Wieści z planety Saturn - Kciuki za Niedźwiadka potrzebne

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon sie 06, 2018 12:58 Re: Gigantyczna zmiana w uchu - Ursus potrzebuje konsultacji

Madie pisze:Wszystko dobrze. Strasznie mi wstyd bo wyszłam na panikare, ale grunt ze kot został obejrzany i t0 przez 2
Wetow. Od razu pani doktor powiedziała ze to krwiak, wielki, prawdopodobnie się Ursus zadrapał albo uderzył, ale nie chciała samodzielnie podejmować decyzji czy drenować. PrzysZedl wiec chirurg dr Mikusz (?), zajrzał mu do ucha otoskopem, stwierdził zapalenie. Przy okazji obmacał mu to ucho na wszystkie strony, okazuje się ze jego to nie boli ale swędzi...dlatego drapie przy ruszaniu. Dr kazał nie drenować dziś bo taki krwiak ma się szanse wchłonąć, najlepiej by to było tez mu lodem obkladac. Temperatura w normie, osluchac się nie dał bo mój TZ tak go rozkokosił (filmik ma Fleur) ze mruczał jak oszalały.

Wizyta kontrola w poniedziałek, plus rentgen płuc wtedy. Mam zdjęcie tego dziadostwa ale niestety teraz nie załączę.

Dzięki wszystkim za pomoc...


dostaję palpitacji na widok tak rozkochasiowanego niedźwiadka <3

Fleur

Avatar użytkownika
 
Posty: 4043
Od: Sob paź 01, 2005 21:51
Lokalizacja: w DT

Post » Pon sie 06, 2018 13:09 Re: Ursus OK! Reszta także w formie

Ojeja, no to w sumie dobrze. A tam panikara. bardzo slusznie postapilas moim zdaniem. Gdyby to byl ropien to by bolal jak diabli, po co kota narazac na bol.

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 75029
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Pon sie 20, 2018 23:27 Re: Ursus OK! Reszta także w formie

Sporo się u nas dzieje, więc krótki update dam.

Dziś byliśmy z Ursusem do kontroli. Misiu był bardzo grzeczny, została pobrana krew ( wszystkie wyniki książkowe oprócz lekko podwyższonych globulin, które miał od początku takie). Zdjęcie z zeszłego tygodnia ma opis taki, że niby to zapalenie może tam jeszcze być. Dr Turos z kolei nie słyszy nic, więc jest możliwe że po prostu jest to ślad po długotrwałej chorobie. Opis wstawię poniżej. Dziś chłopak został zachipowany (:) ) i dostał kolejną dawkę Zylexisu. Za tydzień znów wizyta bo doleczamy uszy (jedno już jest OK, w drugim jeszcze trochę stanu zapalnego zostało). Ogólnie Ursus jest bardziej ruchliwy, więcej gada, znajduje sobie inne miejsce spania niż schody ;)

Obrazek

A to Miś na RTG.
Obrazek
Obrazek

Dziś po wizycie:

Obrazek

I z psem:

Obrazek
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 3709
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pon sie 20, 2018 23:37 Re: Ursus OK! Reszta także w formie

Niestety przy okazji z Ursusem, do weta musieliśmy wziąć Radka. Dziś zrobił taką kupę (lejąca się śmierdząca breja) i w taki sposób ( siedzał ze 4 minuty w kuwecie pracując brzuchem żeby coś zrobić nawet jak już nic nie leciało) że mnie przestraszył i rzutem na taśmę też zapakowaliśmy go do transportera. Dmuchać na zime trzeba, szczególnie z uwagi na bogatą przeszłość trzustkową, a wydaje mi się, że załatwiał się też tak w weekned po stanie futra pod ogonem ( mnie nie było w domu brat na takie rzeczy uwagi nie zwraca).

W każdym razie Radek ma słabe żyły, a dziś był odwodniony, i koniec końców po 4 wkłuciach udało się pobrać krew tylko na morfologię. Dzięki założeniu wenflonu dostał też 250 kroplówki + ornipural i od razu odżył. Jutro mamy taki sam zestaw do domu (już podam podskórnie) a w środę kontrola i pewnie zabadamy lipazę.

