chyba gorszy.

Sięrozpisałam :oops:
Dedykacja specjalna - kto się tłumokiem urodził, walizką nigdy nie będzie!

casica

Avatar użytkownika
 
Posty: 48975
Od: Pt mar 30, 2007 22:12
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw mar 06, 2008 17:02

A ja osobiscie znam dziecko, ktore teraz ma 11 lat i nie toleruje mleka w niczym absolutnie, rowniez w kupnym masle, margarynie, ciescie...kompletnie w niczym nie moze byc ani odrobiny mleka.
To jest sztuka takie dziecko zywic. nawet chleb byl pieczony w domu, teraz juz nie trzeba na szczescie.
Natomiast niektorzy dietetyce twierdzam, ze mleko i jego przetwory sa odpowiedzialne np.za choroby reumatyczne.
Jak mowilam, nie wiem ile w tym prawdy, jednakze jest to bardzo zastanawiajace.
Dlatego mleka ja akurat kotom wprowadzala nie bede.

Kazia

 
Posty: 11585
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw mar 06, 2008 17:07

Jak qoopa po Kitykat pachnie to wszyscy wiedzą,
ja jestem zdziwiona ,że po Orijen wlaśnie ma prawidłowy zapach...
dlatego go używam, nie ja tylko koty jedzą.... :lol:
Zresztą sam Orijen ma bardzo ładny zapach ziołowy... :D


Cassica podoba mi się to co napisalaś, też tak myślę....
Obrazek...Obrazek...Obrazek...

kristinbb

 
Posty: 40068
Od: Nie cze 03, 2007 20:32
Lokalizacja: Elbląg

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: autominus, Google [Bot], jolabuk5, marzena81, PaulinaW. i 100 gości