Te jego biegunki są dziwne, a przypominam że codziennie dostaje fortiflorę i naprawdę już było lepiej. Może jeszcze kał do badania złapię, bo pomysłów już nie mam. W każdym razie Radek ciężko przeżył dzisiejszą wizytę. Był bardzo przestraszony, ciągle się hiperwentylował, ale daliśmy radę. Moje biedactwo poniżej:

Obrazek

Z pilnych wizyt wetowych czeka nas jeszcze konsultacja alergologiczna z Leja. Nie chce cały czas jej na sterydach trzymać, a alergia jak była w normie trzymana to się trochę nasiliła. Wydaje mi się ze to przez kurz z budowy.
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 3709
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto sie 21, 2018 0:15 Re: Trochę wieści i żywieniowe rozterki czyli jak karmić

A tutaj pytanie do doświadczonych w sprawie żywienia samego w sobie jak i pór posiłków. Nie ukrywam ze o większości moich kotów nie powiedziałoby się już „ dobrze zbudowane” a po prostu grube. Szczególnie Radek, ale i Ursus i Megi tez go gonią. Od ponad trzech miesięcy chowam wiec wszelkie jedzenie na noc ( karmie suchym Purizonem i Gastro intestinalem ). Z mokrych karm głównie Mac’s (który już coraz rzadziej chcą jeść ale i tak lepiej niż cała reszte...)
Nie ukrywam wcale ze chciałabym karmić Barfem, niestety często mam strajk głodówkowy u połowy kotów minimum. Drugiej połowie po 2-3 dniach tez się nudzi i wywalam dobre mięso... Próbowałam podawać w całości, mielone ze sklepu, mielone przeze mnie, z podrobami, czyste, wszystko na nic. I poniżej moje rozterki:

1. Jak karmić

Dziś byłam z chłopakami na badaniach krwi. Siła rzeczy od rana nie jadła cała 5-tka. Jak tylko wróciłam do domu otworzyłam puszki i całe towarzystwo się rzuciło na jedzenie (była tez sucha karma). Pytanie, czy pomoże kotom schudnąć jak będą dwa posiłki dziennie ( rano i wieczor3m) i czy to tez nie pomogło by mi łatwiej przejść tylko na mokre żywienie.
Kłopot w tym co robić jeśli kot tylko skubnie i odejdzie ? Kiedy całkowicie i czy całkowicie odstawić sucha karmę ? Jak t się ma do wyjazdów kiedy osoba opiekująca się kotami pewnie będzie najmniejszym kosztem znów im wystawiała jedzenie na cały dzień. Jakies takie wątpliwości mam..

Pytanie drugie: jak przekonać do barfa? MoZe są jakies gotowe mieszkanki żeby im zasmakowało? Ktoś coś poleca?
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 3709
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto sie 21, 2018 0:58 Re: Trochę wieści i żywieniowe rozterki czyli jak karmić

U mnie są 3 mokre posiłki. Wyliczone tak, żeby każdy zwierzak trzymał wagę i aby każdy był smukły - miał w widoczny sposób zarysowaną talię (nie mylić z chudym). Każdy posiłek jest ważony. Każdy zwierzak dostaje w swojej misce. Dzięki temu systemowi większość z nich zjada sprawnie, więc nic nie zostaje na potem. Tylko moja kotka je powoli i z namysłem, więc potrzebuje trochę czasu sam na sam z jedzeniem. Ale na ogół nie jest to długo.
W przejściu na mokre mocno pomógł mi podział na posiłki: na śniadanie było samo suche w zwykłej porcji, na obiad suche z mokrym (chyba pół na pół), na kolację samo mokre. Tym sposobem nie musiałam się martwić o to, że strajkującej kotce stłuszczy się wątroba oraz że kotka w końcu przestanie czuć głód (bo taki jest mechanizm) i niczym jej nie przekonam do jedzenia, a jednocześnie wspomniany głód narastał. Dzięki temu po kilku dniach kotka się przełamała. Wtedy wycofałam suche.
Mięso myję i zamrażam w porcjach (min. na 3 dni w temp. -18 st. C aby uniknąć toksoplazmozy, w praktyce na dużo dłużej). Jak dotąd wielkość porcji determinowały pojemniki, jakimi dysponuje, ale będę musiała wprowadzić ulepszenie, ponieważ po rozmrożeniu mięsa starczyło na wszystkie 3 posiłki. A moja kotka pierwszy posiłek mięsny zjada ze smakiem, przy drugim ma wątpliwości, ale z trzecim zwleka. W końcu zjada, lecz nie w takim tempie jak gotową karmę.
Przekonywanie kotki do surowizny było związane z mieszaniem mięsa z puszką na początku.
Z moich doświadczeń wynika, że kot jest tym skłonniejszy do grymaszenia, im większą ma nadwagę. Dlatego pewnie najpierw bym odchudziła koty za pomocą gotowych karm, a potem zaczęła wprowadzać mięso.

Jeszcze co do Radka. Czy rzeczywiście konieczne jest stałe podawanie probiotyku? Bo jest ryzyko, że może dojść do przerostu mikroflory jelitowej. Wówczas też występują biegunki.

Stomachari

 
Posty: 4564
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Wto sie 21, 2018 11:56 Re: Radek choruje + rozterki dotyczące karmienia

Niestety, Radek nadal ma bardzo luźną kupę. Biegunką tego nie nazwę bo robi ją raz dziennie, ale sam zapach powala wręczna na kolana. Jest też bardzo ciemna (czarna) i ma powietrze. Nie wiem co to za zwierz, ale dla spokoju złapie kał do badania w tym tygodniu. Dziś nas czeka kroplówka ( dawno nie robiłam, więc mam nadzieję że damy radę) a jutro już regularna wizyta.

Co do probiotyków, to Radek dostawał miesiąc antybiotyk. Wet powiedział, że drugie tyle powinien fortiflorę jeść.
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 3709
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto sie 21, 2018 13:39 Re: Radek choruje + rozterki dotyczące karmienia

Nie wiem, czy miesiąc probiotyku to nie jest za dużo. Nie będę się wcinać weterynarzowi, skoro tak zarządził to może ma rację. Jednak z tego, co mi wiadomo, odbudowa flory bakteryjnej trwa krócej. Układ pokarmowy odbudowuje się długo, ale sama flora szybciej.

Stomachari

 
Posty: 4564
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Sob wrz 01, 2018 22:53 Re: Radek choruje + rozterki dotyczące karmienia

Pochwalę się bo jestem bardzo dumna dziś ze swoich przyjaciół i TŻ-ta. Wreszcie dobezpieczliśmy (wcześnie było zabezpiecznienie ale wg mnie niewystarczające) mój mały ogródek dla kotów. Przy okazji posprzątaliśmy go przed jesienią i naprawdę koty będą nam teraz bezpieczne ( co nie zmienia faktu, że dalej będą wychodziły pod kontrolą...)

Całość prezentuje się tak, wzmacniana siatka z zooplusa prawie niewidoczna z kilku metrów :)

Z pokoju siatki prawie nie widać:

Obrazek

Tak prezentuje się z samego ogródka

Obrazek

A tak z bliska:

Obrazek

Rambo jako jedyny tolerował dźwiek wkrętarki, piły i tolerował 3 obce sobie osoby:

Obrazek

Megi i Ursus woleli obserwować z daleka ;)

Obrazek

Zostało też przycięte drzewo, po którym Ursus próbował (jako jedyny...) się wspinać i teraz może to robić wedle woli. Zasialiśmy także trawkę, która niedługo urośnie w doniczkach ku uciesze kociastych. Sam ogródek już wcześniej zabezpieczyliśmy matą na ziemie, która ma nie przepuszczać światła i ograniczyć rośnięcie niechcianych roślin oraz wysypaliśmy całość 1 toną kremowych kamieni ( była obawa, że koty się będą w ziemię załatwiały...Nic podobnego nie zaobserwowaliśmy)


Mam nadzieję, że kotom się będzie dobrze wychodziło <3 <3 <3 Ja jestem spokojniejsza.

A teraz jeszcze na koniec taka uwaga. Chciałam zabezpieczyc ogródek profesjonalnie i nie truć pupy znajomym. Zadzwoniłam więc kilka miesięcy temu do jednej z warszawskich firm z prośbą o wycenę. Powiedzieli 2500. Przełknęłam. Dla dobra kotów, OK. Przyjechał Pan i odjechał bo mój dom miał byc z materiału gdzie trzeba inny rodzaj kołkow na siatkę. Powiedział że nie zrobi. Zadzwonił szef, tłumaczył że trzeba betonowe wylewki, powycinać narożne drzewa, że się nie da inaczej. Koszt, 4500 - 5000tys. Poddałam się, no kurde 5000 to ja nie mam.


Ogródek ma całe 13m2. Poświęciliśmy dziś 2h na zakupy i 6 na całość prac (ale robiliśmy we 4 osoby naprawdę dokładnie). Koszt całości materiałów, 4 pizz ( w ramach wynagrodzenia dla kolegów) wyniósł 700zł (a było by mniej bo kupiliśmy trochę za dużo rzeczy).
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 3709
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto wrz 04, 2018 21:43 Re: Mamy wreszcie koci ogród :)

Trochę mi się zebrał zdjęć Rambo i Ursusa ostatnimi czasy :) Ogólnie aż się boję co z tego wyjdzie, bo wystarczy że Rambo wydrze japke to Ursus biegnie na ratunek ( w 99% przypadków to nie Rambo trzeba by ratować...), ale jakoś nam się to kreci. Krótka fotorelacja z ostatniego tygodnia:

Dwa świeżutkie sprzed chwili:

Obrazek

Obrazek



Zamęczający psa:

Obrazek



Udający Aniołka

Obrazek



Na dworze:

Obrazek

Obrazek


Z jednym kotem, któremu jeszcze nie działa na nerwy - Ursusem

Obrazek

Ursus leżakujący z Megi:

Obrazek

Zwiedzający ogródkowe włości z Leją

Obrazek

Ursus ze mna na łóżku bo już przysypiałam i chyba myślał że mnie tam nie ma ;)

Obrazek

No i na deser wszystkie koty w niedzielny poranek, wołające o żarcie :)

Obrazek
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 3709
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob wrz 08, 2018 14:46 Re: Rambo i Ursus - dwa bratanki ;)

kocham ich. i psa.

Fleur

Avatar użytkownika
 
Posty: 4043
Od: Sob paź 01, 2005 21:51
Lokalizacja: w DT

Post » Pon wrz 10, 2018 19:33 Re: Rambo i Ursus - dwa bratanki ;)

Chyba trafiłam :) Zaraz sobie zapisuję :ok:
Głaski dla wszystkich 6 footerek :201461 :201461 :201461 :201461 :201461 :201461

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 5143
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Wto wrz 11, 2018 21:46 Re: Rambo i Ursus - dwa bratanki ;)

Baltimoore pisze:Chyba trafiłam :) Zaraz sobie zapisuję :ok:
Głaski dla wszystkich 6 footerek :201461 :201461 :201461 :201461 :201461 :201461



Kociaste dziękują cioci Baltimore za wizytę :1luvu: :1luvu: :1luvu:

Niestety, postanowiły w najgorszym czasie znów posypać się wszystkie :)

Radek sika gdzie podpadnie (najczęściej na moje łóżko i materac umarł) i nie je. W związku z tym jutro mamy wizytę u dr Neski (dzięki Tabo za kontakt!), a karmię go na siłę surową wołowiną (powyżej 35zł/kg bo innej nie tknie). Dziś musiałam mu do pysia wkładać i dopiero po 4 kulce "na siłę" zaczął sam jeść. Nie wiem dlaczego mu te zęby padają :( Codziennie dostaje na nie płyn i co 2 dni myje mu je z osadu wacikiem. Wizyta u dr. Turosa w poniedziałek. Idzie na nią także Rambo, bo jego paszcza mimo tej samej sytuacji co u Radka z pielęgnacją także pozostawia więcej niż wiele do życzenia.

Leja ma w czwartek kontrolą wizytę u dr Karaś-Tęczy. Odkąd odstawiliśmy sterydy (wiem, że trzeba było) to wypadła jej chyba połowa sierści, wydrapała sobie dwie rany na brodzie, i non stop się drapie i ciamka. Leki zaordynowane przez Panią doktor wydają się nie działać :( Ale to zobaczymy w czwartek. Do dr Tęczy jedzie też Megi (non stop drapie się po uszach a w środku czysto. trzeb testy zrobić)


A na koniec dziś znalazłam w kuwecie brzydką, krwawą, śluzową kupę z 10cm GLISTĄ!!!! Ponieważ nie mam pojęcia które jest chore pognałam do weta po milprazol i dałam wszystkim. Wiem na pewno, że to:

a) nie tymczasik (był zamkniety w pokoju innym a jego kupy są wzorcowe)
b) nie Radek (badanie ostatnie kału włączając pierwotniaki było idealne), który się zamelinował na górze, podczas gdy kupa podczas mojego odkurzania była na dole...

Wydaje mi się że to albo któraś z dziewczyn albo Ursus. Wykluczam Rambo właściwie, bo 5 minut po sprzątnięciu kuwety z "niespodzianki" wszedł do niej i zrobił normalną, dużą kupę. Zupełnie innego koloru, konsystencji, itd.

tak czy siak całe towarzystwo dostało Milpro.

Niech się te choróbska od moich kociaków odwrócą bo już zmęczeni jesteśmy...
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 3709
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro wrz 12, 2018 8:23 Re: Niech los się do nas uśmiechnie - chorobowo

przysiądę, zauroczyłam się tym miejscem, moje marzenie taki dom z wybiegiem..cudnie tam

a kociskom życzę niech się szybko pozbierają do kupy
Wojtusiu... zabrałeś moje serce. odwiedź mnie proszę, kiedyś..we śnie..w innym futerku.
ObrazekObrazek

mamaGiny

Avatar użytkownika
 
Posty: 7012
Od: Pon maja 10, 2010 10:30
Lokalizacja: Śląsk

Post » Śro wrz 12, 2018 19:32 Re: Niech los się do nas uśmiechnie - chorobowo

Co dr Neska powiedziałą na wizycie z Radkiem?

ps. Ogródek masz PRZEPIĘKNY :love: . Poranna kawa pod chmurką ,moje marzenie.
Ponad 30 głodnych kotów w Trzebiatowie i jeden ponad 80-letni staruszek karmiciel. Pomóż je nakarmić https://zrzutka.pl/w9grmw

Obrazek

tabo10

 
Posty: 4992
Od: Nie lip 31, 2011 14:24


Adopcje: 3 >>

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Katmal, lilianaj, Meganmok, ultra75 i 65 gości